Spisek cz.4
Seria wydawnicza: Spisek

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Republika Południowego Baridasu od kilkunastu miesięcy był pogrążony w otchłani epidemii. Wicekról Markus Arped, postanowił zamknąć region, ustanawiając kwarantannę. Jednak to była tylko oficjalna wersja. W rzeczywistości, w krainie bananów kwitnie bujne życie, mieszkańcy są nadzwyczaj zadowoleni pomimo, że zostali odcięci od świata. Na lądowisko zawitał helikopter z rannym Michałem. Wspólnie z Ivanem i Aleksandrem przylecieli, aby ukryć go w tej krainie. Markus czekał na gości już dawno. Przyglądał się uważnie Bryenniosowi, który nie wyglądał najlepiej.
- Wando, jak on okropnie wygląda! – krzyknął z zaskoczeniem Markus. – Nieźle Cię urządzili, - To raczej kamienica, która spadła mi na twarz – odpowiedział Michał. – Nie czuję się zbyt dobrze, czy możemy dalej jechać? – Oczywiście, Ivan Ciebie będzie eskortować. Aleksander musi zostać. Ivanie, zaopiekuj się Michałem – zwrócił się do Ivana z prośbą Markus. – Spotkamy się w Lecznicy. – Oczywiście mój Wicekrólu – powiedział Ivan, który po chwili oddalił się z Michałem do samochodu. Markus odprowadził ich wzrokiem do momentu aż mu zniknęli z pola widzenia. Chwilę później wspólnie z Aleksandrem udali się do helikoptera po resztę dokumentów. Ivan w tym samym momencie wprowadził do samochodu Michała, a następnie sam wszedł. Podróż przebiegała bez żadnych komplikacji, jednak przy wyjeździe z miasta były Kanclerz zauważył coś niepokojącego.
- Ivan, ktoś nas śledzi! – krzyknął do Ivana. – Tamto czerwone – wskazał na auto. – Trzeba przyśpieszyć – odpowiedział Ivan i tak zrobił. Samochód przyśpieszył, a wraz z nim drugie, które go śledziło. Stało się coraz bardziej niebezpiecznie. Czerwone auto było coraz bliżej.
– Ivan, przyśpiesz! – krzyczał Michał, - Niech to szlag, jest kolejny za nim!, - Robię co mogę – powiedział Ivan. Chwilę później śledzący samochód zrównał się z pojazdem Ivana i zepchnął go w 5 metrową przepaść. Tajemnicze osoby wyszły z samochodu i ich oczom ukazał się tragiczny widok. Auto zgniecione, wszędzie krew.
– No to chyba po wszystkim! – krzyknęła i zaśmiała się kobieta. – Teraz po nich zejdź. – Już schodzę kochana – odpowiedział mężczyzna.

###

Wybuch w Grodzisku wcale nie powodował, że Sarmaci czuli się dobrze. Część ważnych osób uciekła do innych regionów, a Rada Ministrów w uszczuplonym składzie pracowała na najwyższych obrotach w celu wykrycia sprawców zamachu. Na celowniku znaleźli się głównie obcokrajowcy, ale nie ukrywano, że podejrzanymi są również niektóre osoby z Królestwa Teutonii. Nie od dziś było wiadomo, że nastroje tam nie były zbyt dobre wobec władzy. Helwetyk Romański miał przejść na urlop. Jednak w obliczu zagrożenia przyjął propozycje objęcia fotela Prefekta Generalnego. W bogato zdobionym pokoju, wśród biczy i pasów oczekiwał na pierwszą osobę do przesłuchania.
– Paralaksa Tradycja Buddus! – rozległ się głos z megafonu w korytarzu. Młoda, dość niska dziewczyna weszła do gabinetu Helwetyka. Była przerażona bo wiedziała, że jej powiązania z byłym mężem, mogą powodować, że każde jej zeznanie nie będzie dobrze odebrane.
– Oj, Paralakso, Paralakso. Spotykamy się w takich okolicznościach. – Powiedz lepiej o co Ci chodzi! Nic nie wiem. – Jak to nic nie wiesz? Nie uczestniczyłaś w zamachach? Przecież doskonale o tym wiemy, że współpracowałaś z psem wandejskim – Rolandem Heachem. Który zresztą uciekł i Ciebie zostawił – mówił, wskazując na bicze. – To co, zaczniesz mówić?. – Przecież ja nic nie w . . . – krzyk Paralaksy został przerwany, hukiem jednego z biczów, który został wymierzony w jej twarz. Upadła, krwawiąc bardzo mocno, ale Helwetyka to nic nie obchodziło.
– Coś czuję, że będziesz twardą sztuką – zaśmiał się Helwetyk. – Zabrać ją do celi, jutro kolejne przesłuchanie, tylko tym razem przygotuj się – zwrócił się do Paralaksy. Gdy drzwi ze strażnikiem wlokącym Buddusową zamknęły się, Prefekt zadzwonił do Ryszarda w celu konsultacji.
– Mam ją tłuc do skutku, aż powie co wie? – Tak, może jak Heach się dowie o tym, że siedzi w więzieniu to wróci, a wtedy go aresztujemy. – Ale jak ona nam umrze? – No to umrze. Wtedy się weźmie kolejnego spokrewnionego z Wandusem lub Teutonem. – zaśmiał się Paczenko. – Torturuj, wyciągaj wszystkie informacje, ja muszę kończyć. W telefonie po chwili było słychać tylko szum, Helwetyk zadumał się nad kolejnymi karami.

###

Motorówka z Siergiuszem dopłynęła do Margonomu. Mieszkańcy spokojnie przemierzali ulice miasta, a Avril z Brzetysławem mogli spokojnie wyprowadzić Siergiusza do karety, który mieli udać się do lochów miejskich. Było to dość łatwe, ponieważ byłemu Prefektowi zostały dosypane do wody tabletki, po których nawet nie wiedział co robił. Po wejściu do karety, podjechali najpierw pod dworzec kolejowy, gdzie oczekiwali na diuczesse Karolinę. Po chwili zauważyli jak wychodziła z budynku i zmierzała do ich karety.
– Witam, witam! Jakie te pociągi są szybkie. Taka wielka linia kolejowa i to nad wielką wodą. Byli tam nawet rybacy, ale nie wiem po co. Przecież ryby są tylko w rzekach.
– Karolino, ależ ty monolog puściłaś – zaśmiał się Avril. – Mamy problem, Brzetysław jedź! – krzyknął. – Jaki znów problem, przecież ładnie wyglądam, nikt nas nie śledził. – Zabiliśmy przed dojazdem do portu dwóch prefektów. – NTOK, to genialne! Szkoda, że mnie nie było. W ogóle ta kareta wygodniejsza niż samochód. Nawet nie czuć jak się jedzie.
– Już jesteśmy – powiedział Brzetysław. Wjechali do lochów od tylnej strony i bardzo szybko zaprowadzili tam Siergiusza. Pomieszczenia były nieużytkowane od kilku lat, więc zaroiło się w nich od szczurów, aż tak, że Karolina musiała podskakiwać. Dotarli do celi w której miał przebywać Siergiusz.
– Ja już muszę zmierzać do Auterry. Rihanna zwołała pilne spotkanie, na które zaprosiła najbliższe sobie osoby. – Jedź, jedź, ja się nim zajmę – powiedziała Karolina. Brzetysław zniknął w ciemnościach, Avril zamknął celę z Siergiuszem i wspólnie z diuczessą udali się do pomieszczeń biurowych świętować swój sukces.

###

W prywatnym gabinecie Lady Koudiator panował tłok. Pilnie zostały zwołane nieoficjalne obrady osób, które Rihanna uważała za najbliższe sobie. Wśród gości był Mateusz Wilhelm, Krzysztof St. M. Kwazi, Marek Lipa-Chojnacki, Brzetysław, a także Vladimir. Domyślano się o co chodzi, ale spotkanie miało rozwiać ich wątpliwości.
– Panowie! Jesteśmy w fatalnej sytuacji. Dochodzi do torturowania rodzin naszych obywateli! Paralaksa według nieoficjalnych doniesień, jest więziona i bita po to aby zdobyć informację o rzekomym naszym uczestnictwie w zamachach. Przecież to jest komedia. Potrzebujemy planu! – Czy mogę przeszkodzić? – zapytał się Król. Rihanna skinęła głową co było jednoznacznym sygnałem, aby Wilhelm mógł zacząć swoją wypowiedź.
– Droga Lady, moi drodzy! Musimy zrobić wszystko co w naszej mocy, aby nasze rodziny przetransportować do Teutonii! Ze swojej strony pragnę Was zapewnić, że nie dopuszczę do zatrzymywania naszych obywateli na terenie Królestwa. Spotka się to z moim sprzeciwem. Ale do tego potrzebne są rozmowy. Proponuję w jutrzejszym dniu zrobić nadzwyczajne spotkanie Senatu. – przemowa Króla spotkała się z gromkimi brawami. Chwile później rozpoczęły się luźniejsze dyskusje. Po spotkaniu w gabinecie została Rihanna i Vladimir.
– Mamy do pogadania i doskonale wiesz o czym – powiedziała Lady. – Tak zostali zatrzymani. – Super – Aureliuszowa odpowiedziała i zaśmiała się głośno, układała w swojej głowie sprytny plan, który zmierzał ku realizacji.

Przeczytaj:
Spisek cz.3
Spisek cz.2
Spisek cz.1

cVFsv832.png
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
5 841,00 lt
Ten artykuł lubią: Siergiusz Asketil, Krzysztof Kura, Paulus Buddus, Markus Arped, Vladimir ik Lihtenštán, Aleksander Damian von Thorn-Chojnacki, Marek von Thorn-Chojnacki, Calisto Norvegicus-Chojnacka, Mateusz Wilhelm, Torkan Ingawaar, Karolina Aleksandra, Albert Felimi-Liderski, Ivan von Lichtenstein.
Komentarze
Paulus Buddus
Rihanno ah Rihanno mozesz być pewna ze za bicie mojej corki biczami tym zwyrodnialcom zrobie z życi średniowieczną obecną Teutonię...
Odpowiedz Permalink
Markus Arped
Cytuję:
Motorówka z Siergiuszem dopłynęła do Margonomu.

Do czego…? :D A opowiadanie dość ciekawe. Czekam na kolejne części.
Odpowiedz Permalink
Rihanna Aureliuš-Sedrovski
Taka tam miejscowość w Teutonii :P
Odpowiedz Permalink
Mateusz Wilhelm
jak zwykle bomba !
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Rihi. Mam prośbę: czy mogłabyś zaczynać wypowiedź nowej osoby od nowej linijki? Tak w ciągu to mi się kompletnie miesza, co kto mówi :( Co do samej historii to ++ Super :)
Odpowiedz Permalink
Markus Arped
Rihanna: A czy „Margon” się odmienia? „Do Margonomu” brzmi dość dziwnie i chyba jeszcze takiej formy nie widziałem. Nie powinno być przypadkiem „do Margon”?
Odpowiedz Permalink
Ivusia Buddusówna
Dobrze wiedzieć co się ze mną dzieje, gdy się nie udzielam -,-
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
No, niby nazwisko moje, ale to nie o mnie!
Nie o mnie!
W torturach jestem o wiele bardziej wyrafinowany :D
Odpowiedz Permalink
Mateusz Wilhelm
trzeba będzie znaleźc miejsce gdzies na stronie teutonii dla tekstów :D
Odpowiedz Permalink
Karolina Aleksandra
Cytuję:
trzeba będzie znaleźc miejsce gdzies na stronie teutonii dla tekstów :D

Ale już jest :) Tylko trzeba trochę zaaktualizować.
Cytuję:
Byli tam nawet rybacy, ale nie wiem po co. Przecież ryby są tylko w rzekach.

Ja tego nie skomentuję.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.