Goniec Czarnoleski, Henryk Leszczyński, 06.09.2014 r. o 13:36
Władza wypala, czyli republika no-life-ów

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
vBgS7uyc.jpg
Władza nie daje już apanaży ani satysfakcji lub daje ich zbyt mało. Nie przynosi prestiżu i poważania. Nie pozwala efektywnie zmieniać Sarmacji. Władza rzadko pozwala spełniać ambicje i realizować programy. Jednocześnie jednak ta sama władza zawłaszcza człowieka w całości, pożera jego czas i energię. Wypala. Wyciska jak cytrynę - pisze Henryk Leszczyński.

Uważnego obserwatora sarmackiej polityki dymisja kanclerza Michała Bryenniosa dziwić nie powinna. Nie każdy jednak uważny obserwator dostrzeże dwie tendencje, w które ostatnia decyzja szefa rządu się wpisuje.

Władza się wykrusza

Pierwsza dotyczy ostatnich miesięcy. Po dymisji całkiem sprawnego rządu Mikołaja diuka Torpeda, mamy do czynienia z powolnym wykruszaniem się kadr "Represji". Najpierw zrezygnował sam diuk Torped, usuwając się w cień. Potem wypadali aktualni rezydenci rządowych gabinetów: zrezygnował Gauleiter Kakulski (choć nieoficjalnie), z powodów politycznych na urlop poszedł tyrający jak wół JKW Helwetyk Romański, wreszcie padło na kanclerza. Zmęczenie zasygnalizował już Krzysztof Kura, kolejna ważna postać w rządzie "Represji". "I mnie zaczyna ogarniać zniechęcenie. Obecnie nie robię nic więcej poza wykonywaniem obowiązków" – napisał. To ostatnie zdanie jest kluczowe i zaraz do niego wrócimy.

Drugą tendencję dostrzegam w perspektywie ośmiu lat, które spędziłem w Sarmacji. Mamy do czynienia z trwałym, zinstytucjonalizowanym niemal kryzysem przywództwa. Tak trwałym i tak głęboko wpisanym w system, że trudno nazywać to dalej kryzysem – to raczej cecha. Z pewnością jednak głęboko niefunkcjonalna, wręcz destrukcyjna dla Sarmacji.

Geniusze i państwowcy

Na czym polega ów kryzys przywództwa? Odkąd sięgam pamięcią, często, zbyt często mieliśmy kłopoty z obsadzeniem stolca kanclerskiego. Owszem, czasem problemów nie było. Niekiedy spory ideowe były tak głębokie i ostre, że adwersarze usilnie zabiegali o objęcie rządu, by wprowadzić w życie swoje wizje polityczne. Zmęczenie ich nie dotyczyło, kierowała nimi idea, słuszna bądź nie. Innym razem pojawiały się jednostki o cechach wybitności (proszę tego epitetu nie traktować jako oceny rządu, "wybitny" kanclerz tu nie oznacza wybitnych rządów), mające na tyle samozaparcia, cierpliwości, politycznej zręczności, a przede wszystkim – siły i czasu, by pełnić funkcję kanclerza przez kilka kadencji. Zmęczenie ich nie dotyczyło, kierowała nimi własna siła.

Jeśli jednak spór polityczny był mniej intensywny, a na horyzoncie nie widać było "wybitnej" jednostki, trzeba było wybierać z tego, co jest. Często kończyło się to, niestety, łapanką, kanclerzami przeciętnymi lub obarczaniem rządami mieszkańców zbyt młodych i nieopierzonych, by podołali swej misji. Często też odpowiedzialni państwowcy, mając świadomość tego, co czynią, brali na swe barki kanclerstwo i ciągnęli ten wózek, póki starczało im sił. Czyli relatywnie krótko.

Obowiązki i nic więcej

Władza wypala. Ambitnych polityków i odpowiedzialnych państwowców bierze w swój żelazny uścisk i wyciska jak cytrynę. Zwróćmy uwagę na cytowanego już sekretarza Kurę: "Obecnie nie robię nic więcej poza wykonywaniem obowiązków".

Sarmacja ma niezwykle merytokratyczny i technokratyczny charakter. Miejscami niezwykle drobiazgowo Księstwo odzwierciedla socjotechniczne i polityczne mechanizmy znane z reala. W przypadku najwyższych urzędów miewa to opłakane skutki. Od władzy wymagamy zazwyczaj, by podtrzymywała i zwiększała aktywność obywateli, wychodziła z nowymi inicjatywami, reformowała i promowała Sarmację. W praktyce jednak administracja musi się w pierwszym rzędzie zajmować codzienną biurokratyczną krzątaniną niewidoczną z perspektywy zwykłego mieszkańca, który nie zbliżył się do centrali. Dziennik Praw, żmudne nowelizowanie kolejnych aktów prawnych, liczenie rankingów, budżet, wypłaty, pilnowanie aktywności urzędników, podtrzymywanie istniejących inicjatyw, o których już nie pamiętamy. Rzadko kiedy można wykrzesać z siebie siłę i znaleźć kadry do przeprowadzenia faktycznej reformy lub stworzenia efektownej inicjatywy. A jeśli już te się znajdą, każda inicjatywa wiązać się będzie z przezwyciężeniem zaskakującej liczby biurokratycznych i technicznych przeszkód. Właśnie to wypala.

Lewiatan pożera własnego ojca


Wszystko to władza robi w ogniu krytyki szarych obywateli, którzy nie rozumieją, czym ta władza jest tak zajęta, skoro efektów nie widać i opozycji, która doskonale to rozumie i dlatego z tego korzysta. Niekiedy zresztą rząd wykłada się już na biurokracji, bo jest jej co nie miara, a osób, które całościowo ogarniają tę sferę sarmackiej rzeczywistości, jest w istocie kilka.

W Sarmacji z państwa stworzyliśmy ogromnego lewiatana, którego mało kto potrafi udobruchać. Wystarczy mniej wprawny treser lub chwila nieuwagi, a kończy się fatalnie. Nawet utalentowany trener po kilku tygodniach, a w optymistycznych wariantach, miesiącach, jest zmordowany użeraniem się z tym państwowym lewiatanem. W końcu odchodzi, często zrezygnowany, wypalony, wzgardzony przez obywateli. Bo nie dał rady.

Republika no-life'ów

Celnie dymisję kanclerza skomentował diuk Kwazi: "Republika No-Life nie wytrzymuje tempa, które sama sobie narzuciła. Nawet 3 godziny, poświęcane Sarmacji regularnie - codziennie, to dość sporo. Może jednak czas przemyśleć nasze chore standardy czasu i aktywności?".

Władza nie daje już apanaży ani satysfakcji lub daje ich zbyt mało. Nie przynosi prestiżu i poważania. Władza nie pozwala efektywnie zmieniać Sarmacji. Władza rzadko pozwala spełniać ambicje i realizować programy. Jednocześnie jednak ta sama władza zawłaszcza człowieka w całości, pożera jego czas i energię. Powtórzę: wypala. Wyciska jak cytrynę. Co daje w zamian?

Niewiele. I to trzeba zmienić.

Rejestr zmian

Dotacje
500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Zbyszko Gustolúpulo.
Serduszka
12 568,00 lt
Ten artykuł lubią: Mateusz Wilhelm, Albert Felimi-Liderski, Rihanna Aureliuš-Sedrovski, Mateusz von Lichtenstein-Iontz, Krzysztof Kura, Vladimir ik Lihtenštán, Wincenty Wałachowski, Adrian Maksymilian Józef Alatriste, Krzysztof Czuguł-Chan, Laurẽt Gedeon I, Markus Arped, Yutte Pónkrokk, Ryszard Paczenko, Aleksander Damian von Thorn-Chojnacki, Karolina Aleksandra, Andrzej Fryderyk, Daniel Chojnacki, Gotfryd Slavik de Ruth, Calisto Norvegicus-Chojnacka, Ignacy Urban de Ruth, John Rasmusen.
Komentarze
Adrian Maksymilian Józef Alatriste
Trzeba zmienić, ale w jaki sposób?
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
Trzeba uporządkować biurokrację sporo "nowych" mieszkańców nie potrafi się tu odnaleźć.

Tym co mają dużo pracy życzę w wytrwałości, bo jak ktoś stara się ogarnąć wiele z przyjętych na siebie obowiązków wynikających z tego, że zajmuje się dużą ilością instytucji to albo ma dużo czasu, albo "nie ogarnia" tematu.
Odpowiedz Permalink
Krzysztof Czuguł-Chan
Nałóg nieskończony
Każdy został wypalony
nawet niedopałki wybrane
nie ma nic do palenia
po prostu przesrane.
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
Fajny wierszyk.
Skoro nie ma nic do palenia to może znajdzie się coś do picia!
Odpowiedz Permalink
Daniel Chojnacki
Proponuję więcej rozpisek, kompetencji do rozwiązywania problemów z zakresu 'nieaktualna grafika na stronie internetowej', terminowość uchwał w zakresie sprzedaży pracy i innych dupereli.

Glowe państwa już ogołociliście z jakichkolwiek sensownych kompetencji. Śmiało, róbcie tak dalej, na pewno znajdziecie kogoś, komu będzie się chciało sprostać chorym standardom.
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
To może zakończmy ten cyrk z Sejmem Walnym, powróćmy do starego, dobrego systemu partyjnego, wyborów kanclerskich, władza niech idzie w ręce Księcia i arystokracji!... to znaczy, ludu!

A tak na serio, nie było mnie, gdy formowano SW, czy może ktoś mi powiedzieć, w kilku zdaniach, jaki był powód powołania SW?
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
@Vladimir SW powstał w obliczu uwiądu sceny politycznej. i to rozruszaliśmy.
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Czyli było źle, później dobrze, a teraz jest znowu źle.
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
Ale się rozpętało....byle konstruktywnie!
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
@Vladimir. poniekąd.

imho to, o czym piszę, nie wiąże się z sejmem walnym. kryzysy aktywności politycznej są cykliczne i sejm walny - na chwilę - tu pomógł. problem ze skomplikowanym charakterm władzy, dużym nią obciążeniem, jak wspomniałem, jest systemowy i wymaga podjęcia osobnych kroków.
Odpowiedz Permalink
Mateusz von Lichtenstein-Iontz
Chwilę było dobrze, jak to po reformach.
Permalink
Michaś Elżbieta II
A może trzeba
Zmniejszyć ilość tych pierdółek
Śpiewa jaskółka
Czy naprawdę potrzebujemy
Tyle tabelek?
Dlaczego aż trzy godziny dziennie
Na co
Więcej prostoty
A zeschły liść
Zamieni się w pięknego księcia.
Odpowiedz Permalink
Marek von Thorn-Chojnacki
Rząd idzie na dno.
Odpowiedz Permalink
Jeremiasz Winchester
Pisanie o sobie w trzeciej osobie liczby pojedynczej - tak bardzo narcystyczne :D
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
@Jeremiasz - nie mam redaktora, który mi wstępniak zredaguje;]
Odpowiedz Permalink
Krzysztof Czuguł-Chan
Wystarczyło poprosić! ;(
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
;*

swoją drogą, jak chcecie zobaczyć 'pisanie o sobie w 3 os lp', to zerknijcie do archiwów i poszukajcie w bramie sarmackiej artów mateusza cezara. klasyk!
Odpowiedz Permalink
Ivusia Buddusówna
Tak się nie da żyć.
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Najgorsze jest to, że poza tymi wszystkimi obowiązkami wynikającymi z piastowanwgo urzędu trzeba jeszcze uważać by nie urazić tych, co uważają że są lepsi od pozostałych i zasługują na specjalne względy. Wystarczy jedna nie podobająca się im decyzja i zaczynają się problemy, a ludzie poświęcający się pracy dla ogółu powoli dochodzą do wniosku że nie mają dla kogo wyprówać żył.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.