Głos Sclavinii, Karolina Aleksandra, 31.08.2014 r. o 17:56
Niedziela z... Michałem Andronikiem kaw. Bryenniosem [#3]
Seria wydawnicza: Niedziela z…

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
W tę niedzielę rozmawiamy z Michałem Andronikiem Bryenniosem, Kanclerzem Księstwa Sarmacji, Przewodniczącym Izby Obywatelskiej i jednym z najbardziej obiecujących Sarmatów najmłodszego pokolenia. Zapraszamy do lektury!

Głos Sclavinii: Michał Andronik Bryennios, jeden z najmłodszych stażem Sarmatów w historii Księstwa, którzy zasiedli na stołku Kanclerza. Jak się Poważany Kawaler czuje z tym, że ten szczebel kariery, dla wielu Sarmatów osiągalny dopiero po minimum paru latach realnych, Poważanemu przypadł tak szybko?

Michał Andronik Bryennios: Jestem, szczerze mówiąc, dość niepocieszony. Z pewnością znalazłyby się lepsze osoby na to stanowisko, z tym, że akurat były zajęte działalnością opozycyjną albo akurat miały wściekły atak realiozy. Po dziś dzień żałuję, że JO Diuk Torped ustąpił ze swojego stanowiska. Bardziej niż zaszczyt traktuję to jako obowiązek, choć mam nadzieję, że za kilka miesięcy będę mógł dodać do swojej sygnatury Ostatecznej Krucjaty stanowisko "Były Kanclerz" i afiszować się nim z zadowoleniem, mając na względzie sukcesy RM mojej kadencji.

GS: To zaskakujące. Z drugiej strony, w obecnym systemie politycznym kadencja Poważanego Kawalera jest praktycznie nielimitowana — musi albo nastąpić sformowanie koalicji antyrządowej, która miałaby więcej członków niż Represja i LM razem wzięte, albo... rozwiązanie Sejmu Walnego.

MAB: Nielimitowana, ale jednak w pewnym stopniu ograniczona. Ostatnimi czasy mieliśmy okazję zobaczyć, że mimo pozornego impasu w polityce zdarzają się sytuacje niespodziewane — jak na przykład wygrana Sławetnego Baroneta Rolanda w wyborach wewnątrzsejmowych na kanclerza — i wiele może się jeszcze zmienić. To wszystko nie jest tak stałe, jak chcielibyśmy, aby było. Z drugiej strony - może to i lepiej? Przynajmniej nie mamy do czynienia z rutyną i trzeba mieć się na baczności, ciągle zachowując aktywność.

GS: Co, jeśli jednak Stronnictwo Federalne nie wystawi w ciągu nadchodzących miesięcy żadnego kandydata na Kanclerza, a żaden z członków Represji nie straci aktywności? Zakładając, rzecz jasna, że Sarmaci zdecydują się na wprowadzenie Sejmu Walnego do ustroju na stałe.

MAB: W takiej sytuacji byłby impas i pewnie w końcu musiałbym ustąpić; pełnienie funkcji kanclerza przez pół roku czy dłużej dla każdego byłoby zbyt ciężkim zadaniem. Mam jednak nadzieję, że Sejm Walny dobiegnie końca w terminie. Będę przeciwnikiem jego przedłużenia.

GS: Dlaczego?

MAB: Głównie dlatego, że wszyscy jesteśmy zmuszeni do angażowania się politycznie. Każdy ma w jakimś stopniu do czynienia z agitacją, z delikatnymi propozycjami zagłosowania tak, a nie inaczej. I mamy też przede wszystkim stres. Głównie przekłada się on na identyfikowanie osób i samorządów z partiami, co potem burzy normalne stosunki i rodzi wzajemne pretensje. Aby jednak nie wychodziło na to, że tylko krytykuję, od samego początku byłem ogromnym zwolennikiem Sejmu Walnego, zanim jeszcze przystąpiłem do NSZZ "Represja" — a więc, odkąd przybyłem i zobaczyłem tę ideę. Demokracja bezpośrednia w tym wykonaniu wydała mi się czymś wspaniałym, dzięki czemu każdy Sarmata miałby wpływ na sytuację. Cóż, ma, ale też każdy jest za nią odpowiedzialny. Z biegiem czasu chyba aktywność i efektywność przegrywa z frustracją.

GS: Interesujący punkt widzenia. To prawda, że w sytuacji, w której każdy z nas ma brać udział w polityce, to nieco inaczej ona wygląda od strony partyjnej. Natomiast, bierze Poważany Kawaler udział nie tylko w polityce centralnej, ale też i samorządowej, jako Przewodniczący Izby Obywatelskiej w Królestwie Sclavinii. Co lepsze, centrala czy samorząd? I jak je Poważany godzi ze sobą?

MAB: Samorządy są absolutną podstawą istnienia jakiejkolwiek władzy centralnej. To one definiują życie prowincji (czy Kraju Korony - pozdrowienia dla zaprzyjaźnionego Baridasu) i stymulują rozwój kulturowy. Centrala nie może zrobić tego w takim stopniu, co jednak nie znaczy, że jest gorsza. Są na tym samym poziomie jeśli chodzi o wagę i nigdy nie będzie ważniejszego czy mniej ważnego. Jako Sclavińczyk niemniej większą dumę czuję z posady Przewodniczącego Izby Obywatelskiej niż Kanclerza. Jak je godzę? Wydaje mi się, że są dla mnie w pewnym sensie jednym. To obowiązki, które podjąłem wiedząc, że mogę nie podołać. Może nie jestem najlepszym Kanclerzem, może nie jestem najlepszym PIO, ale mogę się - w mniejszym czy większym stopniu - przysłużyć i to jest mój rotor do działania. Więcej presji oczywiście pochodzi od strony samej centrali, więc — niestety! — rzeczą naturalną jest, że ostatnio poświęcam jej nieco więcej czasu.

GS: W ankiecie SOBOSu jednak wiele ludzi wskazało, że Poważany będzie dobrym Kanclerzem. Teraz trwa kolejna sonda, tym razem badająca odbiór Rady Ministrów. Jednak przez większość okresu rządzenia był Poważany na urlopie. Prosimy o wskazówkę dla przyszłych chętnych chcących obejmować tak wysokie stanowiska — jak sprawić, aby jeden urlop, zwłaszcza tak długotrwały, nie oznaczał rozpadu rządu?

MAB: Wybrać sobie dobry rząd! ;) Mówiąc poważnie - Rada Ministrów trzymała się przede wszystkim dzięki aktywnym działaniom podkanclerzych Paczenki i von Levengothona, a także pracy JKW Helwetyka. Nie miałem przez nieobecność żadnego wkładu w prace rządu, więc po powrocie musiałem wdrożyć się od nowa. Może i w kuluarach okres mojego sprawowania funkcji Kanclerza jest już nazywany "Rządami Podkanclerzych", ale nie przeszkadza mi to. Cieszę się, że Sarmacja ma się dobrze.

GS: Czyli jednak trzech Podkanclerzych to jest jakaś strategia rządowa. Aczkolwiek teraz, w związku z urlopami JKW Helwetyka i Podkanclerzego Paczenki, straci Poważany sporo wsparcia technicznego. Będzie gorzej, czy jeszcze jednak Rada Ministrów ma coś dla nas w zanadrzu?

MAB: Nie ukrywam, że będzie ciężko. Straciliśmy dwóch informatyków, ale wciąż pozostają jeszcze Podkanclerzowie von Levengothon, Kawowy i reszta rządu. To nie wszystko, co przygotowaliśmy i mam nadzieję, że jeszcze Was pozytywnie zaskoczymy. Przede wszystkim skupiać będziemy się na dotrzymaniu terminów i ulepszaniu wszelkiej funkcjonalności. Ważnym tematem wciąż pozostaje Ranking Prowincji.

GS: Ranking prowincji, który wywołuje ostatnio wiele kontrowersji. Niektórzy wyrażają pretensje, że powoduje on nawał spamu na forach samorządowych, zamiast premiować sensowną aktywność. Co Rada Ministrów zamierza zrobić z funkcjonalnością, która była długo oczekiwana, ale chyba nie do końca w takiej postaci?

MAB: Wyjście pojawi się z biegiem czasu. Jak dotychczas stymuluje i promuje on inicjatywy prowincjonalne, a sam nawał wiadomości na forach samorządowych nie jest zbyt wysoko punktowany. Nie ma podstaw aby obawiać się, że jedyną rzeczą którą wspiera ranking jest spam.

GS: Z drugiej strony, ten nawał spowodował powstanie poprawki do rankingu autorstwa JKW Helwetyka, która została oprotestowana przez Teutonię i GiS. Zanosi się na to, że nadchodzące dni w komisji będą gorące. Ale wróćmy do samorządów. Zwłaszcza do Sclavinii, której rok temu niewielu dawało szansę na przeżycie. Teraz nie dość, że istnieje, to jeszcze wykształciła własną, specyficzną narrację. Objaśni Poważany niezorientowanym w niej, o co chodzi z tą Ostateczną Krucjatą?

MAB: Ostateczna Krucjata to wątek niezwykle skomplikowany! Rozpoczęło się od podpisu JKW Emila Potockiego — Przywódca Ostatecznej Krucjaty Królestwa Sclavinii. Odnalazł go v-hr. Kawowy, a dalej — samo się 'potoczyło', jak pozwolę sobie zażartować. Bo dlaczego nie? Każdy samorząd czymś żyje. Baridas — Wielkim Murem, Teutonia — zimą, my — Ostateczną Krucjatą. Chodzi tutaj nie tylko o narrację, ale i wskazanie pewnej polityki naszej Ojczyzny. Każdy ma możliwość przeprowadzenia się do Sclavinii - stawiamy na pluralizm kulturowy, jesteśmy otwarci, chcemy razem wspierać naszą prowincję. Krucjata to zjednoczone działania Dreamlandczyków, Sclavińczyków, Sarmatów, Eskwilińczyka i innych. To w pewnym sensie pewien posąg upamiętniający wkład właściwie wszystkich w odbudowę Królestwa Sclavinii. W okresie 2011 - 2013 Sclavinia była cieniem swojej dawnej świetności, wyniszczona po rządach JKW Emila Potockiego, nie mogła znaleźć swojego miejsca i kontynuatorów dzieła. Krucjata jest dowodem na to, że to się zmienia.

GS: I bardzo dobrze. Im mocniejsze samorządy, tym mocniejsza centrala. Jak oceniłby Poważany stan samorządów dzisiaj?

MAB: Musiałbym mieć porównanie. Spoglądając wstecz, na archiwa Sclavinii, jej stan określiłbym jako słaby — ale stabilny. Co do reszty, ciężko jest mi się wypowiadać, ale wydaje mi się, że każdy ma czasy swojej największej świetności za sobą. Co nie znaczy, że nie ma szansy na odbudowę — już teraz mamy do czynienia z renesansem w Teutonii, odbudową Baridasu dzięki nowym mieszkańcom, jak i powrotowi do aktywności w Gellonii i Starosarmacji, dzięki działaniom JO Diuczessy Norvegicus-Chojnackiej z małżonkiem. I niech to potrwa jak najdłużej.

GS: Oby! Niemniej, teraz czas na tradycyjne pytanie... Kto następny do przepytania?

MAB: Ciężki orzech do zgryzienia... Niech będzie JKW Markus hr. Arped.

GS: Doskonale. Zatem za tydzień wizyta w Almerze. A teraz czas na pozdrowienia, wiadomości do ogółu i w ogóle.

MAB: Pozdrawiam wszystkich Sarmatów i Prawdziwych Sclavińczyków! Niechaj Krucjata trwa, a Odolan niech sprawuje swoje rządy.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
7 713,00 lt
Ten artykuł lubią: Siergiusz Asketil, Michał Pséftis, Krzysztof Kura, Adrian Maksymilian Józef Alatriste, Alfred, Michel von Vincis-d’Agnou, Avril von Levengothon, Markus Arped, Mateusz von Lichtenstein-Iontz, Marek von Thorn-Chojnacki, Henryk Leszczyński, Andrzej Fryderyk, Jack von Horn, Ryszard Paczenko, Rihanna Aureliuš-Sedrovski, Vladimir ik Lihtenštán, Yutte Pónkrokk.
Komentarze
Michał Pséftis
Piękna ściana tekstu nam wyszła! Gratulacje dla Jaśnie Oświeconej p. Redaktor! : )
Odpowiedz Permalink
Karolina Aleksandra
Tak, ściana tekstu. Uprzedzając pytania — Niedziela z... to jedyna rubryka Głosu Sclavinii, która nie będzie ilustrowana. Chronimy resztki ścian tekstu dla tych, którzy wolą czytać, aniżeli oglądać!:)
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
W sprawie sejmu popieram. Polityka czasem bokiem wychodzi i psuje relacje.
Odpowiedz Permalink
Tomasz Liberi
Droga Pani Redaktor: ilustracje są niepotrzebne przy takim tekście :)
Odpowiedz Permalink
Mateusz Wilhelm
:)
Odpowiedz Permalink
Marek von Thorn-Chojnacki
Super
Odpowiedz Permalink
Andrzej Fryderyk
Koljeny raz JO Diuczessa przedstawiła osobę z luźnego punktu widzenia i pozwoliła poznać lepiej jej poglądy. Nie są to profesjonalne wywiady, ale takimi chyba nie mają zamiaru być. Ale to naprawdę nie przeszkadza :)
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
Odpowiedz Permalink
Rihanna Aureliuš-Sedrovski
Stoję murem za Kanclerzem w kwestii Sejmu!
Odpowiedz Permalink
Krzysztof Kura
I ja również! :)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.