Spisek cz.3
Seria wydawnicza: Spisek

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
OIOM nie był wymarzonym miejscem na spędzenie dłuższego czasu. Tym bardziej dla wiecznie zapracowanego Kanclerza. Michał pomimo, że był świadom psychicznie tego co się dzieje, zewnętrznie nie potrafił się porozumieć. Był bezsilny, nikt nie mógł go rozpoznać poprzez rozległe rany twarzy. Docierało do niego również to, że jest uznany za zmarłego, ponieważ personel medyczny bardzo interesował się tym co się dzieje w Sarmacji i dokładnie komentował każde zdarzenie w obecności schorowanych pacjentów. Usłyszał też to, że uznali go za „nędzarza w garniturze, bez rodziny”, ponieważ nikt nie raczył go odwiedzić. Wkrótce do szpitala weszło kilka osób w garniturach. Grupa mężczyzn kierowała się w stronę oiom-u. Zwrócili uwagę ochroniarzowi, który podbiegł do nich, ale po krótkiej rozmowie postanowił się wycofać i poinformować personel o celach wizyty tej grupy. Gdy Kanclerz zobaczył kilka osób podążających do jego łóżka wiedział, że coś się szykuje. Był jednocześnie przerażony i uradowany tym, że wreszcie ktoś go przyszedł odwiedzić. W jednym z mężczyzn rozpoznał postać Ivana von Vincisa, ale nie, przecież on nie miał w tym interesu. Chwilę później zostały rozwiane jego wątpliwości.
- To on? Nie wygląda na Michała – zapytał się Ivan mężczyzny stojącego obok. – Twarz ma jakby przeszczepioną. Chyba, że po wybuchu mu tak ją uszczerbiło – kontynuował
- Na pewno to jest on – w głosie usłyszał Aleksandra Arpeda. – Ryszard wspominał, że jest na oiomie i nie wygląda jak zwykle.
- Panowie, przewieźć go na zewnątrz, do lądowiska helikopterów – powiedział Ivan mężczyznom z Gwardii Baridasu. – Jesteś uratowany – szepnął Michałowi. Kanclerz został przewieziony do lądowiska. Żaden z lekarzy ich nie zatrzymał. Nikt się nie przejmował tym, że pacjent znika ze szpitala. Kanclerz czuł radość, którą tak ciężko było mu okazać. Po chwili znajdował się w helikopterze, który zmierzał do zamkniętego regionu Królestwa Baridasu.

###

Siergiusz siedział przywiązany do krzesła w obskurnej kamienicy. Wydarzenia ostatnich godzin kompletnie go dobiły, a spotkanie z Karoliną całkowicie go zdołowało. Nie wiedział jak i dlaczego siedzi w tym miejscu. O co konkretnie jej chodzi. Przejęcie władzy, a może cokolwiek innego. Po chwili zdesperowany próbował coś powiedzieć, jednak Karolina zdążyła mu zakleić usta.
- I co sobie myślałeś, że Ciebie może teraz puszczę. Zanim Cię zabiję, troszkę się pobawimy. Od czego chciałbyś zacząć – wyciągnęła pokaźną kolekcję różnych narzędzi służących zwyczajnie do tortur. – Wybieraj! Może córka śmieciarza. W sumie bardziej pasowałby zgniatacz kciuków, ewentualnie buciki – wskazała na piec. – Podgrzejemy i się pobawimy ha ha ha – zaśmiała się przerażająco Karolino.
W trakcie jej zabójczego śmiechu do pokoju wkroczył mężczyzna. Znajoma twarz jak to powiadają. Siergiusz gdy zobaczył kto wszedł mocno się zdziwił. Był to wysoki mężczyzna o krótki włosach i przerażającym uśmiechu. W tym momencie wyglądał niemalże jak upiór.
– Witaj Siergiuszu! Karolino musimy go gdzieś przewieźć, służby zaczynają węszyć. Moje zniknięcie też ich zaniepokoiło – powiedział Avril von Levengothon, rzekomo zaginiony Podkanclerzy. – Gdzie proponujesz? – zapytała się Karolina. – Proponuję Królestwo Teutonii. Zamach w Grodzisku spowodował wzrost ich słupków, a część z nich jest zadowolona ze śmierci Kanclerza. Mało tego – mam tam kilku chętnych do pomocy – odpowiedział. – Dobra, tortury w Srebnym Rogu, kochany Siergiuszu – spojrzała na Prefekta. – A teraz trzeba go jakoś przewieźć buhahaha – zaśmiała się i zniknęła w oddali.
Chwilę później do pokoju weszło 5 mężczyzn, zabrano Siergiusza do auta i wywieziono go do Srebrnego Rogu. Karolina udała się na konferencję Paczenki, aby nie wzbudzać podejrzeń, natomiast Avril zniknął w kolejnym aucie zmierzając do Królestwa Teutonii.

###
Gabinet Podkanclerzego Paczenki przeżywał swoiste oblężenie. Była w nim cała Rada Ministrów z wyjątkiem Kanclerza, oraz Podkanclerzego Levengothona. Wszystkich niepokoiło to co się dzieje w Grodzisku. Wyjazdy bogatych biznesmenów powodowały odpływ kapitału. Zamachy natomiast spowodowały strajki oraz zamieszki, które powoli stawały się nie do opanowania. Potrzebny był stanowczy głos i zmiany w Radzie Ministrów. Po chwili gdy członkowie zauważyli tłumnie wchodzących dziennikarzy, wyszli z gabinetu wspólnie podążając do holu głównego. Wśród dziennikarzy można było ujrzeć: Karolinę von Lichtenstein, Rihannę Aureliusz-Sedrowską, a nawet korespondentów z innych mikronacji. Ryszard Paczenko stanowczym krokiem wyszedł w stronę dziennikarzy i rozpoczął swą przemowę:
- Sarmaci! W związku ze śmiercią Kanclerza, moja osoba głosami RM i Sejmu zostaje nim. W związku z niewyjaśnionymi zaginięciami Avrila von Levengothona oraz Siergiusza Asketila, fotel Podkanclerzego obejmie Helwetyk Romański, funkcję Prefekta Generalnego również ta osoba. Proszę o uszanowanie wszystkich dzisiejszych decyzji. Na terenie Grodziska wprowadza się godzinę policyjną. Każde auto próbujące wyjechać ze stolicy będzie przeszukane do końca nakazu. W innych prowincjach na obecną chwilę to nie obowiązuje, jednak wkrótce może się zmienić. Każda osoba innej narodowości ma się zgłosić do Prefektury w celu przesłuchania. Mogę powiedzieć, że to na tyle. Jeśli ktoś ma jakieś pytania, proszę je przekazać naszej kancelarii. Odpowiedź będzie jutro. Nowy Kanclerz Sarmacji zakończył przemowę i wspólnie z Radą Ministrów podążyli do gabinetu. Wiedzieli, że nowe nakazy mogą wywołać tylko burzę w Księstwie. W gabinecie była pora na kolejne debaty.
– Zwariowałeś do reszty. Gdzie była uzgadniana godzina policyjna i rewizje?! – zapytał rozwścieczony Krzysiek Kura. – Nie pora na jakieś takie dyrdymały. Kanclerz wciąż żyje, 2 zaginęło. Trzeba wszystkich sprawdzać! – wykrzyczał Helwetyk Romański. Podczas delikatnej sprzeczki w gabinecie słychać było huk. Po dobiegnięciu do okna Paczenko zorientował się, że jego auto wybuchło.

###

Wóz z Siergiuszem wyruszył z Grodziska w kierunku portu. Czekała na nich łódź, którą mieli dopłynąć do Srebrnego Rogu. W trakcie jazdy Avril, który w rezultacie w jednym aucie jechał został zatrzymany przez lokalny patrol prefektury .
– Pokazać bagażniki! – rozległ się krzyk jednego z funkcjonariuszy. Kierowca poszedł otwierać bagażnik, dwójka funkcjonariuszy podążyła za nim. To co zobaczyli w bagażniku, długo im powinno pozostać w pamięci. – Jesteście aresztowani! – krzyknęli do kierowcy. W tym momencie Avril wyszedł z samochodu – Po moim, kurwa trupie! – strzelił raz po raz w kierunku dwóch funkcjonariuszy. Oboje postrzeleni upadli w pobliskie krzaki. Avril z kierowca wpakowali prefektów do auta i wywieźli w pobliskie wysypisko śmieci, poprzedzając kilkukrotnym uderzeniem w głowę. Chwilę później auto podążało do portu w którym miała czekać na nich motorówka. Po drodze nic ich już nie zatrzymało. W porcie oczekiwała na nich motorówka, za sterami której stał Brzetysław, dobrze znany wszystkim Teutończyk.
– WPRD Avril, masz tego śmiecia? – Mam, mam pojadą z nami jeszcze Ci dwaj. Tak dla ochrony. Po drodze sprzątnęliśmy dwóch prefektów. – Sprzątnęliście? Genialnie! – krzyknął z radości Brzetysław i spojrzał na Siergiusza – A do Ciebie przyjedzie Karolinka. Już ma trochę ciekawych kar – powiedział. – No to ruszamy – ku Margonowi!
Motorówka wypłynęła w kierunku Teutonii. Siergiusz tylko mógł się zastanawiać, co z nim się stanie.

PRZECZYTAJ:
Spisek cz.1
Spisek cz.2
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
6 525,00 lt
Ten artykuł lubią: Siergiusz Asketil, Aleksander Damian von Thorn-Chojnacki, Ivan von Lichtenstein, Mateusz Wilhelm, Markus Arped, Torkan Ingawaar, Krzysztof Kura, Vladimir ik Lihtenštán, Michel von Vincis-d’Agnou, Krzysztof St. M. Kwazi, Avril von Levengothon, Jack von Horn, Roland Heach-Romański, Ryszard Paczenko, Calisto Norvegicus-Chojnacka.
Komentarze
Mateusz Wilhelm
jak zwykle bomba :D
Odpowiedz Permalink
Tomasz Liberi
Niesamowite
Odpowiedz Permalink
Mateusz Wilhelm
Spiskowe !
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
Wolę działanie w polu niż takie gabinetowe, ale znowu o mnie, jak miło :)
Cykl zacny, zacny...
Odpowiedz Permalink
Wincenty Wałachowski
Spisek jest wszędzie...
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.