Herold, Ivan von Lichtenstein, 19.08.2014 r. o 16:06
Mason ujawnia informacje? Część pierwsza.
Seria wydawnicza: Sátorus

B
yło ciemno. Już dawno po zmroku. Była północ. Zegar w jedynym mieście na Wyspie Trupów, wyspie która oficjalnie nie należała do nikogo. Oficjalnie nie istniała. Nie było jej na mapach, gdyż miała tylko kilometr kwadratowy powierzchni. Jest na niej tylko jedno miasto. Al Are Artono. Z języka tej wyspy, staroarabskiego – Ważna, tajna wyspa. Miała własny rząd, własną flagę. Najdziwniejsze jest to, że dojść do niej mogą tylko ci, którzy znają jej położenie, a tych osób z zewnątrz jest niewiele. Pięciuset mieszkańców miasta dotrzymywało tajemnicy, a osoby które z jakiegoś powodu muszą tutaj być, przylatują helikopterami. Mężczyzna, ubrany w czarny garnitur z flagą Sarmacji przyczepioną do prawej piersi, wszedł do budynku rządu. O tej porze był on zamknięty, lecz w przedpokoju było kilku ludzi. Dziś miała być inicjacja nowego. Wszyscy byli ubrani w stroje masońskie, więc mężczyzna czym prędzej także się przebrał. Zeszli schodami do piwnicy, po czym jeden z nich ściągnął ze ściany jeden z wielkich obrazów, odsłaniając przejście. Weszli do środka i zamknęli za sobą drzwi. Byli wewnątrz ogromnej loży masońskiej. Płytki czarno białe były czyste, na nich stały ławki. W środku sali była wolna przestrzeń, a na samym końcu – stały dwa fotele. W jednym z nich siedział już Kormoran Wschodu, Powiernik Najwyższego Architekta, najważniejsza osoba w organizacji.
- Witaj Orle Zachodu, Najwyższy Mistrzu. Usiądź po mej prawicy.
Orzeł Zachodu, bo tak się nazywał ten mężczyzna skinął głową i usiadł na drugim fotelu.

W
szyscy inni cłonkowie loży także zasiedli na swych miejscach. Był więc Flaming Midgardu, Pelikan Orientyki i Strigiformes Quintpolonia. Orzeł Zachodu nigdy nie umiał wypowiedzieć pseudonimu tego ostatniego. Nie lubi łaciny, w przeciwieństwie do swojego brata, który przez krótki moment zmienił nazwisko i stał się księdzem. Rozpoczęły się szepty, po czym na salę wprowadzono mężczyznę, z czarnym workiem na głowie. Zdjęto mu worek, po czym usiadł on na ziemi.
- Nauczyłeś się na pamięć tekstu przysięgi?
- Tak, mistrzu.
- Wygłoś ją.
- Przysięgam w imię Najwyższego Architekta Wszystkich Światów nie ujawniać nigdy sekretów, znaków, sposobów dotykania, słów i nauk używanych przez wolnomularzy i zachowywać co do tego wieczne milczenie. Ślubuję i przysięgam na Mikroświat nie wyjawiać nigdy żadnej rzeczy z tych, które mi powierzono do chwili obecnej i które powierzy mi się w przyszłości. Zobowiązuję się i poddaję się następującej karze, jeśli złamię swoje słowo: niech mi spalą wargi rozpalonym żelazem, niech mi utną rękę i przetną szyję, i wyrwą język, a mój trup niech wisi w loży w czasie przyjmowania nowego brata, aby służył za odrażający dowód mojej niewierności i był przestrogą dla innych. Niech zostanie potem spalony, a popioły rzucone na wiatr, aby nie został żaden ślad po mojej zdradzie. Tak mi dopomóż Mikroświecie! Niech się tak stanie. Jeno Amen.
- Twoja przysięga została przyjęta. Nie zapomnij tylko, co przysięgałeś.
Kormoran Wschodu wstał, razem z Orłem. Gdy reszta to zauważyła, także wstała.
- Jakie imię wybierasz, przybyszu i członku ważnego, niderlandzkiego rodu?
- Sowia Róża, mistrzu.
Kormoran wyciągnął złoty miecz, po czym uderzył lekko płazem w prawe ramię Sowiej Róży. Potem schował miecz.
- Usiądźmy.
Wszyscy zasiedli na swoich miejscach.

C
złonkowie loży głęboko się zamyślili.
- Jakie są nasze następne plany?
- Mamy wystarczająco dużo informacji o Rotrii. Dostarcza nam je Pelikan Orientyki – Kormoran skinął głową w stronę Pelikana.
Pelikan wstał i ukłonił się wszystkim.
- Po dokonaniu naszych planów, to Pelikan obejmie najważniejszy urząd w Rotrii. Powiedz nam, czego udało ci się dokonać?
- No cóż, mamy jednego z kardynałów po swojej stronie. Ekscelencja, [OCHRONA DANYCH OSOBOWYCH].
- Wpływowa persona, doprawdy. Ktoś jeszcze?
- Jego Ksiażęca Mość, [OCHRONA DANYCH OSOBOWYCH].
- Też wpływowa persona. No cóż, kiedy to robimy?
- Najlepiej niedługo. Powołamy anty-patriarchę, który pomoże Pelikanowi zdobyć władzę.
- Nasze spotkanie na dziś zakończone – mruknął Orzeł Zachodu – spotkamy się za tydzień.
- Niech prowadzi nas Ojciec Zrozumienia.
Wszyscy wyszli z sali. Pelikan Orientyki podszedł do Orła, już w mieście, gdy nikogo nie było w pobliżu.
- Nie chcę się w to wplątywać.
- Jak to nie? Nie chcesz być Patriarchą?
- Jak się nie uda, zostaniemy ekskomunikowani.
- No cóż, jeśli chcesz, to odejdź, ale nas nie zdradź. Chociaż możesz być naszym informatorem...
- Kim?
- Dostarczać nam nadal informacje. Nie wydamy cię.
- No cóż, mogę spróbować.
Rozeszli się. Orzeł udał się na swój helikopter i poleciał w kierunku Almery.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
2 704,00 lt
Ten artykuł lubią: Markus Arped, Jan via Teutończyk, Michel von Vincis-d’Agnou, Tytus Aureliusz-Chojnacki, Yutte Pónkrokk, Ryszard Paczenko, Jack von Horn.
Komentarze
Ten artykuł oczekuje na pierwszy komentarz.

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.