Herold, Ivan von Lichtenstein, 18.08.2014 r. o 17:49
Almerska mafia #1
Seria wydawnicza: Almerska mafia

Hotele Almerskie - hotelami zwykłymi?


D
ziś rano udałem się do Almery, stolicy Baridasu.
Gdy piszę teraz te te słowa, znajduję się w hotelu Almerskim. Zwyczajnym hotelu... Piszę te słowa na dębowym biurku, wszędzie wokół wala się atrament oraz latają gęsie pióra. A ja nie sprzątam, ja spisuję to co się dzisiaj stało. Jest późna noc, w blasku świecy kończy mi się atrament, wobec tego schodzę na dół po nowy kałamarz z atramentem. Wciskam 5 libertów w garść portierowi i idę na górę. I znowu piszę...

pisanie_pami%C4%99tnika_1-650x433.jpeg

Z
atem miałem opowiedzieć wam pewną historię, tak? przepraszam, rozkojarzyłem się. Tak więc wszystko zaczęło się wczoraj rano...

S
zedłem ulicami Almery, podrzucają w prawej dłoni czerwone jabłko. W końcu przestałem podrzucać jabłko i otworzyłem buzię z zamiarem zjedzenia jabłka. Lecz... Jabłka nie było. Spoglądam z niedowierzeniem na swoją dłoń. Pusta. Patrzę do tyłu - małe, głodne dziecko ucieka w kierunku dzielnicy przestęczej. Dzielnica Wschodnia - brudne miejsce, niemalże getto. Stamtąd pochodzą uliczni złodzieje i bandyci. Dzielnica natomiast zarządza największy boss mafijny w Sarmacji... Jego siedziba znajduje się w Almerze. Ivan uśmiechnął się. Obrona Cywilna i Królewska Gwardia Baridasu już zapewne szukają tego bossa. Chcą być chwaleni przez całą Sarmację... W przeciwieństwie do swojego zmarłego brata, Władysława von Vincisa, Ivan był nacjonalistą i monarchistą. Nienawidzi obcych w Almerze. Nigdy nie nazywa się Sarmatą, tylko zawsze Baridajczykiem.

5b697_s_660_0_0_0_0_0_0_ofust22b1885nxkwqf3g2dotojshy7occ8uv1mwslvowiznw4f5yjjgytw5gvjiz.jpeg

J
ego brat, Władysław von Vincis zapewne szukałby tego wielkiego bossa... Szukałby, jakby nie zginął. Przytoczę historię z jego ostatniego dnia. Władysław był na tropie mniejszego bossa mafijnego, zapewne będącego pod kontrolą tego wielkiego bossa. Mniejszego bossa nazywają Kulą, większego - Karabinem. W pewnym momencie, gdy jechał BMW i przejeżdżał przez drogę płatną, musiał się zatrzymać i okazać dokumenty. Oczywiście, było to normalne. Zapłacił pieniądze, okazał dokumenty i patrzył ciągle na mercedesa, którym odjeżdżał Kula. W pewnym momencie ślamazarny urzędnik opuścił dokumenty. Klęknął przed nimi by je zabrać. W pewnej chwili rozległy się strzały. Były one wycelowane w Władysława von Vincisa. Wysiadł z pojazdu, targany drgawkami. Nadal w niego strzelano. Kule trafiały w auto, ale także i w niego. W końcu padł. Przestępcy podeszli do niego, strzelili mu kilka razy w głowę i odjechali.
sonny_murdered.jpg

T
eraz jednak, Ivan przypomniał sobie tą sytuację. Telefon do jego domu. "Twój brat nie żyje". Natychmiast przyjechał na miejsce. Kieruje nim zemsta... Będzie kierować póki jej nie wykona. Zaczął śledzić Kulę, lecz nie był głupi. Wynajął mnóstwo ludzi, by jeździli za nim i za jego ludźmi. Nie przeszkadzało mu to, że co trzeci z nich ginął w wyniku samobójstwa, chociaż Ivan który wypytywał sąsiadów, powiedzieli mu to czego nie mówili Gwardii ani Obronie Cywilnej - widzieli wchodzących tam ludzi ubranych w czarne okulary i garnitury. Bali się ich zemsty, dlatego powiedzieli tylko Ivanowi. Lecz teraz, Ivan dokona zemsty, nie oni. To Ivan się tym zajmie... To Ivan zlikwiduje Kulę, nie policja, nie wojsko, nie gwardia.


Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
3 286,00 lt
Ten artykuł lubią: Markus Arped, Karolina Aleksandra, Marek von Thorn-Chojnacki, Sorcha Raven, Laurẽt Gedeon I, Tytus Aureliusz-Chojnacki.
Komentarze
Yutte Pónkrokk
Powodzenia Panie Iwan :D
Odpowiedz Permalink
Alfred
Pomieszanie czasu przeszłego z teraźniejszym - do naprawy!
Odpowiedz Permalink
Marek von Thorn-Chojnacki
Nawet mi sie spodobało
Odpowiedz Permalink
Tomasz Liberi
Dreszczyk emocji :P
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
Trochę zakręcone ( chyba duży natłok myśli, a krew w żyłach gorąca).
Zwolnił bym tempo pisania i spokojnie przeczytał przed publikacją.
Fajna fabuła, dreszczyk emocji rzeczywiście jest.
Powodzenia
Odpowiedz Permalink
Tytus Aureliusz-Chojnacki
Władysław von Vincis nie żyje... Mój świat się zawalił [*]
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.