Spisek cz.1
Seria wydawnicza: Spisek

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Grodzisk tej nocy był bardzo niespokojny. Metropolia, która zazwyczaj tętni, pełni radości życiem, dzisiejszego wieczora nagle stała się dziwnie spokojna. Twarze ludzi tonęły we mgle, a dawny spokój mieszkańców Grodziska znikł. Pomimo zapewnień Kanclerza o tym, że wszyscy są bezpieczni, nikt nie chciał w to wierzyć. Bo jak można wierzyć, skoro wszędzie pojawiają się znaki, które informują wszystkich o zbliżającej się katastrofie, która powoli staje się tylko nadchodzącym jutrem.
Panika powoli ogarniała i dzielnice fabryczne, w których pracownicy zaczęli odczuwać zbliżającą się katastrofę. Dostało się im głównie po „kieszeniach”, ponieważ właściciele wielu przedsiębiorstw, postanowili powoli szykować się do ucieczki z Sarmacji. Wiedzą tylko to, że wkrótce w Księstwie może być źle, a nawet i tragicznie.

###

Podczas gdy widmo biedy coraz bardziej rzucało się mieszkańcom Grodziska, Kanclerz Bryennios czekał w ekskluzywnej restauracji na Prefekta Asketila, aby omówić plan działania wobec zbliżającego się kryzysu. Kanclerz podczas oczekiwania rozmyślał jak zacząć te spotkanie, bo w końcu wiadome było, że Asketil nie zgodzi się na jego propozycję, która mogłaby uderzyć w prywatność obywateli. Planował on bowiem, zamknięcie granic, a także przesłuchanie wszystkich obywateli w celu wykrycia potencjalnego niebezpieczeństwa dla państwa.

- Czy cos dla Pana podać? – zapytała się kelnerka, wytrącając z myślenia Byenniosa. Był bardzo wnerwiony tym, że ktoś go wytrącił z rozmyślania
- Nie – burknął Michał i spojrzał na oddalająca się kelnerkę. W restauracji wiedzieli, kiedy mają odejść od Kanclerza, a kiedy nie. Zresztą wyrobił sobie taką markę i do dziś jest przestrzegana. Podczas gdy zamierzał wrócić do dalszego rozmyślania, ujrzał na błękitnym niebie smugi dymu, bardzo ciemnego. Nim zdążył się przypatrzeć, bomba wybuchła w sąsiednim lokalu. Siła wybuchu była tak silna, że restauracja w której oczekiwał Kanclerz, zawaliła się.

###

Siergiusz mknął w taksówce do dzielnicy rządowej. Wiedział z komunikatów radiowych, że doszło do zamachu bombowego w pobliżu miejsca, w którym oczekiwał na niego Kanclerz. Był bardzo zaniepokojony tą sytuację, tym bardziej, że miał do omówienia bardzo ważną informację, którą dość niedawno zdobył od swoich informatorów. Była bardzo niepokojąca i dotyczyła najważniejszych osób w państwie – miał poinformować Kanclerza o czyhającym niebezpieczeństwie na Michała, Księcia, Wicekróla Baridasu i innych osób, które mają wpływ na wydarzenia w Sarmacji. Rozmyślając, nie zauważył nawet, że ominął miejsce w którym miał się zatrzymać.

- Proszę wrócić tam gdzie miałem się zatrzymać! – krzyknął Siergiusz do dość pulchnego kierowcy
- A co Pan sobie myśli, że ja sługa, haha – zaśmiał się dość otyły kierowca – Powoli zbliżamy się do celu.
- Jakiego celu? Proszę mnie wypuś. . . – Siergiusz odpłynął pod wpływem silnej dawki Midazolamu.

Taksówka ze śpiącym Siergiuszem docierała powoli do nieciekawej kamienicy. Ogólnie okolica nie należała do najbezpieczniejszych, a większość więźniów z Grodziska pochodziła z tych terenów. Taksówkarz zaparkował przed jedną z bram, która nie należała do najczystszych. Zatrąbił 3 razy – zamaskowany mężczyzna zaczął wyłaniać się z ukrycia. Skierował się do samochodu, kierowca otworzył okno

- To ten typ? – spytał się kierowcy, zamaskowany mężczyzna
- Tak, tak. Możecie go zabrać – odpowiedział kierowca. Mężczyzna wyciągnął ciało Siergiusza z samochodu i skierował się do kamienicy. – A zapłata to gdzie?!! – krzyknął taksówkarz.
W odpowiedzi na jakżeby inaczej, dociekliwe pytanie, drugi mężczyzna wyszedł z bramy, skierował w stronę taksówkarza broń i strzelił. Słychać było tylko huk, jednak nikogo w tej dzielnicy to nie dziwiło. Strzały są tu codziennością.

###

Chaos spowodowany zamachem w Grodzisku był nie do ogarnięcia. Wszędzie słychać było karetki pogotowia, straż pożarną, ale przede wszystkim było słychać płacz i lament ludzi. W zamachu mogło zginąć kilkaset osób w tym także Kanclerz. Wiadomość o rzekomej śmierci kanclerza była wymieniana we wszystkich serwisach informacyjnych, które oczywiście były obecne na miejscu zdarzenia. Podejrzenia padły na grupę spiskującą w Sarmacji, bądź na bojowników z Al Rajnu. Brak komunikatów rządowych, które były spowodowane problemami z dojazdem, tylko podsycały strach i niepewność. Po zapewnieniach Kanclerza o bezpieczeństwie, społeczeństwo poczuło się oszukane. Każdy czekał na jakikolwiek komunikat od członka z Rady Ministrów.
Michał obudził się 2 godziny później pod gruzami restauracji w której czekał na Siergiusza. Próbował się ruszyć, lecz nie mógł. Czuł olbrzymi ciężar na swoich nogach, rękach. Był w szoku, nie mógł uwierzyć w to co się stało. Słyszał ratowników, przeczesujących gruzy, lecz nie miał sił krzyczeć. Wydobywał się z niego tylko szept.
cVFsv832.png
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
5 559,00 lt
Ten artykuł lubią: Aleksander Damian von Thorn-Chojnacki, Karolina Aleksandra, Michel von Vincis-d’Agnou, Calisto Norvegicus-Chojnacka, Roland Heach-Romański, Siergiusz Asketil, Yutte Pónkrokk, Ivan von Lichtenstein, Michał Pséftis, Markus Arped.
Komentarze
Adrian Maksymilian Józef Alatriste
#spieg
Odpowiedz Permalink
Rattus Norvegicus-Chojnacki
Niedługo będziecie się musieli dogadać, kto w jaki dzień prezentuje najnowszy odcinek swojego opowiadania, tyle się tego namnożyło :P

I nie, nie chodzi mi o to, że jest tego za dużo :)
Odpowiedz Permalink
Aleksander Damian von Thorn-Chojnacki
To dobrze że jest duża aktywność naszych obywateli :)
Odpowiedz Permalink
Rihanna Aureliuš-Sedrovski
Sercować, sercować! :D
Odpowiedz Permalink
Michel von Vincis-d’Agnou
Bojownicy z Al-Rajnu, tamtejsze feministki?
Odpowiedz Permalink
Mateusz Wilhelm
wszyscy święci :D...
Odpowiedz Permalink
Aleksander Damian von Thorn-Chojnacki
Czekamy na dalsze części
Odpowiedz Permalink
Tomasz Liberi
Dołączam się i czekam na kolejne części
Odpowiedz Permalink
Michał Pséftis
Olaboga, znowu mi C4 podkładają pod krzesłem!

Ładnie! Ale jestem strasznie nieuprzejmy. :< Chociaż kelnerka pewnie nie była Sclavinką... !
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
Niezły tekst. Dobra ręka do trzymania pióra.
Kiedy będzie ciąg dalszy :)
MaHi
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.