Goniec Czarnoleski, Henryk Leszczyński, 13.11.2013 r. o 20:08
Elekcja? Tego egzaminu nie zdaliśmy

vBgS7uyc.jpg
Kurz po elekcji dawno opadł, ale to nie powód, by nie przedstawić garści refleksji.

1. Wygrał najlepszy wśród kandydatów. Sprawdzony na różnych polach, a wciąż dający nadzieję na pewną świeżość. Abstrahujący od wielu koterii, a jednak popierany przez szerokie środowiska. Może brakować mu pewnych wzniosłych wizji, rewolucyjnych reform, jednak w jego osobie spotkać się mogą oba ideologiczne fronty przechodzące nad Sarmacją: ultrakonserwatywnych monarchistów i rewolucyjnych demokratów. Choćby poprzez swoje wypowiedzi pokazuje, że w dynamicznie zmieniającym się społeczeństwie i ustroju wciąż dostrzega swoją ważną rolę. To kandydat centrum. Że nijaki? Lepsze miękkie wyjście z zatęchłego impasu niż twarde lądowanie pękniętego balona nadziei.

2. Mówi się, że real nie istnieje. A jednak. Świetnie pokazuje to afera, którą rozpoczął Misza kaw. Korab-Kaku, proponując współkandydatom do tronu rezygnację ze startu na rzecz dołączenia do potencjalnie zwycięskiego obozu. Na pierwszy rzut oka faktycznie śmierdziało politycznymi machinacjami. Przecież w tym samym czasie nad realną partią rządzącą przetaczały się chmury afery taśmowej. Podobieństw doszukiwano się nieco na siłę, ale z psychologią i grą skojarzeń nie wygrasz. Wystarczyło jednak na sprawę rzucić okiem po raz drugi, by uświadomić sobie, że nic szczególnie zdrożnego w tym nie było. To po prostu polityka. Monarchiści mogą tylko wzdychać, że społeczeństwo wciąż widzi w tronie coś więcej, niż bieżącą polityczną walkę.

3. Jeśli PT Czytelniku jesteś monarchistą i jeszcze wzdychasz, to na koniec zostawię Cię ze smutną konstatacją. Przebieg elekcji pokazał bowiem, że z monarchią mamy jakiś problem. To, że kampania elekcyjna trwała kompromitująco krótko, co spowodowane było wymogami formalnymi, a raczej pewnymi niedopatrzeniami, to raz. To, że faworyt znany był od miesięcy, to dwa. To, że stwierdzono haniebnie, że „wszystko już zostało powiedziane”, to trzy. Wszystko to nie zmienia jednak faktu, że elekcja była upokarzająco letnia, kampania jałowa, a kandydaci bez ikry. I prawie nikomu to nie przeszkadzało. Niewielu protestowało, jeszcze mniej próbowało stwarzać pozory debaty przed elekcją. Tego egzaminu nie zdaliśmy.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
11 182,00 lt
Ten artykuł lubią: Katiuszyn Rewoluty Lepki, Ignacy Urban de Ruth, Avril von Levengothon, Vladimir von Hochenhaüser, Ivo Karakachanow, Prezerwatyw Tradycja Radziecki, Michał Michaelus, Roland Heach-Romański, Misza "JK" Korab-Kaku, Krzysztof Kura, Fryderyk von Hohenzollern, Markus Arped, Piotr Jan, Młynek Kawowy, Tomasz Ivo Hugo, Mateusz von Thorn-Chojnacki, Teodozjusz Azoramath-Arped, ppłk Alojzy Pupka-Bumbum.
Komentarze
Misza "JK" Korab-Kaku
Aferę? Jak dla kogoś to było sensacją, to słabo. Jak ktoś chce sensacji to znajdzie ją w podtrzymywaniu szafy od trzęsących tirów.
Odpowiedz Permalink
P.N.W
Nie „z monarchią mamy jakiś problem”, tylko „mamy problem monarchii”.
Permalink
Krzysztof St. M. Kwazi
Marudzisz człowieku.
Odpowiedz Permalink
Jack von Horn
A moze po prostu wielu upatrywało stabilizacji księstwa w nowym Księciu i chcieli tego dokonac jak najszybciej.
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
Ja bez ikry? Hm... A dużo miałem "hejterów" :)
Odpowiedz Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
Mocne, ale prawdziwe!W smaku prawdziwe, lecz pewną wiśnie można poczuć- wasz twój, Jaśński bis !
Odpowiedz Permalink
Piotr Jan
Ciekawe rzeczy się tu działy gdy nie odwiedzałem KS :) Artykuł mi się podoba, sumienne oddanie ostatnich wydarzeń, choć osobiście poszukuję jakiegoś podsumowania ostatnich czasów.
Permalink
Krzysztof Czuguł-Chan
Cóż, dla niektórych, jeśli coś jest w "realu", to nic złego w tym, by wprowadzić to w "wirtualu", bo przecież w "realu" jest i nie jest to zabronione. Tyle z naszej idyllicznej utopijności. Myślenie przez pryzmaty.
Odpowiedz Permalink
Leszek Karakachanow Sr
A co z kandydatami komicznymi?
Permalink
Prezerwatyw Tradycja Radziecki
A to byli jacyś inni?
Permalink
Młynek Kawowy
Autorze drogi, elekcja była aktem ludo- a nie jednowładztwa. To, że wyglądała jak wyglądała, świadczy niskim poziomie i problemach z tym pierwszym, a nie drugim.
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
Abstrahując od zagadnienia terminów (ostatnim, czego chciałem, było wywoływanie wokół nich niepotrzebnych kontrowersji), nie widzę niczego niewłaściwego w tym, że wolna elekcja, jak na nasze standardy, przebiegła w sposób niezwykle spokojny. Konstytucyjną rolą monarchy jest bycie ponad polityczną bieżączką. Egzamin zdany, tylko kadencyjności szkoda. ;-)
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Polubiłem, bo artykuł jak zawsze, fajnie napisany, część tekstu spodobała mi się.
Jednak tytuł chyba trochę tendencyjny - na pierwszy rzut oka cały Naród nie zdał egzaminu, a potem wychodzi na to, że monarchiści nie zdali. W sumie nie wiem kto nie zdał :)
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
@Havelock: to nie monarcha ma problem z nami, a my z monarchią jako instytucją.

@JKM: nie piszę, że monarchiści nie zdali, to tylko takie puszczanie oczka była. nie zdaliśmy my, społeczeństwo.
Odpowiedz Permalink
Krzysztof Czuguł-Chan
RuYMob9i.png
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.