Dreamland: Początek nowej epoki?
Seria wydawnicza: Dreamland

Całkiem niedawno, tydzień temu mniej więcej, pewien turysta Dreamlandczyk stwierdził w mojej obecności, że podstawową różnicą między życiem publicznym Sarmacji a jego ojczyzny jest to, że my bez skrępowania jeździmy po politycznie niemiłych nam rodakach jak po łysej kobyle, tam zaś - choć wszyscy serdecznie się nienawidzą - nikt drugiemu nie powie złego słowa publicznie bowiem nie wypada. Ta zabawna obserwacja (rzecz jasna znacznie przesadzona i upraszczająca rzeczywistość, jak to zwykle ma miejsce w przypadku tego rodzaju złotych myśli) wydawała się rzeczywiście rządzić polityką Królestwa przez ostatnie miesiące.

Po zaniku aktywności działających wcześniej stronnictw - technokratycznego Klubu Republikańskiego skupiającego wybitnych intelektualistów pokroju diuka de Brolle'a, Medgara de Ramy, arcyksięcia Ghardina czy JKW Pavla Svobody, oraz złożonej z młodszych mieszkańców Partii Konserwatywnej - na scenie politycznej Dreamlandu zaczęło świecić pustkami. W politycznej próżni szybko pojawiła się Partia Burżuazyjna, która nie posiadając żadnej konkurencji, szturmem wzięła wszystkie mandaty w Izbie Poselskiej XXII kadencji, do której wybory odbyły się 5 sierpnia. Niska frekwencja, zrozumiała przy braku jakiejkolwiek alternatywy na karcie do głosowania, nie zasmuciła szczególnie przedstawicieli partii posługującej się złotym jabłkiem jako swoim symbolem i nie przeszkodziła im w głośnym odtrąbieniu zwycięstwa. Przez całą kadencję znajdują się jednak pod obstrzałem niechętnej części dreamlandzkich elit, które konsekwentnie wskazują na błędy i niedociągnięcia, a także brak realizacji kontrowersyjnego programu wyborczego, na który składały się zapowiedzi powstrzymania dalszego scalania prowincji, przywrócenia Senatu jako głosu prowincji i arystokracji, odejścia od automatycznego nadawania obywatelstw przy rejestracji i dopuszczenia każdego obywatela do głosu w Sejmie. W polityce zagranicznej Partia Burżuazyjna zapowiadała skupienie zainteresowania na Morenice i Orientyce (tej drugiej zapewne w związku z całkiem sporym, jak na okres ogórkowy, konfliktem jakim miał miejsce w związku z funkcjonowaniem Monderii - zamorskiego regionu Elderlandu), a także ożywienie partnerskich stosunków z Księstwem Sarmacji. Według przedstawicieli opozycji, do niedawna całkowicie nieformalnej, żaden z tych punktów nie był realizowany.

W ostatni poniedziałek października słowa o kulturze nie pozwalającej na otwartą walkę polityczną straciły jednak sporo ze swojej aktualności kiedy Edward Krieg (król senior) oficjalnie ogłosił powstanie nowej siły politycznej - Radykalnego Centrum. W skład nowej partii wchodzi dwu byłych monarchów (poza Edwardem Kriegiem także Pavel Svoboda), była premier Fabiola de Willibald, były premier Krzysztof Jazłowiecki oraz Dino von Djokić-Krieg - MSW w rządzie pani de Willibald. Partia deklaruje kurs na modernizację infrastrukturalną, demokratyzację i aktywizację nowych mieszkańców, cały zaś program powstanie na kongresie założycielskim 6-7 listopada. Paradoksalnie jednak ważniejsze od konkretnych postulatów jest samo przezwyciężenie dławiącej ostatnio politykę Królestwa niemocy, tym dziwniejszej, że pojawiła się właśnie kiedy wraz z napływem nowych mieszkańców stopniowo odsunęło się widmo kryzysu demograficznego. Powstanie nowej siły daje nadzieję na jakąkolwiek debatę o przyszłości Królestwa, która miała małe szanse zaistnieć w sytuacji gdy jedynym wyborem było - poprzeć jedyną istniejącą opcję, czy w ogóle nie głosować? Już pod pierwszym postem inaugurującym działalność RC rozgorzała debata, w czasie której Jacques de Brolle wypowiedział bardzo odważne słowa: (...) a być może, chowając do kieszeni dumę króla bezludnej wyspy, przyspieszyć to, co w dłuższej perspektywie wydaje się logiczne i nieuchronne i rozważyć projekt federacji z pewnym Księstwem, tak nam bliskim i tak odległym zarazem. Czy rzeczywiście logiczne i nieuchronne? W dalszej części dyskusji akurat ten, zapewne prowokacyjny, postulat nie spotkał się z żadną reakcją - z negatywną również.


Dodatek do imbryka: kącik etnograficzny

Młodsi i mniej obeznani w realiach mikroświata Sarmaci mogą zadawać sobie pytanie, dlaczego o Dreamlandczykach mówi się że są nader poważni. Może zrodzić się podejrzenie, że przez krytykujących ten brak dystansu do siebie przemawia jakieś uprzedzenie, niekoniecznie mające jakiekolwiek podstawy. Jednak stosunek Dreamlandczyków do przestrzeni publicznej, do standardów języka i do godności urzędu, jest naprawdę czasami wręcz szokujący dla osób przyzwyczajonych do realiów Księstwa Sarmacji. Drobny przykład ilustracyjny:

6 sierpnia Martin Schlesinger-Asketil, wiceminister kultury i nauki, publikuje na dreamlandzkim forum zestaw trzech krótkich filmów, mających ilustrować w humorystyczny sposób przebieg posiedzenia rządu. Filmy te wykonane zostały za pomocą dość znanego generatora Bombay TV, w którym pod footage z produkcji bollywoodzkich podstawia się własne napisy. Jeden dotyczył zaległych wypłat poborów dla urzędników państwowych, inny film poruszał kwestię zamieszania z drenażem obywateli przez nowopowstające państwo. Jak na nasze standardy, jest to satyra wyjątkowo łagodna, powiedzielibyśmy wręcz dobroduszna; pewnie gdyby dotyczyła wydarzeń sarmackich i została opublikowana w DSG, nie zebrałaby zbyt wielu serc, tonąc wśród o parę rzędów ostrzejszych komentarzy politycznych. W realiach dreamlandzkich natomiast, poruszenie było niesamowite. Już sam charakter dowcipu i to, że portretuje on urzędników wysokiego szczebla, były dla społeczeństwa kontrowersyjne, ale prawdziwe oburzenie wywołało to, że jeden z filmików zawierał pojedynczą, wykropkowaną kurwę.

(…) w wypadku tych filmików czuję delikatnie mówiąc zniesmaczenie. Satyra jest konieczna, (…) cały szkopuł polega na tym aby robić to ze smakiem i z dala od wulgaryzmów - samo wykropkowanie tych słów nie powoduje tego, że nie są one czytelne. W powyższym wypadku stwierdzić należy, że twórczość ta nie współgra to z powagą instytucji jaką Wasza Ekscelencja reprezentuje. ? skomentował JKM Marcin Mikołaj. Na tłumaczenia pani premier Fabioli de Willibald odpowiedział zaś: Nic, powtórzę, nic nie usprawiedliwia posługiwania się językiem, który nie przystoi w cywilizowanym społeczeństwie.

Również markiz Jazłowiecki skrytykował jako nietaktowne przedstawienie prezesa Sądu Królestwa, wziął jednak w obronę twórcę, pisząc: Nie sądzę poza tym, aby "powaga urzędu" nie pozwalała autorowi na działalność satyryczną. Gdyby wprowadzić takie obostrzenia dla urzędników od rangi wiceministra, zabralibyśmy większości Dreamlandczyków prawo do uśmiechu. I była to jak na dreamlandzkie warunki wypowiedź naprawdę bardzo, bardzo liberalna…
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
10 935,00 lt
Ten artykuł lubią: Prezerwatyw Tradycja Radziecki, Fryderyk von Hohenzollern, Karolina Aleksandra, Markus Arped, Piotr II Grzegorz, Jack von Horn, Adrian Maksymilian Józef Alatriste, Michał Hodża Kiełbasa-Krakowski, Katiuszyn Rewoluty Lepki, Ivusia Buddusówna, Vladimir von Hochenhaüser, Alfred, Timan Demollari, Paulus Buddus, Konrad Van den Budenmayer, Helwetyk Romański, Siergiusz Asketil, Leszek Karakachanow Sr, Roland Heach-Romański, Krzysztof Kura.
Komentarze
Fryderyk von Hohenzollern
Deeamland istnieje ? Bo ja myślałem że po za dostosowaniem pism urzędniczych , nic się u was nie dzieje!I jaką, tan role odgrywa P. Bueżuazji
Odpowiedz Permalink
ppłk Alojzy Pupka-Bumbum
Obywatelu Hohenzollern, włączcie spelczeker, bo kapitan Przecinek się zirytuje; to może czytać zagranica! Partia Burżuazyjna, jak napisałem, ma całą Izbę Poselską i cały Rząd. Innymi słowy, odgrywa rolę partii władzy. Pozdrawiam!
Permalink
Michał Hodża Kiełbasa-Krakowski
Naprawdę bardzo fajny artykuł, bardzo sympatycznie się to czytało. Ale daję komentarz bez tantiemy bo mogę i dlatego, że jestem chamem.
Permalink
ppłk Alojzy Pupka-Bumbum
Lubię kiełbasę!
Permalink
Ivusia Buddusówna
Bardzo dobrze się to czyta. Takich ciekawostek mi brakowało!
Odpowiedz Permalink
Adrian Maksymilian Józef Alatriste
W końcu jakieś wiadomości spoza kraju <3
Odpowiedz Permalink
Ivo Karakachanow
O ku*wa:D Oplułem monitor ze śmiechu. Po chwili zdałem sobie sprawę, że ta systuacja z filmikiem nadaje się na sztukę pt. Sen Kefasa:)
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
GIMME MOAR!
Odpowiedz Permalink
Leszek Karakachanow Sr
Państwo bez prawa do uśmiechu, a mandragor dzielnie ambasadoruje <3
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.