Park Stołeczny, Andrzej Swarzewski, 20.10.2013 r. o 20:59
Nacjonalizm imperium- krótkie przedstawienie sarmackiej myśli narodowej

Wielmożny Wicehrabia Ignacy Chojnacki-Ferski w sobotę, po pozytywnej ocenie (za którą dziękuję :) ) mojego poprzedniego artykułu wyraził zaniepokojenie możliwością marginalizacji mniejszości "etnicznych" co- jak zaznaczył Wielmożny Wicehrabia- przez mocno inkorporacyjną przeszłość byłoby dla Sarmacji trudne. W związku z tym polecił zdefiniować oryginalną, sarmacką myśl narodową. Korzystając z niedzielnego popołudnia mam zamiar to zrobić.

Należałoby zacząć od tego co podkreśliłem już w krótkie odpowiedzi Wielmożnemu Wicehrabiemu Ignacemu Chojnackiemu-Ferskiemu. Nacjonalizm imperiów, państw dużych i siłą rzeczy o bogatej przeszłości, różni się znacząco od nacjonalizmów państw małych i nieustannie zagrożonych przez rywali i wrogów. Ruchy narodowe państw małych często bywają trafnie określane ruchami narodowo-zachowawczymi. Sarmacki nacjonalizm nie jest strachem o zachowanie narodu sarmackiego. Wiadomo, że istnieją zagrożenia, jednakże paranoją byłby strachliwy ruch narodowo-zachowawczy i konserwatywno-eskapistyczny w sytuacji imperium sarmackiego.

Sarmacki nacjonalizm, nacjonalizm imperium siłą rzeczy jest także ruchem irredentystycznym. Irredentyzm to ruch polityczny i społeczny dążący do połączenia w jeden organizm państwowy grup podobnych grup kulturowych, pochodzących z jednego kręgu kulturowego. Koncepcja irredentyzmu ma bogatą historię w sarmackim ruchu narodowym. Nie wiem czy określenie te byłoby już używane przez narodowych polityków lub publicystów, jednakże Narodowy Związek Monarchistyczny głosił ideę wszechsarmatyzmu, Wielkiej Sarmacji, co jest właśnie poglądem irredentystycznym. Narodowy Związek Monarchistyczny uzasadniał, że idea wszechsarmatyzmu to postawa społeczna dbająca o dobro i rozwój Sarmacji.

Sarmacki ruch narodowy nie widzi w różnorodności i odmienności zagrożenia dla Sarmacji. Sarmacja, przez jedenaście lat aktywnej i wartościowej aktywności: rozwoju sztuki, kultury polityczne i społecznej, stała się kulturą wysoką, cywilizacją sarmacką. Jako kultura wysoka bylibyśmy w stanie odpowiednio przeprowadzić socjalizację, sarmatyzację nawet całych grup. Na dość zbliżonej zasadzie do sarmatyzacji nowych mieszkańców. Czasem nowy mieszkaniec początkowo nie ma pojęcia gdzie się znalazł, nie słyszał nigdy wcześniej o idei mikronacji. Jednak po pewnym czasie obcowania z naszą cywilizacją: czytania nowych artykułów i forum, rozmów z doświadczonymi Sarmatami m.in. w wątku powitalnym, słuchania rozmów na czacie i uczestniczenia w nich, nowy, wcześniej zagubiony mieszkaniec ma szansę na stanie się wartościowym członkiem społeczeństwa. W procesie socjalizacji nie traci on jednak swoich wartościowych cech charakteru, umiejętności. Podobny przebieg miałaby sarmatyzacja nowo-inkorporowanego kraju. Nowi obywatele z czasem zaczęliby wchodzić w dyskusje na forum i na czacie ze "starszymi" Sarmatami, załapali na czym polega kultura sarmackie, jakie są zwyczaje społeczne i polityczne. Mogliby bez problemu stać się wartościowymi Sarmatami. A analogicznie do nowego mieszkańca- nie utraciliby oni swoich wartościowych cech i społecznych umiejętności. Faktem jest, że czasem sarmatyzacja bywa długotrwała i trudna (vide: Teutończycy jeszcze do dość niedawna), jednakże przeważnie socjalizacja przebiegła na poziomie wystarczającym, żeby nie pojawiły się pomysły antysarmackie, a wszelkie przejawy pogrobowego "nacjonalizmu" mają formę narodowo-zachowawczą, która odpowiednia użyta mogłaby być wartością kulturalną, wnoszącą niektóre dawne tradycje inkorporowanego państwa.

Obecnie Sarmacja jest państwem silnym i irredentystycznym z racji zjednoczenia praktycznie wszystkich państw z naszego kręgu kulturowego. Trizondal skutecznie odciął się od Sarmacji, większość obecnych Trizondalczyków nie pamięta unii z Sarmacją. Ciprofloksja jest krajem całkowicie nieaktywnym i w gruncie rzeczy nie będącym nigdy częścią Sarmacji. Tak więc to co na chwilę obecną można było zjednoczyć zostało zjednoczone. Sarmaccy nacjonaliści są oczywiście zadowoleni z takiego obrotu spraw, jednakże obawiają się tego, że ruchy odnoszące się tylko do Sarmacji jako całości (np. Liga Monarchistyczna) podnoszą pod wątpliwość zasięg Narodu Sarmackiego, a czasem nawet jego istotne istnienie, mówiąc np. o osobnym narodzie gellońskim. Właśnie takie twory polityczne, a nie mniejszości "etniczne" stanowią pewne niebezpieczeństwo. Sprężyna historii może się różnie zgiąć. Możemy sobie wyobrazić zerwanie unii z Wandystanem przez dowolną ze stron, powstanie sclavińskie, a może również inne niebezpieczeństwa. Z Wandystanem, który różnego rodzaju ruchy chcą usunąć z Sarmacji, sprawa ma się o tyle dobrze, że tam jasno jest powiedziana przynależność narodowa. Bycie Wandejczykiem jest jednoznacznie z byciem Sarmatą, często przynależeniem do Komunistycznej Partii Sarmacji (wandów). Gorzej sprawa ma się z innymi częściami imperium. Sclavińczycy i Teutończycy, niestety nawet tacy, którzy najpierw zostali Sarmatami, czasem podkreślają swoją odrębność narodową, a jeszcze częściej robią to za nich różnego rodzaju polityczny hochsztaplerzy, którzy próbują na tym ugrać swoje osobiste korzyści. W interesie mieszkańców regionów należy wyraźne powiedzenie "nie" wszelkim próbom jakiegokolwiek oderwania ich od Sarmacji. Warto również powiedzieć niektórym zwolennikiem tezy o "wielu narodach", że akceptując ją akceptują także słowa o tym, że to nie narodowość łączy Sarmację, ale idea monarchizmu, lojalizmu i Ojciec Ojczyzny. Swoją drogą, jakiej ojczyzny? Nie wiadomo, bowiem termin ojczyzna odnosi się do przestrzeni istotnej dla danej zbiorowości narodowej, jako której nie uznają Narodu Sarmackiego owi monarchistyczni mesjasze.

Chciałbym również wyraźnie wyrazić w imieniu sarmackiego ruchu narodowego zdanie, że "mocno inkorporacyjna przeszłość" nie jest przeszkodą do istnienia jednego narodu. Każdy naród kiedyś musi się ukształtować. W tego rodzaju procesach trudno podawać konkretne daty, jednakże dzisiaj żaden Teutończyk, Wandejczyk, Sclavińczyk, ani Baridajczyk nie napisze na temat Sarmatów "oni", np. "oni mają dzisiaj ogłoszenie wyników referendów". Wszyscy, choćby się przed tym wzbraniali, czują i podświadomie wiedzą o tym, że jesteśmy zbiorowością narodową. "My mamy dzisiaj ogłoszenie wyników referendum", My- Protosarmaci, Teutończycy, Wandejczycy, Sclavińczycy, Baridajczycy i wywodzący się z innych grup nie posiadających oficjalnych regionów. Dlatego możemy powiedzieć, że proces kształtowania się narodu sarmackiego się wypełnił. Każdy naród wywodzi się z odmiennych grup, np. plemiennych. Kształtowanie się narodu mikronacyjnego różni się od kształtowania się narodu realnego, i jest to temat na pracę socjologiczną, której oczywiście w tym artykule nie przeprowadzę. Jednakże tak jak narody realne powstają z plemion, i przebywających na danym terytorium od dawna i napływowych, np. wędrujących, tak naród sarmacki powstał z grup osób znających się przed majem 2002 roku, jakby Protosarmatów, ale także z grup, które znalazły się w Sarmacji na wskutek inkorporacyjnej przeszłości. Narodem sarmackim nie są tylko grupy sprzed inkorporacji, teza taka jest wręcz szowinizmem, tezą rasową. Wszyscy jesteśmy Sarmatami, co nie zaprzecza temu, że każdy ma jakąś historię i odmienny odcień kultury sarmackiej. I niech to zdanie będzie podsumowaniem tego artykułu. :)
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
3 062,00 lt
Ten artykuł lubią: Prezerwatyw Tradycja Radziecki, Adrian Maksymilian Józef Alatriste, Karolina Aleksandra.
Komentarze
Prezerwatyw Tradycja Radziecki
Cytuję:
Z Wandystanem, który różnego rodzaju ruchy chcą usunąć z Sarmacji, sprawa ma się o tyle dobrze, że tam jasno jest powiedziana przynależność narodowa.
Zwracam uwagę, że w przypadku Wandystanu trudno mówić o nacjonaliźmie i narodzie w waszym, klasycznym tego słowa znaczeniu. Wandejczycy są narodem politycznym - a co za tym idzie, nasze poczucie odrębności i tego co nazwalibyście nacjonalizmem wynika z czego innego niż różnica pochodzenia kulturowego. Z Sarmacją jesteśmy związani kulturowo, ale to nie znaczy, że jest to gwarancja współistnienia w jednym państwie :)

A postrzeganie nazwy KPS(w) jako czego innego niż tylko nawiązanie do tradycji to myślenie czysto życzeniowe ;-) Zwracam uwagę, że KPS(w) POWSTAŁO wraz z powołaniem niepodległego Wandystanu :) Więc ta nazwa jest bardziej zaznaczeniem odrębności niż przynależności.
Permalink
Andrzej Swarzewski
Towarzyszu,
Nie sugerowałem, że jest to gwarancja współistnienia w jednym państwie. Powiedziałem raczej, że w przypadku zerwania unii Wandystanowi nie grozi wyjście z kręgu kulturowego i sarmackiej wspólnoty narodowej, choć wiadomo, że więzi wspólnoty byłyby luźniejsze.
Mimo wszystko uważam, że ta nazwa jest zaznaczeniem pewnego pochodzenia, choć pewnej odrębności, czysto politycznej, również.
Odpowiedz Permalink
Adrian Maksymilian Józef Alatriste
Artykuł ciekawy, jednak Sarmacja jest państwem WIELONARODOWYM. Teutończyk to Teutończyk, Baridajczyk to Baridajczyk. Ja jestem Baridajczykiem, jednak Baridas jest połączony unią z Sarmacją. Ta unia powoduję, że mamy wspólnego władcę, ale nie jesteśmy Sarmatami z krwi i kości.
Odpowiedz Permalink
Prezerwatyw Tradycja Radziecki
Prawdą jest, że w Wandystanie wielokrotnie różnorako podchodzono do nazywania instytucji mianem "sarmackich" - chodziło głównie o KPS(w) i SAL. I konsensus był taki, że zostawimy nazwę dla tradycji - i tylko tradycji. Tak więc w kontekście tego, czy Wandystan jest/nie jest i czy będzie dalej w Sarmacji - to nie ma żadnego znaczenia.

Aha, jeszcze jedno - irredentyzm w klasycznym znaczeniu oznacza raczej dążenie do przyłączenia ziem, które są okupowane. To o czym mówicie w tekście (ruch polityczny i społeczny dążący do połączenia w jeden organizm państwowy grup podobnych grup kulturowych) to właściwa, pierwotna definicja nacjonalizmu. Irredentyzm w sarmackim znaczeniu mógł się odnosić do Wandystanu po WC, albo do Awary do czasu jej odbicia przez SAL. Teraz możecie marzyć już tylko o Trizondalu ;-)
Permalink
P.N.W
„chodziło głównie o KPS(w) i SAL. I konsensus był taki, że zostawimy nazwę dla tradycji - i tylko tradycji”

Ba – dyskusja o zmianie nazwy SAL rozpoczęta została przez, obecnie prosarmackiego i antywandejskiego, eks-mandragora Khanda (!), niedługo po wandejskim czerwcu (!), konsensus był taki że jednak „zostawić” (tuż po WC!), i przeciw zmianie był głównie beton, czyli w zasadzie nacjonaliści wandejscy (!).
Permalink
Andrzej Swarzewski
Cytuję:
Teutończyk to Teutończyk, Baridajczyk to Baridajczyk. Ja jestem Baridajczykiem, jednak Baridas jest połączony unią z Sarmacją. Ta unia powoduję, że mamy wspólnego władcę, ale nie jesteśmy Sarmatami z krwi i kości.
Właśnie nie. Teutończyk to Teutończyk i Sarmata, Baridajczyk to Baridajczyk i Sarmata. Unia Sarmacko-Baridajska nie została przez JKW Piotra Mikołaja wprowadzona siłą. Tak sprawa miała się od strony Baridasu:
"Miałem do wyboru dwa wyjścia: ALBO cały trud włożony w Baridas, godziny spędzone przed monitorem komputera, zaniedbane sprawy z życia realowego pójdą w zapomnienie, zmarnują się, ALBO zaryzykujemy unię z Księstwem Sarmacji." Dlatego dość jasne jest, że większość obecnych Baridajczyków w przypadku braku unii po prostu byłaby albo Teutończykami, albo Wandejczykami, albo Sclavińczykami. Baridas po prostu by nie istniał.
Ale mimo tego nie mówimy o "Sarmatach z krwi i kości", nikomu nie narzucamy postrzegania się tylko jednowymiarowo- jako tylko i wyłącznie Sarmatę. Jednak należy pamiętać, że żaden kraj korony/prowincja prawdopodobnie nie byłby w stanie istnieć (a Wandystan istnieć na tak wysokim poziomie jak obecnie) bez wejścia w skład Sarmacji. Dlatego żaden nowy (w sensie po inkorporacjach i uniach) mieszkaniec nie jest Sarmatą dlatego, że jest Baridajczykiem/Teutończykiem/Wadejczykiem/Sclavińczykiem. Każdy nowy mieszkaniec jest Baridajczykiem/Teutończykiem/Wandejczykiem/Sclavińczykiem dlatego, że jest Sarmatą.
Cytuję:
Prawdą jest, że w Wandystanie wielokrotnie różnorako podchodzono do nazywania instytucji mianem "sarmackich" - chodziło głównie o KPS(w) i SAL. I konsensus był taki, że zostawimy nazwę dla tradycji - i tylko tradycji. Tak więc w kontekście tego, czy Wandystan jest/nie jest i czy będzie dalej w Sarmacji - to nie ma żadnego znaczenia.
Powtórzę: Nie sugerowałem, że jest to gwarancja współistnienia w jednym państwie. Powiedziałem raczej, że w przypadku zerwania unii Wandystanowi nie grozi wyjście z kręgu kulturowego i sarmackiej wspólnoty narodowej, choć wiadomo, że więzi wspólnoty byłyby luźniejsze.
Cytuję:
Aha, jeszcze jedno - irredentyzm w klasycznym znaczeniu oznacza raczej dążenie do przyłączenia ziem, które są okupowane. To o czym mówicie w tekście (ruch polityczny i społeczny dążący do połączenia w jeden organizm państwowy grup podobnych grup kulturowych) to właściwa, pierwotna definicja nacjonalizmu.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Irredenta
W definicji zmieniłem na warunki wirtualne tylko "grupy etniczne" na "grupy kulturowe".
Odpowiedz Permalink
Adrian Maksymilian Józef Alatriste
Czyli Polacy po unii z Wielkim Księstwem Litewskim przestali być Polakami, bo rządził nimi Litwin?
Odpowiedz Permalink
Andrzej Swarzewski
1. Real nie istnieje.
2. Unia polsko-litewska została zawarta na zasadzie partnerstwa, a nie konieczności którejś ze stron.
3. Jagiełło został w XIX-XX wieku wyklęty przez Litwinów z narodu litewskiego.
4. Doszło do szerokiej polonizacji Wielkiego Księstwa, dzisiaj pomimo wielu starań odbudowano litewską świadomość narodową jedynie na terenach żmudżkich.
Odpowiedz Permalink
Adrian Maksymilian Józef Alatriste
1. Słaby argument, bo po prostu pokazałem zależność.
2. Gdyby nie unia Litwy z Polską, Zakon podbił by Litwę. Podobnie tak jakby prawdopodobnie upadł Baridas gdyby nie unia.
3. To znaczy, że Litwini to debile. :)
4. Doszło do polonizacji, co nie zmienia faktu, że nie stało się to tak od pstryknięcia palcem. Baridajskiej świadomości nie trzeba odbudowywać, ona jest. :)
Odpowiedz Permalink
Andrzej Swarzewski
1. Wiem, że słaby argument, ale był masę razy używany przeciwko mnie.
2. Podbicie Litwy nie jest takie oczywiste, a logicznie występujące po nim podbicie Rusi musiałoby się skończyć źle. A Polska wciąż walczyłaby z Zakonem, także w odpowiedniej chwili mogłaby utworzyć województwo litewskie.
3. :)
4. Cóż, ja bez problemu przypominam sobie czasy, gdy aktywność w Baridasie była na poziomie zerowym. A większość obecnych Baridajczyków przyszła później. :)
Odpowiedz Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
Naród a ustrój danej państwowości są to dwie odmienne rzeczy! Dlatego ostrzegam żeby nie wyciągać zbyt pochopnych wniosków. Fakty są takie że nie bez przyczyny mamy do czynienia z takim terminem jak Sarmacki Krąg Kulturalny. Natomiast zupełnie inną inszością jest stosowanie definicji jednego wspólnego narodu odnośnie Sarmacji. Z prostej przyczyny złożoność tego zagadnienia jest zależna od historii związanej z naszą ojczyzną ( czytaj Księstwo Sarmacji). Wystrzegałbym się określeń takich jak wspólny czy jednomyślny naród - gdyż taki nie istnieje. Mamy do czynienia z więcej niż jednym narodem, oraz jedną polityczną wspólnotą o różnych kulturach, zabarwieniach narracyjnych, różnych tożsamościach etc.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.