Goniec Czarnoleski, Jerzy Ludomirski, 15.07.2013 r. o 23:06
7 dni w Sarmacji: bosko czy bez rewelacji?

7X152RfB.jpg
Wpis mój będzie miał charakter czysto subiektywny, wręcz pamiętnikarski. Dlatego też, osoby które w zetknięciu z tego typu literacką miksturą eksplodują niczym Little Boy, uprzejmie uprasza się o zaprzestanie marnowania czasu nad poniższym felietonem, ewentualnie zażycie silnych leków uspokajający przed rozpoczęciem lektury. To tyle, jeśli chodzi o organizację współpracy pomiędzy czytelnikiem a przelewaczem myśli na papier. Przejdźmy więc do sedna.

Zapewne każdy obywatel ma swoje prywatne i niepodważalne poglądy na miejsce w którym żyje. Jest to równie naturalne, co zamykanie oczu przy kichnięciu. Myśli te bywają uwidaczniane w wielu miejscach forum, stając się źródłem wielu ciekawych pomysłów oraz nierzadko przynosząc otrzeźwiający powiew świeżości. Nieco inaczej sprawa wygląda w przypadku młodych, nieopierzonych mieszkańców. Ci ludzie, ze swej natury będąc żywiołowym narybkiem, nie muszą się w żaden sposób motywować. Nie mają wyrobionych poglądów na każdą dziedzinę sarmackiego życia. Nie mieli przecież wystarczającej ilości czasu na wykształcenie tego typu opinii. Na nich działają raczej mocne, chwilowe impulsy, aniżeli rutyna codzienności. Jak natomiast w wytwarzaniu tego typu impulsów sprawdza się Sarmacja? Jaka jest jej moc przyciągania w ciągu kilku pierwszych dni życia danego mieszkańca? Co nie funkcjonuje tak, jak powinno? Co można poprawić? Na te pytania postaram się odpowiedzieć poniżej (w mocno okrojonej wersji).

Kurcze, ile tu roboty!

Współczesna młodzież (nie łudźmy się – obecnie najczęściej do Sarmacji przybywają ludzie < 20 wiosen) lubi tempo. I pieniądze. Lubi też – wbrew wszelkim pozorom – pracę w celu osiągnięcia konkretnego przywileju. Zamiast rozlicznych postów zapraszających czy wręcz nagabujących do zamieszkania w Koziej Wólce, Pacanowie czy innej Łysej Górze warto byłoby więc podać niezbyt zorientowanemu i nieco zagubionemu przybyszowi – jak na tacy – spis miejsc bądź dziedzin bądź zakątków forum, gdzie jego początkowy entuzjazm byłby wykorzystany w najlepszy sposób. Można by zaproponować temu przysłowiowemu Jaśkowi Kowalskiemu pracę w gazecie, staż w roli grafika, zadanie polegające tworzeniu opisów zabytków danego miasta, aktualizację strony po podaniu odpowiednich wytycznych... cokolwiek, byleby to pasowało do przedstawionego przez wspomnianego wyżej Jaśka profilu postaci. Na podaną przeze mnie informację o zainteresowaniach bodaj najbardziej przytomnie odpowiedział Szanowny Henryk K. Leszczyński, oferując (od zaraz!) staż dopasowany do potrzeb indywidualnych w Gońcu Czarnoleskim. Tempo, Panie i Panowie! Entuzjazm, zadziorność i tempo. Myślę, że tą drogą należy podążać aby sprawnie powiększyć grono obywateli. Znajomość prawa, obycie społeczne, etc. przyjdą stopniowo. Poprzez zobowiązanie (takie jak moje w roli dziennikarza) dociera się do twórczego zaangażowania. Nie, nie chodzi o uzależnianie mieszkańców. Chodzi o poczucie odpowiedzialności za ten kraj, która to każdemu z nas jest pisana w mniejszym lub większym stopniu. Chodzi o impuls, wspomniany przeze mnie w drugim akapicie. I choćby nawet ten przysłowiowy, tygodniowy mieszkaniec opuścił nas bardzo, bardzo szybko, to jednak zawsze pozostawi po sobie pewną cegiełkę pod budowę wielkiej Sarmacji.

Po nitce do kłębka

Bardzo podoba mi się Sarmackie forum. Strona główna również. Miejsca te emanują nowoczesnym wzornictwem i przejrzystością, o której inne mikronacje mogą tylko pomarzyć. Są jednak zakamarki i kąciki, gdzie bardzo lubię się udawać w celu kontemplowania zabytków sarmackich, a gdyby nie dociekliwość, wścibkość oraz inwencja własna – nigdy bym ich nie poznał. Moim skromnym zdaniem, strony takie jak Sarmacka Antologia Zabytków, Galeria Książęca czy chociażby stare witryny miast mogą być (i w istocie są) nieocenionym źródłem informacji. To właśnie one uświadomiły mi ogrom i złożoność świata Sarmacji. To one sprawiają, że chce się być częścią tej społeczności. Tylko... kto o nich dziś pamięta? Nie wstydźmy się archaicznego wzornictwa, bo stare nie zawsze oznacza gorsze. Strony takie jak te wymienione przeze mnie powyżej, muszą być mocniej wyeksponowane. Jest to moje wewnętrzne i głębokie przekonanie, przez co ton tego akapitu jest – przyznaję się bez tortur – dosyć mocny. Możliwe, że o witrynach tych zapomniano w momencie awarii Złotej Wolności, po to której Sarmacja wciąż podnosi się z kolan. Możliwe, że ktoś istotnie planuje mądre wykorzystanie tych MEGABAJTÓW tekstu, wysłanych z komputerów naszych poprzedników. Jeżeli tak, niech tym bardziej publikuje i prezentuje podobne materiały! Sądzę bowiem, że naprawdę istnieje na nie popyt.

W ludziach siła, w ludziach moc

Mógłbym jeszcze długo rozpisywać się o swoich spostrzeżeniach i wnioskach dot. poszczególnych dziedzin życia Sarmacji. Nie chcę tego jednak czynić, gdyż zabrakłoby mi wówczas miejsca na opis największej siły tego państwa. Opis ludzi, którzy go tworzą. Ciężko mi sobie wyobrazić jak wyglądała Sarmacja kilka lat temu. Z pewnością inaczej, o czym świadczą utopijne i pełne wspomnień posty obywateli z największym doświadczeniem. Oni z pewnością wiedzą lepiej niż ja sam czy obecny stan rzeczy ma wymiar bardziej progresywny, czy zdecydowanie regresywny. Nie zagłębiając się jednak w szczegóły chcę zauważyć, że to My - Obywatele i Mieszkańcy - jesteśmy siłą Sarmacji. I dobrze, bo gdyby funkcjonowanie jakiejkolwiek mikronacji zależało wyłącznie od jednej, autonomicznej osoby, to mikronacja ta nie przeszłaby pierwszego poważnego kryzysu. Może kogoś swoim wyznaniem zaskoczę, ale fantastycznie czyta się dyskusje pomiędzy obywatelami Wandystanu, a ich przeciwnikami politycznymi. Błyskotliwi jesteście, Dostojni Państwo! Jak diabli. Dla Was warto się tutaj logować co kilka godzin w ciągu dnia lub nocy, albo nawet nie wylogowywać nigdy. Tym bardziej nie rozumiem więc sceptycyzmu podczas patrzenia w przyszłość. Wszystko w naszych - przecież nie pozbawionych przeróżnych talentów - rękach. Epoka internetowe zmieniają się, ale skoro nasi przodkowie zdołali założyć (w czasach - nazwijmy to - mniej korzystnych technologicznie i socjologicznie) państwo trwające niezmiennie od tylu lat, to dlaczego my nie mielibyśmy sobie poradzić z utrzymywaniem go przy życiu?

Jeśli więc ktoś zadaje mi pytanie zawarte w tytule, odpowiadam szczerze i bez zająknięcia: Sarmacja? Ach, tak! Bosko może nie jest, ale niedługo będzie. I wszyscy się o to postaramy.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
4 955,00 lt
Ten artykuł lubią: Henryk Leszczyński, Avril von Levengothon, Jurand Swarzewski, Krzysztof Czuguł-Chan, Ignacy Urban de Ruth, Ivan von Lichtenstein, Edward II, Helwetyk Romański, Roland Heach-Romański, Fryderyk von Hohenzollern, P.N.W, Katiuszyn Rewoluty Lepki, Akrypa Rabotowicz von Primisz, Katherine Anne Mayer, Sted Asketil, Krzysztof Kura, Misza "JK" Korab-Kaku, Tomasz Ivo Hugo.
Komentarze
Roland Heach-Romański
To zboczenie zawodowe, ale co mi tam. Proszę o justowanie tekstów. Lepiej się je czyta :)
Odpowiedz Permalink
P.N.W
Cytuję:
Może kogoś swoim wyznaniem zaskoczę, ale fantastycznie czyta się dyskusje pomiędzy obywatelami Wandystanu, a ich przeciwnikami politycznymi.
Wandystan – massacring strongly young monarchists-fascists, since 2004.
Permalink
Jerzy Ludomirski
Upsss... Zapomnialem wyjustowac, mimo że od jakiegos czasu robie to notorycznie. Przepraszam. :)
Permalink
Krzysztof Czuguł-Chan
Nie ma za co ;)
Odpowiedz Permalink
Ivusia Buddusówna
Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie... :)
Odpowiedz Permalink
Marek von Thorn-Chojnacki
Wiwat, super
Odpowiedz Permalink
Marek von Thorn-Chojnacki
Dalszy ciąg aktywnsci
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.