Herold, Simon Peter Liberi, 02.06.2013 r. o 17:32
Kontrreakcja na normę
Seria wydawnicza: Acsi Baridasane...

header.png
Przy abdykacji Piotra II Grzegorza straciliśmy wiele rzeczy: prawo do Złotej Wolności, czas, nerwy, kilku obywateli i Księcia. Straciliśmy też jednak coś o wiele ważniejszego. Straciliśmy zdolność do ufania.

Zarzuty, prośby, groźby i odejścia.

W takiej atmosferze Księstwo Sarmacji przeżyło abdykację Piotra II Grzegorza z tronu Księstwa Sarmacji, które musiało okupić rezygnacją z pełnionych funkcji jednej trzeciej urzędników państwowych i niezliczonymi deklaracjami wycofania się z życia publicznego wielu znanych nazwisk. Szczegóły skandalicznych okoliczności, które powstały przy okazji tego wydarzenia są znane niemal każdej dziś już aktywnej postaci w Sarmacji, znany też jest następca – dziś już Jego Książęca Mość Mikołaj Jan, niegdyś Mikołaj Wiśnicki.

Co wiemy o naszym Księciu? Sprawował kilka funkcji przed wejściem na tron, osoba która nie była nigdy nadzwyczajnie aktywna, ani kontrowersyjna. Nikt nigdy nie przypuszczał, że stanie się on „nadzieją” narodu Sarmackiego i chyba nikt do końca nadal tak nie twierdzi.
Przed koronacją Wiśnickiego odbyłem wiele rozmów z wieloma osobami z wielu stron „konfliktu”. Okazało się, co było dla mnie szczególnie interesujące, że do nowego monarchy dosłownie każda z osób, które o to spytałem była nastawiona dość sceptycznie. Jest co coś, czego nie zauważyłem podczas całego mojego życia w Księstwie, a miałem do czynienia z panowaniem czterech Książąt.

Złodziej zaufania.

Przy abdykacji Piotra II Grzegorza straciliśmy wiele rzeczy: prawo do Złotej Wolności, czas, nerwy, kilku obywateli i Księcia. Straciliśmy też jednak coś o wiele ważniejszego. Straciliśmy zdolność do ufania. Nie potrafimy zaufać ani sobie nawzajem, ani naszej władzy. Coś się zepsuło.
Problem braku zaufania dla Księcia Mikołaja nie leży w fakcie, że jest to następca wybrany przez swojego wyklętego poprzednika. Nie leży też w tym, że jest to osoba młoda, w pełni życia ogarniętego ważnymi kwestiami realnymi. Problem leży w rzeczywistości tego, że Jego Książęca Mość jest… Księciem.

Przeanalizujmy po krótce naszą historię.

Piotr Mikołaj był jednym z Ojców Założycieli Sarmacji, stworzył tak wiele w naszej ojczyźnie, że bez wątpienia mógłby nazwać się jej właścicielem. Nagle zaczął on łamać prawa ludzkie ograniczając swobody obywatelskie przy okazji Wandejskiego Czerwca.

Daniel Łukasz był jego następcą, młody i ambitny książę wprowadził wiele innowacyjnych rozwiązań. Skończył odbierając Sarmatom prawo do własności prywatnej.

Piotr II Grzegorz był władcą odpowiedzialnym za kompletną modernizację Księstwa. Stworzył nowoczesny system gospodarczy. Zatrzymał się na zarzutach wobec wszystkich i użyciu prawa realnego do sugerowania, że Złota Wolność nie jest naszą własnością.

Michał Feliks jako jedyny z władców nie miał skandali podczas swego panowania, chociaż można to tłumaczyć po prostu krótkim okresem jego władzy.

Można było sukcesywnie ograniczać prawa korony, można było dodawać kolejne instytucje kontrolujące urząd Księcia, lecz historia zawsze była taka sama – Książę kończył jako wariat. Być może problem Księcia nie leży w kontrolowaniu jego samego, lecz w samokontroli? Bez wątpienia jednak w danym przypadku każdy z Książąt-mąciwód traktował swe akcje jako normalne. Kontrreakcją na tę normalność jest zmęczenie Sarmatów.
Co przyniesie Mikołaj Jan? Sarmaci stracili zaufanie, obywatele są zmęczeni ocieraniem się o kompletną katastrofę przy okazji kolejnej abdykacji. Brak poczucia bezpieczeństwa może zepsuć najlepszą zabawę.

Przypadek rzeczy publicznej.

Od jakiegoś czasu mówi się o wyższości republiki nad monarchią. Dwa fronty ścierają się cyklicznie o swoje racje. Republika gwarantuje bezpieczeństwo przed świrami – mówi jeden. Monarchia to tradycja i odskocznia od rzeczywistości – krzyczą drudzy. Która ze stron ma rację?

Obie.

Czy istnieje przypadek, w którym koronowany nie może zniszczyć setkom osób zabawy, lecz nadal być koronowanym w Księstwie? Gdzie takich przypadków szukać? Być może w monarchiach realnych? Być może Wielka Brytania?

Monarchia Brytyjska jest monarchią tylko z tradycji. Prawnie każda część ziemi leżąca na jej terytorium należy do Monarchy, lecz gdyby wyciągnąłby on po nie swoją rękę, społeczeństwo tę rękę by prawdopodobnie odgryzło. Brzmi świetnie! Jak to wprowadzić?

Nie nasza mocą. Ten artykuł nie jest kierowany tak naprawdę do Was, obywatele. Nie jest on też kierowany do Rządu Księstwa Sarmacji. Ten artykuł piszę dla Waszej Książęcej Mości, do Mikołaja Jana. Jeżeli Wasza Świetność nie zastanowi się nad tym, czy w pewnym momencie nie zwariuje, to jestem przekonany, że w końcu tak się stanie. A my już nie mamy siły.

Niech Jego Książęca Mość ma nas, poprzez siebie w opiece przed nim samym.
footer.png
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
10 409,00 lt
Ten artykuł lubią: Mikołaj Torped, Andrzej Swarzewski, Ivan von Lichtenstein, Kazelot Hamilton, Vladimir ik Lihtenštán, Paulus Buddus, Gauleiter Kakulski, Markus Arped, Irmina de Ruth y Thorn, Tytus Aureliusz-Chojnacki, Maria von Primisz, Ignacy Urban de Ruth, Mikołaj Jan.
Komentarze
Henryk Leszczyński
ależ przecież my te ręce ochoczo rozszarpujemy!
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
O dziwo, mam podobne refleksje.
Odpowiedz Permalink
Irmina de Ruth y Thorn
O kurde ja też mam podobne refleksje. Tylko błagam nie twórzmy z Sarmacji demokratycznego Państwa, bo już do końca Sarmacja straci swego ducha.
Odpowiedz Permalink
P.N.W
Cytuję:
Być może w monarchiach realnych? Być może Wielka Brytania?
Problem tylko w tym, że real nie istnieje - i nie jest to tylko żartobliwe stwierdzenie - po prostu sytuacje realne zwykle nie mają dokładnego przełożenia na rzeczywistość wirtualną. Monarcha brytyjski nie rządzi tak małą i zintegrowaną społecznością jaką jest państwo wirtualne. Monarcha brytyjski nie ma aż tak wielkiego wpływu na każdy aspekt życia politycznego i społecznego państwa. Po prostu im władza władcy jest silniejsza, tym bardziej tego władcę ta władza degeneruje.
Permalink
Gauleiter Kakulski
Będę powtarzał do znudzenia: kadencyjność.
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Kadencyjność sradencyjność. Gdyby nie te abdykacje, wszyscy popadlibyśmy w dekadencję i pomarlibyśmy z nudów.
Odpowiedz Permalink
Andrzej Swarzewski
Panie Iwanowiczu von Lichtenstein, to, że Pan budzi się tylko, gdy coś się dzieje nie oznacza, że ze wszystkimi tak jest.
Odpowiedz Permalink
Andrzej Swarzewski
Żeby nie było, kadencyjności w żadnym wypadku nie popieram. ;)
Odpowiedz Permalink
P.N.W
Kadencyjność sradencyjność. Nie żadna kadencyjność, tylko republika z wybieranym na rok Prezydentem – jedyne, co może zbawić Sarmację. W osobnym artykule wytłumaczę, jakie podstawowe sprzeczności targają ustrojem monarchistycznym, w jaki sposób można je uleczyć, dlaczego akurat lekarstwem winna być republika, i jakie nowe możliwości taki ustrój przed nami otwiera.
Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Republika? Błagam... Zastanawiał się ktoś kiedykolwiek, dlaczego tak wiele mikronacji to właśnie monarchie, a nie podłe republiki?

Panie Swarzewski, sądzę raczej, że zrobiłem więcej dla Teutonii i KNT niż Pan dla Sarmacji.
Odpowiedz Permalink
P.N.W
Cytuję:
Zastanawiał się ktoś kiedykolwiek, dlaczego tak wiele mikronacji to właśnie monarchie, a nie podłe republiki?
Oczywiście. To, że większość mikronacji to monarchie bierze się z mylnego, totalitarnego przekonania, że w mikronacji stanie się burdel, jeżeli nie będzie silnej ręki trzymającej wszystkich za mordę. Poza tym wiele osób zakładających v-monarchie chce zachować pełną kontrolę nad tym, żeby dana mikronacja poszła w kierunku zakładanym przez założyciela.
Permalink
Irmina de Ruth y Thorn
No ale jaki by był sens zakładania Państwa i tworzenia w nich demokracji? Przecież ideą Państw wirtualnych są przecież stworzyć coś zupełnie innego, odmiennego od realnego Państwa. Każde wirtualne Państwo musi się czymś wyróżniać.
Odpowiedz Permalink
P.N.W
Cóż, już jedno v-państwo bez demokracji mieliśmy. Nazywało się Leblandia.
Permalink
Andrzej Swarzewski
"Panie Swarzewski, sądzę raczej, że zrobiłem więcej dla Teutonii i KNT niż Pan dla Sarmacji."
No pewnie, ja nic dobrego nie zrobiłem, co zostało potwierdzone przez wyborców.
Odpowiedz Permalink
Kedar via Margończyk
Niestety Autor artykułu bardzo upraszcza historię abdykacji i ją po prostu przeinacza pod swoją tezę, że każdy książę wariuje.
Przypomnę Piotr Mikołaj długo po Wandejskim Czerwcu abdykował i długo do tego przygotowywał Sarmację. Tak skrót myślowy
Cytuję:
Nagle zaczął on łamać prawa ludzkie ograniczając swobody obywatelskie przy okazji Wandejskiego Czerwca.
jest po prostu fałszem.
To samo dotyczy Daniela Łukasza gdy kwituje się jego abdykację jako Przepad. Autor nie chce pamiętać, że aktywność Sarmatów pod koniec 2009 r. spadła niemal do zera i trzeba było mocnego wstrząsu by ratować Księstwo. Autor też nie chce pamiętać, że to Daniel Łukasz doprowadził do pierwszej elekcji w naszym Księstwie co przyczyniło się do rozwoju.

Autor także oczyszcza Michała Feliksa z braku skandali bo tego księcia akurat prawie na tronie nie było i dlatego doszło do koronowania Khanda.

Niestety tylko w tym ostatnim przypadku mamy do działania nie całkiem zrozumiałego przynajmniej dla mnie.

Tak teza Autora, że każdy Książę wariuje jest z gruntu fałszywa.
Nie ma też zaniku zaufania do nowego Księcia bo cieszymy się nowym racjonalnym systemem gospodarczym i nie tylko, cieszymy się wyborami i jest nas więcej niż przed tymi smutnymi wydarzeniami.
Dajmy Księciu i sobie czas na nowe działania i zrozummy wreszcie, że Przepad nie jest takim złem jak się wszystkim wydaje.
Kwestię rekompensaty za utracone majątki niech spokojnie rozwiążę nowy Rząd wraz z nowym Sejmem.
Permalink
Markus Arped
"Irmina
Tylko błagam nie twórzmy z Sarmacji demokratycznego Państwa, bo już do końca Sarmacja straci swego ducha.
Ale Sarmacja jest demokratycznym państwem. I słusznie, bo demokracja buduje aktywność. Nie mylmy tego pojęcia z republiką. ;-)
Odpowiedz Permalink
P.N.W
SAI – not understanding basic political terms, since 2013.
Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
Myślę że Wielmożna Wicehrabina użyła dość dużego skrótu myślowego. Doskonale rozumiem że co po niektóre osoby lubują się w łapaniu za słówka. Myślę że Wielmożnej Wicehrabinie chodziło o to żeby nie przemieniać Księstwa w Republikę, żeby owy proces demokratyczny nie zabrnął za daleko, do postaci anarchii bądź jeszcze gorzej oligarchicznego republikanizmu.
Odpowiedz Permalink
P.N.W
Cytuję:
Myślę że Wielmożna Wicehrabina użyła dość dużego skrótu myślowego.
Dość dużego, ale w znacznym stopniu kompromitującego SAI. No ale cóż, na szczęście macie zerowe szanse na władzę lub współwładzę w tym kraju.
Permalink
Irmina de Ruth y Thorn
Paulina,

Rzeczywiście użyłam dość dużego skrótu myślowego, bo mój dzisiejszy proces myślenia po wczorajszej imprezie jest dość zerowy. Ale tak jak mówi wielmożny wicehrabia nie zamieniajmy Księstwa w Republikę, o to mi chodziło.
Odpowiedz Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
Cytuję:
Dość dużego, ale w znacznym stopniu kompromitującego SAI. No ale cóż, na szczęście macie zerowe szanse na władzę lub współwładzę w tym kraju.

Wiem jedno na pewno każdemu zdarzają się przejęzyczenia, czy też użycie zbyt dużych skrótów myślowych - i jestem daleki od tego aby uważać aby osoba Wielmożnej Wicehrabiny w jakimś stopniu skompromitowała SAI. Sarmacka Akcja Integralistyczna cieszy się z faktu że ma w swych szeregach takie osoby jak Irmine de Vellior - Buddus, gdyż swymi czynami pokazują że jest dla nich ważna Sarmacja. Aktywnie się w niej udzielają i ją budują, więc w żadnym wypadku nie można oskarżyć osoby Wielmożnej Wicehrabiny aby kogokolwiek kompromitowała.

Co do władzy cóż będziemy przekonywać obywateli do tego aby nam ufali, aby postrzegali nas w dobrym świetle. Będziemy się starać pracą organiczną zasłużyć na te zaufanie - a kto wie, może w przyszłości i was Towarzyszko przekonamy do naszego punktu widzenia.
Odpowiedz Permalink
Katiuszyn Rewoluty Lepki
Wzorowanie się na realu jest bez sensu, co słusznie zauważyła towarzyszka Paulina. Więc konkluzja ustrojowa jest inwalidą.
Rada co do samokontroli jest słuszna, ale i oczywista, no i przede wszystkim niewystarczająca. PIIG też uważał że jest świetny w samokontroli, że jakby chciał to ho ho by mógł dopiec tym i tym (i pewnie mówił prawdę), a mimo to skończyło się jak się skończyło.

Po za tym wydaje się że ostatni przypadek abdykacyjny jest różny od poprzednich zarówno jeśli chodzi o przebieg, skutki, jak i sytuację ustrojową w której przebiegał, więc chyba trzeba do tego oddzielnie podchodzić. Władza oczywiście korumpuje, ale robi to różnie z różnymi i zależnie jeszcze od wad ustroju. Ten ustrój jest wadliwy, a do tego niestety PIIG ma wybuchowy charakter.
Permalink
Mikołaj Torped
test
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.