Gazeta Wyborcza, Tomasz Ivo Hugo, 12.04.2013 r. o 12:03
Nie wiem...

Tytuł trochę dziwny, ale to z tego powodu, że... nie wiem jaki powinien mieć ten artykuł. Może przemyślenia, choć jak ktoś to nazwie stekiem bzdur, to jak to będzie świadczyć o moim myśleniu? Nie chciałem używać w żaden sposób słowa "abdykacja", ponieważ w przypadku tego artykułu, to ocierałoby się o brukowiec. Ja byłem trochę z boku, czy nawet wycofany, jeśli chodzi o abdykację. Ale do rzeczy... o, znalazły się spodnie.

Wiele brudu i szlamu przelało się ostatnimi dni przez ostatnie dni. I ciężko szukać osób w stu procentach winnych temu, ale także krystalicznie czystych (no, chyba że nieobecnych). Każdy dodaje swoje trzy grosze, swoją łyżkę dziegciu, więc temat się szybko chyba nie wyczerpie, mimo wielu apeli. Tak, zdaję sobie sprawę, że i mój wpis przyczynia się do przedłużania tego wszystkiego.

Jak już wcześniej napisałem, w temacie "Akt abdykacji": nieważne z jakiego powodu następuje, abdykacja to nic wesołego dla Obywateli, mikronacji. Dla mnie przykre to tym bardziej, że, jak mi się wydaje, jesteśmy z Księciem najzwyczajniej w świecie kumplami. Nie we wszystkim się ze sobą zgadzamy, ale nie jesteśmy w krainie Troskliwych Misiów. Wtedy jeszcze miałem nadzieję na powrót Khanda na Tron.

Mnie w tym wszystkim najbardziej zastanawiają odejścia Sarmatów (i Sarmatek? chyba nie, chyba nie odeszła żadna Pani... jeszcze) z Księstwa. Nie powód, ponieważ zazwyczaj jest on podawany przez odchodzących albo łatwo się go domyśleć. Jak dla mnie, osoby, które twierdzą, że odchodzą przez kogoś bezpośrednio, czy przez to do czego ten ktoś doprowadził, najzwyczajniej się poddają. Zwłaszcza dziwi mnie to w przypadku osób, które tak wiele pracy i serca włożyły w budowę tej mikronacji. Mikronacji, którą uważamy za najlepszą, największą, najważniejszą w całym Polinie; i nieważne, że głosy rozsądku, czy rzekomego rozsądku próbują nas ściągnąć, ściągają w tym temacie na ziemię. Odchodzicie z czyjegoś powodu? Czyli dajecie temu komuś wygrać? Tryumfować? Oj tak, że zostaniecie "moralnymi zwycięzcami". Kogo oni w dzisiejszych czasach obchodzą? Niestety. Zostańcie i róbcie swoje, a nawet "walczcie", a przynajmniej nie pozwólcie, żeby ta osoba, przez którą chcecie odejść/odeszliście napisała własną historię.

Smutno mi i żal mi Was. I nie chodzi tu o "żal pejoratywny" (że pozwolę sobie na taki słowotwór) w stylu odzywki "żal.pl". Chodzi mi o szczery żal, o którym w dzisiejszych czasach się zapomina już.

Żal mi Was, że poświęciliście tak wiele KS i teraz to zostawiacie. Mimo niektórych wypowiedzi przeładowanych często negatywnymi emocjami, nie wierzę, że zostawiacie to wszystko ot tak, pstrykacie palcami i zapominacie o Sarmacji. Przykro mi, że odchodzicie, bo to Wy tworzyliście to czym jest (była?) Sarmacja. I chodzi mi także o to COŚ, to COŚ, co w sobie ma Sarmacja. Jedni nazwą to może atmosferą, inni inaczej. Ja sam nie wiem jak to COŚ nazwać. Nieważne czy się zgadzamy, czy nie. Kłócimy czy pijemy z dziubków. Myślę, że o wielkości (oh well) Sarmacji świadczy to, że jest konglomeratem tak różnych osobowości, poglądów, pomysłów, że aż ciężko, że jest konglomeratem działającym. A może powinienem napisać "była"? Wybuchł nam ten konglomerat? Nie da się go już naprawić?

Nie byłem w Księstwie przy przepadzie czy gdy Kanclerzem był pewien gość, zwany Czekanem. Ale z tego, co czytam, to chyba były dotychczas najgorętsze, najbardziej przesiąknięte złymi emocjami okresy w dziejach KS. Może ktoś coś jeszcze doda. Mi chodzi o to, żeby zwłaszcza "starzy" Sarmaci odpowiedzieli sobie, czy dzisiaj jest na prawdę dużo gorzej, niż było wtedy? Przecież jesteście, pozostaliście mimo ciężkich dni albo wróciliście gdy się uspokoiło. Sarmacja jak przyroda - odrzuci zanieczyszczenia, zrzuci z siebie błoto, zresetuje się i odrodzi. Po co więc pisać takie elaboraty o odchodzeniu i obsmarowywanie w nich tylu osób? Jak to świadczy o samych piszących? Bez względu na ich personalia czy tych, o których piszą. A jak chcecie wrócić kiedyś albo przyjdzie Wam to na myśli za jakiś czas? Smrodek zostanie. A skoro chcecie rzucić w cholerę Sarmację i tych tu ludzi, to po co tyle (negatywnych) emocji znowu angażować w coś, co zostawiacie w tyle, w niepamięci? Na zdrowie Wam to nie wyjdzie.

Odejdźcie lub odpocznijcie (jaki by to nie był długi odpoczynek) od Sarmacji. Ale zróbcie to z szacunkiem dla siebie i innych, do których nie macie żalu. Zróbcie to "po angielsku" (są i takie osoby) albo napiszcie po prostu "odchodzę, mam dość" czy "idę na urlop".

Nie napisałem tego do (przeciwko) żadnej konkretnej osoby, grupy osób odchodzących. Do Was wszystkich, którzy odeszli z powodu ostatnich wydarzeń, czy z powodu ludzi biorących w nich czynny udział.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
0,00 lt
Ten artykuł lubią: Kazelot Hamilton, Rihanna Aureliuš-Sedrovski, Katiuszyn Rewoluty Lepki, Igor Żdanow, Tytus Aureliusz-Chojnacki, Paulus Buddus, Jurand Swarzewski, Ignacy Urban de Ruth, Gustaw Witkowski, Mirosław Kryński, Fryderyk von Hohenzollern, P.N.W, Karolina Aleksandra.
Komentarze
Kazelot Hamilton
proponuje na rozwiązanie problemów zakupić emocjonalną lodówkę.
Permalink
György Róni Karakachanow Jr
Panie, jestę wicehrabią, Słońcem Ciuad, mój najukochańszy ojciec i przyjaciel poszedł do piachu, pora umierać! Etap skończony!
Permalink
Kazelot Hamilton
Grigorija komentarz chociaż tak smutny, cieszy jeszcze moje oko..bo to wciąż ON!
Permalink
Prokrust Zombiakov
Nie, nie jest gorzej. Ale i niektórzy odchodzący już wiele razy odchodzili. Czasem też ktoś tylko czeka na dobry powód żeby sobie odpocząć. To czego brakuje to klarownej komunikacji od nowego Księcia co planuje, jakie ma zamiary, poglądy i jakim Księciem zamierza być.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.