Sarmackie Horyzonty I/2013

sh1.png
Gazeta Teutońska & Inkubator Myśli Politycznej

Miłośnicy czystych ścian tekstu bez grafik będą zachwyceni — oto w prasie sarmackiej, jako wynik współpracy Inkubatora Myśli Politycznej i Gazety Teutońskiej, pojawia się numer pierwszy nowej pozycji — Sarmackich Horyzontów. Co dwa tygodnie będziemy rozmawiali o tym, co się wydarzyło w Księstwie, zatem z naszej rubryki skorzystają na pewno ci, którzy do Sarmacji nie zaglądają regularnie, jak i przyszli historycy. No, i przede wszystkim wszyscy, którzy lubią czytać długie artykuły.

Lista tematów:

  • samorządy;
  • centrala;
  • kultura;

...czyli ogólnie wszystko, co się w Sarmacji wydarzyło przez ostatnie dwa tygodnie.

Fryderyk: Dzień dobry wszystkim, dziś w siedzibie Inkubatora Myśli Politycznej mam zaszczyt gościć redaktorkę naczelną Gazety Teutońskiej - J.O. Diuczessę Karolinę von Lichtenstein. Spotkanie to jest zapowiedzią szerszej współpracy pomiędzy naszymi wydawnictwami, jest to też wyjście naprzeciwko oczekiwaniom odbiorców. W Księstwie Sarmacji od dłuższego czasu nie ma regularnie wydawanych artykułów analizujących najważniejsze wydarzenia w państwie. Sarmackie Horyzonty są odpowiedzią na ten stan rzeczy. Dlatego też bez zbytecznych ceregieli przejdziemy do rzeczy. J.O. Diuczesso, na początek przyjrzyjmy się wydarzeniom mającym miejsce w poszczególnych samorządach. Zacznijmy od tych najmniej aktywnych, na pierwszy plan wysuwa się Gellonia i Starosarmacja z premierem Czuguł-Chanem na czele, który jak widać próbuje wyciągnąć prowincję z tego marazmu. Swego czasu zostały przedstawione zmiany dotyczące organizacji władz samorządu - niestety, temat ostatnio przycichły. W styczniu można było zauważyć wielkie poruszenie w związku z organizacją konkursu odnośnie historii GiS. Entuzjazm organizatorów był przedwczesny, bo, jak się okazało, wpłynęły tylko trzy prace, z czego autorami dwóch pierwszych byli mieszkańćy Teutonii co wydaje się pewnego rodzaju paradoksem. Niemniej jednak premier wypłacił należne nagrody. Zastanawiającym jest fakt, że z dość aktywnej prowincji GiS przobraża się w wymarły samorząd, działania władz prowincji widać jedynie systemowo, miasta działają jak działają prawie wcale. Honor tu ratuje Kasztelania Czarnoleska i opisy relacji sportowych z Grodziska. A tak J.O. Diuczessa musi sama przyznać, że sytuacja w GiS nie napwa optymizmem. Karolino, powiedz, jak Ty uważasz, czym jest spowodowany ten spadek aktywności? Czy można było temu zaradzić, jakie kroki powinni przedwsięwziąć rząd z premierem na czele?

Karolina: Widzę, że Czcigodny Baron już dogłębnie przeanalizował sytuację, natomiast pragnę jeszcze zauważyć, że nie jest tak źle. Wypuszczono w końcu serię bardzo ładnych grafik do sygnatur na forum, jest także jakaś tam aktywność na forum GiSu. Co do konkursu, nie zauważyłam jakiegoś wielkiego entuzjazmu w związku z jego ogłoszeniem, zaś wyniki — cytując mar. Czuguł-chana — potwierdziły tylko, że obecnie konkursy literackie przyciągają uwagę tylko tych, którzy piszą dużo i naprawdę pisanie lubią. Brzmi to banalnie, ale kiedyś było więcej chętnych na pisanie właśnie takich legend czy historii — bo kiedyś ludzie nie myśleli o tym, że ich praca nie jest perfekcyjna, czy też że nie mają zdolności literackich. Jeśli mieli pomysł, to pisali. Dzisiaj doszliśmy do takiego perfekcjonizmu, że tylko najlepsi — w ich mniemaniu — się zgłaszają do konkursów. Jasne, jest wyższy poziom prac, ale polemizowałabym z tym, czy jest to lepsze. Ach, odeszłam od tematu... GiS to specyficzna prowincja, głównie ze względu na to, że gromadzi głównie starszych stażem obywateli. Obecnie może nie są tacy aktywni — ale jeśli znajdzie się bodziec, znajdzie się też i aktywność. Natomiast nie nazwałabym obecnej sytuacji katastrofą. Mała aktywność — tak, koniec świata — nie. To samo się tyczy Wandystanu. Szału tam nie ma, że tak to ujmę, ale są dyskusje na LDMW.

Fryderyk: Masz poniekąd rację Karolino, faktycznie zapomniałem wspomnieć o gratkach forumowych. Być może byłem trochę zbyt ostry w ocenie Gellonii i Starosarmacji, nie zmienia to faktu że nie jest tam za wesoło - a przynajmniej nic na to nie wskazuje aby sytuacja uległa poprawie. Natomiast co do Wandystanu, cóż, jakoś mnie nie dziwi, że dyskusje na LDMW toczą sie w takim, a nie innym tempie. Bezspornym chyba się wydaje że ta forma komunikacji to już przeżytek, duch przeszłości - coraz mniej popularny wśród użytkowników internetu. Ale mniejsza o to, MW jeszcze w grudniu tamtego roku była jedną z najaktywniejszych prowincji - dziś można zauważyć tendencję spadkową. GWS już nie już najliczniejszym ludnościowo miastem, a dyskusje w tym kraju korony nie cieszą się już takim zainteresowaniem jak przedtem. Zresztą obecne debaty w Wandystanie sprowadzają się jedynie do czynności stricte administracyjnych - czyli nadawania obywatelstw wandyjskich, dofinansowania do żywności etc.. Być może jest to też spowodowane odsiadkami czołowych animatorów kulturowych Wandystanu, albo też znak, że monopartyjność nie służy temu samorządowi, a jak ty uważasz?

Karolina: Lista dyskusyjna i monopartyjność to jedne z symboli Wandystanu. Nie sądzę, aby sposób komunikacji wpływał automatycznie na to, ile treści jest publikowanych, dlatego też nie zgodzę się z Twoim twierdzeniem na temat tempa dyskusji uzależnionego od formy komunikacji. Natomiast, co do aktywności, powiedziałabym, że utrzymuje się na tym samym poziomie. Odsiadki i urlop tow. Ubinkowa trochę tę aktywność zmniejszyły, ale przecież są jeszcze inni mieszkańcy Wandystanu, którzy wypowiadają się zarówno na LDMW, jak i w Sarmacji.

Fryderyk: W sumie w ostatnim czasie w tym rankingu dość dobrze wypada Królestwo Teutonii, z tego co widzę, aktywność na forum jest utrzymywana na stałym poziomie. Karolino przecież ty zamieszkujesz tą prowincję, ba, pełnisz tam różnego rodzaju funkcje. Może przybliżysz czytelnikom obecną sytuację samorządu, w którym mieszkasz. Nie umknęły uwadze opinii publicznej ostatnie wydarzenia mające miejsce w Teutonii. Mam tu na myśli konflikt kompetencyjny pomiędzy świeżo powołaną Regentką a Lordem Konduktorem Koadiutorem, może powiesz coś więcej na ten temat? No i jest też głośna sprawa byłej Regentki, Marszałkini Dworu Książęcego, która w czasie, gdy stała na czele rządu teutońskiego - ponoć dopuściła się deufraudacji środków będących własnością Teutonii. Co o tym myślisz, J.O. Diuczesso, czy te zarzuty są prawdziwe, czy faktycznie doszło do nadużycia władzy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej?

Karolina: Zasadniczo konflikt kompetencyjny, o którym wspominasz, wzbudził faktycznie trochę emocji, został jednak, póki co — oby! — zażegnany. Głównym problemem było nieporozumienie w sprawie podziału kompetencji, które zainteresowani pewnie zauważyli, czytając posty na forum Dworu Książęcego. Cieszę się, że obie strony doszły do porozumienia, w przeciwnym bowiem razie mogłoby być krucho. Co do sprawy, która obecnie jest rozpatrywana przez Sąd, wolałabym się nie wypowiadać na ten temat, w zamian natomiast mogę zaproponować śledzenie rozprawy, która na pewno odpowie na większość pytań czy wątpliwości tyczących się tej sprawy. Ale w Baridasie chyba też są, nawiasem mówiąc, konflikty kompetencyjne, z tego co słyszałam? Za to konsultacji z mieszkańcami w sprawach legislacyjnych zatrzęsienie... Akurat przed wyborami nowego Ministra-Prezydenta. Czy zdradzi Czcigodny Baron jakieś wiadomości z kuluarów o przewidywanej sytuacji wyborczej?

Fryderyk: Tak, zgadza się Karolino, nic nie umknie twej uwadze. Cóż, Baridas cały czas się rozwija. Rząd pod przewodnictwem Ministra-Prezydenta wprowadził szereg zmian, warto tu odnotować działania ministra infrastruktury i odświeżenie stron Almery, jak i samego Baridasu. Nie da się nie zauważyć działań administracyjnych takich jak wpisy do Rejestru Obywateli Baridasu, czy też prace nad budżetem samorządu. Warto też wspomnieć o powołaniu do życia Baridajskiego Instytutu Historycznego - głównie za sprawą wiceprezydenta Buddusa. Dwór Królewski też nie śpi, w ostatnich dniach mogliśmy zauważyć szerokie konsultacje społecznie odnośnie przygotowywanych zmian w prawie, takich jak ordonans o miastach. Wracając do konfliktów kompetencyjnych w Baridasie, znaleziono sposób, aby zażegnać tego typu sytuacje. Mianowicie jest to projekt ordonansu o sądzie nadwornym, który będzie rozstrzygał w tego typu sprawach.

Karolina: Cieszy mnie niezmiernie powstanie Baridajskiego Instytutu Historycznego, bo oznacza to, że ktoś interesuje się dawnymi dziejami oraz ich spisaniem dla potomnych, co z kolei w przyszłości może być ciekawą lekturą oraz wprowadzeniem w klimat danego samorządu, czy też całego Księstwa. No, i w Sclavinii też reaktywowany jest instytut historyczny, to daje nam trzy samorządy, w których historia jest spisywana oraz odtwarzana. To bardzo dobrze, naprawdę.

Fryderyk: Nie da się ukryć, że Królestwo Sclavinii przeżywa w ostatnich miesiącach tygodniach swoiste odrodzenie, głównie za sprawą takich instytucji jak Sclaviński Instytut Historyczny, Przegląd Polityczny czy też Sclavińska Agencja Informacyjna, które to na bieżąco informują nas o wydarzeniach z regionu, jak i z centrali. No i nie można zapomnieć o edukacyjnych artykułach redaktora de Limy dotyczących historii tego regionu. To co się jednak rzuca w oczy, to też konflikt, który się tam wytworzył - jest to spór pomiędzy tzw. “starą gwardią” a nowymi mieszkańcami Sclavinii skupionymi wokół namiestnika Hassa. Co o tym sądzisz Karolino, czy obawy Andrzeja Swarzewskiego i jego popleczników są uzasadnione? W sumie musisz sama przyznać, że wiele się zmieniło w Sclavinii, co byś zaliczyła na plus, a co na minus?

Karolina: Muszę przyznać, że konfliktowi sclavińskiemu nie poświęcałam aż tak dużej uwagi. Z tego, co zauważyłam, problem polega na tym, że jedna strona — młodsza stażem — nie czuje się związana historią Sclavinii i robi wszystko bez względu na dawne dzieje Królestwa, a niegdyś Rzeczpospolitej; natomiast stronie drugiej, która swoje w życie Sclavinii już wniosła, brakuje rzeczy, które pamiętają z dawnego kraju, i respektu dla historii. Czyli to co zwykle, konflikt pokoleniowy. Obie strony mają częściowo rację, więc i obie powinny dojść do porozumienia ze sobą, chociaż akurat w tej mierze pewnie nigdy nie da się osiągnąć kompromisu. Zresztą, takie same sytuacje zdarzają się także w centrali, gdy na przykład przychodzą do Sarmacji nowi mieszkańcy, i niektórzy z nich chcą od razu burzyć ustalony porządek prawny. Może jest to lekko inna sytuacja, ale w gruncie rzeczy flejm zawsze jest. Tak samo jak i teraz w centrali - emocji nie brakuje.

Fryderyk: A skoro mowa o centrali, w ostatnim czasie w Sejmie mogliśmy zauważyć ofensywę legislacyjną ze strony koalicji rządzącej. Zawieszenie ustawy o bractwach, zmiany dotyczące funkcjonowania Senatu, czy też projekt ustawy o zmianie zasad zakazu zbliżania się. Widać rząd nie próżnuje w tej materii, choć pojawiły się głosy - głównie z strony klubów opozycyjnych FLM i KPS(w), że niektóre propozycje są za daleko idące. Zwłaszcza jeśli chodzi o Senat i ustawę o zakazie zbliżania. Posłowie KPS zresztą chcą zlikwidować Senat, więc ich postawa nie dziwi, natomiast FLM zwraca uwagę na kolejną próbę zwiększenia uprawnień moderacyjnych prefektury - ale też zastrzeżenia ogólne co do zakazów, zresztą kwestionuje w sporej części ten projekt nowelizacji - zwłaszcza w kwestii orzecznictwa. Czy te obawy według ciebie są uzasadnione? Widać wyraźnie, że tak rząd jak i opozycja chcą w tej kadencji zapunktować u wyborców, stąd też wzmożone działania jednych i drugich. Jak ty oceniasz poczynania Rady Ministrów i opozycji?

Karolina: Nie sądzę, żebym była najbardziej obiektywną osobą do oceny aktywności Rady Ministrów, jednak śledząc dyskusje w Sejmie, na myśl nasuwa mi się jedno — nigdy nie da się wszystkich zadowolić. Każda partia ma inne cele i innymi drogami do nich dąży. Natomiast bardzo mi się podoba działalność opozycji, bowiem dotychczas zazwyczaj się mówiło, że “o, my to będziemy opozycją”, jednak z reguły polegało to na wyrażaniu swoich opinii o koalicji rządzącej, nie było konkretniejszych działań. I tutaj plus dla opozycji za stworzenie Gabinetu Cieni Kolektywu Cieni. No, ale Rząd też pracuje, więc jest dobrze. Co do orzecznictwa, Książę zapowiedział w Sejmie, iż pracuje nad projektem nowego Kodeksu Karnego, więc sądzę, że jeszcze będziemy mieli szansę o tym podebatować. Ale wiesz, centrala to nie tylko polityka... W ciągu ostatnich dwóch tygodni mieliśmy także okazję do obserwowania działalności kulturalnej. Powstał Sclaviński Instytut Filozofii, zapowiedziana została Wyrocznia Gideńska, a ponadto dodano kategorię “Konkursy i plebiscyty” wyświetlaną na stronie głównej, której tło jest przepiękne.

Fryderyk: Rzeczywiście trafnie zauważyłaś - w Sarmacji się wiele dzieje, zwłaszcza na odcinku kultury. Od dłuższego czasu przymierzano się do projektu wyroczni w Gidenach, można rzec, że wypaliło owe przedsięwzięcie. W dużej mierze jest to zasługa jednej z założycielek Zgromadzenia Wtajemniczonych, Arcywiedźmy Racheli Barbescu-Liberi, propagatorki medycyny naturalnej i białej magii - a to nie wszystko co nas czeka, znając Rachelę. W Sclavinii natomiast powstał instytut filozoficzny, w skrócie SIF - muszę przyznać, że jestem ciekaw, co twórcy tej inicjatywy nam zaprezentują. Sama musisz przyznać, że jest to dość nowatorski pomysł. Wcześniej w Sarmacji nie spotkałem się z podobnym ośrodkiem zajmującym się tego typu dziedziną. Jestem ciekaw pierwszych artykułów i, miejmy nadzieję, debat o wirtualnej egzystencji. Można śmiało się pokusić o stwierdzenie, że Sarmacja to nie tylko spory polityczne - że istnieje pewien pierwiastek duchowości i innych dziedzin, które mają wpływ na nasze codzienne życie w Księstwie.

Karolina: Przypomniał mi się artykuł z Bramy Sarmackiej, w którym został poruszony problem wirtualnej wiary. Być może będzie on inspiracją dla sclavińskich filozofów do rozpoczęcia publicznej dyskusji na temat religii w mikroświecie, co przecież podpada pod filozofię. Przyznam, że na początku byłam sceptyczna co do tego, czy ta inicjatywa nie będzie jedną z kolejnych typu “załóż instytucję - zapomnij”, ale patrząc na aktywność pana Juranda, można mieć nadzieję, że z tego wyjdzie coś ciekawego. Ale, ale, mówimy od parunastu linijek, że Sarmacja to nie polityka, a nie wspomnieliśmy do tej pory o najgorętszej wiadomości tego sezonu. Nasze sarmackie plotkarki już od paru dni donoszą nam o tym, że Hetman Magnum żeni się z Lanigirią de Sagre. Któż mógłby się tego spodziewać?!

Fryderyk: Racja, racja Karolino, nie ma co ukrywać, Zielnyborska Plotkara, jak zwykle wykazazała się wyczuciem czasu, - wpierw plotka o jakimś tajmniczym wielbicielu Lanigirii, a tu już za kilka dni ślub. Nie ma co ukrywać, to wydarzenie było wielkim zaskoczeniem dla co poniektórych Sarmatów. Zaraz po tym mieliśmy do czynienia z dość pikantną relacją z wieczoru kawalerskiego, jak i panieńskiego. Myślę, że Plotkara weszła do kanonu lektury obowiązkowej kązdego obywatela i obywatelki. Można rzec, że jest motorem napędowym życia towarzyskiego w Sarmacji, a jak ty uważasz? Co ciekawe, w ostatnim czasie do łask powróciły rody, zakładanie famillii, no i masowe adopcje - zauważyliśmy ich multum. Czy to w twej opinii jest krok w dobrym kierunku, czy może jest tak, że sami sobie komplikujemy tzw. koligacje rodowe?

Karolina: Trend adopcyjny nie jest niczym nowym, co jakiś czas zdarzają się takie fale przysposabiania nowych Sarmatów. Niewiele jest w Sarmacji osób niezamieszanych w żadne koligacje rodowe — a że niektóre są wybitnie skomplikowane, to już nie nowość, a cecha charakterystyczna mikroświata. Natomiast, co do aktywności Plotkary, nie mówiłabym tu o lekturze obowiązkowej, a raczej o tym, że gazeta ta zaczęła informować o ciekawych rzeczach. Nie sądzę, że plotki z Zielnyboru są motorem napędowym życia towarzyskiego, ale ostatnio jakoś się w nie włączają — i wychodzi to całkiem, całkiem. Zresztą, mówimy tylko o paru artykułach, zobaczymy, co nastąpi dalej.

Fryderyk: Dziękuję Ci za bardzo miłą rozmowę tu nas w Baridasie, mam nadzieję, że pobyt Ci tu służy - w końcu klimat tropikalny, nie to co u Ciebie zima. Obiecuję że za dwa tygodnie się zrewanżuję i przyjadę do Teutonii.

Karolina: Cóż, styczeń, zima w pełni. Niedługo jednak nadejdzie ocieplenie klimatu i w Baridasie się zrobi bagnisto — wiosna, te sprawy. Dlatego też mam nadzieję, że Twoja podróż na teutońskie ziemie za dwa tygodnie przebiegnie bez problemów, i również dziękuję za rozmowę. Do napisania!


Z wyrazami szacunku:
Redaktor Naczelna GT;
Mecenas IMP;

(—)Karolina von Lichtenstein.
(—)Fryderyk von Hohenzollern.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
0,00 lt
Ten artykuł lubią: Emanuel Śmigło, Irmina de Ruth y Thorn, Markus Arped, Vladimir von Hochenhaüser, Adam Peterelli, Andrzej Swarzewski, Jurand Swarzewski, Mikołaj Torped, Sorcha Raven, Aleksander Damian Chojnacki, Paulus Buddus, Młynek Kawowy, Lanigiria von Graudenz, Krzysztof Czuguł-Chan, Zbyszko Gustolúpulo.
Komentarze
P.N.W
Cytuję:
Być może jest to też spowodowane odsiadkami czołowych animatorów kulturowych Wandystanu
Nie „być może”, ale jest spowodowane – z powodu idiotycznych decyzji sarmackiego wymiaru „sprawiedliwości”, większość dyskusji przeniosła się z publicznej listy na kanały zastrzeżone – na LDKPS(w) i LDRKL, gdzie macki sarmackich prefektur nie sięgają. Jak ktoś jest ciekaw rozmiarów tej aktywności – w ostatnim tygodniu na listy te poszło ok. 50 wiadomości.
Permalink
Jurand Swarzewski
Świetna inicjatywa, był moment w którym pomyślałem, że pominą państwo niektóre istotne kwestie, lecz parę linijek później umiejętnie do tematu wróciliście. Jestem pod wrażeniem. I oby tak dalej. Mam nadzieję, że bagniste tereny za 2 tygodnie nie opóźnią kolejnego wydania.
Permalink
Krzysztof Czuguł-Chan
Dwie sprawy. GiS jest aktywny. Jeśli chodzi o produkcję treści w minionym miesiącu, to jesteśmy w czołówce, zaraz za Baridasem. Mamy też raptem jednego aktywnego obywatela mniej niż Baridas.
Jeśli chodzi o publikowanie to GiS (profil prowincji) jest jedną z najaktywniejszych prowincji (drugi, za Sclavinią). Proszę więc nie mówić, że GiS jest na samym dnie.

Druga sprawa, że wszystkie miasta w GiS, poza Grodziskiem, mają charakter prywatny i mimo ich nieaktywności, ja, jako Premier, mogę jedynie prosić właścicieli o jakieś działania. To, że Leszka nie ma, Calisto nie ma, a PMK i Korab znudzili się zabawą w WO, to co ja mogę poradzić?
Odpowiedz Permalink
Lanigiria von Graudenz
Art super, uwielbiam Twoje pisanie :D
Permalink
Ryszard Paczenko
Fajny, długi artykuł. Za takie powinno się nagradzać, nawet jeżeli z treścią ma się ochotę podyskutować (jak Czuguł-Chan, o wielkie mzimu pisania). Tzn. to nie była ironia, bardzo sobie cenię i uwielbiam czytywać markiza.
Odpowiedz Permalink
Krzysztof Czuguł-Chan
Muszę, jako Premier, bronić interesu prowincji, rozumiecie. A artykuły lajkuję po tzw. drugim czytaniu ;)
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
Rozumiem, rozumiem i doceniam :-)
Odpowiedz Permalink
Paviel Gustolúpulo
Jak będę miał czas to przeczytam te paszkwile uderzające w moją ukochaną prowincję. Będziecie mieli jatkę. O!
Odpowiedz Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
Widzicie Wielmożny Markizie tu za darmo piszę paszkwile a panu Kakulskiemu musielibyście za nie płacić:P
Odpowiedz Permalink
Santa Muerte
Długa ściana tekstu, bez obrazków :) Jednak przeczytałem i bardzo mi się podobał. Z chęcią przeczytam następny numer.
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.