Gazeta Teutońska, Sereus von Ahabejż, 12.01.2013 r. o 01:24
Wśród łanów malowanych zbożem rozmaitem... II
Seria wydawnicza: Sztuka Apollina

Uwaga od zapisującego: wszystkie fragmenty pieśni i wierszy są tłumaczeniem z mojego ojczystego języka sozyknuma. Mogą więc nie oddawać w pełni treści. W przyszłości mam nadzieję dokonać stosownych korekt

Poranki i wieczory dzieli przestrzeń użytecznego czasu, i choć są tak diametralnie różne w celu, to ich natura jest podobna...

Każdy półmrok rozmazuje kształty i zaciera barwy. Gdy wędruje się na granicy światła więcej zawierza się stopom i uszom. Wzrok może jeszcze błądzić po pobliskiej ścianie lasu i wypatrując Bytów.

Był już późny wieczór, ostatnie promienie słońca uciekły za horyzont, a gwiazdy kreśliły swoje własne drogowskazy, gdy naprzód mnie ujrzałem konnego z latarnią. Świetlisty punkt u kresu drogi rósł z każdą minutą. W końcu zbliżył się dość, by mnie zauważyć. Wstrzymał zwierzę i z bezpiecznej odległości przyjrzał mi się.

- Nie boisz się waść, że nocą zbójcy przyjdą? - Zapytał z lekką drwiną.
- Mnie nie widać, nie włóczę się z latarnią - odrzekłem także bez wstępu - do mnie zmierzacie?
- Serieus Ahabejż?
- Jeśli nawet, to z czem do człowieka?

Miła pogawędka trwała w tym tonie jeszcze dobrą chwilę. Widok zaiste kuriozalny, Ciemna noc, pojedyńcza latarnia i dwoje ludzi, którzy niekoniecznie są zadowoleni ze spotkania. Mimo to, otrzymałem jednak pakunek adresowany do mnie. Od kogo, tego nie wiedziałem.

Jeździec udał się w siną dal... Ja zaś cicho nucąc, zebrałem swe tobołki i w miarę sprawnie wgramoliłem się na najbliższe drzewo. Dobry kawał czasu zajęło mi tworzenie węzłów, które miały utrzymać mnie w miejscu i ustawienie latarni tak, by z dołu była niewidoczna. Ostrożności nigdy dość.

Miałem wreszcie czas by zapoznać się z pakunkiem. Okazało się, że ktoś nad wyraz życzliwy podrzucił mi mapę, a na niej drogi i koleje. Może kiedyś skorzystam. Przeglądając dokumenty szukałem podpisu. Nie znalazłem jednak nic co identyfikowałoby nadawcę. To była intrygująca nowość. Na papierze znalazłem jedynie odcisk godła Baridasu. Muszę więc udać się do tej krainy. Ale to rano.

Nucąc do snu Hymn o Gwiazdach myślałem o tym czego nauczyłem się o Sarmatach.

Zadziwił mnie spór, o to, czy Sarmaci są narodem. Widać, że czują się wspólnotą. Mówią o sobie, budują swoje majątki podpierając się Księstwem. Głębokie podziały o dziwo nie przebiegają wzdłuż granic, a raczej wzdłuż osi wyznaczonych przez osoby o silnej pozycji.

Szczególnie widać to, wśród mieszkańców Baridasu i Teutonii, przeskakują między tymi krainami dość swobodnie idąc za trędem i słowem. Magiczne jest, jak czyjeś słowo przebudowuje zupełnie krainy i tworzy nowe frakcje, łączy starych wrogów. Myślę, że Sarmatom potrzebne jest jakieś zewnętrze, bo te drobne kraje z którymi rozmawiają są zbyt słabym bodźcem.

Zewnętrze, to zresztą zadziwiający temat - moi nowi współbylcy z zapałem dyskutują o tak mitycznych krainach jak Lachia czy Ellada. Tak jakby ich imaginacje miały jakąś siłę wewnątrz naszego świata. Wspominają czasem, inne krainy, drobne cywilizowane wysepki w tym morzu życia, Drzewie Świata, które moi bracia zwą Buyuhaż czyli Wielka Sieć.

Nie interesują Sarmatów ani przyprawy Wschodu, ani Północne pustkowia, nawet Zachodnie legendy o Rajskich Ogrodach niewiele im mówią. Może się to jednak zmieni. Wszak w darze wiozę okruchy ich wiedzy sprzed kilkuset lat. Aż dziw że tego nie pamiętają...

Tak rozmyślając kołysałem się w rytm wieczornego wiatru. Coraz ciszej nuciłem, by w końcu zasnąć.

w szumie mych myśli
stopy po kamieniach brodzą
i tylko oczy wznoszę
ku światłu zza płachty nocy
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
0,00 lt
Ten artykuł lubią: Maria von Primisz, Karolina Aleksandra.
Komentarze
Irmina de Ruth y Thorn
sozyknuma? ciekawy język. Mianowicie mnie interesuje skąd Waść pochodzisz?

Jednakowoż wracając do tekstu. Zachwyca mnie Pańskie lekkie pióro no i lekkość w pisaniu :D powodzenia i oby tak dalej.
Odpowiedz Permalink
Sereus von Ahabejż
Odpowiadając znamienitej Pani. Pochodzę spoza znanych krajów, daleko na Wschodzie. Może kiedyś o tem opowiem, dość że nie mamy Książąt ni Grabiów. Jedynie większych i mniejszych Chanów.
Odpowiedz Permalink
Irmina de Ruth y Thorn
Waćpanie, Pańskich kraj staje się dla mnie tajemniczy. Ufam iż w niedalekiej przyszłości uchyli Waćpan rąbka tej tajemnicy. Czekam z niecierpliwością :)
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
Z chęcią przeczytałbym coś w oryginale :-)
Odpowiedz Permalink
Prezerwatyw Tradycja Radziecki
A Czuguł Chanów macie?
Permalink
Sereus von Ahabejż
Odpowiem jak w mym kraju się zwykło: "z tym panem nie spałem" ;)
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
Wiele tracicie, wiele.
Odpowiedz Permalink
Ivo Karakachanow
Dosłownie.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.