Gazeta Teutońska, Karolina Aleksandra, 26.12.2012 r. o 09:34
Nudne podsumowanie 2012, cz. 3
Seria wydawnicza: Wywiady

Nudne podsumowanie 2012
Karolina von Lichtenstein & Grigorij Ronnie Karakachanow Jr

Części poprzednie:
Część druga;
Część pierwsza;

Spis tematów dla zbyt leniwych, aby czytać:
  • Igrzyska Ciuad de Bravo & Fer 2012;
  • Sport i kultura generalnie;
  • Klikanie a tworzenie;
  • Weryfikacja to dyskryminacja?;
  • Polityka w tym roku i w przyszłości.

Karolina: Ponownie znajdujemy się w kawiarni w centrum Książęcego Miasta Grodziska. Za oknem nieustannie pada śnieg, na ulicach powstają korki samochodowe, a kontrolerzy w tramwajach nie nadążają ze sprawdzaniem tożsamości wszystkich leblandzkich turystów oraz sarmackich interesantów korzystających z komunikacji miejskiej. W ten dzień chciałoby się po prostu wypić hektolitr coca-coli i poczytać wszystkie dzieła zebrane w Bibliotece Wandejskiej, lecz nasza niestrudzona redakcja kontynuuje podsumowywanie roku 2012. Dzisiaj rozmawiam z osobą, która miała istotny wkład w kulturę i sport Księstwa w tym roku. Dobry wieczór!

Grigorij: Dobry, przepraszam tylko wciągnę kreskę na podwieczorek, bo nie miałem kiedy. Niuch.. niuch... Nie ma to jak kreseczka kokainy “Czystej”.

Karolina: Nie ma jak reklama lokalnych produktów prosto z Ciuad de Bravo. Swoją drogą, przypomniał mi się stary dowcip o bacy z Gór Nawskich, który udzielał wywiadu dziennikarce z lokalnej gazety. Ale to chyba nie jest odpowiedni moment na przytaczanie tego... Wracając do tematu, jednymi z większych wydarzeń sportowych tego roku były Igrzyska Olimpijskie organizowane przez Ciuad de Bravo i Fer.
Cytuję:
Igrzyska Olimpijskie Ciuad de Bravo & Fer 2012

Inicjatywa zorganizowana w lecie tego roku przez Leszka Chojnackiego de Ruth i Grigorija Ronnie Karakachanowa Juniora. Sarmaci mogli rywalizować o medale w grach i wygrywać liberty oraz laur olimpijski i wieczną chwałę. Planowana jest kontynuacja.
Statystyki podsumowujące tegoroczne igrzyska letnie można znależć tutaj.

Grigorij: Zgadza się, jesteśmy dumni z przeprowadzenia tej inicjatywy, mimo iż nie uniknęliśmy wpadek, np. nieciekawa sytuacja z podnoszeniem ciężarów (kilka złotych medali). Za to wciągnięcie do zabawy kilkunastu obywateli i wspaniała klasyfikacja medalowa w “Kąciku propagandowym” są zdecydowanie in plus. Po igrzyskach uformowały się struktury Sarmackiego Komitetu Olimpijskiego, który w przyszłości zajmie się organizowaniem kolejnych igrzysk, zarówno letnich, jak i zimowych.

Karolina: Muszę się zgodzić — miło było widzieć ten duch konkurencji i rywalizacji między samorządami. Niektóre z nich, jak np. Teutonia, nawet wypłaciły dodatkowe pieniądze swoim reprezentantom. Ponadto, igrzyska te rozreklamowały Sarmację pośród innych mikronacji. Ich rozmach imponował, widać było, że poszło w to wiele pracy. Czy uchylisz nam rąbka tajemnicy i opowiesz, jak to wyglądało od kuchni?

Grigorij: Gdyby wypisać wszystkie wulgaryzmy i motywujące obelgi dotyczące naszych matek i naszych cech fizycznych, które padły w organizacyjnych rozmowach Ja-Leszek, zakazano by nam wypowiadać się w języku polskim i usunięto konta na facebooku. Wielogodzinne burze mózgów, często do bardzo późnych godzin nocnych i łączące nas miłosno-narzeczeńskie uczucie - oto klucz sukcesu!

Karolina: Z tego, co zauważyłam, inne państwa pozytywnie wypowiadały się o tej inicjatywie. Nie ma co się dziwić, sport to jedna z mniej docenianych dziedzin życia mikronacyjnego, gdyż zazwyczaj większość życia państwa toczy się wokół polityki i właściwie nie ma wśród nas osób, które nigdy nie próbowały swoich sił w polityce, za to jest wiele tych, którzy nie zdążyli jeszcze zetknąć się ze sportem. Jak oceniasz tegoroczną sytuację sportu w Księstwie?

Grigorij: Oprócz naszych igrzysk, były oczywiście rozgrywki piłkarskie, niezmienna Sarmacka Liga Piłkarska i nowa, świeża, jędrna, uwodzicielsko przystojna wandejska liga piłkarska stworzona przez reprezentującego wszystkie te cechy JKW Michała Feliksa. Nie można zapominać również o tradycyjnych cosobotnich wyścigach konnych (które jednak powoli zaczynają nużyć, przydałoby się w nich nieco modyfikacji), mało brakowało, a mielibyśmy wyścigi samochodowe, niestety foch potrafi pokrzyżować plany... Ogólnie rzecz biorąc, sport trzymał raczej wysoki poziom.

Karolina: Trzeba przyznać, że piłka nożna od paru lat jest sportem narodowym Księstwa. Bez względu na zawirowania polityczne czy też flejmowo-ogniste, zawsze co tydzień musi zostać rozegrana kolejka którejś z lig piłkarskich. Chociaż osobiście nie przepadam za Xperteleven, to podziwiam upór sarmackich menedżerów w pisaniu relacji sportowych z meczów oraz opisywaniu swoich zespołów. Natomiast, sport to tylko jedna z wielu dziedzin życia w Księstwie... Spotkałam się ze stwierdzeniem, że w tym roku sarmacka kultura przeżywała prawdziwy rozkwit m. in. dzięki połączeniu z wandejską i powrotowi paru osób do Księstwa. Zgodziłbyś się z tym?

avatar_472.png

Grigorij: Jako południowy Baridajczyk, będę niezmiennie postulował, że 2012 to rok Republiki Południowego Baridasu, kultury południa. Zaczęliśmy Khanderami (wkrótce druga edycja), potem wspaniałe artykuły, doktryny - łącznie 6 stron (!) aktualności w ZW (ultra absolutny rekord) co daje mniej więcej 130 artykułów stworzonych przeze mnie, Średniego i kilku innych południowców (ja ponad 50, Ivo nieco mniej - tak, jestem lepszy). 2012 to także, kilkanaście stron satyrycznych obrazków i komentarzy w Tygodniku Wszetecznym - głównie Ivo i mistrz Czuguł-Chan. 2012 to również PiSMOK i tysiące serc które zdobył. Słowem, z całym szacunkiem dla braci z MW, unia z Wandystanem nie miała tutaj zupełnie nic do rzeczy - jak już, to w jakimś stopniu umowa o podwójnym obywatelstwie, która pozwoliła mi być zarówno Wandejczykiem, jak i Sarmatą.

Karolina: Już nie uderzaj tak o stół, to było tylko przytoczone stwierdzenie, nie ma powodu do aż takiej irytacji. Jednak trzeba przyznać, że Wandejczycy wnieśli co nieco do kultury swoimi grafikami i tekstami.

Grigorij: Trochę kolorytu przybyło, tak, ale nie przeceniałbym jego roli w kształtowaniu kulturalnej części 2012.

Karolina: Przyznam, że trochę tak tym prowokuję do szerszej dyskusji. Niemniej, ogólnie rozwój kultury bardzo mnie cieszy, bo w pewnym sensie zaprzecza on twierdzeniu, jakoby Sarmacja nie zachęcała do kreatywności, a bardziej do bezmyślnego klikania w systemie — a takie argumenty w tym roku się pojawiały, chociażby w wydaniu specjalnym Fermentu pt. “Jestem bieda-artystą” autorstwa Leszka Chojnackiego de Ruth. Oczywiście, pewne czynności zostały zaautomatyzowane i już nie zachęcają aż tak do prowadzenia bogatej narracji, lecz wydaje mi się, że stwierdzenia o zniechęcaniu do tworzenia kultury i zachęcaniu do zarabiania na klikaniu są nieco przesadzone. A jak Ty sądzisz?

Grigorij: Warto tutaj przytoczyć nagrodzoną Medalem Nauki i Pracy Uniwersytetu Latającego, “Teorię wkładu Karakachanowa Juniora” (która w przyszłości powinna zaprocentować nagrodą Nóbla). Jak wiadomo wynika z niej, że im mniej pracy wkłada się w działalność twórczą tym bardziej jest ona doceniana. System serduszek jest jednym z czynników, który spowodował ten stan rzeczy. Jeżeli w systemie pojawi się bardzo długi artykuł, mało komu chce się go nawet przewinąć do końca, żeby nagrodzić go tantiemą! Brakuje również systemowych medali i odznaczeń przyznawanych za pracę w kulturze i oświacie, te narracyjne - nie wystarczą.

Karolina: Znaczy się, mamy Oskary, będą Khandery i Złote Lilie. Nie są to odznaczenia czysto narracyjne, bo wiążą się także z libertami, które wędrują do nagrodzonych. Jednak przyznam, że odznaczenia systemowe mogą być ciekawym pomysłem. Natomiast, jak już udowadniałam w swoim artykule dawno, dawno temu — nie można winić systemu serc za to, że Teoria wkładu Karakachanowa Jr. się sprawdza. Niemniej, wchodzimy już na pole dyskusji programowych, a chcieliśmy podsumowywać rok 2012. Zagaję więc inny temat... Na początku tego roku Sarmacja żyła pomysłem diuka Koraba — weryfikacją mieszkańców.

Grigorij: Osobiście mam mieszane uczucia na ten temat. Z jednej strony ewentualne oszukiwanie innych mieszkańców na temat swojej płci, wieku itd. jest raczej niewandne, z drugiej hasłem mikronacji jest możliwość bycia kimś innym niż w świecie realnym, wykreowania swojego drugiego Ja, w którego genezę nie powinno się wnikać. Gdybym jednak miał opowiedzieć się po którejś ze stron, byłbym przeciwnikiem idei weryfikacji.
ciuad.png

Karolina: Czyli wszystko, jak zawsze, sprowadza się do tego, aby ustalić konwencję zabawy i jej granice. Zresztą, żeby sięgnąć po najbliższy przykład, do Ciuad de Bravo, w którym spotykamy wiele elementów kontrowersyjnie odbieranych w realnym życiu — chociażby, przewijając na początek tej rozmowy, widać jeden z nich...

Grigorij: To właśnie największa zaleta mikronacji, możliwość przekraczania limesów, które w życiu realnym nie zostałyby zbyt dobrze przyjęte, a pozwalają zrealizować chore fantazje: wciąganie kokainy, strzelanie do przeciwników politycznych i stosunki seksualne w izolatce wandejskiego obóz Engels III. Gdyby tych wszystkich “kontrowersji” zabrakło - od razu poprosiłbym o usunięcie mojego konta.

Karolina: Cóż, różny jest ten mikroświat... Dla każdego co innego, że tak to ujmę. I w sumie jest to jego największa zaleta, chociaż czasami wydaje się wadą... Zależnie od okoliczności. Ale jest to też dobra szkoła tolerancji wobec rzeczy wszelakich, a w szczególności krytyki, o czym przekonali się w tym roku sarmaccy politycy z różnych partii. Patrząc na tegoroczną scenę polityczną, można wyróżnić trzech gigantów, którzy umocnili swoją pozycję — Partię Pracy, Sarmacką Konfederację Rojalistyczną i Front Ludowo-Monarchistyczny. Właściwie, trzech? Coraz więcej jest głosów mówiących o tym, że PP i SKR praktycznie stały się jednością w ramach Jednej (sic!) Sarmacji.

Grigorij: To jakikolwiek podział na PP i SKR jeszcze istnieje? W przekonaniu świeżych Sarmatów na pewno go nie ma! Mają zakodowaną w swoich umysłach Jedną Sarmację, raczej bezideowego (republikanie i monarchiści? Halo, tu ziemia!) giganta złożonego z olbrzymiej ilości arystokracji i kilku chorągiewek (Pozdrawiam dawnych FLM-owców :*). Czekam, aż Sarmaci w końcu się w tym wszystkim zorientują i przestaną udzielać JS-owi poparcia.

Karolina: Z drugiej strony, FLM w tym roku podzieliło się na dwie frakcje — zwykłą i rewolucyjną.

Grigorij: Przynajmniej na razie, jest to podział sztuczny, czysto narracyjny. FLM jest jednością i razem podąża do wyborów.

Karolina: Rozumiem. W grudniu na scenie politycznej zadebiutowała nowa partia — Narodowa Sarmacja. Jak oceniasz szanse na jej rozwój i popularność w 2013 roku?

Grigorij: Partia z takimi poglądami i z takim składem osobowym? Powiem krótko, to nie może się udać.

Karolina: Cóż, czas nam pokaże. Póki co, mają jeden mandat w Sejmie i raczej ten mandat wykorzystają. Tak samo jak KPS(w), która w tym roku przebudziła się i zaczęła odnosić sukcesy wyborcze. Za to JS, sądząc po wynikach tegorocznych wyborów, ma mniej więcej takie samo poparcie jak FLM. Jak sądzisz, czy w następnym roku któraś z tych partii znacznie przeważy?

Grigorij: Myślę, że w Jednej Sarmacji może w najbliższych miesiącach dojść do jakiś rozłamów/zmiany koncepcji partii/łotewer. Za to, znając jak nikt, sytuację wewnętrzną w Froncie mogę zapewnić, że u nas nic takiego się nie stanie... Jednak wszystko zostanie zweryfikowane przez obywateli w najważniejszym sondażu - przy urnie wyborczej.

Karolina: A więc zobaczymy, co ten rok 2013 nam przyniesie. Na razie zaś za oknem już zmierzcha, czas więc na zakończenie tej przyjemnie nudnej rozmowy. Czy masz jakieś ostatnie słowo dla Czytelników, którzy dotrwali do tego momentu?

Grigorij: Nie jedźcie tramwajem czwórką, słyszałem, że na Wybrzeżu Twojej Starej robią się straszne korki o tej porze.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
0,00 lt
Ten artykuł lubią: György Róni Karakachanow Jr, Irmina de Ruth y Thorn, Krzysztof Czuguł-Chan, John Rasmusen, Maria von Primisz, Gwałcibór Katiusza Ubinkov, Zbyszko Gustolúpulo, Michael von Lichtenstein, Andrzej Swarzewski, Fryderyk von Hohenzollern, Julia von Levengothon, Jack von Horn, Młynek Kawowy, Konrad Hohenstauf.
Komentarze
György Róni Karakachanow Jr
Grigorij jak zawsze w formie!
Permalink
Katiuszyn Rewoluty Lepki
"KPS(w) się przebudziło"? Co proszę? Przecież to jest nowy twór, nie tożsamy z KPS... Po za tym jakie tak samo? Jakikolwiek stawienie nas obok Narodowej Sarmacji jest haniebne;)
No i czemu nie ma nic o RdR? Innemi słowy część polityczna słabsza...
Permalink
John Rasmusen
Fajnie się czytało ;)
Odpowiedz Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
Super łot ewer!
Odpowiedz Permalink
Maria von Primisz
Bardzo przyjemnie się czyta i poznaje wydarzenia w których się niestety nie mogło uczestniczyć.
Odpowiedz Permalink
Karolina Aleksandra
Cytuję:
"KPS(w) się przebudziło"? Co proszę? Przecież to jest nowy twór, nie tożsamy z KPS...
To był w sumie skrót semantyczny, miałam na myśli ogół KPS, a napisałam KPS(w), bo to ta frakcja jest ostatnio aktywniejsza. Mea culpa.
Cytuję:
No i czemu nie ma nic o RdR? Innemi słowy część polityczna słabsza...
Chciałam uniknąć tematu, przy którym mogłabym być bardzo nieobiektywna.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.