Gazeta Teutońska, Karolina Aleksandra, 24.12.2012 r. o 11:19
Nudne podsumowanie 2012, cz. 2
Seria wydawnicza: Wywiady

Nudne podsumowanie 2012
Karolina von Lichtenstein & John Rasmussen

Część poprzednia dostępna tutaj.

Dla tych, którym się nie chce czytać, spis niektórych tematów poniżej:
  • powstanie Jana de K.
  • ułaskawienia - dobre czy złe?
  • Teutonia vs Reszta Świata
  • Ciuad de Bravo a Baridas
  • Sarmackie Oskary 2012
  • ranking Focha Roku 2012

Karolina: Znów Książęce Miasto Grodzisk, i znów śnieg za oknem. Temperatura, wedle TV Sarmacja, obecnie wynosi dużo mniej niż zero stopni. Całe szczęście, że w kawiarni jest dobrze grzejący kominek... Niemniej, przechodząc do rzeczy, naprzeciwko mnie siedzi kolejna osoba, z którą będziemy kontynuować podsumowanie roku 2012. Dzień dobry!

John: Witam, witam. Trzeba zaznaczyć, że był to interesujący rok, naprawdę zasługujący na specjalne podsumowanie. Postaram się, na tyle ile potrafię, wspomóc Cię Karolino w tym.

Karolina: Bardzo się cieszę! Faktycznie, ten rok przyniósł nam trochę nowości, co już zaczęliśmy nieco omawiać z Fryderykiem w części poprzedniej podsumowania. Ciężko będzie zahaczyć o wszystkie tematy, ale można chociaż część z nich omówić. Może zacznę od zadania prostego pytania — co najbardziej zapadło Ci w pamięć z tego roku?

John: Co mi zapadło? Hmm... ciężko stwierdzić co najbardziej. Powiedzmy, że było “powstanie” Jana de K i cała ta, co trzeba przyznać, otoczka wokół ich zabawy. Z początku się z tego śmiałem, zwykła narracja plus ganianie się po mapie. Szkoda, że chłopaki przegięli pałkę założeniem swojej “yoyonacji” i wywleczeniem tego na forum OPM.
6xrner.jpg
Źródło: PiSMOK


Karolina: Muszę przyznać, że troszkę mnie zdziwiłeś. Nie spodziewałam się akurat tego wydarzenia, być może dlatego, że jako Sarmatka będąca w Księstwie dłużej przeżyłam już parę secesji i wojen. Generalnie, konflikty oscylujące wokół pikseli na mapie zawsze będą na arenie międzynarodowej istnieć, aczkolwiek czy nie masz wrażenia, że “powstańcy” mogli założyć własne państwo właśnie z tego powodu, że większość osób na początku brała to powstanie za kiepski żart niedoświadczonych nowych mieszkańców?

John: Czy za żart, to nie wiem. Z perspektywy osoby niezaangażowanej (początkowo), wyglądało to bardziej na powód dla starszych stażem, do biegania po mapie. Przecież całe to powstanie zaczęło się od narracji bardziej doświadczonych Sarmatów - pamiętne “Bij Teutona!”. Jan de K i reszta jego zgrai, jak dzieci, nie mogli się pogodzić z tym, ze nie wygrali tej zabawy i niepotrzebnie ją przedłużyli. Bardziej mnie dziwi niekonsekwencja władz Księstwa. Ułaskawienie banitów, możesz się ze mną nie zgodzić, nie były najlepszym rozwiązaniem. Ważne tylko, żeby to miękkie serce Sarmacji nie obróciło się przeciw niej samej.

Karolina: Obecny rok faktycznie był wyjątkowym pod względem ułaskawień — nie mówię tu tylko o sprawie Jana. Wydaje mi się jednak, że każdy zasługuje na drugą szansę. Jeśli mam mówić brutalnie, to w sumie, jeśli jednak ktoś na tę szansę nie zasługuje, to gdy mu się tę okazję da, dosyć szybko można zauważyć, że była to błędna decyzja. Niemniej, są wśród nas osoby, które wróciły z banicji i już włożyły coś cennego w życie Księstwa, więc...

John: To też fakt. Czas zweryfikuje, czy powroty banitów były dobrą decyzją. Oczywiście trzeba mieć nadzieję, że tak. Aktualnie działają oni dość prężnie, widać ich wszędzie. Ba, na zjeździe w Łodzi, padło nawet stwierdzenie, że niektórzy z zerowej, wybili się na wyżyny aktywności. Może to oznaka tego, że banicja jest dla nich impulsem do pracy?

Karolina: W takim razie powinniśmy wysłać połowę społeczeństwa na banicję, aby każdy miał impuls do pracy. Wyobrażasz sobie aktywność, jaką byśmy mieli? Cudo! No, ale byłby to krok nieco ryzykowny... A teraz, tak bardziej na serio, wspomniałeś o mapie jako jednym z czynników napędzających “powstanie” i ogólnie walkę między gwardiami różnych miast. Tak mnie zastanawia, korzystasz z mapy? Walczysz na niej?

John: Walczyłem kiedyś, dawno temu... A tak serio - na początku mojego pobytu. Nie bardzo mogłem się odnaleźć w Sarmacji, więc na mapę przeniosłem swoją aktywność. Raz chyba nawet wpadłem w posiadanie miecza Wandy, z czego nie zdałem sobię sprawy. Dopiero gdy zaczęła się nagonka na mnie (“Piraci przestworzy” czy jakoś tak), zrozumiałem czemu wszyscy mnie ganiają. Później przyszedł piSMOK i straciłem zapał do klikania. Później używalem jej, gdy działał Syriusz. Teraz, z tego co widzę, to mapa przestała być wazna dla Sarmatów, a przynajmniej z fabularnego punktu widzenia. Nie wiem ile tam aktywności teraz, może nadal w takim samym stopniu, ale brak narracji ją ukrywa. Nie sądzisz?

Karolina: Szczerze mówiąc, mogę zrozumieć brak narracji. Na początku, po wprowadzeniu mapy, było całkiem fajnie, ale po tym, jak Książę rozpoczął narracyjny pościg przeciw Gauleiterowi Kakulskiemu — który wziął to na serio — zaczęło to być lekko niebezpieczne. Zapewne parę osób zaczęło zadawać sobie pytania, gdzie kończy się granica dobrej narracji, a zaczyna się poważny konflikt. Niemniej, muszę przyznać, że ciekawie czytało się sprawozdania z walki o miasta czy też bitew między gwardiami. Fajnie by było, gdyby to wszystko wróciło. Ale, oczywiście, w granicach. Bo też wspomniałeś o haśle “Bij Teutona!”, które było jednym z haseł słynnego konfliktu gellońsko-teutońskiego. Jesteś stosunkowo nowym Sarmatą, więc myślę, że możesz w miarę obiektywnie ocenić — myślisz, że w tym roku konflikty między samorządami były jakieś szczególnie ciężkie, czy też może więcej było współpracy między nimi?

John: Konflikty między samorządami... Dla mnie wyglądało to na “wojnę” Teutonia kontra reszta Sarmacji. Wszyscy robili nagonkę na Teutonię. Nawet nie nagonkę, po prostu docinali Teutończykom, jak małe dzieci. Taka zabawa, znaleźliśmy sobie ofiarę do dokuczania. Na szczęście nie przybrało to poważnych rozmiarów, chociaż dla nowych Sarmatów, tak jak ja, pachniało to v-rasizmem. Jednak trzeba przyznać, że więcej było współpracy. Wystarczy wspomnieć igrzyska. Sporo Sarmatów się w to bawiło i wtedy nikt nie patrzył, skąd kto pochodzi. Oczywiście, każdy wolał żeby to jego reprezentant zwycieżył. To jednak zdanie moje, Gellona, Starosarmaty. Chciałbym poznać je ze strony obywatelki najbardziej szykanowanej Teutonii.

Karolina: Igrzyska były faktycznie dobrym przejawem współpracy między samorządami. Co zaś się tyczy kontrowersyjnego konfliktu Teutonia vs. Reszta Świata — właściwie jego źródeł można doszukiwać się w zamierzchłych czasach. Dzisiaj w sumie Teutonię się szykanuje w większości właściwie dla zasady. Oczywiście, są w niej pewne rzeczy, które można by było naprawić, ale w sumie tak samo jest ze wszystkimi samorządami — żaden z nich nie jest pozbawiony wad. A swoją drogą, jeśli już mówimy o konfliktach samorządowych, niewątpliwie jednym z większych w tym roku był spór między Ciuad de Bravo a Królestwem Baridasu — na szczęście obie strony doszły do kompromisu, jednak w pewnych momentach niesnaski przybrały znacznie na mocy. A jak Ty się na to zapatrywałeś jako bezstronny obserwator? Z tego, co pamiętam, nawet opublikowałeś komiks o pokrewnej tematyce.

John: Teraz to mnie zagięłaś, a dokładniej moją pamięć... aż musiałem szybko przelecieć wykaz komiksów. Ale do rzeczy. Osobiście kibicowałem Ciuad w tym konflikcie, bo wedlug mnie ono średnio pasuje do klimatu Baridasu. Nie wiem czemu, ale sądzę, że gdyby byli osobną prowincją/krajem korony, chętnie bym tam zamieszkał. Co do konfliktu, nie znam tak bardzo jego podłoża, ale trzeba przyznać, że naprawdę rozwalał Baridas od środka. Miałem, i teraz zresztą też, wątpliwości czy ten kompromis Ivo i MAP osiągnęli sami, czy nie było tam ingerencji siły wyższej. Jednak, tak jak mówiłem, moja pamięć ostatnio naprawdę bywa zawodna i nie chcę wymyślać podłoża konfliktu.

Karolina: Generalnie, z tego co kojarzę, Ciuad de Bravo jest obecnie autonomiczną częścią Królestwa Baridasu, więc nie ma przeszkód, żebyś tam zamieszkał. Nie bez powodu nominowałam Ciuad w kategorii Twórca Kultury w tegorocznych Oskarach, bowiem jest to miasto wyjątkowe pod względem narracji kulturowej. Niezależnie od tego, jak kompromis między Baridasem a Ciuad został osiągnięty, jestem bardzo zadowolona z jego efektów jako obywatelka sarmacka... A jako teutońska czuję, że trzeba zaprząc mój samorząd do lepszej pracy. O, właśnie, Oskary. Zostałeś Twórcą Kultury Roku 2012. Jak mógłbyś się do tego odnieść?

John: Naprawdę się cieszę, że Sarmaci mnie docenili. piSMOK działa od tegorocznych walentynek, czyli niezbyt długo na tle innych gazet, a już otrzymałem nagrodę. Z drugiej strony, wciąż uważam, że Ivo czy Krzysztof jakoś bardziej się wpisują w obraz kultury sarmackiej, są bardziej wszechstronni, ja zaś ograniczam się do prostych rysunków. Jak to ktoś przyznał - Ivo jeśli nie mylę - to bardziej wtapiam się w obraz popkultury - proste wykonanie, jasny przekaz. Tak żeby osoby nie znające się na temacie, mogli go poznać - w nieco przekoloryzowanej wersji, ale zawsze. W przyszłym roku muszę wystąpić, żeby była osobna kategoria - Twórca Popkultury 2013. Wiem, że zalatuje to fałszywą skromnością, ale takie jest moje zdanie. Ale tak jak to mówilem wczoraj, dziękuję wszystkim co na mnie głosowali. Jednak trzeba też przyznać, że Sarmackie Oskary to nie tylko moja nagroda. Przecież naprzeciwko mnie siedzi osoba o wiele mocniej doceniona, Sarmatka Roku 2012 i Najlepsza Polityka... Polityk 2012. To Ty powinnaś mieć więcej do powiedzenia.

Karolina: Oj, nie róbmy kółka wzajemnej adoracji.

John: Czemu? Diuka Troya już nie ma, nie ma kto się obrazić.

Karolina: W sumie racja. Ale słodycz spływająca z tej rozmowy mogłaby roztopić naszego potencjalnego Czytelnika. Swoją drogą, dobrze, że wspomniałeś o diuku Troyu. Wielu Sarmatów chciało mu przyznać tytuł Największego Focha Roku 2012, lecz osobiście radziłam wstrzymywać się z ocenami do końca roku. I oto już niedługo rok 2013, a diuka nie przebił chyba nikt... Chociaż osobiście bardzo mi szkoda jego genialnej inicjatywy — rajdów.
Wirtualne Mistrzostwa Rajdowe
Wirtualne Mistrzostwa Rajdowe

Inicjatywa mająca swoje początki w roku 2010. Cały zamysł opierał się na wyścigach rajdowych po trasach przygotowanych przez samorządy. Po pierwszym sezonie rajdy zamilkły, aby powrócić wraz ze Złotą Wolnością. Przykładową klasyfikację z rajdu złotowolnościowego można znaleźć tutaj. Po dwóch wyścigach jednak diuk Troy, zdenerwowany rozwiązaniem tzw. afery kopalnianej (temat rozwiniemy w następnych częściach), zamknął stronę rajdów i zamieścił na niej wielki slogan wzmiankujący m. in. o kółku wzajemnej adoracji i o kradzieży pieniędzy uczciwych Sarmatów, po czym opuścił Sarmację.

John: Końca rajdów to chyba nigdy mu nie wybaczę. Pamiętam, że specjalnie cienkopis kupiłem, żeby być przygotowany na kolejną relację. A tu taki zonk. Foch roku 2012, no tu byłby bezkonkurencyjny. Foch za to, że rząd oddał pieniądze po aferze kopalnianej. Tylko szkoda, że Sarmaci na tym stracili. Wystarczyło przecież przestać się odzywać do “kółka wzajemnej adoracji”, a rajdy pozostawić. To była naprawdę ciekawa inicjatywa, czat przecież przeżywał oblężenie niczym podczas rozdawania konfiturek. No, ale było, minęło. Dziwne tylko, że nikt do tej pory nie wystąpil o odszkodowanie za pieniądze przeznaczone na trzeci rajd...

Karolina: Z tego, co pamiętam, to parę osób deklarowało wystapienie o odszkodowanie. Nie wiem, czy ktoś faktycznie wnioskował o to, lecz muszę się zgodzić — likwidacja rajdów była bardzo niefajnym posunięciem wobec Sarmatów — pieniądze, paliwo w karczmach, Twój cienkopis, jedna okazja do zarabiania pieniędzy mniej... Ale cóż, diuk dokonał takiego wyboru i powinniśmy go uszanować (jeśli nas diuk czyta, pozdrawiamy!). Natomiast, co do kategorii Foch Roku 2012, kusi mnie, aby stworzyć ranking tegorocznych fochów... Kogo byś w takim rankingu uwzględnił i dlaczego? Wiem, nieco kontrowersyjne pytanie, ale...

John: Ale nie zawsze musi być tak slodko. Pierwsze miejsce to bez wątpienia dla mnie Ivo. Z tego co widziałem, to nie było miesiąca, żeby “nie defekował Kurasiem”. Miał fochy (jak ostatnio) mniejsze, ale ilościowo bije każdego na głowę. Jest genialnym twórcą, organizatorem również, niestety jego PMS-owy humor odstrasza od pracy z nim. Czasem naprawdę można się bać użyć wobec niego jakiejkolwiek krytyki...

Karolina: Cóż, twórcy przeważnie mają swoje ekscentryczne strony, które trzeba tolerować w zamian za dzieła, które dają światu. A przynajmniej tak się twierdzi. Niemniej, w takim razie mamy po diuku Troyu Iva. Kto dalej?
szu_2708.jpg
Portret marszałka Ferdynanda Focha, źródło: Genosysze Beobachtere - Edizione Cracoffiasch


John: Tu już jest ciężej... Gauleiter też załapałby się. Ja rozumiem, że mógł opatrznie zrozumieć słowa Księcia (sam na początku nie miałem innego skojarzenia), ale od czego jest PW, żeby sobie coś wyjaśnić. Do tego dochodzi pamiętliwość (musi być zodiakalnym Skorpionem chyba) - wciąż wypomina wszelkie przewinienia. A jego foch? Rozdanie calego majątku ruchomego i nieruchomego, bo jedna osoba go uraziła. A kto po Gau? Hmm... nie przypominam sobie innych “fochmistrzów”. Może ty jeszcze kogoś pamiętasz?

Karolina: Co do Gauleitera, jego foch z rozdaniem majątku miał, z tego co mi wiadomo, głębsze podłoże, lecz nie czuję się upoważniona do rozwijania tego tematu — no i to w końcu Twoja opinia. Co do fochmistrzów, to hm... Ciężko mi teraz kogoś wymienić z pamięci. Wydaje mi się, że możemy więc poprzestać na tych, zwłaszcza, że robi się już późno. Dziękuję bardzo za rozmowę i za pomoc w przybliżeniu Sarmatom tego roku.

John: Ja również dziękuję, za zaproszenie, do jakże miłej, rozmowy. Pomogłem na tyle, ile pozwalała mi pamięć.

Karolina: Cóż, wychodzi na to, że pamięć masz nie taką złą. Jakieś ostatnie słowo dla Czytelników?

John: Mam nadzieję, że nie było to takie nudne podsumowanie.... i że udało mi się przekazać wszystko jasno i zrozumiale. Jeszcze raz dziękuję za zaproszenie i życzę, żeby za rok udało się powtórzyć tę rozmowę. Oczywiście, wtedy już o roku 2013.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
0,00 lt
Ten artykuł lubią: Piotr II Grzegorz, Yupeng Beijin-Zhao, Fryderyk von Hohenzollern, Mateusz von Thorn-Chojnacki, John Rasmusen, P.N.W, Prezerwatyw Tradycja Radziecki, Maria von Primisz, György Róni Karakachanow Jr, Jack von Horn, Irmina de Ruth y Thorn, Gwałcibór Katiusza Ubinkov, Markus Arped, Rihanna Aureliuš-Sedrovski, Paulus Buddus, Julia von Levengothon, Młynek Kawowy, Konrad Hohenstauf, Mikołaj Torped.
Komentarze
Julia von Levengothon
Czytało się z przyjemnością.
Permalink
Gauleiter Kakulski
Tak, zodiakalny ze mnie Skorpion. Zdecydowanie nie poszło o jedną obelgę, a o to, co jej towarzyszyło. I co jest złego, tudzież "fochliwego" w rozdaniu majątku? Święte prawo własności, moje i tylko moje, więc zrobię, co uznam za stosowne. Uznałem za stosowne wszystko rozdać (cztery miliony). Teraz dorobiłem się pięciu i też wszystko rozdałem. To oczyszcza umysł, czyni niezależnym i motywuje do dalszej pracy. Polecam!
Cytuję:
Nawet nie nagonkę, po prostu docinali Teutończykom, jak małe dzieci.

Przecież to Teutończycy zaczęli konflikt atakując Wielkie Oczy :)
Odpowiedz Permalink
Marek von Thorn-Chojnacki
Daje tantiema
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.