Gazeta Teutońska, Karolina Aleksandra, 22.12.2012 r. o 11:26
Sarmacki kwadrans — wykład w Złotym Grodzie
Seria wydawnicza: V-teorie

W tę sobotę w Bibliotece Miejskiej w Złotym Grodzie odbył się kolejny wykład z cyklu Sarmackie oraz teutońskie tradycje i zwyczaje. Tym razem goszczono profesora Johannesa von Hasslicha z Teutońskiego Instytutu Historii, który wygłosił prelekcję pt. ”Sarmacki kwadrans — mity kontra rzeczywistość”. Poniżej zamieszczamy przedmowę oraz fragmenty wykładu, aby nieobecni mogli zapoznać się z tym, co ich ominęło.

Dyrektor Biblioteki Miejskiej, Johann Schlimmberg: Profesor von Hasslich jest postacią znaną w teutońskich kręgach naukowych i bardzo zasłużoną dla rozwoju teutońskiej nauki. To dzięki jego niestrudzonym badaniom wiemy tak wiele o zwyczajach różnych nacji. Dzisiaj opowie on nam o słynnym sarmackim kwadransie. Sądzę, że wielu z nam przyda się odświeżenie naszej wiedzy na temat tej chwalebnej tradycji.

[...]
Prof_Gerard_Turner_2320397b.jpg

prof. Johannes von Hasslich: Sarmacki kwadrans to tradycja zakorzeniona na stałe w kulturze sarmackiej. Wprawdzie były w historii Sarmacji osoby, które starały się ją wyplenić, stawiając na punktualność, lecz dziwnym trafem, według badań TIHu, władcy, którzy nie przepadali za tą tradycją, nie byli władcami najszczęśliwszymi.
Za przykład można podać JKW Piotra Mikołaja, za panowania którego właściwie chyba żadna uroczystość nie rozpoczęła się punktualnie, jednak zasiadał on na tronie sarmackim przez długi czas. Z kolei JKW Daniel Łukasz lubił zaczynać wszystko punktualnie i nie był zadowolony ze spóźnień. Wszyscy zaś wiemy, jak skończyło się jego panowanie. Dlatego też sarmaccy władcy powinni być szczególnie ostrożni, jeśli chodzi o pedantyczność i bycie punktualnym.

[...]

Sarmacki kwadrans to właściwie nazwa nadana z przyzwyczajenia, pochodząca z dawnych czasów. Dokładnych jej źródeł nie znamy z całą pewnością, lecz najprawdopodobniej najwięcej prawdy tkwi w jednej z legend, która opowiada, iż pewnego dnia do teutońskiego pana na włościach, Adama Hoffnungslosa, miał przybyć sarmacki szlachcic, Władysław Zaborowski. O celu spotkania opowieść nie wspomina, natomiast mówi, że szlachcic miał problem z dojazdem z powodu awarii swojego samochodu marki Gellon Auto i spóźnił się dokładnie kwadrans na spotkanie z Teutończykiem. Gdy w końcu dotarł, Hoffnungslos się go spytał, skąd taki poślizg czasowy. Zaborowski nie chciał usprawiedliwiać się awarią samochodu, bojąc się szykan na temat stanu sarmackiej motoryzacji, powiedział więc spontanicznie, że przybywanie na spotkanie piętnaście minut po umówionym czasie jest sarmacką tradycją.

Legenda mówi, że po tym spotkaniu teutońska służba zaczęła opowiadać swoim znajomym o ciekawym zwyczaju panującym w Sarmacji, i wieść się rozprzestrzeniała, aż dotarła do granicy sarmacko-teutońskiej. Co prawda, najprawdopodobniej dotarła tam w nieco zmienionej formie, bowiem stare sarmackie podania mówią o innym przebiegu spotkania — że to Hoffnungslos się spóźnił i usprawiedliwił się teutońską tradycją. Nie wiadomo, która z wersji jest prawdziwa, niemniej, najprawdopodobniej od tej pory Sarmaci przybywali na spotkania z Teutończykami piętnaście minut później, aby nie czekać na nich niepotrzebnie i uszanować ich tradycję, zaś Teutończycy robili dokładnie to samo, jednak z nieco innego powodu — aby uszanować sarmacką tradycję. W ten sposób obaj się spóźniali, co zapoczątkowało długotrwający obyczaj zaczynania wszelakich spotkań później niż było to ustalone. Z czasem przeniosło się to na uroczystości państwowe obu krajów.

[...]

Obecnie sarmacki kwadrans to nie jest koniecznie piętnaście minut. Może być to nawet dwadzieścia, trzydzieści. Rekordowo doszedł on do godziny na jednej z uroczystości państwowych, powodowany problemami technicznymi.

[...]

Jest to niewątpliwie tradycja pożyteczna, której nie warto porzucać. Sarmacki kwadrans pozwala bowiem spóźnionym przybyć na uroczystość i nie przegapić żadnego z jej punktów, zaś osobom przybyłym wcześnie porozmawiać przed świętem i wymienić najświeższe plotki oraz ploteczki. Ileż to razy się zdarzało, że dzięki sarmackiemu kwadransowi spóźnionych nie omijało żadne przemówienie...

[...]

Dziękuję za uwagę i mam nadzieję, że wykład mój przybliżył Państwu jedną z wielu tradycji charakterystycznych dla Księstwa Sarmacji. Jak to mówią — aby móc twierdzić, że jest się Sarmatą i móc czynić jak najwięcej dla swojego kraju, trzeba najpierw poznać jego obyczaje, tak aby wiedzieć, z czym ma się do czynienia.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
0,00 lt
Ten artykuł lubią: Irmina de Ruth y Thorn, Goglez Pajzano, Markus Arped, Vladimir von Hochenhaüser, Paulus Buddus, Krzysztof Czuguł-Chan, Maria von Primisz, Guedes de Lima, Mikołaj Torped, Jack von Horn, Piotr II Grzegorz, Andrzej Swarzewski, Konrad Hohenstauf, Michał Kowalewski, Lanigiria von Graudenz, Roland Heach-Romański.
Komentarze
Piotr II Grzegorz
A ja? W realu nie spóźniam się w ogóle. Ale, zjawić się w godzinach wieczornych, gdy w sumie najwięcej przygotowań, jest stosunkowo przykro, więc chyba też stosuję kwadrans?
Odpowiedz Permalink
P.N.W
Pamiętać też należy o zjawisku zwanym „wandejską minutką”, czyli ogłaszaniu wyników wyborów w Wandystanie nawet 12 godzin po ich zakończeniu.
Permalink
Konrad Hohenstauf
Lepiej 12 godzin po niż godzinę przed.
Permalink
Karolina Aleksandra
Cytuję:
A ja? W realu nie spóźniam się w ogóle. Ale, zjawić się w godzinach wieczornych, gdy w sumie najwięcej przygotowań, jest stosunkowo przykro, więc chyba też stosuję kwadrans?

Prawda. I zdecydowanie WKM dobrze wychodzi to stosowanie :-)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.