Gazeta Teutońska, Karolina Aleksandra, 22.12.2012 r. o 04:51
Nudne podsumowanie 2012, cz. 1
Seria wydawnicza: Wywiady

Podsumowanie roku 2012
Karolina von Lichtenstein & Fryderyk von Hohenzollern
Być może rok 2012 nie był najbardziej wyjątkowym, czy też najgorętszym rokiem w historii Księstwa, lecz niewątpliwie przyniósł on nam wszystkim — zarówno jako społeczeństwu Księstwa, jak i każdemu z nas — wiele ciekawych rzeczy. Jako iż niedługo nadchodzi koniec tegoż, czas na małe podsumowanie. Dwóch publicystów postanowiło spotkać się przy kawie w Grodzisku, aby porozmawiać o przeszłości, teraźniejszości i perspektywach na jutro. Z góry uprzedzamy, że rozmowa jest bardzo nudna. Tym, którzy przez nią przebrną, przyznamy Medale Wytrwałych Czytelników lub Bojowników o Wolność Ścian Tekstu. Miejsce spotkania zostało wyznaczone specjalnie tak, aby zaprzeczyć tezie Kiełbasy-Krakowskiego o wywiadowanym i wywiadującym.


Specjalnie dla tych, którzy nie przepadają za ścianami tekstu, krótki spis tematów, o których wspominamy w tej części:
  • Wandystan w Sarmacji;
  • Igrzyska Flejmowe;
  • Organizacja Polskich Mikronacji;
  • Syriusz 3.0.


Karolina: Dzień dobry, Czcigodny Baronie Fryderyku! Za oknem pada śnieg i błyska tysiące ozdób świątecznych, co jest niewątpliwą oznaką, że nadchodzą święta. Niezależnie od tego, kto je obchodzi, a kto nie, święta zwiastują również koniec roku — kolejnego roku w Księstwie. Warto więc byłoby przypomnieć Szanownym Czytelnikom, co nas spotkało w tym roku, i przy okazji zastanowić się, co czeka nas w przyszłości.

Fryderyk: Dzień dobry, Jaśnie Oświecona Diuczesso Karolino! Tak, zgadza się, odczuwa się świąteczny nastrój, zwłaszcza tu, w Grodzisku. Muszę przyznać - wiele się działo w ciągu całego roku w Księstwie Sarmacji. Niewątpliwie można zanotować wiele sukcesów działania naszego resortu spraw zagranicznych. Przełomowym można nazwać powrót na łono Sarmacji Mandragoratu Wandystanu. Śmiało można to uznać za sukces sarmackiej dyplomacji, nie można zapomnieć o wielkim zangażowaniu w tą sprawę JKM Piotra II Grzegorza. Wandystan wspaniale rozwinął skrzydła w Sarmacji, można gołym okiem zauważyć wzrost populacji w tym Kraju Korony. A ich miasto stołeczne Gennosse-Wanda-Stadt jest obecnie najchętniej wybieranym miastem przez nowo przybyłych mieszkańców.
Mandragorat Wandystanu
Mandragorat Wandystanu

Państwo powstałe 11 grudnia 2004 z inicjatywy grupy Sarmatów, których komunistyczne idee spotkały się z oporem ówczesnego społeczeństwa Księstwa. 25 maja 2006 roku Wandystan wrócił do Księstwa, zawierając z nim pierwszą unię. Niewiele ponad rok później, 14 czerwca 2007 roku, w wyniku tzw. Wandejskiego Czerwca, Mandragorat odłączył się od Sarmacji, aby powrócić do niej po pięciu latach, 25 maja 2012 roku.
Pełną historię Wandystanu można znaleźć tutaj.

Karolina: Tak, wydaje mi się, że powrót Wandystanu do Księstwa w dniu 25. maja, czyli w dziesiątą rocznicę powstania Sarmacji, był bardzo znaczącym wydarzeniem w tym roku. Niemniej, wspominając o wzroście ilości mieszkańców w Wandystanie, zręcznie ominąłeś temat uczuć samych Wandejczyków co do ich pobytu w Księstwie. Ostatnio na Liście Dyskusyjnej Mandragoratu toczyła się dyskusja na temat profitów i zysków z unii. Co ciekawsze, została ona rozpoczęta przez nowego mieszkańca, który do Wandystanu trafił poprzez Sarmację, a teraz zadaje pytanie, czemu tenże się od Księstwa nie odłączy... Wracając do tematu, nie można zaprzeczyć, że Wandystan wniósł trochę powiewu świeżości i flejmu w nasz sarmacki kraj. A czy jest to powiew słuszny i potrzebny... O to można się sprzeczać. Jak myślisz, jak długo Wandystan wytrzyma w unii z Sarmacją — albo odwrotnie, jak długo Sarmaci wytrzymają z Wandejczykami?

Fryderyk: Tak, zdecydowanie masz rację, Wandystan wniósł powiew świeżości, jak i swoistego flejmu - ale głównie z tego powodu, gdyż ustrój Mandragoratu zawsze opierał się na utopijnym republikaniźmie. Zresztą, można zauważyć, jak wysokie notowania ma Komunistyczna Partia Sarmacji (wandów) - ich reprezentanci od dwóch kadencji wchodzą w skład parlamentu. Powiem tak - spór jest zawsze pożądany, gdyż ścierają się różne wizje i na tej podstawie można dojść do kompromisu. Myślę, że Wandejczycy zdają sobie doskonale sprawę z faktu, że ich byt jako samodzielne państwo jest skazany na porażkę w sensie demograficznym. Wandejczycy prosarmaccy, tacy jak JKW Michał Feliks czy też Markiz Michał Michaeleus, otwarcie mówią, że jeśli MW zdecyduje się na secesję, to oni będą działać w Księstwie Sarmacji. Zresztą czasy i ludzie się zmienili od tzw. Wandejskiego Czerwca. Nie ma już Klubu Bazylian czy też rewolucjnych frakcji wandejskich. Należy zadać inne pytanie, kiedy Wandejczycy pojmą, że są częścią KS i tzw. Sarmackiego Kręgu Kulturowego.

Karolina: Oj, już widzę te komentarze Wandejczyków pod tym artykułem... Zgadzam się co do jednego, że spór zawsze jest pożądany. Dyskusja to pierwsza oznaka życia każdej mikronacji. Jednak w tym roku mieliśmy dużo niemerytorycznych sporów, nie tylko wandejsko-sarmackich, ale także sarmacko-sarmackich, popularniej zwanych flejmem lub Igrzyskami Flejmowymi. W celu ograniczenia takich sporów, JKW Piotr Mikołaj zaproponował ostatnio na forum moderację wątków, zanim miałby wybuchnąć w nich jakiś flejm, lecz nie jestem do końca przekonana o słuszności tego wyjścia, a po Twoich postach widzę, że i Tobie niezbyt się podoba ten pomysł. Niemniej, czy możemy coś zrobić, aby w przyszłym roku było mniej flejmów psujących atmosferę i nastroje, a więcej rzeczy dających czystą radość z Księstwa? W ogóle, gdzie jest granica? Karakachanow Senior mówi, że dobry flejm jest niczym udane polowanie i ma poniekąd rację. Czy się da jakoś utrzymać życie i atmosferę w Księstwie bez tylu flejmów? Bo jakby tak pomyśleć, to przecież zawsze coś się nie będzie komuś podobało, a spory to w końcu część wirtualnego życia.
igrzyska.png
Źródło: Heidesheim


Fryderyk: Zgadza się, bardzo mi się nie podoba pomysł moderacji. Zwłaszcza dlatego, że próbuje się tylną furtką wprowadzić cenzurę. W tym momencie jest zagrożona wolność słowa - wolność wypowiedzi! A Sarmacja została przecież zbudowana na fundamencie wolności jako nadrzędnej wartości. Flejmów jako takich nie da się uniknąć, bo zawsze ktoś z kimś będzie się kłócił - spierał się o swoje racje. Ważnym jest, żeby przy tym nie robić wycieczek ad personam, gdyż taka dyskusja przeobraża się w zwykłą pyskówkę, która nic nie wnosi do życia w Sarmacji. Jednym sprawdzonym rozwiązaniem jest niewtrącanie się w tego typu konflikty - gdy zwaśnione strony zauważą, że jednak ich spór nie cieszy się zainteresowanie czy też popularnością - to go zakończą. Faktycznie jest tak, że każdemu nie dogodzimy, ale możemy próbować to zmieniać. Natomiast co do tego czy przetrwamy bez flejmu, cóż... nie nie da rady, bo zawsze ktoś z kimś będzie się kłócić.

Karolina: Masz rację, flejmów nie da się uniknąć. Stety, albo i niestety, zależnie od punktu widzenia. Znaczy się, flejm jak flejm, mnie bardziej przeszkadza to, gdy widzę, ile krwi psują one niektórym... Niemniej, w tym wypadku można polecić chyba tylko jedną rzecz — nie przejmować się nimi aż tak bardzo. Niestety, nie wszyscy tak umieją. Cóż... Przynajmniej Sarmacja żyje.
Historia OPM
Organizacja Polskich Mikronacji powstała na początku 2007 roku, kiedy to trzy państwa — Królestwo Dreamlandu, Księstwo Sarmacji i Królestwo Scholandii — zdecydowały się przekształcić swobodne miejsce dyskusji, jakim było Forum Polskich Mikronacji zarządzane dotychczas przez Republikę Baridas, w bardziej sformalizowaną Organizację.
Od tamtego czasu Organizacja Polskich Mikronacji zdążyła się trwale wpisać w historię mikroświata - była polem wielu dyskusji i konfliktów międzypaństwowych, a także sama - poprzez swoje organy, wywarła wpływ na wiele wydarzeń. Z pewnością przyczyniła się do rozwoju wzajemnych stosunków między mikronacjami oraz samymi mikronacjonalistami - chociażby poprzez organizowane co roku realne Szczyty OPM. W tym roku diuk Hasselandzki, późniejszy król Surmenii — Piotr Paweł I, ogłosił koniec organizacji.

Źródło: Historia OPM

Fryderyk: Racja. Wracając do tematu osiągnięć sarmackiej dyplomacji w tym roku, warto również wspomnieć o naszym wyjściu z Organizacji Polskich Mikronacji. Rzecz jasna, tego przykładu nie można rozpatrywać w kategoriach sukcesu czy porażek, a raczej w kategorii działań słusznych i wskazanych. Nie ulega wątpliwości że ta organizacja się wypaliła. Dlatego też decyzję o wyjściu z tego gremium należy potraktować jako środek zapobiegawczy przeciw marnowaniu się naszych kadr dyplomatycznych oraz potencjału jaki ma niewątpliwie Księstwo Sarmacji. Dzięki temu nasza dyplomacja może skupić się na stosunkach bilateralnych z państwami zaprzyjaźnionymi. Co też nasze MSZ robiło przez ten rok - wymiany kadrowe z Federacją Al Rajn, Królestwem Dreamlandu czy też nawiązanie szerszych kontaktów dyplomatycznych z Królestwem Nordii. Być może te wszystkie zdarzenia jakoś specjalnie nie wpływają na szarego obywatela Sarmacji - nawet można się pokusić o stwierdzenie, że go mało obchodzą. Jednak patrząc na to z perspektywy geopolitycznej - międzynarodowej, jest to coś, o czym warto wspomnieć, ponieważ przedstawia obraz Księstwa na innych mikronacji. Jedni mogą powiedzieć, że dużo zrobiono w tej materii, inni znów uznają że mało. Pewne jest jedno - w dzisiejszym dniu to właśnie Sarmacja jest wiodącym v-państwem wśród mikronacji. A jak uważa Diuczessa, czy te zmiany, które zaszły w polityce zagranicznej naszego kraju mają wpływ na przeciętnego mieszkańca Sarmacji? Jak to się ma do naszego wizerunku poza granicami naszego państwa?
opm.gif

Karolina: Organizacja Polskich Mikronacji na swoim profilu Facebookowym ogłosiła swój koniec, więc wyjście z niej było tylko formalnością — ale nieprzyjemną formalnością. O ile można poddać w wątpliwość skuteczność prowadzonych przez nią misji dyplomatycznych, o tyle było to dobre pole do wymiany doświadczeń i zdań między mikronacjami, a także dobre pole do działania dla tych, którzy byli zainteresowani polityką zagraniczną. Mam nadzieję, że w przyszłości powstanie chociaż podobny twór — tak, abyśmy mogli powiedzieć, że jednak jakaś oficjalna współpraca między mikronacjami istnieje. Co do zainteresowania polityką zagraniczną, nie wszyscy Sarmaci się nią przejmują, zwłaszcza ci nowsi. Kiedyś, siłą rzeczy, zainteresowanie było większe — bo było więcej aktywnych państw dookoła, więcej ciekawych wydarzeń: zamachy stanu, koronacje, itd. Teraz sporo mikronacji zeszło ze sceny politycznej, a w wyniku kryzysu demograficznego więcej kadr skierowano do spraw wewnętrznych, niż międzynarodowych. Mam wrażenie, że większość Sarmatów o wiadomościach z innych państw dowiaduje się z sarmackiego forum — gdy owe wiadomości zostaną przekazane na nie, a z kolei mieszkańcy innych mikronacji często i gęsto wchodzą na stronę Księstwa, aby dowiedzieć się, co u nas piszczy. Na pewno świadczy to o dobrej pozycji Sarmacji na polu aktywności wśród polskich mikronacji — ale jednocześnie martwi trochę. MSZ, z tego co mi wiadomo, ma pewne plany dotyczące poprawy tego stanu. Mam nadzieję, że w grudniu w przyszłym roku będziemy mogli powiedzieć, że więcej Sarmatów zaangażowało się lub chociaż - trochę interesuje się sprawami międzynarodowymi. Wróćmy jednak na nasze podwórko. Niewątpliwie hitem tego lata był Syriusz 3.0, który dał nam okazję do wydawania libertów (pamiętam, że po raz pierwszy miałam na koncie okrągłe zero), jednocześnie wprowadzając nutę nostalgii. Ach, zapomniałabym, był on także przyczyną paru flejmów, ale ogólnie niezmiernie żałuję, że system jest obecnie w remoncie, bo z pewnością przyczynił się do paru fajnych inicjatyw, jak kopalnie, związki akcyjne, bractwa, itd.
Syriusz
Syriusz

System gospodarczy Księstwa Sarmacji, rozwijany przez lata do kolejnych wersji. Przez większość czasu istnienia Księstwa jednak bardziej nie działał niż działał, więc stał się swojego rodzaju legendą systemów gospodarczych wirtualnego świata. Ostatnia wersja Syriusza to 3.0, autorstwa Księcia Piotra II Grzegorza. O Syriuszu można byłoby długo się rozpisywać, lecz ograniczymy się do krótkiej notatki, aby nie zanudzać Sz. P. Czytelników.
Więcej o Syriuszu można poczytać w Escola Secundaria.

Fryderyk: Fakt, ożywienie sarmackiej gospodarki poprzez Syriusza 3.0 można zapisać jako wielkopomne wydarzenie. Mechanizmy, które oferował Syriusz 3.0, pobudziły część uśpionego sarmackiego społeczeństwa, zwłaszcza osoby interesujące się ekonomią i nastawione na urozmaicenia systemowe, ale nie tylko. Po części pobudzono też narrację: karczmy, kopalnie i inne instytucje zaczeły się intensywnie reklamować w ZW. Zaistniała możliwość zrzeszania się w bractwa, co wprowadzało nowy rodzaj walki - walki klas. Każda z grup zawodowych walczyła o swoje interesy - co można było zauważyć przy sporach odnośnie cen danych prodktów. Nie ukrywam, że w pewnym momencie Magazyny Sarmackie zawaliły sprawę, gdyż ich interwencje nie wychodziły naprzeciw potrzebom rynku. Nie jest tak, że w tamtym okresie wszystkie decyzje MS były złe, jednak znaczna większość już tak. System w mej ocenie sprawnie funkcjonował, Sarmaci mający łeb na karku bogacili się dzięki trafnym inwestycjom. Wejście Syriusza 3.0 to był zastrzyk aktywności dla nas jako wspólnoty, ale też było pewnym wyzwaniem dla polityków, którzy musieli więcej uwagi poświęcić sprawom gospodarki. Do naszej rzeczywistości został wprowadzony kolejny element ubarwiający życie w Sarmacji. A jak Ty to odbierasz, jak sama piszesz, odczułaś w portfelu moc Syriusza. Co najbardziej podobało Ci się w Syriuszu 3.0? Nie wydaje Ci się, że bez tych wszystkich atrakcji, które dawał Syriusz, Sarmacja stała się nieco uboższa?
23.jpg
Źródło: Galeria Książęca

Karolina: Tak jak wspomniałam, podobało mi się to, że Syriusz wprowadził nowe elementy, takie jak bractwa czy spółki akcyjne. Niemniej, co do stwierdzenia, że bez Syriusza Sarmacja stałaby się nieco uboższa... To bardzo kontrowersyjne stwierdzenie, wiesz? Z jednej strony... Cofnijmy się do roku 2002. Mamy Wolny Klub Rzeczpospolitej Polskiej, w którym grupa obywateli chce wprowadzenia elementu gospodarki, który uatrakcyjniłby życie wirtualnej społeczności. Są jednak z tym problemy, w wyniku których powstaje Księstwo Sarmacji — państwo, w którym obecnie żyjemy. W kontekście tego nieco ironicznym wydawałoby się stwierdzenie, że bez Syriusza Sarmacja byłaby nieco uboższa, bo — jak widać — bez chęci gospodarki Sarmacji najprawdopodobniej w ogóle by nie było. Ponadto, przy okazji wprowadzenia Syriusza okazało się, że wśród nas żyją osoby, których na co dzień nie widzimy; rzadko sercują, rzadko komentują, lecz zaglądają prawie codziennie, i gdy się pojawił ciekawy dla nich element — gospodarka, zaczęli brać aktywniejszy udział w życiu państwa. Potencjał tych ludzi warto wykorzystać dla wspólnej zabawy. Z drugiej strony, niektórzy wyrażali obawę, że bez zabawy w Syriusza nie dałoby się tak dużo zarabiać, i mieli w tym trochę racji. Ciężko jednak dyskutować o wpływie tego konkretnego systemu na życie w Sarmacji, podczas gdy on nie działa i są wprowadzane w nim zmiany, o których na forum informował Książę, dlatego też trochę generalizuję, opierając się na doświadczeniach. Gospodarka w mikronacjach ma to do siebie, że trzeba zawsze pamiętać o tym, aby klikanie nie zdominowało pisania, merytorycznych wypowiedzi i ogólnie — aktywności. A teraz — myślę, że nasi Czytelnicy już dawno umarli z nudów, więc czas na zakończenie tej rozmowy.

Fryderyk: Również dziękuję za tę rozmowę, zaprawdę była bardzo nudna i długa. Wypiłem aż trzy filiżanki kawy przy niej. Chciałbym skorzystać z okazji i pozdrowić wszystkich Sarmatów, i całe FLM. Zachęcam do czytania kolejnych numerów Gazety Teutońskiej.

Część następna nudnej rozmowy o podsumowaniu roku z następną osobą — już niedługo, tylko w kioskach firmy “Sarmackie Gazety”!
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
0,00 lt
Ten artykuł lubią: Fryderyk von Hohenzollern, György Róni Karakachanow Jr, Timan Demollari, Goglez Pajzano, Gwałcibór Katiusza Ubinkov, Piotr II Grzegorz, Maria von Primisz, Michał Hodża Kiełbasa-Krakowski, Markus Arped, Yupeng Beijin-Zhao, Krzysztof Czuguł-Chan, John Rasmusen, Irmina de Ruth y Thorn, Katiuszyn Rewoluty Lepki, Aleksander Damian von Thorn-Chojnacki, Zbyszko Gustolúpulo.
Komentarze
György Róni Karakachanow Jr
Wyborne, zaprawdę, doskonałe!
Permalink
Gwałcibór Katiusza Ubinkov
Nie chce zaczynac flejmu ale:
". Myślę, że Wandejczycy zdają sobie doskonale sprawę z faktu, że ich byt jako samodzielne państwo jest skazany na porażkę w sensie demograficznym"

Ja sobie nie zdaje sprawy, bo uwazam, ze wcale na porazke nie jestemy zdani
Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
Panie Janie, wyraziłem jedynie swoje zdanie. Wysunąłem takie wnioski z prostej obserwacji MW tak przed jak i po połączeniu z KS. Raz dla mnie np LD jest niefunkcjonalna, trudno mi się tam połapać w tematach, co może odstraszyć potencjalnego mieszkańca. Dwa okres jaki się czeka na przyznaniu dostępu do LD zbyt długi, co również odstrasza. Trzy większość nowych mieszkańców MW wpierw zawitało w KS i dopiero potem postanowili zamieszkać w MW. Cztery mało się dzieje na waszej stronie głównej, z rejestracją tam też występuje kłopot. Myślę że są to argumenty przemawiające za moją tezą.
Odpowiedz Permalink
Gwałcibór Katiusza Ubinkov
Nie dziwotaze sie malo dzieje skoro i tak lepiej korzystac ze strony ks jak narzie, skoro jestesmy w unii;)
Permalink
Gwałcibór Katiusza Ubinkov
A do mw trafilem prze mw, ale do obywatelstwa mw potrzebne mi jest obywatelstwo ks, dlatego dolaczylem do ks :)
Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
A więc zdaje się pan być wyjątkiem od reguły!
Odpowiedz Permalink
Karolina Aleksandra
Cytuję:
A do mw trafilem prze mw, ale do obywatelstwa mw potrzebne mi jest obywatelstwo ks, dlatego dolaczylem do ks :)
Mea culpa, byłam przekonana, że było inaczej. Co nie zmienia (chyba...?) tezy, że wciąż mówimy o osobie nowej w mikronacjach?
Odpowiedz Permalink
Gwałcibór Katiusza Ubinkov
Prawie nowej, uczestnczylem w tworzeniu nowej, jednak osoby w moim wieku nie nadaja sie w wiekszosci do mikronacji :/
Permalink
Gwałcibór Katiusza Ubinkov
A do mw trafilem prze mw, ale do obywatelstwa mw potrzebne mi jest obywatelstwo ks, dlatego dolaczylem do ks :)
Permalink
Jan Magov-Zaorski
obiecuje przeczytac jutro teraz troche zle czuje... I ciekam na kolejna kolejkie swietrza mnie rece aby zmienic ustawienie
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.