Gazeta Teutońska, Karolina Aleksandra, 29.09.2012 r. o 11:15
Złoto Gór Trzyczaszkowskich, cz. 3
Seria wydawnicza: Złoto Gór Trzyczaszkowskich

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
literatura.png
gory.png

Część poprzednia dostępna jest tutaj.

Gdzieś, kiedyś, daleko stąd
– Czy już wszystko jest gotowe?
– Tak, bracie.
– Doskonale. Jesteśmy coraz bliżej. Już niedługo źródło stanie otworem dla nas i Sarmacja będzie nasza!

O poranku gdzieś na równinach gellońsko-starosarmackich
– Sz-sz-sz...
– Aleś ty gadatliwy – mruknął John, patrząc przed siebie i jednocześnie operując kierownicą samochodu z Scholandische Motorwerke.
– Sz-sz-sz...
– A możesz konkretniej? – spytał, uparcie obserwując drogę.
– Sz-sz-sz...
W tym momencie John już nie zdzierżył i, zdenerwowawszy się, zerknął na miejsce pasażera. Zdenerwował się jeszcze bardziej, gdy nie ujrzał tam swojego towarzysza podróży – Gauleitera Kakulskiego. Zamiast Scholandczyka siedziała tam jakaś zakapturzona postać, która ciągle wpatrywała się przed siebie i wydawała z siebie odgłosy przypominające szum.
– Sz-sz-sz...
– Ekhm? – John zatrzymał auto i spojrzał na personę. – Przepraszam... Ale kim pan jest?
– Ja? – zdziwiła się szczerze postać w kapturze. – A po co to panu wiedzieć?
– No, siedzi pan w moim samochodzie, chyba mam prawo to wiedzieć? – odparł Rasmusen, zastanawiając się, czy przypadkiem nie wypił za dużo poprzedniej nocy, gdy z Gauleiterem natrafili, zupełnie niespodziewanie zresztą, na karczmę w środku dziczy.
– A tak sobie wsiadłem – wzruszyła postać. – Czemu zatrzymałeś pojazd, człowiecze?
– Nie lubię niespodziewanych gości – rzekł satyryk, spoglądając z ukosa na istotę okupującą siedzenie pasażera. – Mówię to najzupełniej poważnie.
– Obawiam się, że nie może się pan mnie pozbyć – głos wydobywający się spod kaptura jakby stał się zimniejszy i twardszy niczym najlepszej jakości miecz z Elsynoru.
– A jeśli mogę spytać, gdzie jest Kakulski?
– Pewnie został w tej karczmie – wzruszył ramionami gość. – Jedź, człowiecze, bo zaraz się zdenerwuję.
John, nie mając innych perspektyw przed sobą, zdecydował się na dalszą jazdę bez zbędnego zastanawiania się nad całą sytuacją.

Czarnolas, Gabinet Kasztelana Bakonyiego
– Dzień dobry – rozległ się tubalny głos.
– Janie, czemu nie zapowiedziałeś interesanta? – mruknął pod nosem Kasztelan, podnosząc głowę. Zamiast Jana ujrzał jednak nieznajomą osobę w czarnym płaszczu. Nie mógł dostrzeć nawet jej twarzy, bowiem była ona zakryta kapturem. – Janie? – powtórzył, nieco głośniej.
Bakonyi chronicznie nie cierpiał nieporządku. A sytuacja, w której ktoś nieznajomy i niezapowiedziany siedział w jego gabinecie, do takich niewątpliwie się zaliczała.
– Kim pan jest? – spytał, zorientowawszy się, że Jan raczej nie przybędzie, i w myślach przeliczając potrącenia z jego wynagrodzenia.
– Jestem tym, kim jestem – odparł tajemniczo gość.
Chwilę później z gabinetu Kasztelana ktoś wykonał telefon do Premiera Gellonii i Starosarmacji informujący o dymisji Bakonyiego i emigracji na spokojną gellońską wieś, gdzie ma nadzieję zaznać odpoczynku po trudach ciężkiej pracy. Niestety, zaraz po tej informacji telefon został odłożony, więc Premier mógł tylko bezskutecznie usiłować dodzwonić się do gabinetu. Normalnie by się tak bardzo nie przejął tą informacją – zawsze twierdził, iż Jakubowi należy się urlop, ale niepokoiło mocno go, że nie wiedział nawet, kto będzie następcą Kasztelana.

Po południu gdzieś na równinach Gellonii i Starosarmacji
– Ładny dzień.
John zerknął w stronę siedzenia pasażera. Siedział na nim Gauleiter i z uśmiechem obserwował widok za oknem.
– Hm – mruknął Rasmusen pod nosem. – Wszystko okej? – spytał na głos.
– Jasne, a czemu miałoby nie być? – odparł Kakulski. – Te lasy przypominają mi lasy mojego dzieciństwa – dodał.
– Hm... - mruknął raz jeszcze John pod nosem. – A nieważne, tak tylko sobie myślałem... Pewnie mi się przywidziało.

dotacja-flaga-600.png
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
0,00 lt
Ten artykuł lubią: Markus Arped, Katiuszyn Rewoluty Lepki, Gauleiter Kakulski, Fryderyk von Hohenzollern, Ignacy Urban de Ruth, Krzysztof Czuguł-Chan, Teodozjusz Azoramath-Arped, Avril von Levengothon, Lanigiria von Graudenz.
Komentarze
Fryderyk von Hohenzollern
Czekam na kontynuacje i trochę jaśniejszej akcji :)
Odpowiedz Permalink
Ignacy Urban de Ruth
Skompletowałem już wszystkie czy, Pisuj dalej. ;)

♥♥♥
Odpowiedz Permalink
Gauleiter Kakulski
" – Jasne, a czemu miałoby nie być? – odparł Kakulski. – Te lasy przypominają mi lasy mojego dzieciństwa – dodał."

Bergia... Elfida... :(
Odpowiedz Permalink
Irmina de Ruth y Thorn
Elfida, Scholopolis :(
Odpowiedz Permalink
Prezerwatyw Tradycja Radziecki
Gnomia i Szkolin, znaczy się? :)
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.