Ferment, Ignacy Urban de Ruth, 15.09.2012 r. o 05:04
Imperwiersz

szu_3444.png


imperialistom sarmackim

Stoimy - my - wielcy v-świata
emanując ignorancją błękitnokrwistych
nikt w pollinie z nami się nie brata
głupi!, nie widzi naszych atutów soczystych

Ze wzrokiem w chmury dalekie
utkwionym
_________marzymy o państwie,
kolejnym bycie wcielonym

Nauczmy się współżyć!
Nauczmy się pomagać!
Zamiast brać do siebie,
innych na nogi stawiać...



PS Moja poezja nigdy nie była górnolotna, mam nadzieję ze przeżyliście.
PPS Proszę nie zmieniać kategorii - ustawiłem ją perfidnie, bo bardziej liczy się tu dla mnie treść od formy.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
0,00 lt
Ten artykuł lubią: Markus Arped, Ivo Karakachanow, Julia von Levengothon, Vladimir von Hochenhaüser, Irmina de Ruth y Thorn.
Komentarze
Ivo Karakachanow
"pollin" jest dla mnie nowomodnym, mega dennym terminem która jak widzę od razu mnie drażni, skąd toto się wzięło, jaki toto kuriozum ma źrodłowsłów? już v-wiat i mikroświat "be"?
Odpowiedz Permalink
Ignacy Urban de Ruth
Ja też tego bardzo nie lubię, al tylko to mi pasowało... Mniejsza zresztą o to.
Odpowiedz Permalink
Ivo Karakachanow
No wiersz własnie miałem komęciać, że ładny:) Ale w osobnym komentarzu, żebyś tantiem dostał:)
Odpowiedz Permalink
Ivo Karakachanow
Więcej znaczy tantiem.
Odpowiedz Permalink
Leszek de Ruth
Tantiemki! Śliczny wiersz :) A co do przesłania, to się zgadzam, nie ma co trupów do nas przyjmować, lepiej wspierać obce państwa, ale w sposób na tyle mało skuteczny i przy tym wydający się skutecznym właśnie, żeby to państwo padło a ludzi przyszli do nas :D
Odpowiedz Permalink
Leszek de Ruth
PS. Pollin to termin dla ludzi niespełna rozumu, którzy uważają, że narracyjna polityka zagraniczna i OPM są fajne. Są tacy na sali?
Odpowiedz Permalink
Ignacy Urban de Ruth
Inna sprawa, że przejmowanie wszystkiego co ma potencjał to hodowanie chorego monopolu. A siła w różnorodności.
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
Nie wiem, co zacz ów pollin, ale brzmi brzydko.
Odpowiedz Permalink
Ignacy Urban de Ruth
To alternatywne określenie Mikroświata.

Jednak nie to jest istotą wiersza, liczyłem na inna dyskusję :D
Odpowiedz Permalink
Ivo Karakachanow
"alternatywne" - napuszone, denne, beznadziejne, gówniarskie, nie szanujące lat tradycji i bez uzasadnienia słowotwórczego. Poza tym wiersz mimo, że dobry, traktuje o czymś, czego KS od dłuższego czasu już nie robi:*
Odpowiedz Permalink
Ignacy Urban de Ruth
Nie chodzi o sam fakt inkorporacji. Coś u nas jednak kiełkuje, skoro nawet Sarmaci mojego pokolenia (typu Pan Winczester) ich pragną. Polecam ten wątek.

A sam mój wiersz nie jest próbą zarobienia czy odgrzania kotletów. Przeczytałem takie, a nie inne opinie na forach innych mikronacji, więc postanowiłem je "zilustrować".
Odpowiedz Permalink
Ignacy Urban de Ruth
Gdyby za granicą nie odczuwano naszego bufoniarstwa, nie przypisywałbym go Sarmacji. Zapewniam, ze coś jednak jest na rzeczy.
Odpowiedz Permalink
Prezerwatyw Tradycja Radziecki
Chyba macie (tzn. głównie tow. Ivo) jakieś dziwne wyobrażenie nt. słowa "Pollin". Nie, żebym to określenie specjalnie lubił, ale ma ono swoją tradycję (powstało podczas wielonarodowej dykusji na Forum Mikronacji, co najmniej kilka lat temu) i - przynajmniej początkowo - miało swoją konkretną funkcję, to znaczy określanie polskiego mikroświata w kontekście innych mikroświatów (obcojęzycznych) - np. anglojęzycznej Micry. O ile pamiętam pomysłodawcami byli mieszkańcy Interlandu, polskiej mikronacji która funkcjonowała w obu tych "rzeczywistościach" (niektórzy próbowali to nazwać "planetami", ale to się akurat nie przyjęło)

Źródłosłów - określenie Polski w jidysz. Nie miało to konkretnego uzasadnienia, poza tym, że krótkie i jakoś tam brzmiące. Sensu (językowego) faktycznie za dużo w tym nie było - ale skoro już zostało przyjęte przez część - to czemu nie? Co do zastosowania - owszem, wewnętrzne stosowanie początkowo nie było zamierzone, ale "napuszenie, gówniarstwo, beznadziejność"? Szczególnie w sytuacji, kiedy a) nic nie wiesz, co sam przyznałeś, o pochodzeniu terminu; b) nikt Ci go nie narzuca jako "jedynie słusznego".

I akurat bardziej widzę określenie "Pollin" od "V-świat". Generalnie wszystkie określenia typu "v-coś" budzą u mnie niesmak. Bo to taka kalka z języka angielskiego (po polsku raczej byłoby w-świat, skoro to skrót od wirtualny), zresztą niepotrzebnie jest sugestią, że to jest coś nieistniejącego, nierealnego. Ale nie nazywam tych, którzy je stosują dennymi napuszonymi gówniarzami. Chcą - niech stosują.
Permalink
Ignacy Urban de Ruth
Taki długi artykuł, a tylko 13 libertów... Zmielcie mąkę Radziecki!
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.