Gazeta Teutońska, Karolina Aleksandra, 10.06.2012 r. o 09:02
Złoto Gór Trzyczaszkowskich, cz. 2
Seria wydawnicza: Złoto Gór Trzyczaszkowskich

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
literatura.png

Z częścią poprzednią można zapoznać się tu.

gory.png
Godzinę później, to samo miasto

– Proszę mi wybaczyć, panie ministrze – powitał go Książę. – Nie niepokoiłbym pana, gdyby nie było potrzeby.
– Ale widocznie jest. – odparł Wojciech Urbaniec, rozsiadając się na krześle przeznaczonym dla gościa, podczas gdy władca siedział za biurkiem w gabinecie ministra, zaś zaaferowany Bojar przygotowywał kawę.
– Ano jest – zgodził się Piotr Grzegorz. – Otrzymałem niepokojące doniesienia ze Starosarmacji. Prawdę mówiąc, wezwałem także Kanclerza. Lada chwila powinien się tutaj pojawić.
Fiu, fiu, coś poważnego... – pomyślał Urbaniec, zaczynając się lekko denerwować. – Rozumiem. – powiedział na głos. – W takim razie może zaczekajmy z rozmową na Grigorija.
– Oczywiście – odparł Książę. – Normalnie porozmawiałbym z samym Kanclerzem, ale sądzę, że sprawa ma bardzo wysoki priorytet i że można pana dopuścić do tajemnicy.
– Tak, jasne, dziękuję za zaufanie – odparł szybko speszony minister.
– Witam Waszą Książęcą Mość! – rozległ się tubalny głos Kanclerza, który właśnie wszedł do gabinetu. – Cóż sprowadza Księcia z wandnego Genosse-Wanda-Stadt do naszej skromnej stolicy?
– Tak jak już zacząłem mówić panu ministrowi, otrzymałem niepokojące doniesienia ze Starosarmacji – zaczął Książę. – Zapewne oboje wiecie, że mamy w Sarmacji taki region jak Marchia Trzyczaszkowska – popatrzył po wszystkich obecnych w pokoju.
– Trzyczaszkowo? To nie tam wysyłają te wszystkie martwe dusze i w ogóle? – wtrącił się Bojar.
– Tak, dokładnie tam – odparł władca. – Żaden człowiek nie postawił tam nogi od... od bardzo dawna. Ale... – zawahał się na chwilę. – Ale dzisiaj mój człowiek wrócił z Czarnolasu. Powiem krótko. Bakonyi twierdzi, że odwiedził go jakiś dziwny facet, ostrzegając przed zmarłymi. Nie, nie – Książę podniósł rękę, widząc, że Urbaniec otwiera usta, aby coś powiedzieć. – Proszę poczekać, panie ministrze. Dziwni goście zdarzają się codziennie, ale Bakonyi twierdzi także, że ludzie spod Czarnolasu skarżą się na dziwne rzeczy. Jednemu padła krowa, drugiemu studnia wyschła.
– I zostaliśmy wezwani tutaj tylko dlatego, że ktoś wymyślił sobie bajkę o Trzyczaszkowie, Wasza Miłość? – spytał Grigorij.
– Nie, panie Kanclerzu. Nie uznałbym tego za bajkę.
W gabinecie zapadła cisza, przerywana tylko terkotem ekspresu do kawy.
– Ale... ale... to bez sensu! – wykrzyknął Grigorij.
– Prawdę mówiąc, dzisiaj dotarły do Ministerstwa raporty z patroli militarnych. Miałem zwrócić panu ministrowi uwagę na te z Czarnolasu, ale kompletnie zapomniałem – zaczerwienił się Krzysztof Bojar. – Sądziłem, że to nieważne.
– Co tam było?! – spytał poddenerwowany Urbaniec.
– Wspominano o niepokojach na granicy i pogarszającej się atmosferze, ale wiązałem to z jakimiś wewnętrznymi sprawami Czarnolasu – wyjaśnił. – A... I zaginął jeden żołnierz. Ale nie wiadomo, czy nie zgubił się po prostu w lesie po suto zakrapianej imprezie. Jego kompani twierdzą, że wieczorem z nimi pił, rano zaś już go nie było.
– Zniknął jak kamfora, hm? – zagaił Książę.
– Tak, dokładnie tak... – potwierdził Bojar.
– Przepraszam, czy w to piękne piątkowe popołudnie wy mi mówicie, że w Trzyczaszkowie... ożyli zmarli  i... zaczęli straszyć? – odezwał się Grigorij.
Znowu zapadła cisza.
– Nie no, panowie, bez jaj!
– Ja tak sobie myślę... – odezwał się Wojciech. – Tak sobie myślę, że to może jakiś wywiad z obcego kraju robi nam zamieszanie na granicy? Bo ja wiem... Scholandczycy, Dreamlandczycy, ludzie z Al Rajnu?
– Możliwe, możliwe... – pokiwał głową zamyślony Bojar. – Ci z Al Rajnu nigdy nas nie lubili...
– Wydaje mi się, że najrozsądniejszym wyjściem będzie wysłanie ochotników do Trzyczaszkowa – oznajmił Książę. - Przyjadą, zbadają sytuację i powiedzą nam, co się tam dzieje.
– Nie chcę być pesymistyczny, Wasza Miłość, ale jeśli tam są zombie, to wątpię, że otrzymamy jakikolwiek raport stamtąd – powiedziawszy to, Grigorij wstał i podszedł do okna. – Z tego, co pamiętam, nie mamy żadnej broni, której można by użyć przeciw ludziom, którzy umarli i żyją. Więc wyślemy kogoś na pewną śmierć? To niewandne.
– Nikt nie mówi o śmierci – skontrował Piotr Grzegorz. – Po prostu i tak musimy tam kogoś wysłać.
W gabinecie zapadła cisza, przerywana tylko terkotem ekspresu do kawy.
– Czy mamy inny wybór, Panie Kanclerzu? – spytał Urbaniec.
– Nie. – odparł krótko Grigorij. – Nie mamy.

Czarnolas, 2 czerwca

– Jaśnie Wielmożny Kasztelanie, ochotnicy na misję przyszli tu i zgłaszają gotowość do wyjazdu.
– Wprowadź ich. – odparł Bakonyi, wyciągając z aktówki dokumenty. Ujrzawszy dwóch mężczyzn wchodzących do biura, skinął głową ku nim i wyciągnął papier.
– Proszę tutaj tylko złożyć podpisy, że zgadzacie się na wyjazd w celu służenia interesom Księstwa, i że zgadzacie się na poniesienie ewentualnych konsekwencji tego wyjazdu, w tym śmierci. – powiedział urzędowym tonem.
– Jasne. – odparł jeden z gości. Po podpisaniu się, oddali kartkę Bakonyiemu.
– No to tyle – powiedział Kasztelan. – Wyposażenie dostaniecie na dole. Życzę powodzenia. – dodał po chwili namysłu.
– Dziękujemy – odparli i wyszli z biura. Kasztelan Czarnoleski popatrzył na papier. Ujrzawszy podpisy, zamrugał oczami. Od tych gości to zombie prędzej ucieknie tudzież pęknie ze śmiechu, zanim spróbuje ich zabić. – pomyślał. Na kartce było widać podpisy Johna Rasmusena i Gauleitera Kakulskiego.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
471,00 lt
Ten artykuł lubią: Lanigiria von Graudenz, Irmina de Ruth y Thorn, Rihanna Aureliuš-Sedrovski, Michał Hodża Kiełbasa-Krakowski, Percy Nightshadow Barbescu-Liberi, Ivo Karakachanow, Yupeng Beijin-Zhao, Julia von Levengothon, Ignacy Urban de Ruth, Krzysztof Czuguł-Chan, Mikołaj Torped.
Komentarze
Ivo Karakachanow
Westreplatte?
Odpowiedz Permalink
Irmina de Ruth y Thorn
Zaczepiste. Kochana oby tak dalej. Masz takie lekkie pióro że czasem ci zazdroszczę :D
Odpowiedz Permalink
Ivo Karakachanow
Za... jakie? Proszę, błagam, upraszam - nie gwałć polszczyzny i jak chcesz przeklinać to klnij - choćby z gwiazdkami - ale bez takich, no... ile masz lat? 13?:D
Odpowiedz Permalink
Karolina Aleksandra
@Ivo: jak się domyślam, pytanie jest o zdjęcie w nagłówku? Jeśli tak, to jest to rezerwat przyrody "Kadzielnia" w Kielcach :-)
Odpowiedz Permalink
Ivo Karakachanow
ładne miejsce, pomnik mnie zmylił:) opowiadanie mi się podoba - czekam na ciąg dalszy!
Odpowiedz Permalink
Karolina Aleksandra
@Ivo: Tu jest pomnik z nieco bliżej :-) I owszem, ładne miejsce. Jak wszystkie polskie góry i ich okolice.

@Kasiu: Dzięki, ale jeszcze wiele muszę się nauczyć ;-)
Odpowiedz Permalink
Irmina de Ruth y Thorn
Karolino czy ja wiem? Piszesz świetnie. Uwielbiam to co robisz. Chyba będę musiała się podszkolić u Ciebie, bo mi tak fajnie nie idzie pisanie jak Tobie.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.