Drugi prolog

Wydawnictwo Paronama zdecydowało się wznowić wydawanie dynamicznej powieści w odcinkach pt. Wanda na Aldebaranie. Poprzednie części można znaleźć tutaj: http://wandystan.eu/w/Biblioteka::Michał_Czarnecki_-_Paronama_czyli_Wanda_na_Aldebaranie

Tymczasem zapraszam do zapoznania się z drugim prologiem. Powieść nie będzie wydawana regularnie, aczkolwiek już poinformowaliśmy autora, że ma to skończyć i już.





Adolf Hitler utracił wszelką chęć do życia. Odsunięty od realnej władzy, będący teraz tylko marionetką w rękach Speera i dr. Hansa Franka, błądził samotnie po uliczkach Neuberlina, wspominając dawne czasy. Był rok 1954, hitlerowskie osiedle na Antarktydzie rozwijało się powoli, acz systematycznie. Umieszczone pod „nie wymienionym z nazwy łańcuchem górskim”, rozciągało się „wzdłuż wydrążonych w lodzie tuneli”. Przykryte czapą lodową o grubości ponad 3 kilometrów, ogrzewane przez „wulkanicznego pochodzenia otwory wentylacyjne” przez lata było niedostępne i niezniszczalne.

Hitler zaaprobował budowę Neuberlina w lutym 1939 roku po ekspedycji polarnej prowadzonej przez Alfreda Ritschera. Plan zakładał uczynienie z tego miejsca ostatniego bastionu obrony narodowego socjalizmu, na wypadek porażki w wojnie. Oczywiście, nikt nie zakładał przegranej III Rzeszy, jednak strzeżonego Wanda strzeże itd. Podczas budowy natknięto się na ruiny miasta Kadath, dawnej kolonii Atlantów, którzy schronili się tam po zagładzie swojej ojczyzny. Odkryte tam bogactwa i proroctwa zachwyciły członków aryjskiej rasy, zwłaszcza że znaleziono też zapiski o kontaktach Atlantów z kosmitami. III Rzesza postanowiła wykorzystać kontakty z obcymi do własnych niecnych celów.

Budowa aparatury do kontaktu z kosmitami przebiegała w tempie zasadniczo błyskawicznym. Nie spowolnił jej nawet wybuch wojny we wrześniu 1939 roku. Jednakże dopiero w kwietniu 1941 roku udało się porozumieć z innymi cywilizacjami. Jak się później okazało, był to tylko wierzchołek góry lodowej. Pierwsi byli Plejadanie, później przyszedł czas na Reptoidów, Zeta Reticulan, Ludzi w Czerni i innych. W marcu 1942 roku Kancelarię Rzeszy odwiedziła niecodzienna delegacja. Niecodzienna, gdyż składała się z samych Plejadan.

Na spotkaniu, które przebiegało w przyjaznej atmosferze, Plejadanie w zamian za łożyska kulkowe i spirytus, zgodzili się przekazać Niemcom tajną technologię latających spodków. Kosmici liczyli na owocną i długotrwałą współpracę, jednakże wybrali nie tego sojusznika. Po tragicznej klęsce roku 1945, resztki Trzeciej Rzeszy zostały wywiezione na Antarktydę, gdzie mogły pracować nad odzyskaniem swej utraconej pozycji.

Kierownictwo NSDAP postanowiło odsunąć Hitlera od władzy, jako osobę niezdolną do działania i skompromitowaną przegraną wojną. Jednak kapral z wąsem nadal cieszył się poparciem wśród ludności Neuberlina, dlatego postanowiono, że utrzyma tytuł prezydenta Rzeszy. Puczyści, na czele których stali Albert Speer i dr Hans Frank, przejęli całkowitą władzę nad hitlerowską kolonią na Antarktydzie. Co ciekawe, nie zarzucili oni programu kontaktów z obcymi, co więcej – nasilili go. W Neuberlinie utworzono specjalną dzielnicę, gdzie goście z kosmosu mieli swoje ambasady i konsulaty. Opuszczony przez przyjaciół Adolf był częstym gościem spelun w kosmicznej dzielnicy; ufoludki okazały się być bardzo przedsiębiorcze, wokół ich ambasad jak grzyby po deszczu wyrosły burdele i wszelkiego rodzaju podejrzane mordownie. Tam też, topiąc smutki w alkoholu, po raz pierwszy zapoznał się z Aldebaranami.

Aldebaranie wydali mu się bardzo mili. Zawsze schludnie ubrani, nigdy nie przeklinali. Co więcej, nie palili też papierosów co Hitlerowi, znanemu przeciwnikowi palenia, bardzo się podobało. Siadywali często w tawernie „Pod plazmatykiem” i pili aż do samego rana, grając przy tym w pokera i w wojnę. Adolfowi nie wydawało się podejrzanym, że nigdy nie płacił za libacje oraz że kosmici za każdym razem wychodzili trzeźwi. „Po prostu są uprzejmi... Tak! Po prostu są uprzejmi!” - tak tłumaczył sobie zachowanie przybyszów Hitler. Pętla zacisnęła się w 1954 roku. Aldebaranie zażądali Hitlera, w zamian zobowiązali się, że nie zniszczą miasta. Kierownictwu NSDAP propozycja przypadła do gustu, pijany eks-Fuhrer szlajający się po mieście w obrzyganym mundurze nie licował z powagą i dostojeństwem IV Rzeszy, jak ją teraz nazywano. Goście z kosmosu postawili jednak jeden warunek – Adolf miał się sam zgodzić na przymusową przeprowadzkę na Aldebaran.

Hitler nie miał nic do stracenia. Wystawiony przez przyjaciół, opuszczony przez ukochaną (Eva Braun żyła ponoć w Paragwaju w związku partnerskim z dr Mengele i z jego psami) nie wahał się ani chwili. Przyjął ofertę Aldebaran, zażądał jednak przy tym aby tytułowano go od tego momentu Fuhrerem Intergalaktycznej Rzeszy. Wszyscy skwapliwie zgodzili się na jego warunki, nikt nie traktował go już od dawna na poważnie. Zniedołężniały alkoholik – oto kim stał się Adolf Hitler. Speer z Frankiem zastanawiali się, po jaką cholerę Hitler jest potrzebny kosmitom? Co oni chcą z nim zrobić? Przecież to zapijaczony staruch. Obydwaj nigdy się tego nie dowiedzieli, gdyż zmarli nie doczekawszy się odpowiedzi.

Hitler mimo wszystko opuszczał Ziemię z pompą, ceremonia pożegnalna trwała trzy dni. Kulminacyjny punkt obchodów – odlot Adolfa – zadziwił wszystkich. Główny plac przystrojono w malutkie swastyki, wyhodowano nawet specjalną odmianę bratków, których kwiaty przypominały swastykę lub wodza Tysiącletniej Rzeszy. Wszędzie latały czerwono-czarne papugi, po ulicach biegały odświętnie ubrane jednorożce. Sam Hitler zasiadł na tronie w kształcie U-boota, będąc ubrany w płaszcz koronacyjny z pingwinich piór i z płetw orek. Tłum zalał pl. Bohaterów Waffen-SS, wszyscy skandowali „Hitler, Hitler” itd. Wygłoszono kilka wzruszających przemówień, po których zapłakany Adolf szepnął ostatnie „wir mussen die Juden ausrotten” i wsiadł na pokład statku aldebarańskiego. Specjalnie przygotowane dla niego miejsce miało małe okienko, przez które eks-Fuhrer mógł oglądać co dzieje się na zewnątrz.

Potężny aldebarański krążownik zatrząsł się od warkotu silników. Szum narastał, po czym okręt uniósł się i rozpoczął procedurę startu. Adolf, ze łzami w oczach, patrzył na wiwatujący tłum który z każdą sekundą robił się coraz mniejszy, aż w końcu zniknął całkowicie. Hitler widział przez swe małe okienko kolejno lodowiec, później Antarktydę, później całą Kulę Ziemską. Spełniło się jego marzenie – był pierwszym człowiekiem w kosmosie. Krążownik przyspieszył i zagiął czasoprzestrzeń. To co niemożliwe stało się faktem – Hitler podróżował na Aldebaran. Był 30 kwietnia 1954 roku.
Adolf nie przypuszczał, że przeżyje hitlerowską kolonię na Antarktydzie. Po przylocie na Aldebaran został poddany szeregowi zabiegów medycznych, dzięki czemu zyskał praktycznie nieśmiertelność. Przeszczepiono go w specjalny egzoszkielet, dzięki temu były kaiserowski kapral zyskał wręcz nadludzką siłę. Tak oto zmodyfikowany Fuhrer Intergalaktycznej Rzeszy, ogłoszony przez mieszkańców swym cesarzem, zasiadł na tronie w stolicy Aldebaranu, Dzierżoniowie. Stamtąd miał koordynować pracami nad budową potężnej floty wojennej i powrócić na Ziemię jako zbawca i odkupiciel, narodowo-socjalistyczny mesjasz.

A co stało się z Neuberlinem, nazistowskim wrzodem na zdrowej tkance kuli ziemskiej? Został zrównany z ziemią przez 14. Specjalny Batalion Saperski Sarmackiej Armii Ludowej w czasie Wielkiej Kampanii Południowej. Klony Hansa Franka i Leni Riefenstahl broniły się bardzo długo, jednak musiały ustąpić. Ostateczny upadek resztek hitlerowskiego imperium nastąpił 22 lipca 2024 roku, kiedy to żołnierze 14. Batalionu wpuścili przez szyby wentylacyjne ciekły beton – zagłada Neuberlina była szybka acz tragiczna. Załoga nie miała nawet czasu się poddać, ich resztki zostały zmielone i przeznaczone do spulchniania asfaltu, natomiast pozostałości kolonii zostały zaorane i wypalone do gołej ziemi. Nikt z Wandejczyków nie znalazł ani śladu po gościach z innych planet ani po Hitlerze.


szu_2492.jpg
Zdjęcie z archiwum Służby Bezpieczeństwa. Adolf Hitler rozmawia z członkiem delegacji Plejadan dr. inż. Bladgem Hryyk.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
0,00 lt
Ten artykuł lubią: Piotr II Grzegorz, John Rasmusen, Ivo Karakachanow, Paviel Gustolúpulo, Krzysztof Czuguł-Chan, Defloriusz Dyman Wander, Michał Hodża Kiełbasa-Krakowski, Helwetyk Romański, Mikołaj Torped, György Róni Karakachanow Jr, Goglez Pajzano, Percy Nightshadow Barbescu-Liberi, ppłk Alojzy Pupka-Bumbum, Ryszard Paczenko, Leszek Karakachanow Sr, Julia von Levengothon, Konrad Hohenstauf, Karolina Aleksandra.
Komentarze
Michał Hodża Kiełbasa-Krakowski
Proszę klikać serduszka. Autor będzie wniebowzięty.
Permalink
Ivo Karakachanow
Genialne! Chcemy więcej!
Odpowiedz Permalink
Defloriusz Dyman Wander
Ahahahahahahahahahahaahhaa :D:D:D
Odpowiedz Permalink
Defloriusz Dyman Wander
GENIUSZ ♥❣❤
Odpowiedz Permalink
Ivo Karakachanow
Prawda? ☭☭☭☭☭☭☭☭☭☭☭
Odpowiedz Permalink
ppłk Alojzy Pupka-Bumbum
Mam nadzieję że zarobisz nie tylko na tantiemach, ale też na sprzedaży praw do ekranizacji − ceremonia pożegnalna wyreżyserowana przez Bobera (pamiętacie te spektakularne ujęcia w Być lajk RCA?) i sfilmowana w 3D to coś co koniecznie muszę zobaczyć przed śmiercią!
Permalink
Leszek Karakachanow Sr
W Dzierżoniowie są najszybsze rury komunikacyjne naszej galaktyki, ale nadal nie są w połowie tak zajebiste jak Czarnecki!
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.