Gazeta Teutońska, Karolina Aleksandra, 27.05.2012 r. o 02:48
Złoto Gór Trzyczaszkowskich, cz. 1 (liberty!)
Seria wydawnicza: Złoto Gór Trzyczaszkowskich

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
literatura.png
Niewielu wie o tym, że niegdyś Marchia Trzyczaszkowska była prężnie działającą prowincją. Dziś to mało znane, ponure miejsce, które źle się kojarzy. Nie bez powodu. Przez wyniszczające wojny prowincja przestała funkcjonować normalnie. Stała się cmentarzyskiem martwych dusz. Tam chowano tych, których życie systemowe skończyło się przedwcześnie. Tam chowano tych, o których nie chciano pamiętać.
Któż lubi chodzić po nekropoliach? Lepiej o nich zapomnieć. I tak też się stało – Trzyczaszkowo z czasem zostało zapomniane przez Sarmatów, tak bardzo wielbiących życie. Być może od czasu do czasu ktoś coś szepnął w jakiejś rozmowie, jednak zostawał szybko uciszony. Któryś z instytutów zamierzał wysłać ekspedycję w celu zbadania jakichś rzadkich gatunków roślin, jednak jakimś cudem – jako jedyna ze wszystkich – nie doszła ona do skutku. W końcu martwych lepiej nie budzić.

gory.png

Czarnolas, 27 maja

- Jaśnie Wielmożny Kasztelanie, niezapowiedziany gość żąda rozmowy z Wami.
- Kto? - spytał Jakub Bakonyi, podnosząc głowę znad kolejnego, jakże ciekawego, sprawozdania, które miał wysłać Księciu w następnym tygodniu.
- Nie chce się przedstawić, Wasza Wielmożność – odpowiedział służący. - Twierdzi, że przychodzi ze sprawą, która jest bardzo ważna dla przyszłości Księstwa, że zacytuję, ku pozwoleniu Waszej Wielmożności.
- Zezwalam – odparł krótko Bakonyi, wracając do sprawdzania liczb w bilansie. Po chwili uświadomił sobie jednak, że nie o to był pytany. - Ach, tak, gość... Wpuść go, najwyżej go odprawię. Piekielna matematyka!
Służący, przyzwyczajony do problemów z koncentracją u jego zwierzchnika, tylko skinął głową i wyszedł z biura. Po chwili drzwi zaskrzypiały. Muszę je naoliwić – przemknęło przez głowę Kasztelanowi, zanim podniósł głowę – bowiem w międzyczasie zdołał znów sprawdzić parę liczb w swoim sprawozdaniu. Oczom jego ukazał się niski mężczyzna w brązowym habicie zakonnym.
- Słucham? - zaczął Bakonyi bez ceregieli. Nienawidził on marnowania czasu, zwłaszcza na coś tak nieistotnego, jak powitania.
- Niebezpieczeństwo przybyło – odparł gość.
- Słucham? - powtórzył Kasztelan, jakby nie dowierzając temu, co usłyszał przed chwilą. - Ma pan mi coś ciekawego do powiedzenia?
- Tak – odpowiedział. - Niebezpieczeństwo przybyło. Trzyczaszkowo ożyło.
- Rymy są zaiste ciekawe, ale nie mam czasu na ich słuchanie. Proszę przejść do rzeczy albo nasza rozmowa zostanie zakończona – rzekł Jakub z nutką niecierpliwości w jego głosie.
- Trzyczaszkowo ożyło – powtórzył zakonnik. - Martwi wychodzą z ziemi. Zagrażają wszystkim. A Czarnolas jest najbliżej. Będzie pierwszym ich celem.
- Słucham? - po raz trzeci powtórzył Kasztelan. - Niby czemu ktokolwiek w Trzyczaszkowie miałby żyć? Przecież to martwe miejsce!
- Ale martwi wychodzą z ziemi – ze stoickim spokojem odparł mężczyzna. - To nie jest dobre.
- Bzdury pan gada. Martwi ludzie mają to do siebie, że w ziemi leżą, a nie z niej wychodzą. Proszę w tej chwili wyjść stąd i nie marnować więcej mojego bezcennego czasu! - Kasztelan podniósł ton głosu, nieco poirytowany postawą gościa i merytorycznością jego wiadomości.
- Dobrze. Ale zobaczy pan. Oni żyją. - odparł zakonnik i ruszył w kierunku drzwi. Jednak Bakonyi już nie słuchał go, pogrążając się w swojej pracy.

Grodzisk, 1 czerwca

Słońce oświetlało cały Grodzisk swoim blaskiem już od rana. Nic dziwnego, że Minister Obrony Narodowej szedł po grodziskim chodniku w bardzo wesołym nastroju, nucąc pod nosem.
- Param pam pam, dzisiaj dokupimy dodatkowy kram! - naprędce sklecił rym, z którego był tak dumny, że aż go powtórzył parę razy. - O tak, kramy to przyszłość almerskiego zboża!
Niestety, bardzo filozoficzne rozmyślania pana ministra zostały przerwane przez wibracje telefonu w jego kieszeni.
- Tak, słucham Cię, mój drogi Krzyyysiu?
- Panie ministrze, przyjechał Książę i prosi pana, żeby wrócił do biura - w słuchawce rozległ się głos Krzysztofa Bojara, starosty grodziskiego i jednocześnie sekretarza w ministerstwie.
- Książę? Król Baridasu? - Minister Urbaniec osłupiał. - Ale czemu?
- Nie wiem, niech pan szybko przychodzi! - odparł Bojar i rozłączył się. A co z moim grillem, co z moim piwem, które miałem wypić za pięć minut? - mina Urbańca już nie była taka wesoła, jak przed paroma minutami. - No trudno, Król przyjechał, znaczy się, coś ważnego...
linia.png
W nagrodę za przeczytanie tego fragmentu prozy, wiedz drogi Czytelniku, iż możesz wygrać pięć tysięcy libertów! Jak? A to musisz zgadnąć sam. Podpowiedź: Przypatrz się instytucji Gazety Teutońskiej :-)
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
0,00 lt
Ten artykuł lubią: Mikołaj Torped, Fryderyk von Hohenzollern, Vladimir ik Lihtenštán, Markus Arped, Julia von Levengothon, Karol Khartoum, Simon Villee, Szymon Chojnacki de Ruth, Yupeng Beijin-Zhao, Michał Hodża Kiełbasa-Krakowski, Ignacy Urban de Ruth, Krzysztof Czuguł-Chan, Lanigiria von Graudenz.
Komentarze
Vladimir ik Lihtenštán
Muszę stwierdzić, że literatura w Teutonii prężnie się rozwija :d
Odpowiedz Permalink
Irmina de Ruth y Thorn
Karolino wielkie wielkie gratulacje dla Ciebie:* to dobrze że literatura w Sarmacji się rozwija bo mamy zdolnych ludzi do tego. Dobrze ze pokazujecie swoje talenty. To bardzo cieszy. Oby tak dalej.
Odpowiedz Permalink
Markus Arped
Świetne! Bardzo mi się podoba. ;-)
Odpowiedz Permalink
Julia von Levengothon
Ciekawe po kim to moja córa ma takie lekkie pióro (;
Permalink
Karolina Aleksandra
No niestety, nie :-) Ale przyznajemy nagrodę pocieszenia za spostrzeżenie i podziwiamy spostrzegawczość! Tak, są to Kielce, zdjęcie ze zbiorów prywatnych.
Odpowiedz Permalink
Karol Khartoum
Ahh... dziękuję! :D
Permalink
Ignacy Urban de Ruth
*Karol - ja juz swoje 5k zgarnąłem :P
Odpowiedz Permalink
Karol Khartoum
Tak, zorientowałem się o co chodzi :P, ale udaję leniwego... :D
Permalink
Simon Villee
lubię historie o zombie, czekam na kolejną część :)
Permalink
Yupeng Beijin-Zhao
Fajne, tantiema spóźniona, ale co mi tam.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.