Park Stołeczny, Simon Peter Liberi, 26.02.2012 r. o 06:16
Współczesne problemy Sarmacji okiem Silenta

szu_1566.jpg
Z czym mamy do czynienia codzień wchodząc na strony Księstwa? Niechaj każdy z Was zada sobie to pytanie. Z rozwojem? Być może, chaotycznym. Z chamstwem? Czasami. Z próbami rozwiązania problemów przez osoby, które w większości przypadków nie wiedzą jak je rozwiązać? Na pewno. No właśnie, problemy owe dopadają nas nagle i niespodziewanie sukcesywnie co parę - paręnaście tygodni. Jak je przewidzieć? Jak im zaradzić? Leszek Kumor niegdyś rzekł, że "Kluczowy problem można załatwić wytrychem". Skąd u kaduka wytrzasnąć takie magiczne urządzenie, które nam życie ułatwi? Spróbujmy w nauce.

Nauka, to jest coś co mnie fascynuje. To jest coś co mnie napędza. Uwielbiam też obserwować ludzi, społeczeństwo, ich przyzwyczajenia, normy i słabości. Dlatego też wybrałem kierunek studiów, jaki wybrałem - socjologia. I tu od razu zaznaczam, nie jestem specjalistą, nie mam wyższego wykształcenia w tej dziedzinie. Jestem zwykłym, niezbyt wybitnym studentem. Jeżeli jednak nie podejmę próby wykorzystania tego, czego akurat już wiem, by zaproponować jakąś drogę rozwoju, będzie to we mnie siedziało i wygryzało psychikę przez wiele miesięcy.

By zdefiniować i rozwiązać problemy Księstwa, trzeba najpierw zdać sobie sprawę - czym ono jest, owa Sarmacja. Jest to jak wiadomo symulacja państwa, ale nie - nie o to mi chodzi. Otóż Sarmacja jest grupką ludzi, mniej lub bardziej aktywnych, mniej więcej znanych sobie nawzajem, która udaje, że tworzy naród. Naród, czyli dużą grupę społeczną (makrostrukturę), podczas gdy jako grupa mała (bądź co bądź) jest ona mikrostrukturą. O ile niektóre narzędzia imitacji państwa działaja niespodziewanie dobrze, to natura ludzka pozostaje naturą ludzką. Nie jestem pewien, czy pewnych problemów nie dałoby się rozwiązać po prostu tak, jakby to było zwyczajne grono przyjaciół czy współpracowników (tudzież współuczniów) poprzez konfrontację stron konfliktu (jakże dziś popularnego w naszym kraju) i stosowania psychologicznych metod owych nieporozumień łagodzenia.

Tak, tak, nie przecierajcie oczu ze zdumienia. Psychologiczne metody bowiem są kluczem, choć mogą się niektórym wydać kontrowersyjne i bez sensu (zwykle takie opinie słyszy się pod wpływem emocji). Skoro już jesteśmy przy kontrowersji, jeszcze mocniej wbić w fotel Was powinno, że Księstwo (na wzór organizacji) winno owe psychologiczne metody rozwiązywania konfliktów nanieść wcale nie oddolnie, a odgórnie. Tak jak robią to instytucje, które odnoszą światowy sukces, a wcale nie są tak mocno spięte jakby się wydawało i wbrew pozorom posiadają wiele podobieństw jako organizacje do formacji jaką jest mikronacja.
Ktoś się oburzy: "Rząd/Książę ma też swoje życie! Nie może nad nami czuwać jak dobra matka"! Zgadzam się absolutnie, na to jest pewna jednak rada. Nazywa się ona "Strukturą organizacji jako mózgu". Dlaczego jako mózgu? By to wyjaśnić zacytuję książkę "The Natural History of the Mind" przyrodnika G. R. Taylora:

"W słynnym esksperymencie amerykański psycholog Karl Lashey usuwał coraz większe części mózgów szczurów, które uczono poruszania się po labiryncie. Stwierdził on, że jeśli tylko nie usuwał kory wzrokowej i w ten sposób nie oślepiał szczurów, mógł pozbawiać je do 90% kory mózgowej bez znacznego pogorszenia się ich zdolności znajdywania drogi przez labirynt. Czegoś takiego nie da się zastosować w przypadku żadnej maszyny stworzonej przez człowieka. Spróbujcie usunąć 9/10 waszego odbiornika radiowego i sprawdźcie, czy da się usłyszeć jakiś sygnał! Wydawałoby się, że każdego rodzaju szczególna pamięć jest w jakiś sposób rozmieszczona w całym mózgu.

Podobnie możecie usunąć znaczną część kory ruchowej i nie sparaliżuje to żadnej grupy mięśni. Skutkiem będzie tylko ogólne pogorszenie czynności ruchowych. Z punktu widzenia ewolucji korzystność takiej organizacji mózgu jest oczywista: kiedy jest się ściganym, lepiej jest uciekać niezdarnie niż nei móc uciec w ogóle. Naprawdę jednak nie rozumiemy, w jaki sposób osiągane jest to godne uwagi rozmieszczenie funkcji. Widzimy w każdym razie, że działanie mózgu opiera się na wzorcach coraz większego doskonalenia, nie zaś (jak działanie maszyn stworzonych przez człowieka) na łańcuchach przyczynowo skutkowych.

Doprawdy, mózgu nie da się porównać z niczym innym."


Otóż nasza mikronacja jest pełna osób utalentowanych, które pełniły cały wachlarz różnorakich stanowisk, jednak mają oni czas tylko na jedno zadanie w czasie. W dodatku w przypadku, kiedy trzy kluczowe osoby na raz (bądź nawet jednej, jak to często bywało w przypadku tronu) zostają wykluczone z v-życia z różnych powodów, dopada nas paraliż instytucyjny z uwagi na wymogi prawne. Organizacje, a więc również i mikronacje są systemami informacji, wymagającej nieustannej komunikacji, opieramy się na przetwarzaniu informacji przez poszczególne części owego "mózgu", jednak w razie paraliżu (pełnego bądź częściowego) nie jesteśmy w stanie funkcjonować bez pewnych śmiałych decyzji. Może niektórzy z Was pamiętają, że aby rozwiązać niektóre problemy za rządów Piotra Mikołaja, trzeba było powołać pewne organy ad hoc, które nie mogły funkcjonować swobodnie bez ominiecia prawa i wprowadzenia stanu wyjątkowego!

W tworzeniu prawa często zapominamy o podstawowym czynniku. W znalezieniu go pomoże nam nasz przyjaciel, laureat nobla Herbert Simon. Stwierdził on bowiem, że organizacje nie mogą być nigdy doskonale racjonalne, ich członkowie wszak mają ograniczone zdolności przetwarzania informacji. Jednostki muszą często działać na podstawie informacji niepełnych, potrafią oni zbadać jedynie ograniczoną liczbę możliwości związanych z daną decyzją a wynikom nie potrafią przypisać wartości dokładnych. Być może właśnie w przepływie informacji tkwi wiele naszych problemów niepersonalnych?

Następnym aspektem, który może pomóc nam w rozwoju, jest tak zwana "cybernetyka" czyli uczenie się i uczenie się jak się uczyć (termin ten w latach czterdziestych stworzył Norbert Weiner, matematyk z Massachusetts Institute of Technology). Czasem zdarza się, że popełniamy te same błędy (zapewne przez brak przepływu informacji, co to byłby za problem stworzyć poradnik także dla rządzących, przez już doświadczonych kolegów?), niwelować je można poprzez coś, co nazywa się "ujemnym sprzężeniem zwrotnym". Polega to na tym, że jeżeli kierując samochodem zbaczamy z drogi, bo przekręciliśmy kierownicę zbytnio w jednym kierunku, przekręcamy je w drugim co pozwala nam na powrócenie na odpowiedni kurs. Taki system jest samokorygujący. Zdaję sobie sprawę, że większość osób robi to podświadomie, tak jak nasi rządzący. Świadomość tego mechanizmu powinna jednak przyspieszyć pewne decyzje. Wynika z tego, że systemy rządowe muszą potrafić dokładnie śledzić i badać aspekty swojego otoczenia, powiązywać te informacje z pewnymi normami, które nimi kierują, wykrywać odchylenia od nich oraz inicjować działania korygujące w ramach wykrycia sprzeczności.

Aby wdrożyć taki system, potrzeba organizację pozbawić fragmentarycznej struktury myślenia i cały czas zachęcać jej członków do samodzielnego myślenia i podejmowania decyzji poprzez system jasnych kar i nagród (z naciskiem na nagrody, z zastrzezeniem by stosować to KONSEKWENTNIE), oraz dzielenie się nimi z szefowstwem oraz innymi pracownikami. Nie należy natomiast nagradzać za zajmowanie predefiniowanego stanowiska w obrębie całości. Należy w sposób jasny i z poszanowaniem każdego zdania (niedopuszczalne jest uważanie jakiejś opinii za bez sensu) okresowo odbywać burzę mózgów oraz konferencje. Należy popierać otwartość oraz refleksyjność, która pozwala pogozdzić się z błędem i niepewnością jako nieuchronną cechą życia. Należy zachęcać do zrozumienia i zaakceptowania trudnego i złożonego charakteru problemów, z jakimi mają do czynienia. Dopuszczalne jest zaliczenie uzasadnionego błędu do zasobu doświadczeń, niekorzystne zdarzenia zaś i negatywne odkrycia mogąposłużyć jako źródło wiedzy i mądrości o wielkiej wartości praktycznej.

Dobrze jest również popierać podejście do analizy i rozwiązywania złożonych problemów, które sprawia, że ludzie doceniają ważność poszukiwania różnych punktów widzenia. Unikać zaś naginania struktur działania do już istniejących układów organizacyjnych. Istotnym celem winno być wymyślanie sposobów rozwiązywania problemu, kilka i wybór najbardziej efektywnego (nie zaś takiego, który wykorzysta najmniej zasobów energii, czasu, badź nawet pieniądza). W końcu należy postawić jasny, ogólny plan - czego pragniemy uniknąć? Co może nam grozić, w najgorszym wypadku (i od tego punktu iść w kierunku nieco mniejszych szkód). Określić powinniśmy również sobie jasne, wyraźne oraz nienaruszalne cele, do których będziemy dążyć. Nie mamy czegoś takiego, prawda?

Co do poszczególnych szczeblów organizacji, tak jak płyta holograficzna, niezłym pomysłem byłoby gdyby kluczowe elementy przetrwania owego systemu były zawarte w każdej jego części. Jeżeli Kanclerz nagle zniknie, w takim przypadku mógłby go zastąpić chociażby minister kultury, a nie specjalnie do tego wyszkolony następca (jeden zwykle, który często znika magicznie w tym samym momencie co Kanclerz).

Umieść całość w częściach.
Stwórz połączenia i refundację.
Stwórz jednoczesną specjalizację i generalizację.
Stwórz zdolność do samoorganizacji.

Rzekłem, przepraszam za chaotyczność, to mój sposób pisania. Po więcej informacji na temat Organizacji jako Mózgi odsyłam do książki Garetha Morgana "Obrazy Organizacji".
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
0,00 lt
Ten artykuł lubią: Prezerwatyw Tradycja Radziecki, Ignacy Urban de Ruth, Igor Żdanow.
Komentarze
Fryderyk von Hohenzollern
♥ Ustosunkuje się do treści artykułu jak wytrzeźwiej, jak na razie oprócz początkowego narcyzmu zawartego w treści tekstu, nie mam obiekcji bądź też tzw obstrukcji, zabawą zabawą,bawimy się w symulacje państwa jakby nie było , nie przekształcajmy tego w portal spłecznościowy. Faktycznie tworzą się sympatie i antypatie, co jest normalną rzeczą , na tej podstawie buduje się więzi, ale nie róbmy czegoś ponad tym, że tak powiem bo to będzie porażką :P Ale co ja tam wiem kajś nad 5 00, wróciłem, i próbuje się ogarnąć, ta jak napisałem wcześniej, wypowiem się później :)
Odpowiedz Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
♥ A więc skoczyłem po bronak do sklepy, więc teraz rozwinę swoją myśl.
Przede wszystkim, bazując na tym czym jest KS, w mojej opinii, jest to wspólnota ludzi, która która lubi się bawić, a przy tym odczuwają chęć dowartościowania swojej pracy na rzecz tej wspólnoty, to czym się interesują, a co nie jest zauważone, bądź błędne interpretowane w środowisku w którym na co dzień się przebywa. Kreatywność i wyobraźnia są to cechy które definiują tych ludzi i tym czym jest KS, czyli grupką pasjonatów realizujących podświadome cel, marzenia, ambicje, przynajmniej ja tak uważam.
Odpowiedz Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
♥ Odgórne narzucenie schematów, po za fundamentem jakim jest schemat symulacji państwa, całej otoczki jaka jest wokół KS. Musi się spotkać z stanowczym powiedzeniem nie. Ponieważ czym innym jest system nagród i kar, jakim nie wątpliwie jest przywilej dostąpienia nobilitacji( etos rycerza , po przez za zasługi a nie pochodzenie :P), oraz odgórnie przyjętych zachowań które nie są akceptowane, po przez swoją małostkowość czy też ogólnie przyjętą kulturą( czytaj konwenanse .
Odpowiedz Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
Być może moje wypowiedzi pod tym artykułem mogą być odebrane jako tzw trolling (nie wiem jak to nazywacie), ale w mojej opinii (subiektywnej opinii, w sumie tylko takie spojrzenia się wyraża :P) jest to wyrażenie zdania przeciwstawnego do zawartej tezy w głównym tekście. Propos tzw konfiturek, w mojej opinii powinny być nadawane co najmniej co pół roku. Chociaż obecna struktura informatyczna KS, daje wiele możliwość do spełnienia i zauważenia autora danej inicjatywy, po przez tantiemy za którymi idą komentarze.
Odpowiedz Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
Chcę jedynie powiedzieć nie zmieniajmy KS w inny wytwór, bo z psychologicznego punktu widzenia do wartościowanie(zuważenie kogoś) sprawdza się w 100% w przypadku jakim jest KS.

PS A tak na marginesie zledwością skończyłem szkołę zawodową, i również uwielbiam analizowanie zachowań grup, czy też indywidualnych przypadków, ale tego się nie rady w cyberprzestrzeni(po przez specyfikę ), trza ekspyrementować na żywym organizmie:)
Odpowiedz Permalink
Michał August Staropodlaski
Więc artykuł bardzo profesjonalnie napisany, oparty o literaturę naukową. Nie można się do niczego przyczepić. Aczkolwiek brakuje mi pewnego rozgraniczenia, jeżeli chodzi o sam sens istnienia mikronacji. Nie zaprzeczajmy temu, że ma być to również zabawa. Rozumiem intencję autora, który chce usprawnienia organizmu państwowego, co zaowocuje funkcjonalnością i wieloma zaletami które z tego będą wynikać. W żaden sposób nie neguję potrzeby większej dyskusji i wymiany poglądów- jednak czasami warto sobie dać odpocząć. Niemniej trzeba pamiętać, że więcej oczekuje się od Rządu niż zwykłych obywateli.

Reasumując tekst jest świetną pożywką na konstruktywną dyskusję.
Permalink
Mikołaj Torped
Wydaje mi się, że autorowi nie chodzi o usprawnienie organizmu państwowego, bo omawiany problem nie jest uwarunkowany prawem konstytucji, tylko o usprawnienie systemu zarządzania tym organizmem.

A wymaganie więcej od rządu niż od zwykłych obywateli uważam za błędne, rodzi bierną postawę oczekiwania. Trzeba wyzwolić kreatywność.
Odpowiedz Permalink
Wojciech Wiśnicki
Jednak mimo wszystko, skoro ktoś został wybrany do Rządu, to czegoś wyborcy mają prawo oczekiwać, prawda? Bo jeśli nie, to jaka jest idea Rządu? :)
Odpowiedz Permalink
Mikołaj Torped
Owszem, od Rządu można wymagać wykonywania prawa i promowania aktywności, ale nie można siadać przed komputerem z podejściem "zabawiaj mnie". :)
Odpowiedz Permalink
Ivo Karakachanow
Za długie:P
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
❤ Bardzo dobry tekst.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.