Park Stołeczny, Luis Adonju, 07.01.2022 r. o 11:11
Mały krok, wielki skok.

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
To był mroźny poranek. Chciałoby się schować pod kocem i nie wychodzić, ale nie tutaj. Praca w jednostce Wojsk Lądowych to nie spacer po parku. To ciężka i wymagająca praca, która łączy się z przezwyciężaniem własnych ograniczeń i leków.

Tak też było i dzisiaj. O godzinie 8, tuż po zaprawie żołnierze 53 Pułku Lotnictwa Wojsk Lądowych w Ferze otrzymali rozkaz ćwiczeń mających na celu zrzut powietrzny 3 drużyn spadochroniarzy oraz amunicji na terytorium wroga.

To były moje pierwsze ćwiczenia, pierwszy kontakt z maszyną, jakże piękna i majestatyczna Mi-8MTW-5, którą widziałem tylko w czasopismach o tematyce wojskowej, nigdy na żywo. Cała otoczka dzisiejszych wydarzeń sprawiła, że pogoda już nie miała znaczenia, wszystko inne zeszło na drugi plan.

- Do wozu! - nagle rozległa się komenda.

Wszyscy ruszyliśmy do śmigłowca, zajęliśmy miejsca. Jeszcze chwila i byliśmy już w powietrzu. Co za uczucie! Starałem się słuchać ostatnich wskazówek instruktorów, żeby oddać dobry i bezpieczny skok. Ale strach nie pozwalał na skupienie. Tyle myśli, tyle scenariuszy przewijało się przez głowę.

Spadochron zapięty, broń zabezpieczona, ale jest wiele rzeczy, które mogą pójść nie tak.

- Desant! - nagle rozbrzmiała komenda dowódcy. Jak uderzenie pioruna, nagle i niespodziewanie i... za wcześnie. Nie byłem na to przygotowany.
Wszyscy wstaliśmy z ławek i zwróciliśmy się twarzami do drzwi. Pierwsi już skoczyli, a ilość żołnierzy przede mną drastycznie malała.
Nogi miałem jak z waty, ledwo na nich stałem. Kiedy przyszła moja kolej, było jeszcze gorzej. Ale skoczyłem, albo zostałem wypchnięty - nie jestem już pewien.

To uczucie! Jak pierwszy człowiek na Marsie.
Jakbym chwycił Boga za nogi. Chwila, jeszcze spadochron! Pociągnąłem za sznurek, rozwinął się, przy okazji poczułem smak wczorajszego obiadu, straszne szarpnięcie, ale udało się!
Wszelkie strachy mnie opuściły, to jest nie do opisania.
Kiedy wylądowaliśmy, musieliśmy pobrać amunicję ze zrzuconych skrzyń, po czym udaliśmy się na strzelnicę.

Po ćwiczeniach, mieliśmy apel z kierownikiem ćwiczeń. Nie za wiele z niego pamiętam, tyle wrażeń. To był pierwszy dzień pracy w wojsku, co przyniesie jutro?

Nie mogę się doczekać!

szer. Adonju

5MMdSY8w.jpg
Serduszka
8 130,00 lt
Ten artykuł lubią: Anastasia Windsachen, Fatima von Hohenburg Marcjan-Chojnacka, Sewomu Pablo, Krzysztof Windsor, Jakub Wysocki, Filip I Gryf, Alfred Fabian von Hohenburg Tehen-Dżek, Bartosz von Thorn-Janiczek, Damiano á-la-Triste, Laurẽt Gedeon I, Piotr vel Bocian, Gotfryd Slavik de Ruth, Arkadiusz Maksymilian, Jakub Pawlik.
Komentarze
Bartosz von Thorn-Janiczek
Ćwiczcie ćwiczcie żołnierzu, będzie z Was dobry materiał. ;)
Odpowiedz Permalink
Damiano á-la-Triste
Cytuję:
To uczucie! Jak pierwszy człowiek na Marsie.

Hmmm dobry pomysł...
Odpowiedz Permalink
Piotr vel Bocian
Niezły debiut - dobrze, że spadochron się otworzył!
Odpowiedz Permalink
Tomasz Liberi
Będzie żołnierz miał udane skoki ;)
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Jak to się mawia : "Życzę tylu samo startów co lądowań" - szkodą tylko że tak dobry artykuł nie ukazał się w Żołnierzu Sarmackim. Ale i tak jestem pozytywnie zaskoczony, jakością i treścią artykułu.
Permalink
Luis Adonju
Niestety nie mam dostępu do publikacji w Żołnierzu Sarmackim
Odpowiedz Permalink
Filip I Gryf
Praktyka czyni mistrza. A ćwiczenia ze spadochronem niejednemu by się przydał. :-)
Odpowiedz Permalink
Vanderlei Bouboulina-á-la-Triste
Oby tak dalej!
Odpowiedz Permalink
Jakub Pawlik
Świetny artykuł. Gratuluję skoku.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.