Park Stołeczny, Wojciech Hergemon, 30.04.2021 r. o 15:01
Również zamierzam wziąć udział w walce o tron

Otóż również zamierzam kandydować na tron Księstwa Sarmacji. Nie mam wprawdzie jeszcze póki co formalnie nadanego obywatelstwa, ale zgodnie z obietnicą Jego Wysokości Regenta ma to nastąpić jeszcze przed zamknięciem list. Zresztą, cóż by to były za wybory, gdyby ludzie siedzący w Sarmacji od 17 lat nie mogli kandydować?

Więc tak, kilka słów o mnie, choć chyba prawie każdy w mikro mnie kojarzy. W Księstwie Sarmacji pojawiłem się 24 grudnia 2004 roku, z czego zresztą wywodzi się zwyczaj dawania prezentów, ale już mniejsza z tym. Pełniłem wielokrotnie w zasadzie prawie wszystkie urzędy, więc mija się z celem ich wymienianie. W ostatnich latach byłem asesorem, posłem, ministrem i chyba jeszcze kimś. Jestem markizem i profesorem netowym.

Poza tym zajmowałem się całą masą innych rzeczy. O Giełdzie chyba każdy słyszał, a prawie każdy grał. System jest utrzymywany przeze mnie na chodzie niezależnie od mojej aktywności w Sarmacji i działa nieprzerwanie bodajże od 5 lat. Jeśli ktoś naprawdę interesował się sarmackim prawem, to będę zdumiony, jeśli nie trafił na któreś z moich wielostronicowych opracowań (tak wiem, że jest nowy k.p.t.k., ale większość uwag nadal pasuje).

I chyba już pora, na kilka słów o tym jak widzę Sarmację przyszłości. Zacznę od dowcipu, po pierwsze będzie się można pośmiać, a po drugie łatwiej wyprowadzić z niego zrozumiały wywód:

Pewna kobieta zawsze obcinała brzegi z kawałka mięsa, zanim włożyła je na patelnię. Obserwujący to przez szereg lat mąż zapytał ją w końcu: "Dlaczego to robisz?" Jej odpowiedź brzmiała „Bo moja matka zawsze tak robiła”.

Pytanie męża zaniepokoiło jednak kobietę, przy najbliższej okazji zapytała więc matkę: "Dlaczego zawsze obcinasz brzegi z kawałka mięsa zanim włożysz go na patelnie?" Odpowiedź brzmiała „Bo moja matka miała taki zwyczaj”.

W końcu kobieta zdała to pytanie swojej babce, na co ta orzekła „Robiłam tak bo miałam za małą patelnię”.


Jestem w Sarmacji od tak dawna, że owszem, mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że jest z nią tak jak z tym kotletem. Stoi się w miejscu, robiąc rzeczy „bo tak zawsze robiono”. Z uporem maniaka oczekuje się, że za n-tym razem ta sama czynność przyniesie w końcu inny skutek. Tyle, że właśnie tak zawsze nie robiono. Absurdem jest więc wzdychać, że kiedyś było lepiej, a jednocześnie ciągle robić inaczej.

Będzie o tym jeszcze szerzej, ale kilka przykładów. Prawo. Nie, kiedyś to nie było tak, że do każdej bzdury pisano ustawę na 30 artykułów i dyskutowano o niej jak o Konstytucji USA. Prawo powinno być w mikro praktyczne i wygodne. Przy czym, żeby nie było, iż jestem gołosłowny. Na początku marca, w ramach prezentu pożegnalnego napisałem Konstytucję dla Teutonii. Ma dokładnie 7 artykułów i działa znacznie lepiej od poprzedniej, która miała 21. Nowa jest smukła i elastyczna. Więc da się to zrobić i właśnie ja potrafię to zrobić.

Kolejne to oczywiście Święty Gral Sarmacji, czyli gospodarka. Pierwszy krok zrobiłem już rok temu jako Minister Finansów. Uwolniłem absurdalny system fiskalny, miał się zawalić wirtualny świat, bo zawsze tak było (gówno prawda, było zaledwie od kilku lat), a się nie zawalił. Przy braku fiskalizmu łatwiej o inicjatywy gospodarcze, takie jak Giełda. Kolejny krok to oczywiście uwolnienie podaży pieniądza (to, że od zawsze był stały obieg liberta to oczywiście również mit). Takie warunki znacznie uproszczą tworzenie gospodarki.

A jak ona według mnie powinna wyglądać? Jeden centralny system gospodarczy to niepoprawne marzycielstwo. Przyszłością są rozproszone systemy gospodarcze. Czyli liczne powiązane ze sobą inicjatywy, zapewniające różnorakie rozrywki. Z pewną dumą zauważam, że już za sprawą mojej reform fiskalnej pojawiło się kilka nowych. Sam również mam parę pomysłów, które w Sarmacji obecnie łatwo wykonać.

Czemu o tym się rozpisuję, skoro formalnie nie zajmuje się tym Książę? Bo nie zajmuje się tym jedynie formalnie. Oczywiste jest, zwłaszcza obecnie, że rolą Księcia będzie poprowadzenie Sarmacji gdzieś, w jakimś sensownym kierunku. Ostatnio prowadzono albo w pizdu, albo nigdzie, ale wydaje mi się, że czas na zmiany i to właśnie ja jestem szukaną osobą, która ma i pomysł, i motywację i umiejętności.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
4 828,00 lt
Ten artykuł lubią: Janusz Zabieraj, Fatima Halima, Konrad von Chamier-Gliszczyński, Joahim von Ribertrop von Sarm, Heinz-Werner Grüner, Henryk Leszczyński, Ola Marcjan-Chojnacka.
Komentarze
Janusz Zabieraj
Jezu, widząc nagłówek przestraszyłem się, że Piechota zdecydował się kandydować. A tu miła niespodzianka. Liczyłem, że Pan Profesor wróci do Akademii Neksjalistycznej, a tu planuje objąć sarmacki tron. Naukowiec na tronie to jednak ogromny plus. Nie wiem na kogo jeszcze zagłosuję, ale przyjrzę się Pana kandydaturze.
Odpowiedz Permalink
Konrad von Chamier-Gliszczyński
@Zabieraj Piechota kandyduje przecież
Odpowiedz Permalink
Janusz Zabieraj
@corrado No way! xD
Odpowiedz Permalink
Janusz Zabieraj
Można by na niego zagłosować dla żartów, jak ludzie na Kononowicza głosowali w 2006 r. :)
Odpowiedz Permalink
Konrad von Chamier-Gliszczyński
Nie będzie złodziejstwa, nie będzie bandyctwa, nie będzie prekekctwa, nie będzie niczego!
Odpowiedz Permalink
Konrad von Chamier-Gliszczyński
@Zabieraj Gwoli ścisłości, nie Piechota, a Plata, pomyliły mi się osoby.
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Przyznam się że taka Kandydatura to mnie zaskakuje i sam nie wiem jak to traktować...
Permalink
Piotr de Zaym
Z ciekawością przeczytałem o przycinaniu mięsa. Ma jednak wrażenie, że te panie miały jednak dość wąskie patrzenie na świat. Jeśli my jesteśmy tacy sami, to już nic nie pomoże, nawet superrewelacyjny Książę...
Odpowiedz Permalink