Dzień z życia Prezesa Giełdy

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Hergemon wszedł do grodziskiego oddziału Giełdy Papierów Wartościowych w Srebrnym Rogu. Nie było go tutaj prawie od pół roku. Okazało się jednak, że instytucja stanowiąca jego własność działała przez miniony czas perfekcyjnie. Wkroczył do swojego gabinetu, rzucił płaszcz na wieszak stojący przy jednym z foteli.

Wyjrzał przez okno, podziwiając panoramę starówki, a także posąg byka, posadowionego tam na dowód potęgi instytucji finansowej ze Srebrnego Rogu. Złośliwi mówili, że jest to w istocie cielec, o którym ostrzega pismo święte, symbolizujący to, że Sarmaci, wierzą już tylko w siłę liberta. Inwestorzy śmiali się z tego, i wiedzieli że byk jest po prostu symbolem ich zaradności.

0j10henf.jpg

A inwestorów przez minione miesiące było coraz więcej. Hergemon z zadowoleniem przejrzał listę kont maklerskich, konstatując, że z jego instytucji skorzystało już ponad 150 osób, a prawie 100 trzymało w niej liberty i papiery wartościowe. Ile instytucji mogło pochwalić się aż takim zaufaniem?

Usiadł za masywnym, dębowym biurkiem. Nalał sobie szklankę borżomi i delektował się specyficznym smakiem. W drzwiach stanęła młoda blondynka, jedna z licznych pracowników oddziału. Hergemon widział ją pierwszy raz w życiu i widział, że nie wie jak się zachować. Roześmiał się.

– Słucham Panią.
– Panie Prezesie – zaczęła nadal zakłopotana – Dawno Pana Prezesa u nas nie było i narobiło się trochę problemów.
– Wie Pani, zatrzymały mnie perypetie miłosne. To są dopiero problemy!
– Pisali o tym we wszystkich gazetach – zarumieniła się.
– No to wie Pani, że po raz kolejny wybranka mojego serca opuściła nas… – westchnął – Niech Pani da te papiery.

Po wnikliwej analizie podpisał wszystkie dokumenty, w tym pismo do Rady Ministrów, które oczekiwało na jego podpis już od kilku miesięcy. Mało kto wiedział, ile pracy potrafiła przysporzyć Giełda. Podał wszystko Ani (jak się okazało tak nazywała się owa długonoga blondynka), a po jej wyjściu podszedł do okna, gdzie dopił borżomi.

W końcu ubrał płaszcz i wyszedł przejść się po starówce Grodziska. Zauważył kilka reklam aktywnych funduszy inwestycyjnych (Giełda oferowała już pasywne ETFy). Towarzystwa Inwestycyjne zaczęły wprawdzie powstawać dopiero po kilku latach działalności, ale dawały nadzieję na dalszy rozwój Giełdy i zaangażowanie ludzi, którzy nie mieli czasu na skrupulatną buchalterię. Gdyby Sejm zmienił zasady finansowania, można by stworzyć fundusze z prawdziwego zdarzenia… – pomyślał mijając kolejną reklamę.
Dotacje
1 500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Piotr vel Bocian, Fatima Halima, Konrad von Chamier-Gliszczyński.
Serduszka
10 609,00 lt
Ten artykuł lubią: Piotr vel Bocian, Ingvar Augustsson v. H. de la Sparasan, Henryk von Wattzau, Joahim von Ribertrop von Sarm, Antoni Kacper Burbon-Conti, Fatima Halima, Alfred Fabian von Hohenburg Tehen-Dżek, Henryk Leszczyński, Konrad von Chamier-Gliszczyński, Konrad Einsiedler von Hippogriff, Natalia van Hagsen de la Sparasan, Natasha von Sarm, Hans a'la Sparasan.
Komentarze
Natalia van Hagsen de la Sparasan
@kaxiu Być może wybranka serca jeszcze wróci ;)
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
może też pora zaktualizować bazę spółek? też kilka monet mogłoby za to wpaść.
Odpowiedz Permalink
Wojciech Hergemon
@leszcz Jest to rzecz docelowo do zrobienia, choć nie robiłem tego tak dawno, ze pewnie musiałbym nad tym najpierw podumać.

No i główna kwestia - żeby debiut miał sens - to ktoś musi wyłożyć liberta (cóż za paradoks - działa to u nas odwrotnie niż realnie).
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
@kaxiu zrobić, prawda, wezwanie i zapisy. albo aukcję na wolne miejsce/miejsca [choć podejrzewam, że są kwoty branżowe].
sam bym coś zgłosił, to przeca PRESTIŻ.
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
@kaxiu głównie mam na myśli to, że sporo jest spółek-efemeryd, które od lat nie działają. jak mamy scholandische motoren werke, to wiadomix [swoją drogą, jest na parkiecie?], ale np. logo production. kojarzę, było, ale dawno padło.
Odpowiedz Permalink
Wojciech Hergemon
@leszcz Więc tak, faktycznie są spółki "trupy", tyle że niezbyt chętny jestem likwidować coś co kiedyś istniało "realnie", a teraz nie działa, bo ktoś się nie udziela. Może kiedyś wróci i z pewnym sentymentem zauważy, że jego spółka w jakieś formie nadal istnieje. To chyba miłe.

Natomiast, ze wcześniejszych doświadczeń - żeby debiut miał sens, to ktoś musi wyłożyć kwotę rzędu 100-300 tyś libertów - wtedy zapisy na akcje można robić po takiej cenie, żeby był tzw. efekt IPO na debiucie. Oczywiście można taniej, ale cóż to za zabawa, gdy na debiucie rośnie o 1%?
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
@kaxiu co do wcześniejszych spółek - pełne zrozumienie.

a 100-300k? rozsądne pieniądze, do ogarnięcia.
Odpowiedz Permalink