Lot ku chwale i wolności...

Dostaliśmy rozkaz nękać wroga nalotami. Moi piloci ze mną na czele wyruszyli więc na domniemane miejsce przebywania rewolucjonistów.
Po przbyciu na miejsce nasi już tam byli. Chcieli aresztować rewolucjonistów i zabrać ich, aby spotkał ich Sąd. (Taki był rozkaz). Niestety gdy mieliśmy odlatywać rewolucjoniści przybyli z innej wioski i zaatakowali naszych. Na szczęście jeszcze byliśmy nad tamtym miejscem. Wydałem rozkaz pilotom strzelać z dział tak aby nikogo nie zabić. (Nie mogliśmy bombardować). Nie wiedziałem jednak jak rewolucjoniści zareagują. Na szczęście wystraszeni "Razuryjczycy" odpuścili atak i zostali sprowadzeni pod Sąd. Okazało się, że wśród nich nie było ważnej osobowości rewolucji więc wszyscy zostali skazani na wyroki więzienia. My wzięliśmy oddział naszych (50 żołnierzy) i rozpoczęliśmy lot w kierunku drugiej "bazy" rewolucjonistów. Za kilka godzin już tam będziemy i odbijemy kolejne tereny Hasselandu.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
1 500,00 lt
Ten artykuł lubią: Piotr vel Bocian, Konrad Woytowicz von Chamier-Gliszczyński, Santiago Vilarte von Hippogriff.
Komentarze
Ten artykuł oczekuje na pierwszy komentarz.