Gazeta Hasselandzka, Piotr de Zaym, 26.03.2021 r. o 09:11
Kilka prywatnych uwag

Miałem zamiar nie podejmować tego tematu, skoro jednak w różnych miejscach - w tym na forum Sarmacji - trwa wymiana zdań, uznałem, że jednak trzeba.

Nie wiem kim jest "Hui Wei Bin". Sądząc po jego atakach pod moim adresem, czuje do mnie jakąś osobistą urazę. Nie wiem, o co chodzi - niewykluczone, że o czasy dość odległe, gdy byłem sekretarzem generalnym Organizacji Polskich Mikronacji. A SG OPM zostałem bodaj w 2007 r. i byłem nim przez kilka lat. Czyli chodzi o wydarzenia sprzed dziesięciu lat! Jakieś mikronacje nie zostały do OPM przyjęte, jakieś zostały z OPM wykluczone - no i jak widać są tacy, którzy uważają, że to ja byłem wszystkiemu winien. Co jest bez sensu, ale trudno, nic na to nie poradzę.
Gdy Hasseland stał się krajem stowarzyszonym z Bialenią, znaleźli się ludzie, którym nie w smak była aktywność Hasselandczyków. Atakowali zwłaszcza mnie i Eddarda Noqterna. To ja miałem być "najczarniejszym charakterem", osobą, która pragnie zawładnąć Bialenią, a może całym mikroświatem. Absurd totalny - a wszystko skończyło się "rozwodem" Bialenii i Hasselandu.
Teraz "Hui Wei Bin" przybył do Sarmacji i postanowił zaatakować mnie oraz Hasseland. Nie zauważył, że ja już nie kieruję Hasselandem. Nie zauważył, że sprawuję jakieś poboczne urzędy. Ale to, że właśnie ja jestem celem jego agresji, nie ma większego znaczenia. Miłe nie jest, ale co mi tam - niech sobie ten "Hui Wei Bin" wykrzykuje co chce. Niech mnie oskarża o prawdziwe czy rzekome grzechy sprzed dziesięciu lat. Gorzej, że przez niego problemy może mieć Hasseland. I Sarmacja.
Widziałem sugestie, by rozegrać sprawę narracyjnie; potraktować "Hui Wei Bina" jako "prawdziwego Razuryjczyka", a jak wygra tę "wojnę", dać mu nawet jakąś razuryjską prowincję. Otóż - to może byłby ciekawy pomysł, gdyby "Hui Wei Bin" przybył z zamiarem zaangażowania się w Sarmację i Hasseland. A przynajmniej w Sarmację. Otóż według mnie jedynym celem "Hui Wei Bina" jest niszczenie. A konkretnie - niszczenie Hasselandu. A przyczyną jest właśnie niechęć do mojej skromnej osoby.
Pisałem już wielokrotnie: w Sarmacji i Hasselandzie sprawowałem najwyższe urzędy. W Sarmacji byłem Kanclerzem, Podkanclerzym, Ministrem, Namiestnikiem Gellonii, Hetmanem Polnym. W Hasselandzie byłem Królem, Gubernatorem Generalnym i Premierem. Nie ubiegam się o żadne zaszczyty, nie staram się o urzędy. Jednak chcę pomóc i Sarmacji, i Hasselandowi w tym, by się dalej rozwijały. By były ciekawymi, wartymi naszej obecności i zaangażowania mikronacjami. I tylko tyle.

Piotr de Zaym
Dotacje
500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Brunon Krasnodębski.
Serduszka
2 276,00 lt
Ten artykuł lubią: Albert Jan Maat von Hippogriff, Brunon Krasnodębski, Piotr vel Bocian, Konrad Woytowicz von Chamier-Gliszczyński.
Komentarze
Ingvar Augustsson v. H. de la Sparasan
@PiotrdeZaym
az sie zalogowalem zeby odpisac. Przeczytałem z zaciekawieniem. Mówiąc szczerze jedną z opcji jaką brałem pod uwagę jest to, że Hui Wei Bin to sam diuk de Zaym, a cała akcja ma na celu rozruszać Hasseland. Jak rozumiem powyższy artykuł można traktować jak dementi.

Co do tożsamości, to imo łatwa do rozszyfrowania, kwestia poszukania. Łatwo zawęzić do 2/3 osób, wszystkich jakoś tam związanych z Wandystanem/Dreamlandem.

Inna sprawa po co dociekać. Cała akcja jest zdecydowania na plus dla KH, które od lat wyróżnia się jedynie tym, że kompletnie nic ciekawego się tam nie dzieje (poza pojedynczymi kwiatkami jak rajd rowerowy Santiego). I właśnie w tym ostatnim kontekście kompletnie nie rozumiem tego:
Cytuję:
przez niego problemy może mieć Hasseland. I Sarmacja.
Cytuję:
Otóż według mnie jedynym celem "Hui Wei Bina" jest niszczenie. A konkretnie - niszczenie Hasselandu

Diuk tak na serio? (i pytam zupełnie serio, nie prześmiewczo, bo znając życie zaraz zostanę o to oskarżony)
Odpowiedz Permalink
Piotr de Zaym
@VHS Tak na serio. Bo cóż takiego głosi "Hui" poza swoimi rewolucyjnymi manifestami? Po pierwsze, atakuje mnie za OPM. Po drugie, wytyka mi "Zermatta" i "Morthensena". To są ataki personalne. Gdyby ich nie było, powiedziałbym - OK, fajnie, niech sobie będzie rewolucjonista - może mi się nie podobać, ale coś się dzieje. Ale te ataki się pojawiły. Ja już kiedyś doświadczyłem gróźb od pewnego "mikronacyjnego aktywisty", który twierdził, że znajdzie mnie w realu i rozprawi się ze mną i moją rodziną (!). Ba! Wszem i wobec podawał moje realne dane osobowe, miejsce pracy itp. I dlatego jestem bardzo wyczulony na takie personalne ataki.
Jeśli władze Księstwa Sarmacji uznają, że warto mieć "Huia" który "rozrusza Hasseland", to ja nie widzę problemu. Ja zapewne Hasselandu nie rozruszam. Po prostu przejdę na mikronacyjną emeryturę.
Odpowiedz Permalink
Ingvar Augustsson v. H. de la Sparasan
@PiotrdeZaym okej, rozumiem że diuk jest naznaczony traumą wywołaną niegdysiejszym obcowaniem z jakimś realnym (bo działania, o których diuk pisze nie mają nic wspólnego z zabawa w mikro) pojebem. Nie będzie zbyt odkrywcze, jesli powiem, że mikroświat, jako rynsztok świata realnego, zawsze wielu takich nieciekawych dziwolągów przyciągał, kilku hoduje obecnie na swoim łonie i zapewne kilku jeszcze skusi w przyszłości... Natomiast czy z tego powodu warto wrzucać wszystkich a priori do jednego worka? Chyba nie. Hujwejbin nikomu raczej (raczej, bo nie śledzę zbyt uważnie jego aktywności) krzywdy nie robi.

Koniec końców, jeśli Diuk uzna, że limesy zostały przekroczone, zawsze jest przeciez wydalenie cudzoziemca.
Odpowiedz Permalink
Piotr de Zaym
@VHS Ech, to nie jest trauma, bez przesady. Tym niemniej mikronacje są jakimś rodzajem zabawy. Jak zabawa przestaje bawić - a denerwuje, to po prostu nie ma sensu.
"Hui" przyszedł i zaatakował mnie - jako rzekomego "tyrana". Jakim ja jestem tyranem, pełniąc podrzędna funkcję Lorda Namiestnika Cyberii? Śmieszne. Potem atakował mnie kilkakrotnie. Po co, skoro władzą Hasselandu jest ktoś inny? Bo jestem "najstarszym Hasselandczykiem"? Bo jestem tu jedynym, który pozostał z dawnego Hasselandu?
Nie wiem, może jego cel jest prosty - by mi się odechciało "bawić w mikronacje". No cóż, niewykluczone, że ten cel osiągnie.
Odpowiedz Permalink
Prokrustes
Osobiście chciałbym żeby mikronacja nie była zsypem jak porażająca część internetu.
Szukając granicy wolności najlepszą regułą jest ta, że granicą wolności Huia jest wolność Zayma.

Gdybym był dyktatorem przyjąłbym więc, że wolno tyle na ile pozwoli druga osoba. I jeżeli ta druga osoba mówi "dość" to dość. Jeżeli ktoś by przekraczał to granicę to wypad. Bo to, że loguje się więcej osób to nie jest żadna wartość jeżeli są to osoby nie potrafiące uszanować innych uczestników społeczności.

Mikronacje są od fundamentu przegniłe ludźmi którzy się przyczepili do mikronacji i od lat bawią się w dojebywanie innym. W społeczności mikronacyjnej nie powinno być dla nich miejsca. Bez trybunałów, sądów - po prostu .... moderacja i wypad.
Odpowiedz Permalink
Piotr de Zaym
@Prokrustes Mikronacje nie są inne niż real. Ci sami ludzie funkcjonują w obu przestrzeniach. I nie są aniołami - zresztą, gdyby byli, to może byłoby nudno? Powiem uczciwie: jest kilku ludzi w mikronacjach, które mnie zdecydowanie nie lubią. I ja nie wiem - czemu. Gdzieś, kiedyś, nadepnąłem im na odcisk? Powiedziałem coś niemiłego? Zapewne. Różni mi też deptali po odciskach, ale ja staram się tego nie rozpamiętywać: X jest zły, bo coś, Y jest jeszcze gorszy, bo coś innego. Nie ścigam ich po mikronacjach by im wytknąć błędy i wypaczenia.
Tym razem postaram się zachować maksymalny spokój i obiektywizm.
Odpowiedz Permalink