Drzewo genealogiczne rodziny de Caulaincort

Ostatnio siedziałem w biurze mojej kancelarii, przeglądałem papiery, paliłem cygaro i popijałem każde zaciągnięcie kawą. Wtedy coś zaświeciło mi w oczy. Spojrzałem w miejsce, zktórego światło się wydobywało. Podszedłem. Wyciągnąłem rękę i wyciągnąłem srebrną szkatułkę. Szkatułka była wielkości księgi. Niestety była zamknięta. Wtedy przypomniałem sobie, że na dziesiąte urodziny dostałem kluczyk od ojca Jean'a Gabriela się Caulaincorta. Dawawszy mi kluczyk ojciec powiedział, że mam go pilnować do osiemnastych urodzin. Wziąłem więc kluczyk do ręki i delikatnie włożyłem w otwór. Nadeszła chwila prawdy. Przekręciłem kluczyk. Szkatułka otworzyła się. W środku była księga.
Jej tytuł mnie zdziwił brzmiał on:
Cytuję:
Dzieje rodu de Caulaincort
Otworzywszy książkę zauważyłem, że jest to swego rodzaju drzewo genealogiczne. Niestety połowy swoich przodków nie znałem, ponieważ ojciec nie lubił rozmów o rodzinie. Przeczytałem jednak, że ród de Caulaincort był kiedyś jednym z bardziej szanowanych rodów. Każdy kolejny potomek płci męskiej zasiadał w Sejmikach. Niestety przez spór o ziemię z innym rodem von Tytus. Była mowa o tym, że mój praprapradziad wykupił ziemię za, na tamte czasy krocie. Na ziemi wg. planu zamieszczonego w księdze miało znajdować się duże złoże złota. Niestety mój dziad nie znalazł szlachetnego kruszcu i, aby nie pogrążyć rodziny w totalny dołek finansowy, był zmuszony sprzedać ziemię. "Sprzedał" ją przedstawicielowi rodu von Tytus, lecz tenże przedstawiciel nie złożył podpisu pod dokumentem. Wtem mój dziad nie oddał ziemi von Tytusowi, a ten zaczął spór o ziemię, której mój dziad był właścicielem. A że tradycje były wtedy powszechnie pielęgnowane obaj zaczęli się pojedynkować. Pojedynek odbył się na ziemi, o którą się spierano. Ten kto przeżył miał prawo zostać na ziemi. Mój dziad, nie chcąc urazić swojej dumy i stracić honoru oraz poparcia na Sejmikach, stanął do pojedynku mimo swojego sędziwego wieku (miał 87 lat). Pojedynek ten był nierówny von Tytus był bardzo młodym szlachcicem, a mój dziad już był u kresu życia. Jednak pojedynek się odbył. Mój dziad po zadziwiająco równej walce na szable przegrał i zginął. Wtem ród de Caulaincort stracił ziemie, poparcie oraz szlachectwo. Wtedy mój prapradziad wyjechał do Starosarmacji. Aby odbudować reputację, już wtedy nie szlacheckiej rodziny de Caulaincort,założył Sarmatia Justice League i napisał tą książkę na podstawie wiedzy o przodkach jaką otrzymał od poległego w pojedynku ojca. Książkę zamknął w srebrnej szkatułce i zamknął na klucz, który był teraz mój. Nakazał, aby każdy kolejny potomek de Caulaincort wpisał dzieje ze swojego życia do księgi. W księdze wpisał się każdy zaczynając od prapradziad kończąc na dziadzie. Niestety nie znalazłem wpisu ojca. Pomyślałem, że dlatego nie chciał rozmawiać o rodzinie. Wtem szybko przemyślałem szybko jaką mądrą notatkę może wpisać osiemnastoletni potomek de Caulaincorta. Wpisałem więc
Cytuję:
Auguste Jean Gabriel de Caulaincort
W wieku osiemnastu lat zdałem studia magisterskie i uzyskałem tytuł magistra nerwowego z dziedziny mikrozofii. Kontynuując rodzinną tradycję wstąpiłem do Książęcych Sił Zbrojnych. Próbując odbudować poparcie na Sejmikach startowałem w wyborach uzupełniających do Sejmu. Kontynuowałem działanie rodzinnej kancelarii adwokackiej.
Na koniec chcem podziękować mojemu tacie Jean'owi dr Caulaincort. On mnie wychował w duchu rodowych tradycji. Nauczył mnie patriotyzmu oraz polityki. Jeszcze raz dziękuję tato.
Kończąc pisać zamknąłem książkę i zawołałem tatę. Pokazałem mu mój wpis w księdze. Doczytawszy do końca mój ojciec wzruszył się. Siadaliśmy więc i opowiedział mi o przodkach. Wtem zauważyłem dziwny skrawek kartki wystający z księgi. Wyciągnąłem go i nie uwieżyłem własnym oczom. Był to testament praprapradziada:
Cytuję:
Ja Ludwig de Caulaincort będąc już u schyłku życia spisuje ten testament spowiedziawszy się przegranej w pojedynku ze złodziejskim von Tytusem.
W życiu odbyłem wiele bitew czy wojen pod dowództwem wielkich generałów. Ożeniłem piękną kobietę, z którą miałem cudownego syna. Lecz życie minęło i czas na pożegnanie i spisanie ostatniego życzenia.
Chcem aby ukradziona mi ziemia powróciła do rodu. Wtem przepisuje ją mojemu prapraprawnukowi. Jednocześnie przepisuje na mojego syna 500lt w celu pobierania przez niego nauki u najlepszych nauczycieli.
Pisząc ten testament mam nadzieję, że kiedyś zostanie on odnaleziony i wykonany. Aby sprawiedliwości stało się zadość.
Znieruchomiałem dziad przepisał mi ziemię zagrabioną przez von Tytusa. Nie wiedziałem jednak czy iść do sądu w celu wykonania testamentu.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
3 718,00 lt
Ten artykuł lubią: Piotr vel Bocian, Konrad Woytowicz von Chamier-Gliszczyński, Santiago Vilarte von Hippogriff, Joahim von Ribertrop von Sarm, Filip I Gryf, Hans von Krieg, Ingvar Augustsson v. H. de la Sparasan.
Komentarze
Gotfryd Slavik de Ruth
Spodobało mi się. Lubie takie rodzinne historie, kiedy wielka polityka jest tłem do zwykłych ludzkich tragedii.
Permalink