Goniec Czarnoleski, Henryk Leszczyński, 19.02.2021 r. o 08:59
Gorączka, odc. 1. Prolog, czyli doroślenie

vBgS7uyc.jpg
Jej pizda pachniała wolnością. Wilgotną ziemią, pełnym ozonu powietrzem po wiosennej ulewie, trawą ścielącą się po łąkach Rarogonii. Świeżą, gęstą żętycą, w której zawiera się wszystko, co potrzebne do życia. Pachniała tym, co utracił, a przynajmniej jako utracone traktował. Z każdym jej haustem zostawiał z tyłu wuja, kompanię, buchalterię, wszystko, wokół czego się kręcił, w co się zamieniał. Czym rzygał.

Nie, nie zostawiał z tyłu. Przeklinał, porzucał, wypierał się. Przepoczwarzał. Przebijał skorupę iluzji, w której zamknął go los. Rzucał więc wyzwanie całemu światu. Przeznaczeniu. Fatum.

I było to całkiem przyjemne.

- Wejdź we mnie.

Nie była to prośba. Nie był to rozkaz. To była konieczność. Albo przeznaczenie. Tu bunt się kończył i zaczynał. Tu poddawał się wszelkim rozkazom i zachciankom. Bo rezonowały z jego duszą. Bo mógł i chciał, choć nie musiał. Tu nie musiał niczego. Tam wszystko.

Podniósł się. Otwartą dłonią uderzył się w sterczącego kutasa. Bo mógł. Bo nikt mu nie kazał. Zapiekło. Niemal jak za młodu, gdy masturbował się zapamiętale, bez umiaru, do krwi. Wtedy też piekło. Wtedy wszystko było piekłem.

Uderzył raz jeszcze. Uderzył tak, jak uderzał wuj. Otwartą dłonią. Zniewieściale. Choć mocno. A więc piekło.

I jeszcze raz. Bo mógł, bo dowodził swojej męskości. Siły.

- Pojedziesz do Gellonii. Jutro o świcie – rzekł wuj. Stał wsparty dwiema rękami o biurko. Ciężko oddychał.
- Dlaczego?
- Ja nie mogę. Nie mogę wyjeżdżać.
- Dlaczego ja?
- Czas wydorośleć, Teutanazy. Czas wziąć odpowiedzialność.

Była wilgotna, ciepła i jeszcze ciasna. Jak to pizda. Jama, w której spełniała się męskość. W której dojrzewała dorosłość. Za którą brał pełną odpowiedzialność.

Pojechał więc. Bo co miał zrobić? Zbuntować się? Odmówić? Wiedział, że to bez sensu. Że to przekreśli wszystkie jego szanse. Że to niemądre.

Pojechał więc. Pojechał i pierwsze kroki skierował do domostwa swej ciotki w Krezie.

I ruchał. Ruchał aż do utraty tchu.
Dotacje
500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Filip I Gryf.
Serduszka
4 229,00 lt
Ten artykuł lubią: Joahim von Ribertrop von Sarm, Ingvar Augustsson v. H. de la Sparasan, Michael Wittman , Filip I Gryf, Hans a'la Sparasan, Piotr vel Bocian, Juliette Altrimenti.
Komentarze
Ingvar Augustsson v. H. de la Sparasan
Diuk zaiste nie żartował, gdy mówił o tym rozsadzaniu trzewi... Piękne!
Odpowiedz Permalink
Filip I Gryf
Bardzo obrazowe :P
Odpowiedz Permalink
Hans a'la Sparasan
Przyjemna lektura, ale gdzie druga część?
Odpowiedz Permalink
Michał Franciszek Lubomirski-Lisewicz
Szanowni Państwo!
Cóż to jest...?
Odpowiedz Permalink
Michał Franciszek Lubomirski-Lisewicz
Hmm...
Przyznam, że osobliwe.
Odpowiedz Permalink
Michał Franciszek Lubomirski-Lisewicz
Czy to godzi się takie rzeczy wypisywać? :-/
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
@Michal widzę dwie godziny sławetny pan tekst analizował, więc chyba jednak znajduje go interesującym.
Odpowiedz Permalink
Michał Franciszek Lubomirski-Lisewicz
@leszcz Nie, to nie tak było, Jaśnie Oświecony Diuku. Po prostum pomyślał, coby do tego jeszcze ten komentarz dopisać. Choć w zasadzie, świadczyć to może o tym, że myśl mą artykuł zajmował. Tym niemniej, nie uważam treści tego artykułu za stosowną.
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
@Michal sztuka, sławetny panie! nie wiedziałem, żeście w rzplitej tacy pruderyjni. szykuję odcinek swoją drogą, który będzie nawiązywał do pięknych szlacheckich tradycji.
Odpowiedz Permalink