Park Stołeczny, Piotr vel Bocian, 18.12.2020 r. o 00:45
Nocne rozważania o biedzie

To będzie krótki artykuł mający na celu rozpoczęcie dyskusji nad pojęciem biedy, ale też wynikających z niej tematów pobocznych np. celowości akcji charytatywnych. Skrobnąłem kilka słów, pod wpływem ostatniego sondażu SOBOS oraz akcji ukierunkowanych na zebranie pieniędzy dla najbiedniejszych.

W ostatnim czasie z różnych powodów do KS powróciło spore grono mieszkańców. Działali oni przez lata aktywnie, jednak teraz spędzili dużo czasu z dala od Księstwa. Część z nich stanęła przed dużym problem jakim jest pusta sakiewka. Na stronie i forum pojawiały/-ją się zarówno kościelne jak i świeckie prośby o datki dla potrzebujących. Pojawiła się też akcja wspierające uchodźców, która dzięki dobremu nagłośnieniu zmotywowała rzeszę osób do pomocy.

Problem uchodźców jest w trakcie rozwiązywania, bo dzięki założeniu miasta Bazylea mają szansę na znalezienie swojego domu, dlatego chciałbym się skupić na biedzie. Otóż zawsze wychodziłem z założenia, że stojąc przed dylematem: dać rybę czy wędkę, trzeba dać jednak wędkę. Problemem oczywiście może być staw bez ryb, wtedy wędka jest bezużyteczna, ale w tym przypadku KS to wielki staw, gdzie po przysłowiową rybę można sięgnąć samemu. Nie mówię tu o sercach pod postami/komentarzami, które mnie nic nie kosztują, a dzięki którym także można drobnymi datkami wspomóc kogoś w potrzebie, tylko o wszystkich innych możliwościach, o których za chwilę.

Mając w tyle głowy tę wędkę, w ostatnim czasie wspomogłem jednego z potrzebujących, przekazując mu własnoręcznie wybitą i zakupioną w Mennicy monetę. Wyszedłem z założenia, że przy dobrych wiatrach monetę można przecież zamienić na znaczącą ilość Libertów i to od „zachęty” potrzebującego zależeć będzie wysokość gotówki jaką za nią dostanie. Później zwróciłem uwagę, że dana osoba wprawdzie gotówki nie ma, ale ma aktywy warte miliony.

I tu pojawiło mi się pierwsze ważne pytanie: co decyduje o tym, że uważamy się za bogatych/biednych?
Oczywiście hasło „bieda” w nieistniejącym realu jest pojęciem wieloznacznym i określanym/mierzonym na wiele różnych sposobów. Wydaje mi się jednak, że w v-rzeczywistości sprowadzić biedę możemy jedynie do kwestii ekonomicznej, bo wszystkie potrzeby możemy tu zaspokoić dzięki pieniądzom: nauka->opłacamy studia (lub sami się uczymy), głód/zdrowie->kupujemy zupę w kantynie itp., więc na tym się skupiam.

Pozostaje tylko kwestia czy zamożność danej osoby można mierzyć jedynie poprzez posiadaną gotówkę czy może też poprzez inne gromadzone przez lata aktywności dobra? Wydaje mi się, że one też powinny być brane pod uwagę, inaczej wpadniemy w jakieś paranoiczne koło ogłaszając kilka razy dziennie zmianę swój finansowej sytuacji. Chodzi mi o stan bogaty-biedny-bogaty poprzez przykładowe działanie: mam gotówkę- kupuję znaczek i nie mam pieniędzy – sprzedaję znaczek i znów mam pieniądze. Zupełnie jak w przypadku Robin Hooda, który zabiera pieniądze bogatym, by zaraz im oddać, bo stali się biedni - nic się nie zmienia, ale jest w ruch w interesie ;) Czy mając na koncie 25 tys. lt jestem bogaty, a kupując znaczek pocztowy staję się biedny? Przecież cały czas mam te pieniądze tylko zamrożone/ukryte.

OdI15qKj.jpg
Jeden z potrzebujących podjeżdża właśnie po datki.


Więc co z tym pomaganiem? Patrząc na profil dowolnego mieszkańca widzimy jedynie stan pieniędzy w banku, więc jeśli widzimy zasłużonego obywatela, który po długiej nieaktywności ma w wirtualnej kieszeni kilkaset libertów czujemy napływ współczucia i chęć pomocy. To jest naturalne i -jak zostało w pewnym momencie podkreślone- "to mówi wiele o nas, jako wspólnocie”. Mówi wiele, ale co tak dokładnie? Wchodząc na dostępne statystyki filatelistów oraz numizmatyków rzucają się w oczy zasoby niefinansowe, które są w posiadaniu poszczególnych mieszkańców. Tu pojawić się może u każdego refleksja – czy naprawdę dana osoba ma gorzej niż ja? Czy mając 50 tys. lt i dwa znaczki jestem faktycznie bogatszy niż ktoś bez gotówki, ale z setką znaczków? Raczej nikt, kto racjonalnie podejdzie do tematu tak nie pomyśli. Czy w prośbach o datki chodzi więc o faktyczną pomoc czy tylko o obrót na rynku pieniędzmi, które zmienią właściciela pobudzając gospodarkę? Jeśli chodziłoby tylko o ruch pieniądza, to może powinni tym się zająć jedynie bogaci pozostawiając mniej zamożnym przyziemne ciułanie pieniędzy na wymarzony znaczek lub monetę? Tu już każdy musi przeanalizować sytuację samodzielnie i wyrobić sobie własne zdanie.

W tym momencie jednak pojawia się moje drugie pytanie czy można być w KS biednym?
Wydaje mi się, że trzeba przy tym mocno się (nie)starać. Gdy zerknąłem na zebrany majątek filatelistów, to idzie on w grube miliony (rekordzista ma znaczki warte ponad 26 mln lt). Wydaje mi się, że w przypadku braku żywej gotówki wystarczy podjąć kilka prostych kroków. Można przemyśleć sprzedaż jednego ze znaczków lub monet. Oczywiście zacząć od tych dublujących się, aby nie naruszać całości kolekcji. Wiadomo, że jeśli cena jest zawrotna, to chętnych jest niewielu, ale często produkty wystawione za cenę zbliżoną do nominalnej schodzą na pniu. Pieniądze od razu są na koncie.

W pewnym momencie pojawiła się informacja o problemach finansowych tak poważnych, że nie można było wysłać nawet ćwirka. Dla kogoś po dłuższej nieobecności jest to nomen-omen realny problem przed którym staje. Dlatego warto przypomnieć niektórym jak łatwo można zacząć gromadzić gotówkę. Jako podstawową formą zarobku w KS zazwyczaj wskazuje się artykuł. Jak widać czasem na stronie, mogą to być krótkie przemyślenia opatrzone jakąś grafiką i z pewnością serca czytających zamienią się w liberty. Podobnie sytuacja wygląda na forum. Jeśli brakuje pomysłu, to nawet w dziale dotyczącym nieistniejącego realu można pisać jakieś ogólne przemyślenia lub zajrzeć do mennicy, by wydobyć i sprzedać złoto albo do ogrodu i sprzedać zasiane wcześniej plony. A już zupełnie bez żadnego wysiłku można dziennie otrzymać 350 lt za pracę społeczną oraz otrzymać dodatkowy bonus do tysiąca lt za zdobycie punktów aktywności. Proste? Pewnie. I nie wymaga to żadnego większego wysiłku - no, może troszkę w kopalni z kilofem trzeba biegać. Padł kiedyś zarzut, że to są drobiazgi, a ktoś chciałby się dorobić konkretnych pieniędzy. Cóż, w takim przypadku można liczyć na Loterię Państwową lub Zdrapkę Czarnoleską.

W jednym z wątków pojawiły się nowe pomysły dotyczące polityki społecznej KS. Wydaje się, że dobrym rozwiązaniem były rzucane tam pomysły dotyczące pomocy dla mieszkańców powracających po długiej nieobecności. Kwestią do rozważenia pozostaje tylko czy ma to być jednorazowe wsparcie, dodatek wyrównujący czy nieoprocentowana pożyczka. Natomiast warto zauważyć, że rozmowy dotyczą osób, które po dłuższej realiozie powracają do KS i mają problem z pieniędzmi, ale problem ze zbyt małą (jak na swoje potrzeby) ilością pieniędzy dotyczy wielu innych mieszkańców, w tym niedawno tu osiedlonych. Czy dla nich też powinno organizować jakiś dodatkowy system pomocy społecznej?

To tyle z moich przemyśleń. Zapraszam chętnych do dyskusji.

Ze względu na porę proszę być wyrozumiałym jeśli pojawią się literówki lub inne wpadki;)
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
6 801,00 lt
Ten artykuł lubią: Alfred Fabian von Hohenburg Tehen-Dżek, August van Hagsen de la Sparasan, Filip I Gryf, Joahim von Ribertrop von Sarm, Taddeo von Hippogriff-Piccolomini, Natalia Helena von Lichtenstein-Hergemon, Henryk Leszczyński, Severin Verwaltung-Esteladio, Juliette Altrimenti, Gotfryd Slavik de Ruth.
Komentarze
Alfred Fabian von Hohenburg Tehen-Dżek
Przeczytałem, ale żeby się odnieść, muszę to sobie najpierw poukladac w głowie. Bo w sumie, trochę racja, ale nie we wszystkim można się zgodzić :D
Odpowiedz Permalink
Natalia Helena von Lichtenstein-Hergemon
Według mnie nie posiadanie majątku w mikronacjach niczemu nie przeszkadza. To wręcz sytuacja, w której niektórzy mają nieprzebrane środki na koncie, jest szkodliwa, bo odbiera motywację do działania. Jeśli ktoś chce pozostać majętny lub odzyskać pieniądze, są ku temu możliwości. Jeśli pieniędzy nie ma, a potrzebuje na jakiś cel, też nie ma problemu w pozyskaniu. Czy chodzi więc tylko o gromadzenie dla gromadzenia?
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
jesteśmy świadkami małego przełomu w rozumieniu wartości liberta i postrzeganiu swojego statusu majątkowego. właściwie to temat dla naszych akademików.
Odpowiedz Permalink
Severin Verwaltung-Esteladio
Serduszko mimo braku justowania się należy.

Mimo szacunku do wszystkich zasłużonych dla Sarmacji, to jednak wsparcie powinni otrzymywać Ci, którzy rzeczywiście powrócili. Wiadomości powitalne typu "Dzień dobry, pamiętam o Was." są miłe, ale to jednak nie świadczy o powrocie do aktywności i nie jest powodem do nie wiadomo jakiego wspierania. Co prawd nie trzeba wyrabiać normy 400 punktów aktywności miesięcznie, ale jakieś wymogi trzeba stawiać. Tytuł Diuka i inne nagrody są wyrazem uznania za poprzednie dokonania, a nie powodem do tworzenia specjalnych funduszy celem ich wsparcia. Można pomyśleć nad jakąś kwotą wolną od podatku aby zasłużony Sarmata mimo małej aktywności był w stanie sobie kupić znaczek na czy inny atrybut kolekcjonerski, ale bez przesady i paranoi.
Odpowiedz Permalink
Piotr vel Bocian
@Seweryn Może więc nieoprocentowana pożyczka byłaby dobrą formą wsparcia? Lub można wprowadzić instytucję działającą na zasadzie lombardu- zastawiasz znaczek i dostajesz pieniądze. Jeśli nie wykupisz go w ciągu określonego czasu, znaczek trafia na giełdę.

Przepraszam za brak justowania- zupełnie o tym nie pomyślałem:)
Odpowiedz Permalink
Severin Verwaltung-Esteladio
@Bocian W mojej ocenie, problem jest mimo wszystko marginalny, więc nie widzę powodu do fatygowania centrali. Pożyczkę można pozyskać od innego Sarmaty, a wsparcie od Prowincji. Jak ktoś chce od razu po powrocie sporo zarobić to jest też opcja dotacji za inicjatywę. Można sobie zarobić jakimś zleceniem albo objąć stanowisko i poprosić o wcześniejsze wynagrodzenie. Możliwości jak widać są.

Pomysł ze znaczkiem jest w porządku, ale nie wiem jak bardzo jest to upierdliwe w implementacji, a jeśli nie wiem, to wolę władz informatycznych nie angażować, gdy nie ma ku temu istotnych okoliczności.
Odpowiedz Permalink
Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza
meh... pieniądze szczęścia nie dają... mawiają ci którzy mają pieniądze :D i pamiętajcie! "Może ukąszenie świni boli, ale to rany po leszczynie goją się najdłużej"
Odpowiedz Permalink
Oktawius Juliusz
interseujące
Odpowiedz Permalink
Oktawius Juliusz
nawet bardzo interesujące
Odpowiedz Permalink
Santiago Vilarte von Hippogriff
Byłem i jestem za tym, żeby pieniądz stał się tu trudniej dostępny. Żeby jego zdobycie wymagało pogłówkowania, nawet na cele ciekawych inicjatyw. Już i tak mamy sporo dróg zdobycia funduszy, z konkursami na czele ;)
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Powiem krótko Zaimponowałeś mi nie pierwszy raz; ale tym razem - to już pojechałeś konkretnie :)
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.