Park Stołeczny, Juliette Altrimenti, 11.11.2020 r. o 20:58
nie czas nam umierać!

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Dawno nic nie pisałam, nic takiego bardziej felietonowatego. Więc teraz, gdy próbuję posklejać zdania, by choć prowizorycznie miały sens, męczę się okrutnie. Jak to mówił AF, nieużywany organ zanika. I, akurat w tym przypadku, rację mu przyznaję. Tydzień temu sprzątałam makulaturę na strychu i wyrzuciłam mnóstwo swoich wypracowań szkolnych. Mówię wam, jak ja pisałam! (punktem odniesienia ofc jest to, jak piszę teraz) Idąc tym tropem, przeczytałam dziś swoje stare sarmackie artykuły, i też jestem zaskoczona, że tak umiałam.

Czytając jeden z tychże artykułów trafiłam na całkiem trafny swój komentarz. Na tyle trafny i aktualny, by go nieco rozbudować. Zacytuję tu siebie: „Na forum się uśmiechamy, na privie szkalujemy, zaś realnie udajemy, że się dobrze bawimy. Niesamowita hipokryzja. Sytuacja dająca złudne poczucie stabilizacji. Nawet nie uświadamiamy sobie, jaka jest tego skala. Że nie mamy pewności, komu możemy zaufać.” Dodam jeszcze, nie bez powodu, że od ludzi, z którymi się pije, bezsprzecznie wymaga się więcej.

To nie jest tak, że od początku, gdy dowiedziałam się, że będzie secesja – że chciałam zostać w KS. Skłamałabym mówiąc, że tak było. Bo jednak wyemigrowali ludzie, których lubiłam. Z którymi miałam inicjatywy, plany. Z którymi się dogadywałam, również na innych, pozaforumowych płaszczyznach. I więcej ich z KS wyszło, aniżeli zostało. A w kupie, podobno, siła. Nie jestem w Sarmacji dla zdobycia władzy, dla politycznych spisków, tylko dla ludzi. To taka najprostsza forma kontaktu i nawiązania znajomości. Brzmi to paradoksalnie i niemal masochistycznie, bo – jak to w Internetach – świry, same świry. Ale może ja też jestem świrem, nie będę taka skromna.

Ad rem. Całkiem niedawno rozmawiałam z pewnym dinozaurem o początkach mikronacji, o tym, jaka wówczas panowała atmosfera. Podobno nie było tak toksycznie, ludzie nie knuli i nie kopali pod sobą aż tak, jak to się dzieje obecnie. Ale z dużym dystansem do tego stwierdzenia podchodzę, wszak wszędzie lepiej, gdzie nas nie ma. Generalnie myślę, że teraz, gdy gęstość toksycznych ludzi, których celem v-życia jest zdobycie (choćby i po trupach) władzy, zmalała. Że wyścig szczurów przeniósł się na inny nośnik. I, znów paradoksalnie, bardzo dobrze. Sarmacja umierała, trując się autojadem, autotoksynami. Teraz powinna odżyć. I tak się już dzieje. Fabularna Mafia jest jednym z najczęściej komentowanych na forum wątków, ROS główkuje, elekcja ruszyła, trolli coraz mniej. Widzę przyszłość.

Zmierzam do końca, a w zasadzie nie przekazałam głównej myśli tak dosłownie. Generalnie wiem, że polityczne tarcia zawsze były, są i będą. Ale niech one pozostaną na gruncie politycznym. Źle jest, gdy stajemy się fałszywi przyjaciółmi, gdy nimi jesteśmy tylko w momencie, gdy czegoś nam potrzeba. Bo mikronacje to jednak relacje międzyludzkie i należy je przekładać ponad knucie, kłamanie i manipulacje. Bycie chujem w dłuższej perspektywie się nie opłaca. Mikronacje są mocno specyficznym formatem, ze specyficzną, coraz mniejszą, obsadą. Ale to wciąż gra. Chcemy mieć, zapewniam was, dobrą atmosferę, bo tylko taką atmosferą przyciągniemy do siebie nowych ludzi. Gwarantuję, że ludzie ot tak świadomie nie wejdą do gry, której fabuła przypomina tą z „Sali samobójców”.

Uff. Skończyłam. Na deser Kubuś Puchatek. „I poszli, trzymając się za ręce. I dokądkolwiek pójdą i cokolwiek im się zdarzy po drodze, mały chłopczyk i jego Miś będą zawsze bawić się wesoło ze sobą w tym Zaczarowanym Miejscu na skraju Lasu..”
Serduszka
14 013,00 lt
Ten artykuł lubią: Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza, Piotr vel Bocian, Piotr Jankowski, Orjon Surma, Brunon Krasnodębski, Albert Felimi-Liderski, Piotr II Grzegorz, Laurẽt Gedeon I, Prokrustes, Vanderlei àla Triste v. H. dela Sparasan, Joahim von Ribertrop von Sarm, Filip I Gryf, Taddeo von Hippogriff-Piccolomini, Piotr de Zaym, Alfred Fabian von Hohenburg Tehen-Dżek, Natalia Helena von Lichtenstein-Hergemon, August van Hagsen de la Sparasan, Janusz Zabieraj, Tomasz Ivo Hugo, Gustaw Fryderyk von Hippogriff, Julian Fer at Atera, Heinz-Werner Grüner, Peter West.
Komentarze
Piotr vel Bocian
Dobre i słuszne przemyślenia, dotacja za ulubionego Kubusia Puchatka.
Odpowiedz Permalink
Brunon Krasnodębski
Mnie się czytało bardzo dobrze, więc jeśli to pisałaś "męcząc się okrutnie", to ja się nie mogę doczekać, aż przeczytam coś pisanego w przypływie weny i inspiracji.
Cytuję:
Na forum się uśmiechamy, na privie szkalujemy, zaś realnie udajemy, że się dobrze bawimy.

Miałem ostatnio podobną kminę. Choć może trochę inną w sumie. Do rzeczy. Boli mnie, że ludzie nie potrafią (albo może po prostu nie chcą i to ja jestem dziwny) rozgraniczyć wykreowanych przez nas postaci od realowych osób za nimi siedzących. Tutaj jesteśmy kim jesteśmy, kreujemy swoje v-życie, swoje v-charaktery, ale zapominamy, że z drugiej strony jest człowiek, który może być kimś diametralnie innym. Czy jeśli wykreuję siebie na kryminalistę, to znaczy, że jestem realowym bandziorem? Oczywiście, że nie. Tak jak członkowie Rady Ministrów nie są realnymi członkami rządu. Po prostu w ten sposób postanowili wykreować swoją postać, tak się bawić.

Możemy obrzucać się błotem na forum, bo to element tej gry - gry w politykę i społeczeństwo. Ale atakowanie ad personam ludzi na Discordzie i uderzanie nie w wykreowaną postać, ale w człowieka za nią siedzącego, to brak fundamentalnej umiejętności oddzielenia v-postaci od realowej osoby. Sam się na tym czasem łapię, dlatego życzę nam wszystkim, żebyśmy rzucali się sobie do gardeł jako Brunon, Juliette czy Andrzej Fryderyk, ale szanowali się, tolerowali, a może i lubili jako realowy Tomek, Janek i Zbyszek.
Odpowiedz Permalink
Albert Felimi-Liderski
Nie dziwi ani trochę taki punkt widzenia - mikronacje w ostatnich tygodniach były bardzo wymagającą w wymiarze emocjonalnym zabawą. Szczerze mówiąc, niezbyt chcę się tutaj rozgadywać, skoro całkiem niedawno napisałem o tym artykuł. A patrzcie do tego, jak jedna z tez się ładnie zestarzała!
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
Szczere aż do bólu. Tak, że muszę ponownie zweryfikować "szufladki".

Sarmacja potrzebuje takich osób jak świeżego powietrza.

Bravo :)
Odpowiedz Permalink
Prokrustes
Ostatnio myślałem nad napisaniem artykułu o jakiej Sarmacji marzę na stare lata. Ale się nie zebrałem do tego.
W skrócie na pewno chciałbym takiej w której w miarę swoich możliwości i talentów wspieramy nasze pomysły.

Z zaufaniem mam duży problem - może to z racji wieku i ilości kuluarowych rozkmin jakie odpierniczają się w v-świecie przez ostatnie 17 lat. To nie jest tak, że to są spiski narracyjne bo często walą w efekty wspólnej jak i indywidualnej pracy. Grając swoją rolę trzeba o tym pamiętać, że grając na niszczenie czegoś - inni realnie odczują zawód, złość czy smutek.

Pewną szansą jest to, że ogólnie polityka w wirtualnych państwach umarła. Aktywność o wiele bardziej ogniskuje się na narracji, kreowaniu świata i po prostu dobrej zabawie. Więcej ludzi od władzy się wzbrania niż o nią walczy. Może to też jakieś ryzyko ale widząc ile było destrukcji... to jednak bardziej szansa.
Odpowiedz Permalink
Brunon Krasnodębski
Cytuję:
Grając swoją rolę trzeba o tym pamiętać, że grając na niszczenie czegoś - inni realnie odczują zawód, złość czy smutek.
To strasznie smutne, jak często o tym zapominamy... A ten cytat chyba powinien nam przyświecać jako motto całej naszej v-kariery i wisieć gdzieś pod logo na stronie głównej i FC.
Odpowiedz Permalink
Michaś Elżbieta II
Co do tych poczatkow mikronacji to akurat nieprawda - bylo znacznie ostrzej niz dzisiaj :) a wiec postep nie ustaje!
Odpowiedz Permalink
Filip I Gryf
Trudno się z Autorką nie zgodzić. Dopóki sarmacka gwiazda śmierci świeci to nic nie jest stracone.
Odpowiedz Permalink
Piotr de Zaym
Generalnie, zgadzam się z tym, co zostało tu napisane.
Więcej napiszę oddzielnie.
Odpowiedz Permalink
Vanderlei àla Triste v. H. dela Sparasan
Ja bym poszedł krok dalej niż autorka artykułu. Wg mnie można być przysłowiowym chujem w ramach prowadzonej narracji, ale pod warunkiem, że człowiek potrafi w odpowiednim momencie 'puscic oko' do wspolgarczy pokazując 'spokojnie, ja tylko udaje' i na nieformalnych kanałach komunikacji, w neutralnych tematach, umieć oderwać się od kreowanego wizerunku.

To bardziej brutalne co powiem, ale w mojej ocenie (niezmiennej od lat) problemem złej atmosfery mikro są toksyczni, realnie zakompleksieni ludzie, którzy zabawa w mikro rekompensują sobie nędzne życie w realu. Do jakiegoś stopnia jest to zrozumiałe i akceptowalne, ale od któregoś momentu, gdy narracyjna zlosc przekształca się w permanentna realna antypatie lub agresję, takie zachowania należy tępić. Tymczasem ludzie, którzy zatracają te granicę często dochodzą do wysokich szczebli w mikronacyjnie hierarchii społecznej, zostają ministrami, premierami, królami, itd. i w ten sposob siła rzeczy narzacaja innym swój styl.
Odpowiedz Permalink
Vanderlei àla Triste v. H. dela Sparasan
Pamiętajmy, że mikro to zabawa i tylko zabawa i jak każda zabawa kiedyś się skończy. Warto nie być wtedy zgorzkniałym, wypalonym że złości i gniewu, zmeczonyn wrakiem człowieka.

Miejmy dystans do tego co robimy i co się wokół nas dzieje. Gdy tego dystansu nie mamy być może pora zrobić sobie przerwę i pooddychać świeżym powietrzem.
Odpowiedz Permalink
Juliette Altrimenti
VHS jak zwykle nie pierdzieli się w tańcu xD

Bardzo fajnie odebraliście artykuł! Powinniśmy wyciągnąć lekcję z historii.
Odpowiedz Permalink
Natalia Helena von Lichtenstein-Hergemon
To nie jest tak, że dawniej było lepiej. Do dawniej ludzie mają tylko sentyment. Konflikty były, są i będą. Trzeba tylko umieć znaleźć swoje miejsce i mieć dystans do siebie. A to, co się stało z Sarmacją, już się nie odstanie. I chyba powoli to do ludzi zaczyna dochodzić.
Odpowiedz Permalink
Julian Fer at Atera
Co prawda to prawda. Trudno się nie zgodzić.
Odpowiedz Permalink
Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza
Nie czas nam umierać, tylko się z podłogi zbierać!... kurde GJ :)
Odpowiedz Permalink
Heinz-Werner Grüner
Cytuję:
Sam się na tym czasem łapię, dlatego życzę nam wszystkim, żebyśmy rzucali się sobie do gardeł jako Brunon, Juliette czy Andrzej Fryderyk, ale szanowali się, tolerowali, a może i lubili jako realowy Tomek, Janek i Zbyszek.
Gryzie mnie tylko jedno... Dlaczego Jul to Janek? :D
A tak już całkiem serio... Zadając się od dzieciaka "w piaskownicy" z kolegami to każdy wybierał tych co lubi i wszystko było ok. Później pojawiał się nowy na osiedlu i ten albo się dostrajał, albo siał zamęt. To jest normalna kolej rzeczy, że ludzie będą się kłócić, niestety chyba tego nie unikniemy. Róbmy jednak wszystko by dobrze się bawić z tymi co się chce, a resztą się nie przejmować. To całe "clu" mikronacji. Idź tam gdzie chcesz i rób to co chcesz, ale nie baw się z tymi, którzy Ciebie demotywują... Szanowa Jul bardzo mądre słowa.
Odpowiedz Permalink
Peter West
#komentarz dla tantiemy
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.