Dlaczego Filip Gryf wygrał swoją sprawę?

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Na ziemi sarmackiej jak wiadomo się już nie wypowiadam, bo psuję tam zabawę, ale jednak uważnie śledzę interesujące mnie wydarzenia. Jednym z takich wydarzeń jest niewątpliwie proces Księcia Filipa Gryfa. Zastanawia mnie po co ta farsa jest ciągnięta, skoro pewne rzeczy niewątpliwie gdzieś zostały dogadane, a postępowanie w wyniku ciągu pozornie przypadkowych wydarzeń straciło procesową rację bytu. Nic nie stoi na przeszkodzie temu, abym powiedział co o tym myślę na terenie własnego Zielnyboru.

Niemniej, po kolei, przy czym komentarz pozwolę sobie ograniczyć do minimum, tak aby nie męczyć się później przed Trybunałem Koronnym. Zakładam, że czytelnicy Ostatniego Bastionu Teutonizmu posiedli trudną sztukę samodzielnego myślenia.

Osoba będąca Kanclerzem składa prywatny akt oskarżenia przeciwko pełniącej funkcję Prefekta Generalnego Jej Królewskiej Mości Joannie Izabeli. Przypominam, że to właśnie JKM Joanna Izabela jako Prefekt Generalny udaremniła ciąg manipulacji wyborczych i prowadziła sprawę m.in. przeciwko Filipowi Gryfowi. Prefekt Generalny traci swoją funkcję w przypadku skazania przez Trybunał Koronny – art. 3 ust. 6 ustawy o prefektach. Ostatecznie JKM Joanna Izabela składa rezygnację z funkcji Prefekta Generalnego, a osoba będąca Kanclerzem wycofuje akt oskarżenia.

W wyniku rozpoznania apelacji Filipa I Gryfa wcześniejszy wyrok skazujący został uznany za nieważny, a Trybunał Koronny zaczyna procedowanie sprawy od nowa. Filip Gryf korzysta z już dość oklepanej sztuczki procesowej i pismem z dnia 3 października 2020 roku wnosi o umorzenie postępowania. Przepis art. 44 § 1 pkt 1) k.p.t.k. jest jasny, więc przypominam go jedynie dla porządku:
Cytuję:
Artykuł 44
§ 1. Poza przypadkami wymienionymi w ustawie, przewodniczący składu postanawia umorzyć postępowanie sądowe:
1) na wniosek uczestnika postępowania, chyba że inny uczestnik postępowania wniesie sprzeciw w ciągu 3 dni od dnia złożenia wniosku;
Nie ma znaczenia z jakiego powodu i w jaki sposób uczestnik postępowania – w tym wypadku Filip Gryf – wniósł o umorzenie postępowania. Strona przeciwna – czyli oskarżyciel publiczny – ma 3 dni na wniesienie sprzeciwu. Jeżeli tego nie zrobi postępowanie musi zostać umorzone, Trybunał Koronny nie ma w tym zakresie żadnej swobody decyzyjnej. O skutkach tego przepisu pisałem zresztą już dość dawno temu w Komentarzu do k.p.t.k.:
Cytuję:
Konieczność umorzenia postępowania w trybie § 1 pkt 1) jawi się jako procesowo niebezpieczna, bowiem łatwo sobie wyobrazić sytuację, w której uczestnik postępowania w sprawie karnej wykorzystując nieobecność oskarżyciela składa wniosek o umorzenie i sprawa zostaje prawomocnie zakończona.
W chwili złożenia pisma zaczyna się odliczanie – prefektura ma 3 dni na złożenie sprzeciwu, przy jego braku postępowanie powinno zostać umorzone. Sprzeciw taki składa jeden z osamotnionych prefektów już następnego dnia (4 października). Trybunał Koronny nie przyjmuje jednak jego pisma wskazując, że działa on bez należytego pełnomocnictwa i wzywa do przedłożenia tegoż (pomijam kwestię oceny stanowiska Trybunału). Zegar tyka.

W tym samym czasie Kanclerz na Discordzie i forum (m.in. tutaj) puszcza oczko (do kogo niech czytelnicy sami ocenią) twierdząc, że ściganie Filipa Gryfa to de facto decyzja polityczna i równie dobrze można było podjąć inną. Na pismo Trybunału Koronnego Kanclerz reaguje bardzo szybko, ale… nie udziela pełnomocnictwa, nie składa sprzeciwu, w miejsce tego czepia się błędu formalnego.

Zegar dalej odlicza czas. Do końca 7 października Kanclerz, Prefekt Generalny lub ktoś, komu udzielono pełnomocnictwa powinien wprost wnieść sprzeciw. Kanclerz ostatecznie udziela pełnomocnictwa po dwóch dniach od wcześniejszej wypowiedzi, tj. 6 października, przy czym niejako próbuje objąć pełnomocnictwem czynności wcześniejsze. Nie zgłasza formalnego sprzeciwu, nie czyni tego także prefekt, któremu udzielono pełnomocnictwa.

Czy jednak wsteczne pełnomocnictwo udzielone przez Kanclerza jest skuteczne? K.p.t.k. nie przewiduje żadnych ze znanych realnie instytucji, takich jak występowanie z przyrzeczeniem złożenia pełnomocnictwa, czy też możliwość sanowania ex post czynności dokonanych bez umocowania (regulacja instytucji pełnomocnictwa ogranicza się do art. 16a). Ponownie pozwolę sobie przytoczyć fragment mojego własnego Komentarza (który w pełni podtrzymuję):
Cytuję:
Ustawa nie przewiduje możliwości działania pełnomocnika przed udzieleniem mu pełnomocnictwa, zatem wszelkie czynności podjęte przez przyszłego pełnomocnika do czasu udzielenia pełnomocnictwa nie wywołują skutków procesowych. Przykładowo więc apelacja złożona bez udzielenia pełnomocnictwa podlega odrzuceniu bez wzywania do uzupełnienia braku.
Należy nadmienić, że zagadnienie to było również przedmiotem debaty sejmowej, zatem określenie intencji ustawodawcy jest banalnie proste. Oczywiście można próbować ratować sytuację twierdząc, że Kanclerz odniósł się do stanowiska złożonego przez osobę bez pełnomocnictwa, niemniej podtrzymuję w tym zakresie moją wykładnię, którą przedstawiłem w Komentarzu:
Cytuję:
Natomiast na oświadczenia składane bez udzielenia pełnomocnictwa uczestnik (lub jego pełnomocnik) może się powoływać, przy czym będą miały one raczej charakter materiału dowodowego, a nie czynności procesowej.
6 października Kanclerz powołuje nowego Prefekta Generalnego, a Trybunał Koronny zdaje się nadal próbować naprowadzić oskarżyciela publicznego na to, że sprawa zaraz zostanie umorzona. Nowopowałny Prefekt Generalny składa formalny sprzeciw jednak dopiero 8 października. Jest to oczywista musztarda po obiedzie, termin jest nieprzywracalny i upłynął dzień wcześniej. Sprawę należy umorzyć, przepisy są jasne.

Na marginesie należy wspomnieć także o zmianie stanowiska Prefektury, która domaga się już wyłącznie kary warunkowo zawieszonej. Ot taka ciekawostka, w Sarmacji za użycie słów „gellońska zaraza” żąda się bezwzględnego więzienia, ale za wałki wyborcze już nie. Niemniej, nie ma to już żadnego znaczenia, gdyż udało się doprowadzić do sytuacji procesowej, w której jedynym zgodnym z prawem orzeczeniem będzie umorzenie postępowania przeciwko Filipowi Gryfowi - a więc jego wygrana.

Natomiast - jeżeli Trybunał Koronny zdecyduje się jednak zignorować dość jasne przepisy k.p.t.k. i prowadzić postępowanie dalej - będzie to również niewątpliwy sukces Filipa Gryfa, ciężko bowiem sobie wyobrazić że ktoś podaruje mu lepszy prezent, niż skazanie bezprawnym wyrokiem.
Dotacje
1 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: ramael, Adrianna Raina Alatristé.
Serduszka
11 544,00 lt
Ten artykuł lubią: Mateusz Wilhelm, ramael, Grzegorz Tomasz Jakub Czartoryski, Albert Jan Maat von Hippogriff, Timan Demollari, BetelRigSun (Karol von Sarm), Torkan Ingawaar, Joanna Izabela, Joahim von Ribertrop von Sarm, Andrzej Fryderyk, Adrianna Raina Alatristé, Michał Jerzy Potocki, Laurẽt Gedeon I, Adam Jerzy Piastowski, Cillian Saerucaeg, Piotr Jankowski, Severin von Verwaltung, Aleksander Damian von Thorn-Chojnacki, Eugenia von Sarm.
Komentarze
Mateusz Wilhelm
Takiej sarmacji sie doczekaliśmy
Odpowiedz Permalink
Albert Jan Maat von Hippogriff
Czyli kolejny gelloński spisek mający na celu zniszczyć Naród Teutoński?
Odpowiedz Permalink
Michał Jerzy Potocki
Fajny artykuł. Ciekawy. I dobrze opisujący to wszystko. :)
Odpowiedz Permalink
Prokrustes
Rozumiem że dla niektórych osób racją bytu jest jątrzenie. Ja wolę poczekać na decyzję TK.

Prywatnie uważam, że cały tryb postępowania przed TK to objaw raka zżerającego Księstwo ku uciesze ... Czyjejś
Odpowiedz Permalink
Mateusz Wilhelm
To samo mozna powiedzieć o samych wnioskach - niektórych
Odpowiedz Permalink
Antoni Kacper Burbon-Conti
Oprócz udzielenia pełnomocnictwa przez Kanclerza jest jeszcze jeden wymiar działania Prefektury - żaden przepis wprost nie mówi, że uczestnikiem postępowania musi być Prefekt Generalny, zaś uczestnikiem postępowania, tudzież zwany wnioskodawcą, jest oskarżyciel publiczny (art. 11. §1. k.p.p.t.k.), którym z kolei jest.. prefekt (art. 1. ust. 1. Ustawy o prefektach), a to właśnie prefekci zastępują Prefekta Generalnego w czasie jego nieobecności, a że okoliczności doprowadziły do tego, że ani Prefekta Generalnego, ani Podprefekta Generalnego nie było, to oczywistością było zastępowanie Prefekta Generalnego przez prefekta w czasie wakatu. A może ówczesna Prefekt Generalna przed ustąpieniem z urzędu przekazała prowadzenie sprawy jeszcze wtedy ówczesnemu prefektowi? Znowu, nic nie definiuje sposobu podziału obowiązków przez Prefekta.
Cytuję:
Ustawa nie przewiduje możliwości działania pełnomocnika przed udzieleniem mu pełnomocnictwa (...)
Ustawa też nie przewiduje oficjalnego udzielania pełnomocnictwa w ogóle. I oczywiście nie chcę podważać merytoryczności autora, jednak sprawa pozostaje w rękach TK i jego decyzji.
A wymiar kary... bawmy się tak dalej, a zostanie po nas kilka smętnych postów dziennie i burzliwe wspomnienia.
Odpowiedz Permalink
Joanna Izabela
@Antoni Nie chce się mądrzyć ale TK nie przyjęło argumentacji powyższej. zwracałam uwagę na to na discodzie ale MTK stwierdził że jest inaczej ;)
Odpowiedz Permalink
Wojciech Hergemon
@Antoni Trybunał Koronny przyjął taką, a nie inną wykładnię Ustawy o prefektach, której to zresztą wykładni w toku procesu Prefektura nie zanegowała, tylko grzecznie złożyła pełnomocnictwo przyznając więc per facta concludentia Trybunałowi rację.

Trochę więc zaskakujące jest, że siedząc nad wylanym mlekiem Prefektura neguje później prawidłowość działań zarówni Trybunału jak i swoich w drodze komentarza do artykułu gazety wydawanej gdzieś w Królestwie Teutonii. ;)
Odpowiedz Permalink
Antoni Kacper Burbon-Conti
@kaxiu Ciężko przemilczeć taki poziom zgryźliwości, ale... niektórym tutaj to już chyba niestety weszło w nawyk. Pozdrawiam JWP i życzę miłego popołudnia! :)
Odpowiedz Permalink
Joahim von Ribertrop von Sarm
No niestety- taką mamy sytuację...
Odpowiedz Permalink
Karolina Aleksandra
Mnie dalej zastanawia, co jest politycznego w zaraportowaniu, że Książę dzieli się wynikami wyborów. Zadaję to pytanie od kilku miesięcy i wciąż nikt mi nie potrafi odpowiedzieć na nie...
Odpowiedz Permalink
Prokrustes
Jedyną osobą która twierdzi, że sprawa jest traktowana jako polityczna jest... Arcyksiążę WH. Z imię zasady, że jak rzuci gównem 10 razy to w końcu się przylepi.
Odpowiedz Permalink
Karolina Aleksandra
Czyli JO Kanclerz nie uważa, że to sprawa polityczna i że Teutoni się uwzięli na Księcia?
Odpowiedz Permalink
Prokrustes
Nie uważam tak. Dochodzenie i pierwszy proces były w mojej ocenie przeprowadzone w pełni obiektywnie i w oparciu o fakty.

Ale żeby nie było za słodko trzeba pamiętać, że autor artykułu w czasie afery znacząco przekroczył wszelkie granice gnojąc Księcia Seniora i odzierając z wszelkiej godności. Więc to, że ten teutończyk się uwziął jest oczywiste. Nie ma to jednak związku z postępowaniem przed TK.
Odpowiedz Permalink
Karolina Aleksandra
OK, dziękuję za wyjaśnienie :)
Odpowiedz Permalink
Aleksander Damian von Thorn-Chojnacki
Ja już się gubię w KS
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
@AleksanderTCh Nie ty jedne; ja mam tak samo...
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.