Dziewki, wóda i lasery, Mkbewe Czarniecki, 30.09.2020 r. o 00:44
Spowiedź scenarzysty
Seria wydawnicza: Droga na drugą stronę

D2b52OSs.jpg


N
ajbardziej na świecie lubię pisać wiersze. Czasem, gdy nie mogę zasnąć, włączam światło, przez przymknięte oczy namacuję długopis i ściągam skuwkę, szukam kartki. Piszę szybko, bez dłuższego namysłu, całkiem z pamięci. Gdy się zmęczę, zasypiam słodkim snem człowieka intelektualnie podniesionego na duchu.

Nie pamiętam kiedy zacząłem interesować się poezją, to była trzecia albo czwarta klasa podstawówki. Kolega podrzucił mi na przerwie dzieła Kochanowskiego, zdziwiło mnie to ale i zainteresowało. Pamiętam z jaką radością zagłębiałem się w struktury literatury polskiej. Nie zatrzymałem się na Kochanowskim. W przepastnych regałach znalazłem klasyków: Mickiewicza, Przerwę-Tetmajera, Asnyka, Twardowskiego. Nie poprzestałem też na samych książkach! W zagłębiach internetu odkryłem przepastne archiwa słuchowisk, pdf-ów, teatrów telewizji polskiej. Byłem ze sztuką na ty. Sztuka wysoka stała się prozą mojego życia, każdego dnia jeszcze kawałek, każdego dnia coś nowego.

Pewnego razu przełamałem strach i postanowiłem samemu spróbować pisać wiersze. Na początku było trudno, pisanie wierszy to nie jest robota na jeden wieczór. Trzeba przygotować materiały, zasiąść z nimi przy biurku i mocno się skupić. Ale w pewnym momencie coś zaskoczyło i jakby znienacka potrafiłem pisać całkiem niezłe sztuki. Nie żebym miał się komuś chwalić, ale mi osobiście sprawiały one dużą satysfakcję. Sama myśl o zasiągnięciu kartki ze skoroszytu napawała mnie dumą i takim nieznanym nikomu, poza wielkimi poetami, uczuciem. Tak! Dokładnie tak czuł się Puszkin, pisząc Eugeniusza Oniegina. To myślał Schiller, pisząc An die Freude. To przed oczami miał Mickiewicz, pisząc Pana Tadeusza! Czułem jedność z nimi, a oni, gdyby jeszcze żyli, czuliby z pewnością jedność ze mną!

Będąc już w wieku zgoła dojrzalszym, przełamałem się i zacząłem szukać partnera do debat o literaturze. Spotykaliśmy się w barze i dyskutowaliśmy przez dobre godziny. Pisanie poezji trochę mi już wtedy zbrzydło, miałem niby znaczny dorobek na tym polu, ale to ciągle nie było nic na tyle wartościowego, by warto było się tym pochwalić. Nie dane mi było doścignąć któregokolwiek z moich mistrzów i po cichu czułem się z tym bardzo źle. Mimo wszystko prezentowałem sobą umiejętności zgoła innego kalibru od mych interlokutorów. Żeby poszukać w życiu czegoś innego, za namowami znajomej, postanowiłem spróbować zostać scenarzystą.

Scenariusze to sztuka zgoła inna od poezji, choć posiada pewne elementy wspólne. Ich świat zachwyca, jest barwny, wielopoziomowy, nie ma tu już miejsca na jedne medium, wszakże istnieje co najmniej kilka płaszczyzn, które świadczą o kunszcie genialnego scenarzysty. Najciekawsze jest jednak to, że prawdziwym owocem scenariusza jest film, który nie jest i nie może być pracą samego scenarzysty. Do pełni szczęścia przydadzą się aktorzy, kamerzyści, reżyserzy i kostiumografowie.

Z początku szło mi średnio. Ale kierując się sugestiami i dobrymi praktykami mojej dobrej towarzyszki, nauczyłem się o budowie scenariusza, co powinien zawierać, jak być sformatowany, jak kończyć się i jak zaczynać. W oka mgnieniu osiągnąłem poziom mistrzowski, tu właśnie uczeń przerósł mistrza. Poszedłem więc dalej, wszakże musiałem znaleźć dobrą ekipę do stworzenia mojego opus magnum. Nie zajęło mi to długo, znalazłem zapaleńców podobnych do mnie. Łatwo wkręciłem się w ich towarzystwo, w międzyczasie nauczyłem się francuskiego, hiszpańskiego, angielskiego i japońskiego (powaga!), znacznie poszerzając moje horyzonty. Dzisiaj moje filmy wiszą na stronie głównej serwisu Youtube, a ja zarabiam krocie, jako najlepszy na świecie scenarzysta. Czasem jednak, zastanie mnie bezsenna noc i wrócę do poezji. Ostatecznie, to jest coś, co mi się nigdy nie nudzi.
Dotacje
2 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: ramael, Piotr vel Bocian, Juliette Alatriste, Adrianna Raina Alatristé.
Serduszka
3 540,00 lt
Ten artykuł lubią: Joahim von Ribertrop von Sarm, Piotr Jankowski, ramael, Piotr vel Bocian, Juliette Alatriste, Adrianna Raina Alatristé.
Komentarze
ramael
Ach, cóż za ewolucja przytomności umysłu i wrażliwości spojrzenia! Zazdraszczam. Tęskno mi za tym najwcześniej wspomnianym "snem człowieka intelektualnie podniesionego na duchu". O te drgnienia ducha warto czasem się upocić i wyrywać resztkę włosów na głowie. Anyways, czad!!11
Odpowiedz Permalink
Severin von Verwaltung
Zgrabny tekst. Szkoda że nie ma nawiązania do mikronacji.
Odpowiedz Permalink
Mkbewe Czarniecki
@Seweryn Nie wszystko musi być zaraz tak oczywiste.
Odpowiedz Permalink
Piotr de Zaym
Przeczytałem z dużym zainteresowaniem. Jako prozaik ;)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.