Park Stołeczny, Albert Felimi-Liderski, 16.08.2020 r. o 23:26
[Felimi-Liderski] Założenia elekcyjne

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Qqsxj6m1.png
Albert Felimi-Liderski — założenia elekcyjne

Wstęp
Elekcja zbliża się wielkimi krokami. Doczekaliśmy się jej oficjalnego zarządzenia i zgłoszenia się kilku kandydatów. Kampania wkracza w swoją kluczową i najciekawszą fazę, a Sarmaci raz jeszcze mają okazję zapoznać się i wybrać najwłaściwszą dla nich wizję Księstwa. Niniejszym publikuję zatem swoje założenia elekcyjne – niekoniecznie jest to program, ponieważ trudno stawiać sobie konkretne, ściśle określone cele kandydując na urząd niekadencyjny, nieposiadający zbyt wielu twardych prerogatyw. Panowanie to przede wszystkim test charakteru, charyzmy, pracy u podstaw. Godziny spędzone na prywatnych rozmowach, działalność zakulisowa, współpraca z pozostałymi organami księstwa – to powinien być chleb powszedni dla każdego księcia. To są prawdziwe wyzwania stawiane przed każdym kolejnym monarchą – praca, którą niekoniecznie na pierwszy rzut oka widać i za którą niekoniecznie otrzymuje się w ostatecznym rozrachunku słowa pochwały. Aktywność na każdym polu, szeroko pojęte zaangażowanie, zwyczajna obecność na co dzień. To właśnie znaczy być księciem Sarmacji.

Polityka zagraniczna
Nie bez przyczyny chciałbym zacząć właśnie od polityki zagranicznej, która przez wielu dotychczasowych monarchów była zaniedbywana. Jako Książę będę dążył do zmiany konstytucji w zakresie sprawowania pieczy nad dyplomacją, która powinna być, jak dawniej, sprawowana przez Księcia. Obecne rozwiązanie widniejące w ustawie zasadniczej jest rezultatem braku chęci Piotra III Łukasza do prowadzenia polityki zagranicznej. Nie muszę dodawać, jak fantastycznie zestarzało się to uzasadnienie.

Przekazanie dyplomacji w ręce Księcia pozwala planować długofalowo i kreować jednolity wizerunek Sarmacji na arenie międzynarodowej. Regularne zmiany rządów, a co za tym idzie, często strategii w polityce zagranicznej, nie wpływają pozytywnie na budowanie naszego wizerunku zagranicą, a zważając na skrajne opinie obywateli np. w sprawie Awary, zagrożenie staje się jeszcze większe. Potrzebujemy przemyślanej, wyważonej polityki w tym zakresie – nie not dyplomatycznych zachęcających do „cmoknięcia nas", nie wieczystego obrażania się przez spór o piksele, a przede wszystkim nie zamrażania relacji ze względu na osobiste niesnaski. Zdecydowanie przychylam się do wizji Księcia aktywnie uczestniczącego w zagranicznych uroczystościach, prowadzącego kuluarowe rozmowy, wzmacniającego (również prywatne) kontakty z głowami innych państw, inicjującego także poważniejsze dyskusje na arenie międzynarodowej. Nie mam jednak złudzeń – kilka rozmów na Discordzie nie sprawi, że wspólne inicjatywy międzypaństwowe wyrosną jak grzyby po deszczu. Nawoływania do tworzenia globalnego systemu gospodarczego, walutowego to mrzonki. Taki projekt może powstać tylko jako prywatne przedsięwzięcie osób, które najzwyczajniej są zgrane i mają ochotę taki projekt stworzyć. Żaden przykład z góry, słowa poparcia i otuchy tego nie zmienią. Dobre stosunki dyplomatyczne z pewnością jednak takiej idei nie przeszkodzą.

Dostrzegam pole do dyskusji i wymiany zdań z wieloma zagranicznymi partnerami. Nie sposób przeoczyć potencjału i wartości intelektualnej obywateli Dreamlandu, doceniam działalność ambasadora Lubomirskiego-Lisewicza z RONu, jestem pełen podziwu dla pracy wykonanej w Leocji, a to tylko wycinek całego Pollinu. Sarmacja jest mikroświatowym liderem aktywności, mamy najwięcej ludzi, jesteśmy hegemonem – w porządku. Nie zamykajmy się jednak na zagranicę i skoro już gramy w symulację państwa to symulujmy je w pełni. Nic na tym nie stracimy.

Monarchia
Dostrzegam nierozerwalny związek pomiędzy monarchią, a Sarmacją. Nie wynika to ze ślepej wiary w sformułowane na przestrzeni lat doktryny, czy inne osiągnięcia mikronacyjnej teorii państwowości. Wynika to z jednej strony z docenienia tradycji i historii, a z drugiej z przekonania co do wydajności obecnego systemu rządów.

Rola księcia na przestrzeni lat była stale modyfikowana i dynamiczna, co wiązało się z różnymi poglądami konkretnych monarchów. Bywali oni mniej lub bardziej aktywni, koncyliacyjni, charyzmatyczni, niektórzy pragnęli być politykami, a inni informatykami. Nie budzi jednak wątpliwości, że wszyscy starali się swoją działalnością zbudować autorytet i móc za jego pośrednictwem oddziaływać na społeczeństwo jako „gwarant", „lider", „patron" — w zależności od upodobania. Mikropaństwa potrzebują takiej właśnie osoby — rozważnej, z odpowiednim posłuchem, gwarantującej jedność narodu. Zdaję sobie sprawę z tego, że w naszej historii nie zawsze ta wizja pokrywała się z rzeczywistością, a każdy dotychczasowy książę zdążył znaleźć wśród Sarmatów niejednego krytyka swoich poczynań — jednak tak właśnie wyobrażam sobie postać idealnego monarchy w warunkach mikronacyjnych i takim właśnie monarchą chciałbym być.

Możemy spierać się i próbować dowodzić, że kadencyjny prezydent także może pełnić te wszystkie społeczne role wymienione powyżej, a do tego posiadać świeży mandat zaufania pochodzący z regularnych wyborów powszechnych. Koncepcja republikańska nie współgra jednak z kluczowym, omawianym wyżej przymiotem niekadencyjnego monarchy, którym jest zdolność i możność długofalowego planowania. Nie poparłbym poświęcenia tej niewątpliwej zalety w imię krótkiego zrywu aktywnościowego spowodowanego zmianami ustrojowymi.

Federalizacja, a centralizacja
Federalizacja Księstwa jest obecnie jednym z najgorętszych tematów w debacie publicznej i politycznej. Podpisanie traktatów stowarzyszeniowych można traktować w kategoriach wydarzenia przełomowego i obrazującego znak czasów — trudno wyobrazić sobie zgodę i aktywny udział Dworu na rzecz realizacji interesów narodowych samorządów patrząc dekadę wstecz.

Podpisane umowy mają jednak znaczenie głównie symboliczne i same z siebie nie rewolucjonizują de facto życia publicznego Sarmacji — przeciętny obserwator, wchodzący co jakiś czas na stronę poczytać o przebiegu rozgrywek Sarmackiej Ligi Piłkarskiej, nie dostrzeże żadnej różnicy — gdzie zatem ta federacja? Przede wszystkim na papierze, co wcale nie umniejsza jej znaczenia. Lata wyczerpującej pracy u podstaw, i mam tu na myśli z oczywistych względów głównie naród teutoński, nie poszły na marne i samorządy stały się w myśl traktatów równorzędnymi partnerami Sarmacji. Jednak znowu — nie wszystkie. Można odnieść, słuszne zresztą, wrażenie, że cała idea ratyfikacji omawianych traktatów nie została do końca przemyślana lub/i zrealizowana. Moim celem będzie niewątpliwie doprowadzić tę sprawę do końca, jasno określając sytuację ustrojową w Księstwie, mając na uwadze również głos Hasselandu i Starosarmacji, aby żaden samorząd, państwo i naród nie poczuł się potraktowany niesprawiedliwie.

Niezależnie od przebiegu wydarzeń, federalizacja KS ma miejsce tylko w sferze symboliki i kolejnych aktów w Dzienniku Praw. Wszystkich nas łączy system informatyczny, forum, na czym korzysta każda ze stron. Aktywność budowana przez mieszkańców Sarmacji, niezależnie od ich narodowości, czy działu, w którym publikują, oddziałuje na całość społeczeństwa, przenika się i to właśnie ta różnorodność jest naszą siłą. Nie podzielam w związku z tym obaw części obywateli i głosów nawołujących do „centralizacji" — nawiasem mówiąc, śmiem przypuszczać, że podobnie jak federalizacja, odbyłaby się ona co najwyżej w sferze prawnej i symbolicznej.

KakJe8Cy.jpg

Promocja i demografia
Promocja to od zawsze niezwykle nośny temat i stały punkt wszystkich exposé, programów i zapowiedzi. Przez lata byliśmy świadkami wielu dyskusji, rozmów, inicjowane były ogólnonarodowe programy naprawcze, a dalej zdaje się, że stoimy w miejscu. Z dotychczasowych doświadczeń wyciągam dwa wnioski: 1) należy opracować spójny, długofalowy (ale niekoniecznie opasły) plan działania w temacie promocji i demografii na poziomie Dworu (co zagwarantuje nam stabilność), 2) opracować go w wąskim gronie eksperckim, komunikując efekty pracy społeczeństwu już w końcowej fazie. Wertując powstałe dotychczas tematy, w których dyskutowano o możliwych posunięciach Sarmacji w tej kwestii, można znaleźć tyle pomysłów i tyle krytycznych uwag, że najważniejszym zadaniem pozostaje jedynie wyłuskać z tego to, co najważniejsze i jasno nakreślić plan działania. Nie mamy już czasu na dalsze rozwodzenie się nad promocją w ogólnopaństwowych debatach inicjowanych przez decydentów. Jako Książę zobowiążę się do utworzenia wspomnianego wyżej zespołu, który pochyli się nad omawianym problemem w sposób kompleksowy i skuteczny.

Zgoła odmienną kwestią jest nasze przygotowanie na przyjęcie większej ilości nowych mieszkańców. Kilka dni temu byłem świadkiem przybycia na naszego Discorda osoby, jak się zdawało, kompletnie niezaznajomionej z realiami mikronacji. Kilka krótkich pytań zaprowadziło kompletny chaos w szeregach Sarmatów, którzy nie potrafili w błyskawiczny, przystępny sposób zaprezentować komuś nowemu naszej gry. Czy to zarzut? Bynajmniej. To jednak sprawa, nad którą trzeba się pochylić i która musi iść w parze z promocją. Co bowiem zrobimy, gdy po (daj Wando) wspaniałej akcji promocyjnej przywitamy, powiedzmy, 20 nowych osób?

Mikroświat musi zmierzać w stronę grywalizacji. Jako osoba niewtajemniczona w świat szeroko pojętego programowania i informatyki, nie jestem w stanie samodzielnie podjąć się budowy systemu, czy nawet pojedynczych ficzerów. Wspieram jednak całym sercem ideę grywalizacji. Grywalizacji — nie fejsbukizacji. I tak jak momentami tęsknię za IRCem, tak trudno oprzeć się wrażeniu, że transfer na Discorda był jedną z lepszych decyzji ostatnich lat. Bezpłatną, sprawną, łatwą w przeprowadzeniu, a mimo to przybliżającą nas nieco do pędzącego jak nigdy pociągu internetowego postępu.

Polityka wewnętrzna
Nie zamierzam być księciem-politykiem, nie zamierzam naciskać na rząd i wymuszać konkretnych działań — tworzący go ministrowie najwyraźniej cieszą się zaufaniem społecznym i mają mandat, aby wcielać swoje pomysły w życie. Chciałbym współpracować z każdym rządem na zasadach partnerskich, ze wzajemnym szacunkiem i zrozumieniem dla drugiej strony.

Nie wykluczam pochylenia się nad reformą systemu wsi lennych — nie ma jednak mowy o jakimkolwiek nagłym przepadzie tytułów. Od jakiegoś czasu słyszymy o inflacji diuków, o konieczności zmian, te głosy co jakiś czas się pojawiają. Byłbym skłonny zainicjować w tym temacie społeczną debatę, po której czy to w gronie Dworu, czy w specjalnym gronie ekspertów, pochylilibyśmy się nad konkurencyjnym rozwiązaniem w kwestii nadań.

Książęce Siły Zbrojne to ważny element życia Sarmacji. Można powiedzieć, że Księstwo stale ewoluuje, ludzie odchodzą, przychodzą, a KSZ wciąż trwa. Kilka razy powtarzałem publicznie, że nigdy żołnierzem nie byłem, a sam temat wojskowości jest mi raczej odległy. W związku z tym, nie mam zamiaru na siłę układać wojska na nowo i starać się wmówić komuś, jak powinno działać. Liczę, że Hetman wprowadzi mnie w ten ciekawy świat militariów i dopiero wtedy będę w stanie przesłużyć się w jakikolwiek sposób swoją radą. Nie zamierzam wchodzić z butami w życie KSZ, wymieniać kadr, robić nowych porządków. Wiele lat znam i obserwuję działalność Hetmana w mikronacjach i wiem, że to rozsądny, pracowity człowiek, z którym znajdę wspólny język.

Podsumowanie
Rola Księcia jest niezwykle szeroka i trudno skonstruować, najlepiej jeszcze „od myślników" plan naprawy Sarmacji. Mija się to z celem. Zaprezentowałem moje poglądy na kilka ważkich tematów w sposób holistyczny, odpowiadając, mam nadzieję, na większość uwag i wątpliwości elektorów.

Wierzę, że jestem odpowiednim kandydatem na urząd Księcia Sarmacji. Wierzę, że moje doświadczenie, bezstronność, brak zaangażowania w trwające spory polityczne pomogą mi w realizacji przedstawionych wyżej założeń. Wierzę, że to właściwa droga dla Księstwa. Różnorodność. Otwarcie na zagranicę. Grywalizacja. Silny książę. Autorytet. Gdybym miał nadać niniejsze założenia elekcyjne telegramem, tak właśnie by on wyglądał.

Dziękuję za zapoznanie się z tym niewątpliwie długim artykułem. Zachęcam także do prześledzenia moich odpowiedzi na pytania zadane na forum: I, II, III, IV. W razie dalszych uwag — proszę o kontakt w komentarzach, na FC, na Discordzie, przez PK, a nawet poprzez Mobilne Biuro Senatorskie. Jeszcze raz dziękuję.

(—) Albert diuk Felimi-Liderski
Dotacje
1 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Gotfryd Slavik de Ruth, Juliette Altrimenti.
Serduszka
7 891,00 lt
Ten artykuł lubią: Joahim von Ribertrop von Sarm, Michaś Elżbieta II, Andrzej Fryderyk, Brunon Krasnodębski, Tomasz Ivo Hugo, Karolina Aleksandra, Aleksander Damian Chojnacki, Henryk Leszczyński, Guedes de Lima, Orjon Surma, Severin Verwaltung-Esteladio, Juliette Altrimenti, Grzegorz Tomasz Jakub Czartoryski.
Komentarze
Joahim von Ribertrop von Sarm
Ciekawy program.
Odpowiedz Permalink
Michaś Elżbieta II
Do boju, Diuku! :)
Odpowiedz Permalink
Andrzej Fryderyk
Kontrkandydatowi życzę powodzenia :)
Odpowiedz Permalink
Karolina Aleksandra
Proponuję zabawę w bingo. Za każdym razem, gdy w wolnej elekcji podczas prezentowania programu kandydata lub debaty pojawi się słowo "przepad", pijemy trunek alkoholowy. Dowolnego wyboru.
Odpowiedz Permalink
Joahim von Ribertrop von Sarm
@Karolina aż przypomniało mi się, jak ktoś gdzieś pisał o takiej węgierskiej tradycji: w święta ogląda się Sisi, a za każdym razem gdy powiedzą Sisi to się pije. Wszyscy wymiękają przy scenie, w której Sisi gubi się w lesie ;)
Odpowiedz Permalink
Michaś Elżbieta II
@joahimvonribertrop nie mialem pojecia o tej tradycji! dotad znalem tylko takie wegierskie tradycje jak nieustajaca depresja, robienie szesciogodzinnych, powolnych filmow, tesknota za imperium i haluszki w leczo!
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Serce roście patrząc na te kandydatury. Staremu pierdzielowi łezka w oku się kręci, że Ktoś, kto... na swój pierwszy zjazd przyjechał z rodzicami (tak, takie prawo staruszków, że młodzieńców zawstydzają), będzie miał szansę zasiąść na Tronie. Diuk-Który-Był-Albercikiem dojrzewał razem z Sarmacją i dojrzał z pewnością, czego o Księstwie nie zawsze można powiedzieć.
Głos i poparcie Ci moje przyobiecałem od razu, gdy ujawniłeś się, jako kandydat. Było to prywatnie, ale pomyślałem, że publicznie też powinienem; już niedługo stanie się to nawet bardziej oficjalne, niż ten komentarz. Nawet jeśli już się tak mało znaczy, jak ja teraz (nie, to nie jest biadolenie starego piernika, ot stwierdzenie faktu :) ).
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Bardzo dobrze napisany i przedstawiony program. Jestem pod wrażeniem waszego pomysłu na KS. Życzę powodzenia w pozyskiwaniu serc wyborców.
Permalink
Juliette Altrimenti
Powodzenia!

Przez przypadek tu trafiłam, czemu artykuł nie wyświetla się na stronie głównej?
Odpowiedz Permalink
Juliette Altrimenti
Ślepa jestem, znalazłam, nieważne!
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.