O nicościowaniu w kierunku przeszłości - rozważania inspirowane "BUBBLETEA"
Seria wydawnicza: Prace naukowe


I
nspiracją do napisania tego lekko popularnonaukowego artykułu jest powyżej zaprezentowana piosenka zespołu Quebonafide feat. Daria Zawiałow "BUBBLETEA". Nie będę dokonywał tutaj szczegółowej interpretacji jej piosenki, lecz wskażę główne przesłanie: tęsknimy za dawnym życiem, za przeszłością, która była w naszym odczuciu lepsza, lecz mimo wszystko musimy iść dalej. I właśnie nad tym chciałbym się trochę zatrzymać. Nad tęsknotą za tym, co było.

T
utaj będzie prywata i to realowa. Niektórzy wiedzą, że jestem osobą urodzoną na początku lat 90. Teoretycznie więc niewiele powinienem z nich pamiętać, zwłaszcza, że poszedłem do szkoły na przełomie starego i nowego tysiąclecia. Nie wiem jednak dlaczego, to ten czas jawi mi się jako utracony i magiczny. Tak samo, jak początek nowego millenium. Lata 90 oraz pierwsza dekada XXI w. była w Polsce okresem przejściowym między czasami realnego socjalizmu, a pełnym kapitalizmem (chociaż tego pewien nie jestem), który rozbłysnął z początkiem drugiej dekady XXI w. Tęsknię między innymi za:
-za beztroskim dzieciństwem, kiedy to nie musiałem podejmować żadnych ważnych decyzji,
-za tym, że gdy miałem 5 lat to potrafiłem cieszyć się z przejechania dwóch przystanków tramwajem i była to dla mnie wyprawa życia,
-za zbieraniem kapsli z chipsów,
-za takimi prostymi plastikowymi grami, które można było kupić na bazarze,
-za colą, która kosztowała 1 zł w szklanej butelce i za chipsami Maczugami,
-za tym, że nie zwracało się tyle uwagi na to, co się je i co jest zdrowe, a co nie,
-za tym, że gry video cieszyły jakoś bardziej i że miało się mniejsze wobec nich wymagania,
-za tym, że Boże Narodzenie było najbardziej oczekiwanym czasem w roku (serio, teraz już prawie nie cieszy wcale),
-za wakacjami na wsi.

M
oże powiecie, że jestem narzekaczem albo nieudacznikiem i dlatego tak wspominam przeszłość. Nie do końca. W życiu obecnie nie mam na co narzekać, żyje mi się dobrze. Mimo to mam ogromny sentyment do tego, co było. Dzieje się tak, gdyż jak twierdził J. P. Sartre, człowiek ucieka od teraźniejszości i transcenduje bądź w kierunku przeszłości, bądź przyszłości. Dlaczego nicościuję w stronę przeszłości? Czuję lęk przed wolnością i koniecznością wyboru, na który jestem skazany. Obawiając się tego uciekam do przeszłości, w której wybory te zdawały się prostsze. Nie można bowiem powiedzieć, że ich nie było. Nawet, jeśli wiele decyzji podejmowali za nas nasi opiekunowe (głównie rodzice), to część - choćby prozaicznych - decyzji należała do nas, chociażby jaki smak lodów wybrać. Wybory te naprawdę były prostsze i dawały więcej przyjemności. Czy jest to wyraz "złej wiary", o której pisał J. P. Sartre? Wydaje się, że nie, ponieważ uciekając do przeszłości nie uciekamy od absolutnej wolności. Musimy wciąż dokonywać wyborów i nie szukamy dla nich usprawiedliwień. Ucieczka w przeszłość będzie "złą wiarą" wtedy, gdy na decyzjach podjętych w przeszłości będziemy opierać przyszłe wybory. Przykładowo: skoro nie udało mi się wtedy, to po co mam próbować teraz. Nigdy nie zrzucajmy odpowiedzialności za to, co robimy na jakiś determinizm. Zawsze mamy wybór, chociażby nie wiadomo jak bardzo rzeczywistość stawiała nam opór.

W
ydaje mi się też, że dawniej, gdy byliśmy młodsi, mieliśmy mniejsze oczekiwania i wówczas ich realizacja sprawiała dużo większą przyjemność. Zaś im większe mamy oczekiwania, tym mniej radości daje choć częściowe ich spełnienie. Brak spełnienia natomiast powoduje rozczarowanie i cierpienie. Stąd też warto być umiarkowanym i próbować znaleźć szczęście w samym sobie i w tym, co mamy. Dawniej potrafiliśmy się cieszyć z małych rzeczy. Umieliśmy odkrywać to, co nowe i czerpać z tego przyjemność.

P
odsumowując, moim zdaniem świat biegł wolniej w latach 90 i w pierwszej dekadzie XXI w. Przynajmniej dla mnie. Może dlatego, że pełnoletniość uzyskałem z nastaniem drugiej dekady XXI w. i jako dziecko, a potem nastolatek inaczej postrzegałem rzeczywistość. Bardzo często wracam do tych czasów, zwłaszcza dzieciństwa myśląc, że tylko wtedy byłem naprawdę szczęśliwy. Wiem, że jest to wyraz egzystencjalnego lęku przed podejmowaniem wyborów, który czuję każdego dnia. Stąd też transcenduję często w przeszłość. I teraz pytanie do czytelników tego artykułu. Jak postrzegacie swoją przeszłość, zwłaszcza lata 90 i czy również wracacie do nich pamięcią? Jak odbieracie piosenkę "BUBBLETEA"?
Dotacje
6 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Adam Jerzy Piastowski, Taddeo von Hippogriff-Piccolomini, Michaś Elżbieta II.
Serduszka
5 671,00 lt
Ten artykuł lubią: Eugeniusz Maat, Cris Menago, Adam Jerzy Piastowski, Brunon Krasnodębski, Guedes de Lima, Tomasz Ivo Hugo, Taddeo von Hippogriff-Piccolomini, Joahim von Ribertrop von Sarm, Michaś Elżbieta II, Fiodor Anatoljewicz Godunow.
Komentarze
Guedes de Lima
Starość nie radość jak to mówią w Domu Starców im. Przywódcy w Eldoracie.
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Z przyjemnością czyta mi się Pańskie teoretyzowanie, jest to wszystko poparte sporą dawką argumentów, które do mnie po prostu przemawiają. Uważam, że każde pokolenie ma w pamięci czasy, za którymi się tęskni i które uważają za najlepsze. Oczywiście najlepsze w rozumieniu ich doświadczeń i ich życia. Młodość, czasy szkolne, studenckie zazwyczaj wspomina się pozytywnie i to one potrafią nas ukierunkować na kolejne lata. Wydaje mi się, że każde poprzednie pokolenie czy to naszych dziadków, rodziców miało teoretycznie prościej, gdyż mieli jasno postawiony cel w życiu... odbudowanie ojczyzny po wojnie, walka z komunizmem, lata 90 przypadły na transformacje i ukierunkowały młodzież na zdobywanie luksusów. Kiedy wszystko spowszedniało, podróże stały się czymś zwyczajnym, granice państwa zniknęły, a luksusowe towary potaniały oczekiwanie lub ukierunkowanie na sukces również opadł. Nie ma jasnego celu, takiego narodowego, do którego można by dążyć. Oczywiście można dążyć do bogactwa, wiedzy, władzy i stawiać sobie wyzwania osobiście, ale nie widzę w obecnych czasach większego celu, który czuć by było w narodzie, a to jest chyba kluczowe aby nadawać kierunek zmian. Dziś wszelkie zmiany wydają się dużo łatwiej osiągalne, ponieważ jako społeczeństwo wypracowaliśmy sobie całkiem dobre życie, a jak się ma dobre życie to łatwiej osiągnąć sukces. Najzabawniejsze jest chyba to, że dzisiejsze pokolenie "Z" pewnie za kilka lat będzie sobie myślało nad swoimi czasami dzieciństwa, które dla nich także było atrakcyjne. Chcę przez to powiedzieć, że nie ważne kiedy przypada czas dobrych wspomnień dla danego pokolenia / generacji bo i tak każdy zapamiętuje najczęściej swój okres dorastania i dojrzewania jako czasy beztroskie, do których z przyjemnością się wraca pamięcią. Podsumowując uważam, że dziś mamy wszystko podane na tacy, staliśmy się zbyt wygodni, nie potrafimy sobie narzucić takich oczekiwań, o które trzeba powalczyć. Cieszenie się z małych rzeczy i to codziennie, to zdecydowanie dobre i prawidłowe podejście.
Odpowiedz Permalink
Janusz Zabieraj
@AJPiastowski
Cytuję:
[...] dziś mamy wszystko podane na tacy, staliśmy się zbyt wygodni, nie potrafimy sobie narzucić takich oczekiwań, o które trzeba powalczyć.
Święta prawda.
Odpowiedz Permalink
Michaś Elżbieta II
OK, to jest chyba pierwszy raz w historii mikroświata, kiedy ktoś cytuje Sartre'a :) A mowili ze popadamy w kryzys!
Odpowiedz Permalink
Janusz Zabieraj
@defloriusz Sartre najlepszy do cytowania. ;)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.