Park Stołeczny, Brunon Krasnodębski, 31.07.2020 r. o 17:44
Czego nauczyły nas ostatnie wydarzenia? - ocena prawna

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
O
statnie wydarzenia w Księstwie rozgrywały się nie tylko w sferze politycznej. Czy tego chcemy, czy nie, sfera polityki łączy się w pewnej mierze ze sferą prawa. To, co spotkało Sarmację od poniedziałku, pokazało jasno: obowiązujące przepisy nie są gotowe na podobne afery. Obecne prawo nie było w stanie w należyty sposób zareagować na zaistniałe wydarzenia. Nie dlatego, że Trybunał Koronny jest nieudolny - sąd stosuje przepisy. Jeśli przepisy są nieudolne, sąd nie może wiele zdziałać. Zawinił prawodawca. W tym artykule, abstrahując całkowicie od nastrojów polityczno-społecznych, postaram się wytknąć nieudolność pewnym obecnie istniejącym regulacjom. A zatem: czego nauczyły nas ostatnie wydarzenia?

BW6lNUGa.jpg

Po pierwsze, że immunitet robi więcej szkody, niż przynosi pożytku.

Ile razy w ostatnim czasie mieliśmy do czynienia z sytuacją, kiedy ktoś próbuje wpływać na politykę Księcia lub stabilność państwa poprzez oskarżanie monarchy o absurdalne czyny? Poprzez składanie w Trybunale aktu oskarżenia za aktem oskarżenia? Starsi bywalcy potwierdzą, ale wydaje mi się, że zero. Czy zatem immunitet książęcy jest potrzebny?

Aby postępowanie sądowe przeciwko głowie państwa sarmackiego zostało wszczęte, w pierwszej kolejności Prefektura składa akt oskarżenia (pomijam instytucję aktów oskarżenia z oskarżenia prywatnego, gdzie oczywiście Prefektura co do zasady nie ma swojego udziału w sprawie). Dopiero przyjęcie przez Trybunał sprawy na wokandę jest równoznaczne z przyjętym przez ustrojodawcę w art. 13 ust. 1 Konstytucji Księstwa Sarmacji pociągnięciem do odpowiedzialności karnej. Znajduje to swoje odzwierciedlenie w dotychczasowej praktyce organów ścigania: Prefektura mogła prowadzić postępowanie przygotowawcze wobec Księcia pomimo posiadania przez niego immunitetu, mogła skierować akt oskarżenia do Trybunału, a immunitet zablokował dopiero przyjęcie tej sprawy do rozpoznania. W tym momencie pojawia się rola Sejmu, który większością kwalifikowaną dwóch trzecich głosów może wyrazić zgodę na pociągnięcie monarchy do odpowiedzialności. Wówczas proces rusza, a władzę książęcą przejmuje do rozstrzygnięcia regent (por. art. 13 ust. 2 Konstytucji).

Przejdźmy teraz do ratio legis wprowadzania immunitetów. Mają one na celu umożliwienie prawidłowego wykonywania swoich obowiązków - bez nacisków, gróźb spowodowania postępowania karnego, ryzyka pójścia za kratki w związku z podejmowaniem niepopularnych społecznie decyzji. Szczytna idea. Zauważam też drugie istotne uzasadnienie dla istnienia immunitetu głowy państwa - chroni on przed częstym zawieszaniem sprawowania władzy książęcej i przekazywaniem jej na ręce regenta. Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, kiedy Książę jest niewygodny bądź nielubiany. Mogłoby czysto teoretycznie dojść do sytuacji, kiedy organy ścigania niemal na siłę szukają pretekstu do złożenia aktu oskarżenia i przekazania książęcej władzy regentowi. Immunitet jest formalną przeszkodą dla takich zachowań...

...która miałaby faktycznie sens, gdyby nie Trybunał Koronny. Wszak należy pamiętać, że sąd nie przyjmie do rozpoznania sprawy absurdalnej, w której akt oskarżenia jest swego rodzaju sztuką dla sztuki, a wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że do popełnienia przestępstwa nie doszło. Skoro zatem, jak już ustaliliśmy, momentem pociągnięcia do odpowiedzialności karnej, a zatem również momentem przejęcia władzy przez regenta jest przyjęcie sprawy do rozpoznania przez Trybunał, jasno możemy zauważyć, że obecne przepisy regulujące postępowanie sądowe pozwalają bez konieczności istnienia instytucji immunitetu zablokować próby politycznego wykorzystywania postępowania karnego - poprzez nieprzyjmowanie na wokandę spraw, w których w sposób oczywisty i na pierwszy rzut oka nie doszło do wypełnienia znamion typu czynu zabronionego.

Ponadto wskazałbym w tym miejscu także na pewne rozróżnienie: przestępstwo przestępstwu nierówne. Czym innym jest popełnienie czynu zagrożonego karą banicji, poważnego i wymierzone przeciwko istotnym dobrom prawnym, a czym innym dopuszczenie się, nawet nieumyślnie, drobnego występku. Czy powinniśmy przekazać władzę regentowi w przypadku uprawdopodobnionego zarzutu dopuszczenia się przez Księcia fałszerstw wyborczych? Zdecydowanie. A w przypadku tytułowania przez monarchę osoby trzeciej nienależnym tytułem arystokratycznym? To nie miałoby sensu. To zbyt błahe przewinienie, aby angażować regenta i odbierać władzę Księciu.

Ta argumentacja pozwala przyjąć, że istnienie immunitetu nie jest obecnie konieczne. Jednocześnie pamiętając o pierwszym z przytoczonych wyżej argumentów za jego pozostawieniem, według którego immunitet pozwala pełnić obowiązki bez wywierania presji i grożenia postępowaniem karnym, postuluję zmianę przepisów w taki sposób, aby immunitet książęcy zlikwidować, a w jego miejsce wprowadzić prawo Sejmu do zagłosowania za pozostawieniem monarchy przy władzy na czas postępowania bez przekazywania jej regentowi. Dzięki temu rozwiązaniu głowa państwa, która powinna przecież świecić przykładem, będzie mogła jak zwykły obywatel odpowiadać karnie, a jednocześnie za zgodą posłów będzie mogła pozostać przy wykonywaniu swoich obowiązków, jeśli zarzucane czyny są na tyle błahe, aby nie stanowiło to naruszenia zasad demokracji.

Po drugie, że brakuje nam zabezpieczeń w postępowaniu sądowym.

Czasem w sądzie trzeba działać szybko. Udzielenie zabezpieczenia jest sposobem na to, aby przez długie oczekiwanie na orzeczenie nie dopuścić do daleko idących konsekwencji. W Sarmacji zabezpieczenia nie istnieją.

Choć nie zapadło jeszcze orzeczenie Trybunału, można z pewną dozą stanowczości stwierdzić, że wybory najprawdopodobniej zostały przeprowadzone na tyle wadliwie, że niezbędne będzie uznanie ich za nieważne. Mimo to Książę postanowił zwołać posiedzenie nowego Sejmu i nie przełożył go do czasu rozpoznania protestów wyborczych. Podjęcie przez nowowyłoniony parlament jakichkolwiek decyzji byłoby dla Trybunału Koronnego trudnym orzechem do zgryzienia - musiałby rozważyć, czy decyzje te powinny zachować moc prawną, czy jednak należałoby uznać je za nieważne od samego początku.

Rozwiązaniem byłoby zapewne przełożenie posiedzenia. Odpowiedzialna głowa państwa zapewne by to zrobiła. W sądzie nie można jednak liczyć na taką odpowiedzialność, a ustawodawca powinien zakładać najgorsze scenariusze. Gdyby istniały zabezpieczenia, Trybunał udzieliłby go poprzez wstrzymanie wykonania postanowienia o zwołaniu obrad. Problem z głowy. Tak prosty sposób, a jednak zabrakło go w Kodeksie postępowania przed Trybunałem Koronnym.

Po trzecie, że nikt nie powinien być sędzia we własnej sprawie.

O tym pisałem już w swojej pracy magisterskiej. Fakt, że Książę ma swój udział w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości, generuje problemy.

Pozwolę sobie omówić moje stanowisko na podstawie konkretnych przykładów z KPTK. Książę jest stroną postępowania sądowego. Druga strona jest niezadowolona z wyroku. Składa apelację. Apelacja zostaje odrzucona jako bezzasadna przez Marszałka. Strona postanawia złożyć zażalenie. Kieruje je do... Księcia. Czyli przeciwnej strony, na której korzyść wydane zostało orzeczenie.

Pójdźmy dalej. Strona chce złożyć skargę kasacyjną. Drugą stroną w postępowaniu był Książę. Skargę składa się do... Księcia. Ma on obowiązek przekazać skargę do rozpoznania dwóm asesorom... których może sobie wybrać sam. Strona w postępowaniu może dobrać sobie asesorów do rozpoznania skargi kasacyjnej dotyczącej tego postępowania.

Przyjrzyjmy się umorzeniom. Zażalenie na umorzenie sprawy przeciwko Księciu składa się na ręce Marszałka Trybunału. A co w sytuacji, kiedy Marszałek sam zdecydował o umorzeniu? Wtedy składa się do Księcia.

Warto na marginesie nadmienić, że samego Marszałka również powołuje Książę wedle własnego widzimisię - bez kontroli ze strony Sejmu, bez konsultacji z asesorami, bez pytania o zdanie Kanclerza. Powołuje i odwołuje go kiedy chce.

Wszystkie powyższe rozwiązania pokazują, że w razie postępowania sądowego z udziałem Księcia jest on zawsze na wygranej pozycji, co rażąco narusza prawo do sprawiedliwego procesu - gdzie strony powinny być równe. Pozostając w porozumieniu z Marszałkiem Książę może praktycznie zapewnić sobie korzystny werdykt. Obecnie pewnym zabezpieczeniem przed tym jest immunitet i przekazanie władzy książęcej w ręce regenta na czas postępowania. Mimo to, w razie zmiany przepisów w sposób, jaki omówiłem w pierwszym punkcie artykułu, konieczne byłoby również usunięcie monarchy ze składu Trybunału. Nie po to mamy tylu asesorów, żeby dorzucać jeszcze głowę państwa. Wystarczy powołać Wicemarszałka spośród asesorów i zapewnić kontrolę Sejmową powoływania i odwołania tak jego, jak i samego Marszałka.

Nadto, obecne brzmienie art. 13 Konstytucji przewiduje, że przekazanie władzy w ręce regenta ma miejsce tylko podczas postępowania karnego. W tym punkcie mojego artykułu starałem się wykazać, że zagrożenie zaistnienia nierówności procesowej w postępowaniu z Księciem miałoby miejsce jedynie wówczas, gdyby przyjąć rozwiązania, jakie omówiłem w punkcie pierwszym. Okazuje się jednak, że w postępowaniu cywilnym Książę nie przekazuje władzy regentowi, a zagrożenia, jakie omówiłem, w razie pozwania lub bycia pozwanym przez monarchę mogą mieć miejsce już w obecnym porządku prawnym. To tym bardziej pokazuje konieczność natychmiastowego wykluczenia Księcia ze składu TK.

Konkludując moje rozważania stwierdzam, że ostatnie wydarzenia pokazały wadliwość niektórych mechanizmów zawartych w przepisach sarmackiego prawa. Jestem zdania, że nowy Sejm powinien niezwłocznie podjąć się dokonania stosownych zmian w Konstytucji i ustawach.
Dotacje
500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: ramael.
Serduszka
7 340,00 lt
Ten artykuł lubią: Joahim von Ribertrop von Sarm, Janusz Zabieraj, Erik Otton von Hohenburg, Andrzej Fryderyk, Grzegorz Tomasz Jakub Czartoryski, Cillian Saerucaeg, Eugeniusz Maat, BetelRigSun (Karol von Sarm), Wojciech Hergemon, Felix Polon von Sarm, Alexander Rose, Albert Felimi-Liderski, ramael.
Komentarze
Brunon Krasnodębski
Dodaję komentarz, bo zauważyłem, że nie wspomniałem o jeszcze jednej istotnej sprawie, która mi umknęła. Mianowicie, art. 13 Konstytucji przewiduje, że przekazanie władzy w ręce regenta ma miejsce tylko podczas postępowania karnego.

W ostatnim punkcie mojego artykułu starałem się wykazać, że zagrożenie zaistnienia nierówności procesowej w postępowaniu z Księciem miałoby miejsce jedynie wówczas, gdyby przyjąć rozwiązania, jakie omówiłem w punkcie pierwszym.

Okazuje się jednak, że w postępowaniu cywilnym Książę nie przekazuję władzy regentowi, a zagrożenia, jakie omówiłem, w razie pozwania lub bycia pozwanym przez monarchę mogą mieć miejsce już w obecnym porządku prawnym. To tym bardziej pokazuje konieczność natychmiastowego wykluczenia Księcia ze składu TK.
Odpowiedz Permalink
Piotr de Zaym
Kluczowe jest jedno pytanie: czy Książę ma być takim prezydentem o skromnych uprawnieniach, dla tradycji nazywanym Księciem - czy raczej Monarchą? Jeśli pozbawimy Księcia immunitetu i kolejnych uprawnień, stanie się kimś mniej znaczącym niż król(owa) w nieistniejącej, realowej Wielkiej Brytanii. Ot, wybieramy sobie Szefa Państwa, nazywamy go Księciem, ale możemy w dowolnej chwili oskarżyć, skazać, wyrzucić.
Owszem, zgoda, sytuacja, gdy Książę jest w TK, nie jest dobra. Tu trzeba się poważnie zastanowić. Ale według mnie zamiast rozważać, jak łatwiej Księcia móc karać, trzeba raczej myśleć nad czymś zupełnie innym. Może spróbujmy zastanowić się, kto może być kandydatem na Księcia? Może spróbujmy postawić jakieś wymogi? Bariery? Zabezpieczenia? Wymóg jakiegoś tytułu arystokratycznego? Jakiegoś doświadczenia na sarmackich urzędach?
Niestety, bywa tak, że kandydat wydaje się świetny, ale na tronie się nie sprawdza. Jestem w Sarmacji dostatecznie długo, by o tym pamiętać. Nigdy nie będzie pewności, że Książę okaże się rewelacyjny i wspaniały. Ale to my musimy starać się wybrać najlepszego.
Dla jasności: ja w Sarmacji byłem już Kanclerzem, Podkanclerzym, Ministrem, Wiceministrem, Namiestnikiem prowincji, Burmistrzem... A w Hasselandzie Królem, Gubernatorem Generalnym i Premierem. Nie zamierzam ubiegać się o sarmacki tron.
Odpowiedz Permalink
Wojciech Hergemon
Ja tylko zauważę jeden fakt - kryzys ostatecznie udało się dość szybko rozwiązać demokratycznymi i legalnymi metodami. Oczywiście można sobie wyobrazić inny przebieg zdarzeń, swoistą wojnę totalną, ale i na ten wypadek zaplanowane zostały odpowiednie posunięcia.
Odpowiedz Permalink
Piotr de Zaym
@kaxiu Rozumiem, że są w Sarmacji osoby, które planują działania trochę jak partię szachów - co najmniej kilka(naście) ruchów naprzód ;) Ale ja zdecydowanie bym wolał, żeby zamiast koncentrować się na obalaniu Księcia, skupić się na wybraniu jak najlepszego Księcia i następnie go wspierać (co nie oznacza, że bezkrytycznie).
Odpowiedz Permalink
Wojciech Hergemon
@PiotrdeZaym W sytuacji, w której głowa państwa najprawdopodobniej popełniła przestępstwo - wyjątkowo źle o opozycji świadczyłoby to, że jedynym planem jest krzyczenie "abdykuj". W istocie znaczyłoby to, że jesteśmy idiotami. Istniała realna groźba paraliżu państwa, czego dowodem są chaotyczne działania eks-Księcia na dzień przed abdykacją. Na szczęście albo się opamiętał, albo ktoś mu dobrze doradził - ale równie dobrze moglibyśmy być teraz na etapie prób procedowania wniosku o referendum i jego blokowania przez głowę państwa oraz oddanych mu ludzi.

Teraz musimy się skupić przede wszystkim na uprzątnięciu chaosu w jakim znalazło się państwo, a chaos ten ma wymiar i prawny i społeczny. Elekcja następcy jest tylko jednym z elementów (choć dość istotnym).
Odpowiedz Permalink
Brunon Krasnodębski
@PiotrdeZaym Słuszna uwaga, natomiast zastanowić można się również od drugiej strony: czy Książę ma być takim super-monarchą, który może czuć się bezkarny i nieusuwalny. Myślę, że głowa państwa powinna faktycznie być wzorem cnót, a w związku z tym wręcz nie dopuszczać do sytuacji, kiedy w ogóle postępowanie karne czy procedura odwołania mogłaby się rozpocząć. Wymagajmy od Księcia znacznie więcej niż od zwykłych obywateli, a nie chrońmy go różnymi mechanizmami przed... nie do końca wiadomo przed czym. Przed sprawiedliwym procesem w razie popełnienia czynu przestępczego?

Wydaje mi się, że powinniśmy iść w coś pomiędzy modelem brytyjskim, gdzie władca to fajny dodatek do tradycji, a modelem w pewnym sensie średniowiecznym, gdzie postawić Księciu zarzut jest niezwykle trudno. Warto byłoby wypracować pewien środek pomiędzy tymi skrajnościami.
Odpowiedz Permalink
Piotr de Zaym
@kaxiu Zgadzam się, że gdy dostrzeże się złe działanie Księcia, to trzeba takiemu złemu działaniu - przeciwdziałać. Co do obecnej sytuacji - chaosu prawnego nie ogarniemy natychmiast (właściwie każdy kolejny incydent wskazuje, że sarmackie prawo jest dziurawe jak durszlak i na dodatek mocno przerdzewiałe), a dla opanowania chaosu społecznego potrzeba minimum zgody różnych formalnych i nieformalnych stronnictw i osób. Z tym będzie ciężko.
@BrunonKrasnodebski Pomysł na model brytyjsko-średniowieczny bardzo mi się podoba. A że głowa państwa winna być wzorem cnót... cóż, zgoda nie w 100, a w 1000%! Powinna...
Odpowiedz Permalink
Wojciech Hergemon
@PiotrdeZaym Skoro my jesteśmy zgodni, to chyba i zgoda ogólnospołeczna jest bliska ;).
Odpowiedz Permalink
Piotr de Zaym
@kaxiu Tak by się wydawało ;))) ale lepiej dmuchać na zimne...
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.