Park Stołeczny, Brunon Krasnodębski, 19.07.2020 r. o 17:05
Koncepcja na umiędzynarodowienie nauki

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
W
ostatnim swoim artykule traktującym o nauce i szkolnictwie wyższym na gruncie ponadnarodowym podjąłem się próby odnalezienia plusów i minusów różnych możliwych opcji umiędzynarodowienia tej dziedziny życia. Tym razem chciałbym mniej ogólnikowo przedstawić moją autorską koncepcję wynoszenia nauki i szkolnictwa na poziom międzypaństwowy. Wierzę, że prościej jest dyskutować nad konkretnymi postulatami i mam głęboką nadzieję, że merytoryczna debata pozwoli wypracować ciekawe rozwiązania, które będą możliwe do ewentualnego zaproponowania innym państwom.

Q4R45PP2.png


Ujednolicenie systemu kształcenia.

Stoję na stanowisku, że ogromną korzyścią z umiędzynarodowienia nauki i szkolnictwa byłoby ujednolicenie systemu kształcenia. Mam przez to na myśli między innymi uregulowanie na szczeblu międzypaństwowym kwestii związanych z tytułami i stopniami oraz ich nadawaniem. Wydaje mi się, że powinny one składać się z: tytułu zawodowego magistra net. i odpowiedników (inżyniera net., lekarza net.), stopni naukowych doktora net. i doktora habilitowanego net. oraz tytułu naukowego profesora net. W mojej ocenie, nadawaniem tytułu magistra oraz stopni naukowych doktora i doktora habilitowanego powinny zajmować się same uczelnie na zasadzie przygotowania pracy dyplomowej, a w przypadku habilitacji - przedstawienia dorobku naukowego. Profesurę najwybitniejszym i najbardziej zasłużonym doktorom habilitowanym nadawać powinien międzyuczelniany, międzynarodowy organ kolegialny złożony z przedstawicieli środowisk akademickich (roboczo pozwolę sobie nazwać ten organ Radą).

Uważam, że rezygnacja z istnienia stopnia doktora habilitowanego nie jest korzystna. Obecnie, mając dużą ilość wolnego czasu, można zostać doktorem w paręnaście dni. Następnie pozostaje już tylko profesura, która powinna być w mojej opinii wyróżnieniem, zwieńczeniem pracy naukowej i zaszczytem. Doktorzy zatem nie mają możliwości dalszego awansu, bowiem nie ma już nic pomiędzy doktoratem a profesurą. Habilitacja mogłaby stanowić dobry stopień pośredni - byłaby z jednej strony jakimś uhonorowaniem dorobku naukowego i nie wystarczyłoby do jej uzyskania odbębnienie pracy dyplomowej na dany temat, z drugiej zaś strony nie byłaby ona tak prestiżowa jak profesura i nie wymagałaby aż tak dużego dorobku naukowego, jakim powinni w mojej ocenie legitymować się profesorowie. Ujęcie na poziomie ponadnarodowym zasad przyznawania tytułów i stopni dodatkowo zapobiegłby sytuacjom, kiedy stopień stopniowi byłby nierówny - w każdym bowiem państwie i na każdej uczelni sposób uzyskania awansu byłby podobny i wymagałby podobnego zaangażowania ze strony zainteresowanej osoby.

Jednolitość tytułów i stopni usprawniłaby proces nostryfikacji. Skoro byłyby one uregulowane na poziomie międzynarodowym nic nie stałoby na przeszkodzie, aby niejako automatycznie podlegały one powszechnemu uznaniu. Zdobycie tytułu lub stopnia na jednej uczelni skutkowałoby możliwością posługiwania się nim również w innych szkołach wyższych, nawet poza granicami kraju - bez konieczności składania wniosku o dokonanie nostryfikacji. To duże ułatwienie usprawniłoby międzynarodową wymianę naukowców i studentów.

Współpraca międzyuczelniana i Biblioteka Pollinu.

Jestem zdania, że należałoby jak najbardziej aktywizować naukowców, dydaktyków i studentów do większej aktywności międzynarodowej, a nie tylko do ograniczania się do własnej uczelni macierzystej. Oczywiście nie da się mobilizować ludzi ustawą i nie wystarczy samo zawarcie w traktacie przepisu przewidującego aktywną współpracę. Przede wszystkim w tym celu chciałbym powołać wspomnianą wyżej Radę. Mogłaby ona podejmować działania aktywizujące, na przykład organizować konferencje, sympozja, zjazdy.

Szczególnie istotne jest dla mnie utworzenie Biblioteki Pollinu. Pod tą nazwą mam na myśli miejsce, gdzie publikowany byłby dorobek naukowy - oczywiście z oznaczeniem autora i poszanowaniem pełni jego praw autorskich. Dorobek rozumiem bardzo szeroko - jako prace dyplomowe, artykuły, relacje z konferencji, wykłady... Dzięki temu byłyby one zgromadzone w jednym miejscu: nie mogłyby się zgubić, a awarie czy upadki państw nie prowadziłyby do ich przepadnięcia. Jednocześnie dyskusje pod dziełami toczyłyby się na właściwych uczelniach. Nie chodzi o to, aby Biblioteka stała się forum dyskusyjnym - wręcz przeciwnie, nie przewiduję możliwości podejmowania w niej debat. Byłaby ona wyłącznie miejscem zbierania i zabezpieczania dorobku dla przyszłych pokoleń.

Rada.

Oprócz wspomnianych powyżej zadań Rady, chciałbym przekazać jej pewna uprawnienia administracyjne mające na celu zapewnienie prawidłowego funkcjonowania całego tego systemu międzynarodowej nauki i szkolnictwa: w szczególności nadzór nad Biblioteką, rozpatrywanie odwołań od decyzji o nadaniu lub nienadaniu stopnia lub tytułu czy kompetencję do działania jako sąd dyscyplinarny dla naukowców i studentów.

W skład Rady wchodziliby przedstawiciele wszystkich państw i uczelni, co przesądzałoby o jej apolitycznym, bezstronnym charakterze - dzięki temu żaden ośrodek naukowy nie miałby większości w tym organie, a sama Rada działałaby wyłącznie dla dobra nauki i szkolnictwa wyższego, w ramach międzyuczelnianego konsensusu.
Dotacje
2 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Guedes de Lima, Filip I Gryf, ramael, Adam Jerzy Piastowski.
Serduszka
6 206,00 lt
Ten artykuł lubią: Guedes de Lima, BetelRigSun (Karol von Sarm), Taddeo von Hippogriff-Piccolomini, Joahim von Ribertrop von Sarm, Felix Polon von Sarm, Alfred Fabian von Hohenburg Tehen-Dżek, Filip I Gryf, Joanna Izabela, ramael, Gustaw Fryderyk, Adam Jerzy Piastowski, Tomasz Ivo Hugo.
Komentarze
Adam Jerzy Piastowski
Jakby nie patrzeć, to mikronacje nie są na tyle powszechnym zjawiskiem, abyśmy dysponowali różnorodnym społeczeństwem liczonym w tysiącach osób. To rozrywka niszowa i raczej taka pozostanie. Obawiam się, że za pewien czas będziemy mieć swoisty wysyp profesorów, doktorów, magistrów. Czy to źle? Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, chcę zwrócić tylko uwagę, że tak samo jak i teraz mamy wysyp markizów, diuków itp... tak samo będziemy mieć inne stopnie nadawane w nadmiarze. Stopień naukowy nie będzie świadczył o niczym szczególnym, poza dobrą zabawą i włożoną pracą w jego zdobywanie. Osobiście jednak nie zachęca mnie zdobywanie zaszczytów naukowych, bo z perspektywy mieszkańca z kilkuletnim stażem uważam, że żaden nowo zdobyty tytuł doktora nie będzie na tyle wartościowy jak doświadczenie zdobyte podczas angażowania się w różne przedsięwzięcia, czy to polityczne, społeczne, artystyczne, graficzne itp. Z jednej strony nie czuję potrzeby posiadania tytułu naukowego, z drugiej nie chcę zabijać czegoś co innym może dać radość. Wydaje mi się, że większą wartość będą mieć stopnie naukowe, kiedy nie będą one nazbyt powszechne. Być może należałoby przedefiniować hierarchię wartości społecznej i pokusić się o stworzenie takiego systemu, który powodowałby, że osoby z tytułem naukowym mogłyby podejmować stanowiska niedostępne dla osób bez tego tytułu.
Odpowiedz Permalink
Brunon Krasnodębski
@AJPiastowski To bardzo słuszna uwaga. Faktycznie specyfiką mikronacji jest, że po pewnym czasie każdy jest szlachcicem, arystokratą czy profesorem. Jest to też zapewne dobry argument za wprowadzeniem większej liczby tytułów i stopni (może jeszcze licencjat? może docent?), aby odwlec w czasie to "sprofesoryzowanie" społeczeństwa. Ale mimo wszystko, patrząc na ilość uczelni, wydaje mi się, że wielu osobom zdobywanie tytułów sprawia frajdę.

Pomysł z uzależnieniem zajmowania stanowisk od wykształcenia jest bardzo ciekawy i na pewno warty rozważenia - ale raczej na gruncie wewnętrznego porządku prawnego, a nie umowy międzynarodowej. Konsultacje społeczne w tym zakresie mogłyby się okazać niezwykle cenne. Obawiam się tylko, że mogłoby to zniechęcać od ubiegania się o stanowiska. Ale to takie luźne rozmyślenia, bo pomysł jest w mojej opinii bardzo dobry.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.