Herold, Juliette Alatriste, 13.06.2020 r. o 23:10
[KZnRzNiepotrzebnych] Mikronacje - dlaczego do nich wracamy?

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
To będzie wyjątkowa rozmowa. Szczera, odważna, poruszająca. Dotykająca rzeczy, do których nieraz się nie przyznajemy. Wyjątkowa będzie z kilku względów, jeden z nich to zacne grono rozmówców. Rozmowę poprowadził Andrzej Fryderyk, który niemal bez przerw od 7 lat uczestniczy w życiu mikronacji. Gośćmi tego spotkania zostali: Orjon von Thorn-Surma, Bartosz von Thorn-Janiczek oraz Siergiusz Asketil. Panowie Ci mają wspólny mianownik – żegnali się z mikronacjami. Ale nie na długo, efekt bumerangu ściągnął ich z powrotem. Opowiedzą o tym, dlaczego odeszli, ale również i o tym, co spowodowało, że wrócili. Zapraszam do lektury.

bum038a5.png


WXSxFO2t.png
Każdy z nas w mikronacjach – z większymi lub mniejszymi przerwami – jest już od wielu lat. Część Was swoją przygodę wiążę głównie z Sarmacją, inni mają doświadczenia też i z innych mikronacji, a jeszcze inni wręcz je tworzyli od podstaw. Mimo tego, że lata mijają, to wciąż możemy się spotkać i wspólnie porozmawiać. Więc, jak mniemam, cały czas, mimo chwilowych odejść, Sarmacja przyciąga Was do siebie. Zastanawiam się, jaka jest tego przyczyna, więc pomyślałem, że może warto od pozornie prostego pytania. Czym tak w zasadzie są dla Was mikronacje?


k51455IH.png
Dla mnie osobiście mikronacje były - i w sumie nadal są, mimo faktu, że śledzę je znacznie rzadziej - odskocznią od tego, co dzieje się w moim realnym życiu. Z początku, kiedy rejestrowałem się w Surmenii, traktowałem to jako swego rodzaju zabawę, bo zupełnie nie wiedziałem, o co w tym wszystkim chodzi, jak to wszystko funkcjonuje itd. No i tak wyszło, że ta "zabawa", choć z przerwami, trwa już 5 lat... ;)
W międzyczasie pośrednio dzięki mikronacjom nauczyłem się pewnych przydatnych w realu rzeczy (ogarnianie stron, serwerów, technikaliów, IRCa - niech spoczywa w pokoju...), więc poza rolą odskoczni od rzeczywistości wirtualny świat odegrał w moim realnym życiu jakąś pożyteczną rolę - co z pewnością nie byłoby możliwe bez pomocy wielu życzliwych i wspaniałych osób, które tutaj spotkałem.


7w8O1r42.png
Tak jak wspomniał Orjon, mikronacje to genialna odskocznia. Od codzienności, od tego co na co dzień nas zajmuje i co robimy - zawodowo czy nie. Ale z drugiej strony to też genialna płaszczyzna do realizowania się - zarówno pod kątem technicznym (można tworzyć strony instytucji), fabularnym (sfera pisania) czy prawnym (działanie w obrębie samorządów, władzy centralnej, wojskowości). Dla jednych to pole do realizowania się w tym, co ich interesuje, a dla innych pierwszy krok do tego, by rozwijać to realnym życiu. Także dla mnie mikronacje to też dobra płaszczyzna do eksperymentowania z tym, co interesuje nas prywatnie. No i co tu się oszukiwać - to źródło przyjaźni na długie, długie lata.


02R7X16K.png
W Mikroświecie pojawiłem się w styczniu 2013 roku. Dotarłem wtedy do granic Królestwa Dreamlandu, gdzie rozpocząłem swoją karierę. Wtedy mikronacje były dla mnie odskocznią od życia realnego — szkoły, obowiązków domowych, zdarzających się czasem przykrości. Jednak z perspektywy czasu uważam, że działalność w Dreamlandzie, a od 2014 także w Sarmacji, była dla mnie przede wszystkim przestrzenią do uczenia się i eksperymentowania. To tutaj nabrałem pewności co do kierunków studiów, tutaj nauczyłem się podstaw tworzenia i stosowania prawa, ale także znalazłem tutaj osoby, które podzielały moje zainteresowania i z którymi miło spędzałem czas. W pewnym momencie mikronacyjna społeczność była dla mnie tą najważniejszą, do której dostosowywałem inne aspekty mojego realnego życia. Nie było to zdrowe — ale wspominając ten okres wcale tego nie żałuję. Cieszę się, że dzisiaj mogę śmiało stwierdzić, że nie była to wyłącznie "gierka" do "zabicia nudy", ale coś, co w znaczący sposób ukształtowało mnie jako człowieka.


WXSxFO2t.png
Czyli generalnie zgadzamy się co do jednego – mikronacje dają nam pewien sposób pewnego rodzaju ucieczki od realnych zmartwień, nużącej codzienności. Kreatywna, dająca pole do nauki nowych rzeczy, poznania nowych ludzi. Ale z drugiej strony niejednokrotnie widziałem opinię, że jest to złudne, a wiele więcej można zyskać „w realu”. Trudno się z tym nie zgodzić… Ale jednak wybieramy mikronacje. Dlaczego?


02R7X16K.png
W 2013 roku miałem 14 lat. Byłem gówniarzem z obszarów wiejskich. Choć wyróżniałem się wśród rówieśników, to niewiele wiedziałem o życiu. Nie miałem też możliwości skutecznego działania w świecie rzeczywistym, dlatego łatwo zaaklimatyzowałem się w społeczności, która stawiała przede mną jakieś wyzwania, a jednocześnie jej członkowie sprawiali, że czułem się tutaj potrzebny. Mogę więc przyznać, że po części wybrałem mikronacje, bo brakowało mi tej akceptacji. Jednak wraz z upływem lat nabierałem doświadczenia i zaczęły się otwierać przede mną różne możliwości. W pewnym momencie było jasne, że wyciągnąłem stąd wszystko, co się dało. Wtedy real — działalność społeczna, współpraca oko w oko, rozwiązywanie prawdziwych problemów — zdecydowanie wygrał.


7w8O1r42.png
Przede wszystkim jeśli ktoś ucieka od życia realnego całkowicie w wirtualne (nie tylko mikronacje) to jest to problem i ciężko z tym dyskutować. Natomiast jeśli dla kogoś virtual jest dodatkiem, ciekawym, ważnym, ale dodatkiem - to jest to doskonałe uzupełnienie rzeczywistości. A dlaczego mikronacje? Myślę, że kiedyś, w szczycie ich popularności, były swego rodzaju dzisiejszymi "mediami społecznościowymi". Chcieliśmy tworzyć, mieć kontakt, chcieliśmy być doceniani, kojarzeni. Mikronacje częściowo wypełniały potrzeby z piramidy Maslowa.


k51455IH.png
Powiem szczerze - nie wiem. Na same mikronacje trafiłem praktycznie przypadkowo i ot tak wydały mi się ciekawą formą spędzania czasu - a w miarę czasu i tego, jak rozwijały się niektóre dyskusje i spory (choćby Baridajski Sierpień czy nocne rozmowy dotyczące fuzji STS i Sclavinii), po prostu wzbudzały we mnie spore emocje i powodowały, że się angażowałem w te czy inne sprawy - dlatego właśnie chociażby wspominane w wielu dyskusjach motto "wirtualne państwo, realne emocje" jest z pewnością nadal aktualne (choć oczywiście, z racji na sytuację w mikronacjach, jaka jest obecnie, tego wszystkiego jest nieco mniej, niż było kiedyś).


WXSxFO2t.png
Pojawiły się dwa wątki – platformy społecznej zapewniającej możliwość kontaktu, pokazaniu siebie, docenienia. Z drugiej strony pojawia się emocjonalne zaangażowanie w życie mikronacji. Mam wrażenie że to się łączy. Są takie rzeczy, osoby, do których wracacie myślami, nawet w tych przerwach od mikronacji?


7w8O1r42.png
Oczywiście - zarówno są to rzeczy w które się zaangażowaliśmy i poświęciliśmy im dużo czasu (miasta, instytucje, etc.) jak i przyjaźnie, które z płaszczyzny wirtualnej przeszły na realną. Więc nie sposób nie wracać do tego wszystkiego - a zawsze będzie to mniej lub więcej "zamieszane" w mikronacje.


k51455IH.png
Bardzo miło wspominam nieistniejącą już Surmenię (niech spoczywa w spokoju... choć ktoś niby planuje reaktywację, więc kto wie?), w której przecież rozpocząłem swój mikronacyjny żywot i poznałem sporo ciekawych ludzi (m.in. ród Zepów - jeśli ktokolwiek z członków tego rodu czyta ten wywiad, to serdecznie pozdrawiam :)). Oprócz tego ciężko zapomnieć o rzeczy, na którą poświęciłem zdecydowanie najwięcej roboczogodzin w mojej mikronacyjnej przygodzie, czyli Galerii von Thorn (która ostatnio działa dość średnio... niestety, realioza robi swoje).


7w8O1r42.png
Przykładów i wspomnień jest wiele… Niewielki, ale przyjemny zjazd dolnośląski w moich rodzinnych strojach - RCA, Piotr Mikołaj, Kedar, Michael von Lichtenstein, Calisto, ś.p. Bartek Mackiewicz. Ogniska, wyjazd do Czech. Niejednemu ten region zawrócił potem w głowie i w sercu. :) Także te przyjaźnie zostały na lata.


02R7X16K.png
Przede wszystkim wracam myślami do mojego pożegnania. Kiedy już wiedziałem, że w realu czekają na mnie ciekawsze zadania, a sytuacja polityczna w Sarmacji była wyjątkowo gorąca, podjąłem kilka odważnych decyzji, które później okazały się również bardzo nieodpowiedzialne. Kto pamięta Baridajski Sierpień, ten wie, jaki ogień rozlał się po unii sarmackiej. Choć idee tego działania były słuszne i uzasadnione ówczesną rzeczywistością, to jednak ich realizacja pozostawiała sobie wiele do życzenia. Cały mój dotychczasowy dorobek, poświęcony czas, został tak naprawdę zaprzepaszczony. Nie przeszkadzało mi to — wierzyłem, że pozwoli mi to uwolnić się od Sarmacji i chęci ewentualnego powrotu. Żałuję tylko, że zraziłem do siebie wiele osób i zerwałem pewne kontakty. Nie było to tego warte. Lepiej jest oddzielać tę naszą polityczną zabawę od relacji, które tutaj budujemy.
Cieszę się o tyle, że nie zostałem wyklęty przez wszystkich. Nadal utrzymuję kontakt z paroma osobami, które były dla mnie szczególnie bliskie w Mikroświecie. Trójkę z nich zaprosiłem nawet na swój ślub. Choć pandemia pokrzyżowała plany naszego spotkania, to mam nadzieję, że będą ku temu także inne okazje.


WXSxFO2t.png
Nostalgiczne wspomnienia, niekiedy głównie mikronacyjne, często powiązane z rzeczywistością, realnymi przyjaźniami. Ale jednak odejścia się zdarzają. Siergiusz powiedział o tym dość dużo, wręcz stwierdził, że „spalił za sobą mosty”, aby skutecznie odejść. Po kilku latach jednak wciąż rozmawiamy „w Sarmacji”.
Zatem myślicie że bardziej odchodzimy bo chcemy, czy z konieczności? Jakie są ich przyczyny? Czy są skuteczne sposoby, by odejść i nie wracać? Przypomina mi się jak w innej społeczności mój znajomy postanowił na odchodne wszystkich zwyzywać…



k51455IH.png
Wydaje mi się, że obydwie teorie są równie prawdopodobne. Odchodzimy zarówno ze względu na to, że tego chcemy (znudziło nam się, nie mamy chęci/ochoty/czasu) oraz dlatego, gdyż jest taka konieczność (sprawy realne, konieczność zajęcia się innymi sprawami niż mikroświat) i myślę, że są to rzeczy, które niekoniecznie muszą się wykluczać - ktoś może odejść dlatego, że musi i że chce zrezygnować z uczestnictwa w tej "zabawie". Zabawie, na którą - jeśli ktoś się rzeczywiście wkręci - poświęca się jednak sporo czasu.
Czy są skuteczne sposoby na bezpowrotne odejście? Trudno powiedzieć - z pewnością da się odejść z mikronacji, ale - jak widać chociażby na moim przykładzie - gdzieś jednak cały czas pamięć o mikronacjach siedzi w głowie i ciężko się jej wyzbyć (choć ostatnio mikroświat obserwuję coraz rzadziej, to jednak nadal czasem zaglądam na forum...). Jeśli ktoś ma odpowiednio dużo determinacji, to być może taki scenariusz jest w jego przypadku prawdopodobny.


7w8O1r42.png
Myślę, że prócz tego co dodali koledzy, ważny jest jeszcze 3 czynnik powodujący odejście - mianowicie odejście innych. Jeśli tracimy w mikronacjach fajne osoby, z którymi się tworzyło coś ciekawego, to przestajemy czuć energię i moc twórczą. Czasami szybko, czasami wolniej - ale jednak to znika. I odchodzimy. A skuteczny sposób na odejście? Nie ma. Dla jednych będzie to odejście i już, dla innych chwilowe zniknięcie by w końcu wrócić (jak dla mnie). Umówmy się - mikronacje to miły dodatek do życia, bez pierwszeństwa. Więc należy traktować to tak, by nie przeszkadzało w życiu.


WXSxFO2t.png
Myślę że będziemy przechodzić już do końca naszej rozmowy. Jednakże na koniec chciałbym się dowiedzieć, co Was skłaniało do powrotów. Ciekawi mnie, co powoduje, że jednak po jakimś czasie nie obserwowania, nie wchodzenia do mikronacji, zagląda się do niej ponownie? Jak to bywało u Was? Czy to jakieś słowa od innych znajomych mikronautów? Czy może w mniej zajętym czasie sami postanowiliście zajrzeć, zobaczyć co się zmieniło? Czy trudno się odnaleźć w takiej „nowej rzeczywistości”?


7w8O1r42.png
Przypadek. Od czasu do czasu logowałem się na stronę - raz na kilka/kilkanaście miesięcy, by spojrzeć co się dzieje. I pewnego dnia tak się zalogowałem, pogadałem przypadkiem na discordzie (ciekaw, czy jeszcze ktoś mnie pamięta) i... zostałem. A odnaleźć się trudno - gąszcz nowych stanowisk, nazwisk, sposobów procedowania, od Annasza do Kajfasza... i niestety, przez coraz mniejszą populację też trudno się odnaleźć, bo czasami trudno coś robić.


k51455IH.png
Myślę, że u mnie jest to swego rodzaju sentyment, którego nie mogę się wyzbyć. Gdybym miał teraz wrócić do aktywnej działalności tutaj, to z pewnością sporo czasu zajęłoby mi odnalezienie się w tej rzeczywistości, jaka jest obecnie - nie zaglądam na forum, całą wiedzę, jaka obecnie mam o aktualnej sytuacji, czerpię z discorda i ewentualnie czasem artykułów na stronie głównej (o ile w jakiś zaglądną...)


WXSxFO2t.png
Zatem dziękuję Wam za wypowiedzi. Cieszę się, że wspólnie poruszyliśmy ważne tematy dla odejść i powrotów w mikronacjach i wspólnie powspominaliśmy stare czasy. Dla mnie samego było to bardzo pouczające.
Serduszka
12 965,00 lt
Ten artykuł lubią: Joahim von Ribertrop von Sarm, Bartosz von Thorn-Janiczek, Albert Felimi-Liderski, Andrzej Fryderyk, Henryk Leszczyński, Artur Jarowit, Alexander Rose, Albert Jan Maat von Hippogriff, Eugeniusz Maat, Arsacjusz Basenik, Filip I Gryf, Alfred Fabian von Hohenburg Tehen-Dżek, Esteladio, Eugenia von Sarm, Felix Polon von Sarm, Grzegorz Tomasz Jakub Czartoryski, Wojciech Hergemon, Guedes de Lima, Taddeo von Hippogriff-Piccolomini, Orjon von Thorn-Surma, Adam Jerzy Piastowski, Daniel January von Tauer-Krak, Peter West, BetelRigSun (Karol von Sarm).
Komentarze
Eugenia von Sarm
Ciekawy wywiad, sporo można się dowiedzieć. Dobra praca.
Permalink
Andrzej Fryderyk
Pozwolę sobie na kilka słów od siebie :)

Przede wszystkim cieszę się, że Jul pokładała we mnie zaufanie na tyle, żeby zlecić mi prowadzenie rozmowy z tak znamienitymi rozmówcami. Podczas jej prowadzenia miałem wiele wątpliwości. Czuję że nie do końca mogłem się w nią wczuć i że mogła być poprowadzona lepiej. To, że widzę, iż została tak ciepło odebrana, naprawdę cieszy.

Niezmiennie gratuluję Jul świetnego pomysłu aktywności okołokongresowej :)
Odpowiedz Permalink
Bartosz von Thorn-Janiczek
A ja z kolei przeogromnie dziękuję za zaproszenie do rozmowy. :)
Odpowiedz Permalink
Guedes de Lima
Kawał ciężkiej pracy. Szanuję i sercuję, a przeczytam później. :)
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Dobra robota! W sam raz, aby przypomnieć na czym polega pisanie wartościowych rzeczy na głównej ;)

ps. Takie przemyślenie po przeczytaniu artykułu. Czytałem dziś, że naukowcy z kraju kwitnącej wiśni przewidują, że w przeciągu 10 lat życie towarzyskie przeniesie się w dużej mierze do tworzenia swoich profili, awatarów w wirtualu. Jest więc szansa, którą nisza mikronacyjna może wypełnić w przyszłości... Chociaż jeśli tak rzeczywiście będzie to przyszłość wydaje mi się dość smutna.
Odpowiedz Permalink
Daniel January von Tauer-Krak
@AJPiastowski Co do sfery internetowej, to zależy to od rozwoju społeczeństwa. Zresztą obecnie bardziej rozwijają się grupy na social mediach, niż zabawa we własne państwo.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.