Gazeta Hasselandzka, Piotr de Zaym, 23.04.2020 r. o 11:32
Co (i po co) robić?

T
worzenie czegoś nowego jest trudne, ale ciekawe. Mamy zapał i entuzjazm, mamy nadzieję, że się uda. Podtrzymywanie czegoś, co już istnieje, jest dużo mniej fascynujące. Zapał przygasł, entuzjazm opadł, pozostaje nadzieja. Ale tak naprawdę takie właśnie działanie pokazuje, czy potrafimy być skuteczni. Dotyczy to również mikronacji.

Z jaką werwą tworzone są nowe mikronacje! Nawet te najmniejsze, gdzie są dwie czy trzy osoby. Niepiękna strona internetowa? Nie szkodzi, na początek wystarczy! Marne forum? Nie ważne, kiedyś zmienimy. Pisana na kolanie konstytucja? No ale przecież częściowo skopiowana z sarmackiej (na przykład), a poza tym wymyśliliśmy fajne nazwy instytucji. Gadamy sami do siebie? Tak, ale mamy własne, wirtualne państwo! Ja jestem królem, ty premierem, a on prezesem Trybunału. Lub na przykład - ja Archipankratorem Wszechkosmobytu, ty Protopankratorem, a on Ekstrapolatem. Fajnie wymyśliliśmy... I jest super!
A w Sarmacji? No cóż, ja (czyli autor tego artykułu) byłem kanclerzem, podkanclerzym, ministrem, namiestnikiem, burmistrzem... teraz znów ministrem. W Sejmie debatujemy czy zwiększyć podatek o zero koma zero trzy albo obniżyć o zero koma siedem i pół. Albo czy coś ma lub nie ma osobowości prawnej czy bezprawnej. Ktoś się awanturuje, że wrócił po miesiącu i zniknęły mu liberty, których i tak nie ma na co wydać. Nuda!
Otóż - w Sarmacji wcale nie musi być nudno. I nie potrzeba do tego rewolucji ani zamachu stanu, które i tak się nie powiodą, bo przyjdzie pan posterunkowy i zamknie rewolucjonistów do aresztu. Potrzeba kilku rzeczy.
1. Wymyślenia nowego systemu gospodarczego. Ja tu nie pomogę, bo się nie znam. Ale potrzebny jest nowy, ciekawy i w miarę prosty system.
2. Odbudowa systemu politycznego. Do tego konieczne są zachęty, a więc zmiany w prawie. Brak polityki zdecydowanie osłabia wirtualną państwowość Sarmacji.
3. Na dłuższą metę - zmiana systemu funkcjonowania Sarmacji, poszerzenie "kanałów działania", którymi obecnie są tylko forum i Discord. To nie jest łatwe, bo ludzie chcą być anonimowi, ale jednak konieczne.
4, I również dalekosiężnie - stworzenie "przyczółka w realu", który by służył promocji. Miało być nim Stowarzyszenie Polskich Mikronacji, ale zniknęło podczas zmiany ustawy o stowarzyszeniach. Można stworzyć coś nowego, ale potrzebujemy do tego kilku chętnych. Wystarczy stowarzyszenie zwykłe.
5. Sprawa dyskutowana tysiąckrotnie, ale super ważna - promocja. Nie wolno tego tematu zostawić, bo jest trudny. Przeciwnie: trzeba myśleć, co zrobić, by choć 1% polskiego społeczeństwa dowiedział się o mikronacjach (czyli 380 tysięcy ludzi), a z nich 1% znalazł się w Sarmacji (3,8 tysiąca). Nierealne? Dziś - tak. Jutro i pojutrze będzie to zależeć od nas. I tylko od nas.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
6 390,00 lt
Ten artykuł lubią: Joahim von Ribertrop von Sarm, Felix Polon von Sarm, Albert Jan Maat von Hippogriff, Guedes de Lima, Piotr vel Bocian, Eugeniusz Maat, Filip I Gryf, Grzegorz Tomasz Jakub Czartoryski, Santiago Vilarte von Hippogriff, Cris Menago.
Komentarze
Eugeniusz Maat
Hmm... odniosę się do ostatniego punktu. „Problem” Sarmacji jest taki, że nie jesteśmy grą komputerową. Nie przyciągamy nowych osób, bo:
1. Nikt o nas nie wie.
2. Jak przychodzi ktoś nowy to jest kompletnie zagubiony. (Niby są poradniki, ale jakoś mnie one nie przekonywały). I nie za bardzo wiadomo co robić. Przywitać się i co?
3. Ludzie są teraz bardziej przyzwyczajeni do interakcji typu: kliknę w guzik i będę coś miał. Naprawdę trudno znaleźć teraz osoby, które będą czytały, zagłębiały się w Sarmacji, żeby później się zacząć wypowiadać.

I tak pomysł mi przyszedł na szybko. A gdyby tak wydrukować ulotki i np. gdzieś się ustawić i rozdawać ludziom, może trochę osób by do nas dołączyło? Chociaż myślę, że lepiej byłoby to zrobić po Pandemii, ale to też nie wiadomo, kiedy się skończy...
Odpowiedz Permalink
Piotr de Zaym
Ulotki, choć dość marne, były już rozdawane przez nieobecnego teraz Eddarda Noqterna i inne osoby - np. podczas konwentu s-f w Lublinie. Efekt nikły. Były też rozdawane podczas konwentu s-f w Warszawie - odzew zerowy. Ale może były za słabe i było ich za mało? Uotka A6 1000 sztuk to 100 zł. Niewiele. Można zrobić.
Nikt o nas nie wie? To szukajmy sposobów, by się dowiedzieli. Przychodzą i się gubią? Zróbmy lepszy poradnik. Przyzwyczajeni do klikania? No ale nie 100% wszystkich. Nam wystarczy 1%.
Odpowiedz Permalink
Guedes de Lima
Może warto poprosić kogoś z zewnątrz (?) by testowo i kontrolowanie zarejestrował się w Księstwie Sarmacji, ocenił ją, przejrzał jak się w niej odnajduje i czy złapał klimat lub też czego nie zrozumiał, co wydało mu się trudne do zrozumienia. Będąc tyle lat w mikroświecie trudno dostrzec pewne rzeczy, bo działamy z automatu. Rozumiemy jak tutaj się poruszać, co tutaj można robić itd. Ja akurat obecnie nie mam takiej osoby "na testy" ale według mnie na pewno by nie zaszkodziła większa liczba takich osób. Może problem tkwi tam, gdzie w ogóle się go nie spodziewamy.
Odpowiedz Permalink
Eugeniusz Maat
Myślę, że ja jestem dobrą osobą, bo jestem tu 3 miesiące. I jak przyszedłem to czułem się tak:
- nie wiedziałem co można tu robić (KSZ jedynie mnie zaprosiło)
- byłem zagubiony w ogólnym prawie i w całej otoczce. (Myślałem, że my tutaj „symulujemy” średniowieczne państwo w XIII wieku XD)
- nie wiedziałem o co chodzi z tymi „prowincjami” t.j. Teutonia, Baridas itd. (I miałem takiego mindfucka dlaczego Królowa Teutonii to niższy tytuł niż Książę)
- i ogólnie jak powiedziałem - jesteśmy tu i co? - co ja mam robić? Szczerze mówiąc, tutaj liczy się inicjatywa własna. A tego aktualnie społeczeństwu brakuje (mówię o całej Polsce), dlatego Sarmacja wymiera. Ludzie wolą przeklikiwać posty na FB albo Instagramie, a żeby coś napisać, zrobić własnego to już nie.
Odpowiedz Permalink
Piotr de Zaym
Fakt: mikronacje są dość hermetyczne. Czyli wniosek nr 1: potrzebna ładna, prosta prezentacja. Opis o co właściwie chodzi. Ja chętnie popracuje nad treścią, ale może ktoś wspomoże mnie z sugestiami dotyczącymi formy ;) można zrobić np. filmik na YouTube...
Zastanówmy się, co jest w Sarmacji najtrudniejsze. Ja już widzę po tym co napisał mój przedmówca:
- co można robić (polityka, nauka, wojsko, dziennikarstwo, kultura...)
- co odtwarza mikronacja (Sarmacja - nieokreślone państwo, trochę Polskę, ale nie do końca)
- co to prowincje (np. Hasseland w najnowszym wydaniu miał być "kanadyjsko-azjatycki", ale kanadyjskość odpłynęło, jest azjatycka otoczka. No i król - czyli Książę Sarmacji)
Szukajmy dalszych problemów dla nowych mieszkańców.
A że społeczeństwo nie chce być aktywne? W mojej małej spółdzielni mieszkaniowej jest ponad 200 członków, a na zebrania, gdzie decydowane są kwestie finansowe!!! przychodzi 20-22 osoby. 10%. Ale nam wystarczy mniej. Powtarzam: niech 1% społeczeństwa zainteresuje się mikronacjami choć minimalnie...
Odpowiedz Permalink
Eugeniusz Maat
Tak sobie myślę, że aplikacja mobilna bardzo by nam pomogła
Odpowiedz Permalink
Grzegorz Tomasz Jakub Czartoryski
Gdyby ktoś poinformował wcześniej, to zrobiłbym reklamę KS w swojej symulacji telewizji :)
Odpowiedz Permalink
Eugeniusz Maat
Heh a w jakiej to symulacji telewizji?
Odpowiedz Permalink
Grzegorz Tomasz Jakub Czartoryski
Jakiś czas temu spora grupa osób tworzyła tak zwane "amatorskie telewizje internetowe", które były rzecz jasna fikcyjne. Ja też taką posiadałem w roku 2018 i 19. Teraz zostały może dwie takie stacje, jeśli chce Poważany coś więcej wiedzieć o tych symulatorach TV, jak to często nazywam, to zapraszam na Pocztę Konną :)
Odpowiedz Permalink
Cris Menago
Mysle ze mialbym pomysl na poprawienie atrakcyjnosci oraz przyciagniecie obywateli, po wiecej info zapraszam do napisania listu prywatnego (poczte konna)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.