Bitwa pod Rhag en Holl 1824r.

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
1822 Wybuchła I wojna Teutońsko-Surmalska

W lipcu 1822 roku. Rozpoczęła się wojna morska, pomiędzy Cesarstwem Teutonii a Księstwem Surmali, będąca wynikiem toczącej się rywalizacji. O dominację, na południowych szlakach handlowych. Niestety porażki w bitwach morskich, w cieśninie Erro w październiku 1822r. Oraz w bitwie pod Hootf Nolta w czerwcu 1823r.
Doprowadziły do podpisania traktatu pokojowego 10 maja 1824 roku, w Gedanii. W wyniku jego postanowień Teutonia, utraciła na rzecz Surmali. Znaczne szlaki handlowe, i zobowiązała się do zapłacenia, wysokiej kontrybucji. Zniosła też, szereg ceł, na towary importowane z Księstwa.
Dopiero po zakończeniu, wojny pojawiły się fakt. Który, poprawiły nastrój w społeczeństwie, oraz tchnął romantycznego ducha,w tamte wydarzenia.

TjC9lhD7.png 4J8pxmOY.pngTjC9lhD7.png

22 lutego 1824 rok, I wojna Teutońsko-Surmalska.

Rejon półwyspu Rhag en Holl, patroluje mała teutońska eskadra. Złożona z fregat „Meriš Rozóne" i „Sáriše Vánte” oraz brygu „Rot Rúmake". Gdy na horyzoncie, pojawiają się żagle dużo silniejszej, nieprzyjacielskiej eskadry.
Dowódca naszej małej floty- Komandor Elpin Gushall, widząc miażdżą przewagę przeciwnika ( 6 liniowców, oraz dwie Fregaty i Bryg ) postanawia uciec. Udaje się to tylko dwóm okrętów - na placu boju, pozostaje wolniejszy „Rot Rúmake" (20 dział)

Mimo użycia całej możliwej siły napędowej - od postawienia wszystkich żagli. Oraz użycia wioseł, okręt, zostaje dogoniony przez dwa najszybsze, okręty wrogiej eskadry - liniowce "Słonce Nadziei" (110 dział ) oraz "Radość Dnia" ( 74 działa)
Kapitan brygu Pasibor Ruune zbiera cała załogę - walczymy czy się poddajemy - pada odpowiedz. Walczymy ! Hurra!!

Kapitan Ruune decyduje, że w razie klęski szczepi mały okręt. Z najbliższą jednostką wroga, po czym go wysadzi - postanowiono „Rot Rúmake" przygotować do takiej możliwości. W magazynie prochu, ułożono ścieżkę prochowa do beczek. Oraz uszykowano, pistolet do odpalenia. Również rufowa, bandera została przybita, by przypadkiem nie spadła.

O 14.30 liniowiec "Słonce Nadziei" zaczął prowadzić ogień w kierunku małego Brygu. Pociski zaczęły odrywać, olinowanie oraz żagle. Jeden pocisk lecąc trzaska wiosła - okręt powoli zaczyna skręcać. Stojący na pokładzie rufowym, dowódca zauważa że "Słonce Nadziei" wykorzystuje tą sytuację. I zaczyna ustawiać się burtą , by odpalić salwę. Kapitan Runne, ustawia mały bryg, czołem by zniwelować uszkodzenia.
Po wystrzale wrogie okrętu, sam ustawia się bokiem, do liniowca oddając salwę burtową.
Nie planowany „manewr" powoduje, dogonienie brygu, przez drugi wrogi liniowiec "Radość Dnia".

W tej sytuacji z "Słońca Nadziei" pada propozycja kapitulacji. Odpowiedz padła szybko – zagrzmiały, wszystkie działa i muszkiety.
Oba liniowce, otworzyły morderczy ogień w kierunku, naszej jednostki. Wybiła godzina 16.

Około godziny 18 artylerzysta, z „Rot Rúmake" trafia w główny maszt "Słońca Nadziei" łamiąc go. Wrogi liniowiec, zmienia kurs i pomału zaczyna się oddalać. W tym samym czasie salwa z "Radości Dnia" trafia w burtę Brygu. Niszcząc poszycie, wraz z jednym działem i jego obsługą.

Szczęście nie opuszcza „Rot Rúmake" - o 18.30 znów zadziałała fortuna. Jedna kula trafia idealnie w bramsteg, który spadając zrywa żagle oraz olinowanie. „Radości Dnia” traci prędkość, sterowność. Zaczyna dryfować...

Bitwa zakończyła się, heroicznym zwycięstwem. Na 130 osobową załogę, straty wyniosły 10 zabitych i 77 rannych. Sam kapitan został, lekko ranny w głowę. Warto podkreślić ,że załogę zwycięskiego okrętu. W połowie ,stanowili kadeci szkoły morskiej.
Po drugiej stronie, na łącznie 1400 marynarzy. Nie odnotowano zabitych, a jedynie 188 rannych.

Tego samego dnia, po godzinie 20- poturbowany okręt zawija do portu w Argon Cux. Kapitan zdaje raport. W zwycięstwo małego, brygu nikt nie mógł uwierzyć. Dowodzący eskadrą admirał Gushall, po takim raporcie, nie uwierzył swojemu podkomendnemu. A nawet mimo zapewnień załogi i śladów walki, oddelegował go do dowodzenia, okrętem pocztowym.


Minęły lata, w lipcu 1828 roku do redakcji Gazety w Ruhnhoff, przychodzi kapitan statku rybackiego. Informuje redakcje, że na morzu delfickim. Udało mu się podjąć, rozbitków z zatopionego liniowca. W śród ocalałych, był II oficer i to on, opowiedział mu historię. Jak walczył z małym brygiem, u wybrzeży Teutonii; zatopionym linowcem był „Radość Dnia”

Po opublikowaniu, o tym wydarzeniu artykułu. Powołano komisję morską, która zweryfikowała tą informację. Jednak dopiero osobistą pochwała, ocalałego oficera – została uznana za dowód, potwierdzający przebieg walki. Dowódca drugiego liniowca, też listownie pochwalili kapitana Runne za wielką odwagę. Świetnego manewrowanie okrętem, a załodze świetnej celności i oddaniu swojemu dowódcy.

"Nie mogliśmy zmusić go do poddania się. Walczył, wycofywał się i manewrował wykorzystując. Wszystkie umiejętności, doświadczonego kapitana okrętu wojennego" – pisał II oficer „Radości Dnia”

Na załogę spadł deszcz nagród i odznaczeń. Oraz tytułów szlacheckich. Ci którzy już je posiadali zostali awansowani. Tego dnia w pojawiły się Herby z Pistoletem. Który miał symbolizować pistolet, pozostawiony do wysadzenia okrętu.

Morski świt - úr meriš Rozóne
Czerwony koń - úr rot Rúmake
Szary wicher - úre šáriše Vánte
Morski wyścig - úr meriš Šwikke


TjC9lhD7.png 4J8pxmOY.pngTjC9lhD7.png


Pasibor Ruune 1781-1839

Nasz Bohater przyszedł na świat, w dniu 17 listopada 1781 roku. W małej miejscowości, na przedmościach, ówczesnego Zielnyboru.
Urodził się w rodzinie emerytowanego, zarządcy majątku barona Dubna. Pasibor był czwartym dzieckiem w rodzinie. Miał dwie, starsze siostry- Natalie i Irminę, oraz brata Mściwoja.
W dzieciństwie, uczęszczał do szkoły, gdzie nauczył się matematyki, kaligrafii i czytania. W domu rodzinnym, nie było promowane czytanie książek. Ale ojciec zaszczepił, mu pewność siebie, wytrwałość. Dał wyraźne pojęcie, o honorze i wierności Ojczyźnie.

W 1795 r. Do ojca, przybył jego brat. Który wtedy piastował, funkcję komisarza stoczni w Eltdorf. Zaproponował, aby zapisać go, do szkoły nawigacyjnej. Ojciec zgodził się.

W sierpniu 1805 został wpisany, na stan osobowy do Floty. W początkach morskiej kariery, służył na małych okrętach. Do transportu ładunków, pomiędzy portami Morza Teutońskiego. A potem na jego własne, życzenie została- żołnierzem oddziału piechoty morskiej. W trakcie wyprawy do Brugii za zasługi, został awansowany na sierżanta. Trafił pod komendę Komandora Siemowita Zehra. Po powrocie z misji, za protekcją – został skierowany do szkoły morskiej. Tam nauczył się działać niezależnie, panować nad załogą, oraz planować walkę z nieprzyjacielem.

Po ukończonej edukacji, trafił na statek transportowy. W pierwszej misji, brał udział w oblężeniu twierdzy Olbia w Delcie. Dostarczał sprzęt i ludzi na wybrzeże, z większych jednostek. Zauważył że płytkie wody, uniemożliwiają ostrzał z morza. Uzbroił zatem swój statek w dwa moździerze, i przez trzy tygodnie, ostrzeliwał umocnienie twierdzy. W nagrodę i odwagę, został awansowany na kapitana- porucznika. W 1812 roku trafił też, pod komendę Komandora Zehra. Przez następne sześć lat, służył z nim na rożnych jednostkach.

W 1818 został mianowany, samodzielnym dowódca brygu „ Rot Rúmake”
Pod dowództwem kapitana-porucznika Runne, dokonał jednego z najwybitniejszych dokonań w historii morskich bitew. 22 lutego 1824 roku bryg został. Zaatakowany przez dwa, okręty liniowe wroga. W nierównej walce, załoga brygu- odniosła genialne zwycięstwo. Zmuszając wrogie jednostki do odwrotu, zadawszy im wcześniej liczne uszkodzenia. Jednak po bitwie, jego ówczesny dowódca. Oddelegował, go do służby, na okręcie pocztowym.

W 1825 roku, poprosił o zwolnienie ze służby. Udał się w podroż do Sarmacji. Najął się do służby, w Kotwickiej gildzie kupieckiej. Pływał na różnych, jednostkach- bardzo często, w dalekie trasy zamorskie.

Dopiero w 1829 roku na osobiste, zaproszenie Admirała Zehra; powrócił do Teutonii. Na audiencji u Cesarza Tracjusza I „Mądrego” został, mianowany Komandorem. Nadano mu, tytuł barona Biti oraz przyznano, mu dowództwo, nad 110 działowym liniowcem „Meriš Šwikke”

W 1839 roku został skierowany, do przeprowadzania rewizji i kontroli. Pomieszczeń biurowych i magazynowych w portach Zatoki Spokoju w Nowej Marchii. Jednak po krótkim, czasie po przybyciu do Złotego Grodu, nagle zmarł . Do zatrucia, prawdopodobnie, była użyta kawa z arszenikiem. Bliska znajoma Elżbieta, twierdziła, że w ostatnich dniach. Wchodząc do kogoś, nic nie jadł i nie pił, tak jak został ostrzeżony o możliwości zamachu.
Przeprowadzone śledztwo, przez władze wojskowe. Nie wskazało, winnych jego morderstwa. Został pochowany, z honorami wojskowymi. Na cmentarzu, w rodzinnej miejscowości.

TjC9lhD7.png 4J8pxmOY.pngTjC9lhD7.png

0Sm4Rzl2.jpg
Komandor Pasibor Runne, na portrecie z 1877roku. Autor nieznany - zbiory galerii miejskiej, w Zielnyborze.
q1Bnn3Av.jpg
Obraz z II połowy XVIII w, ukazujący bitwę pod Rhag eh Holl. Zbiory prywatne
sI719FFU.jpg
Obraz z 1850 r. autorstwa Henryka de Buna, ukazujący heroiczną bitwę Rot Rúmake.
TjC9lhD7.png 4J8pxmOY.pngTjC9lhD7.png
Serduszka
7 052,00 lt
Ten artykuł lubią: Laurẽt Gedeon I, Joanna Izabela, Joahim von Ribertrop von Sarm, Filip I Gryf, Eugeniusz Maat von Hippogriff, Taddeo von Hippogriff-Piccolomini, Bartosz von Thorn-Janiczek, Piotr vel Bocian, Julian Fer at Atera, Albert Jan Maat von Hippogriff, Adam Jerzy Piastowski, Alexander Rose.
Komentarze
Joahim von Ribertrop von Sarm
Hip hip hura, historia! Dobra praca!
Odpowiedz Permalink
Eugeniusz Maat von Hippogriff
Świetny tekst! Bardzo miło mi się go czytało. Bardzo się cieszę, że wykorzystałeś język teutoński ;)
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
@EugeniuszMaat Mam nadzieję , że go nie pokaleczyłem :P I dziękuję, za pomoc w sprawach lingwistycznych. Bez twojego, zaangażowania- w nasz język. Bym się nie podjął, próby jego tu wprowadzenia. Nawet w tak niklej ilości :(
Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
@joahimvonribertrop Dziękuję, za pozytywny komentarz :)
Permalink
Taddeo von Hippogriff-Piccolomini
Nie żałuję kasy jak zawsze; bo nie można oszczędzać na rodzinie, sutannach i artykułach TIHu ;D
Odpowiedz Permalink
Eugeniusz Maat von Hippogriff
Wszystkie nazwy są jak najbardziej poprawne gramatycznie :)
Jeśli będziesz miał jakieś pytania w sprawie języka teutońskiego pisz śmiało.
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
@EugeniuszMaat Na pewno, skorzystam- to znacznie wzbogaci, mi opracowania historyczne. Nie wspominając o Teutońskim duchu :)
Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Sama treść jest super, interpunkcja natomiast kuleje niczym kapitan z drewnianą nogą ;)
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
@AJPiastowski .... To jedn, z moich znaków rozpoznawczych he he
Permalink
Alexander Rose
Bardzo ciekawy artykuł :D
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
@AlexanderRose Dziękuję, za miłe słowa :)
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.