Ferska wyprawa cz. 7

Wojskowe batony energetyczne smakowały jak zawsze, czyli kiepsko. Kleista konsystencja owocowej mazi i kawałków suszonych owoców miała dostarczyć kalorii i energii, a nie smakować. I taka była prawda - prawda, z którą zderzały się pokolenia żołnierzy. Nie zwracając uwagi na wątpliwe walory smakowe porucznik von Thorn-Janiczek usiadł na kupce gruzu, która prawdopodobnie była kiedyś małym kioskiem. Nawet pomiędzy kamieniami wydać było strzępy wyblakłych magazynów. Mężczyzna z ciekawości wziął w dłonie rozpadające się pismo. Nie dało się z niego dużo wyczytać, litery wyblakły, rozmyły się, zginęły pod warstwami brudu i grzyba. Tu i ówdzie widać było tylko wyrwane z kontekstu słowa. „Sebka Inkaskiego”, „Scrios atha” czy „sprzedam opla” - tak, to była historia sprzed wielu, wielu lat. Porucznik odrzucił jednak śmieć, gdy w ciszę gruzowiska wdarło się subtelne buczenie silników lotniczych. - No wreszcie… - mruknął do siebie, spoglądając na zegarek. Po chwili na bezchmurnym niebie pojawiły się ciemne punkciki samolotów transportowych oraz mniejsze, samolotów osłony. Nie minęło więcej niż 5 minut, a za transportowcami zaczęły wykwitać jasne plamki spadochronów. - Są i moje latające świnie… - uśmiechnął się lekko, pogwizdując suitę tytułową ze starego filmu, którego tytuł wypadł mu z głowy - ale melodia nie chciała. - Co to było…Coś o szpiegach i zamachu? Dobra, diabli z tym. - mruknął, spoglądając w przestworza. Nad ferskim niebem pojawiły się Książęce Siły Zbrojne - pierwsi żołnierze 1. Ferskiego Batalionu Hybrydowego właśnie z chrzęstem opadali na starosarmacką, zniszczoną kataklizmami ziemię.
6Hb36A1J.png

Koperta była oznaczona wojskowymi pieczęciami Książęcych Sił Powietrznych. Gruba, tekturowa, z odpowiednimi oznaczeniami tajności oraz wysokiego priorytetu. Ślady wilgotnych palców żołnierza dyżurnego nie psuły dokumentu, który wylądował na biurku sierżanta Taddeo von Hippogriff-Piccolominiego. Dowódca specjalistów od burzenia i budowania jeszcze nie wiedział, co znajduje się w środku. Wystarczy jednak chwila, by po zapoznaniu się z dokumentem mógł podjąć decyzję, wszcząć alarm i by jego ludzie znaleźli się w drodze do Feru, a właściwie jego ruin, gdzie miały się odbyć wspólne ćwiczenia. Wszcząć alarm to jednak prosta sprawa. Przetransportować jednostkę wraz z zapleczem - to już wyzwanie. Na szczęście nadawca, por. Bartosz von Thorn-Janiczek, dowódca bazy w Punta, pomyślał i o tym. Gdzieś tam, daleko od biura sierżanta saperów, siedział spocony, lekko wystraszony szeregowy, którego oficer dyżurny posadził przy telefonie. - Siedź na dupie i czekaj na telefon. Jak zadzwonią kopidołki, to dasz znać i wyślemy transport po nich. - powiedział, dopinając pas i poprawiając kurtkę mundurową. Wystarczył jeden telefon i w powietrze ruszy oddział, który przetransportuje wojska saperskie.
E6r6tZ6U.jpg

Lądujący spadochroniarze sprawnie i żwawo zbierali sprzęt. Upychali spadochrony, wrzucali na grzbiety zasobniki i zbierali się w drużyny, plutony i kompanie. Nie wszyscy mieli miękkie lądowanie - kilka skręconych kostek, rozbitych łokci i kolan to i tak niewielka cena za lądowanie w trudnym terenie. Kilkudziesięciu żołnierzy zwiało znad strefy zrzutu w ruiny. - Cholera, byle obyło się bez złamań… - mruknął do siebie von Thorn-Janiczek, nie dopuszczając do siebie nawet myśli o gorszych ewentualnościach. Po chwili podbiegł do niego podoficer, wycierając krew spływającą z nosa. Ten też nie miał łatwego lądowania - zwłaszcza, gdy przebił się przez eternitowy dach jakiejś szopy, by wbić się w jej duszny, śmierdzący mrok. Zameldowawszy się dowódcy stanął na baczność, nie zważając na smętnie wiszącą na wąsie kropelkę krwi. - No już już, spocznij. - mruknął porucznik i z kieszeni na piersi wyjął złożoną na dwoje kopertę, opatrzoną pieczęcią Książęcych Sił Powietrznych. - Zaopatrzenie - rozbić tymczasowe centrum dowodzenia, cybernetyczni niech rozstawią łączność - wydał pierwsze dyspozycje, obserwując coraz większe rzesze zbierających się karnie żołnierzy. - Łapiduchy rozstawić szpital polowy, kompania wartownicza - niech zaznaczy strefy zrzutu i zaznaczy perymetry. Wyznaczyć warty. - dodał. - Dowódcy kompanii niech zbiorą się za godzinę na odprawę. - zakończył wstając i otrzepując spodnie z pyłu. - Ty szeregowy zostajesz, będziesz moim łącznikiem w czasie akcji. - zadecydował porucznik i trzymając kopertę ruszył wolnym krokiem w kierunku zbierających się kompanii powietrzno-desantowych.
nfwS882T.jpg

- - -
Część narracyjna z możliwością uczestnictwa: http://fc.sarmacja.org/viewtopic.php?f=1036&t=29218
Poprzednia część: https://www.sarmacja.org/artykul/pokaz/11904/7
- - -
Bonus konkursowy!

Kto pierwszy odgadnie, jaką melodię pogwizduje porucznik w opowiadaniu - nagroda 5.000 libertów z prywatnej kieszeni! Podpowiedź w tekście, zagadka z gatunku trudnych. Odpowiedzi w komentarzach!
Dotacje
6 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Filip I Gryf, Gotfryd Slavik de Ruth, Krzysztof Czuguł-Chan.
Serduszka
5 022,00 lt
Ten artykuł lubią: Filip I Gryf, Joahim von Ribertrop von Sarm, Gotfryd Slavik de Ruth, Taddeo von Hippogriff-Piccolomini, Piotr vel Bocian, August van Hagsen de la Sparasan, Krzysztof Czuguł-Chan, Tomasz Ivo Hugo.
Komentarze
Joahim von Ribertrop von Sarm
Dobra kontynuacja. Czekam na więcej!
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
I już widać, jak Batalion ożywia sytuację :)
Permalink
Taddeo von Hippogriff-Piccolomini
Oj trzeba się wziąść za robotę ;)
Odpowiedz Permalink
Piotr vel Bocian
Co do melodii to może coś z filmu "Dobry agent" Roberta De Niro?
Odpowiedz Permalink
Bartosz von Thorn-Janiczek
@Bocian Nie. ;)
Odpowiedz Permalink
Piotr vel Bocian
Widze, że zagadka to będzie wyzwanie..
Jest jakieś ograniczenie co do ilości podanych odpowiedzi? Będę wymieniał wszystkie filmy :)
Może chodzi o "Przeżyliśmy wojnę" Johna Frankenheimera?
Odpowiedz Permalink
Taddeo von Hippogriff-Piccolomini
Nie ma to jak nabijanie sobie aktywności haha
Odpowiedz Permalink
Bartosz von Thorn-Janiczek
@Bocian Nie ma ograniczeń, to nie ten film :) @TadeuszBrus Piotr udzielał się w wyprawie.
Odpowiedz Permalink
Piotr vel Bocian
Konkurs trudny, bo sprowadza się do odgadnięcia co bohater miał w głowie (chodzi oczywiście o myśli, a nie wnętrzności..)

Zaryzykuję i się zapytam czy to film "Topaz" Alfreda Hitchcocka? :)
Odpowiedz Permalink
Bartosz von Thorn-Janiczek
@Bocian Też nie! Przyznaję, zagadka jest trudna - ale wiążę się ze spadochroniarzami. ;)
Odpowiedz Permalink
Piotr vel Bocian
Poszedłem tropem inwazji w Zatoce Świń :)
Odpowiedz Permalink
Bartosz von Thorn-Janiczek
Jeśli do północy nie padnie poprawna odpowiedź, to ją wyjawię. ;)
Odpowiedz Permalink
Bartosz von Thorn-Janiczek
@Bocian Oczywiście chodziło o "Orzeł Wylądował". ;)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.