Ferska wyprawa cz. 6

Pistolet jeszcze przez chwilę mierzył w mężczyzna, kolejna kropelka potu, kierowana tajemnym romansem grawitacji i sił tarcia spłynęła po karku mężczyzny. Powoli opuścił pistolet, nie mierząc więcej w tajemniczego nieznajomego. Dziennikarz? Były dziennikarz, poprawił się von Thorn-Janiczek w myślach. W sumie czemu by nie? Widział już nie takie rzeczy, nie ważne jak wielki upadek następował, ludzie i tak garnęli się do ruin i zgliszczy poprzedniego życia. Więc czemu by nie w Ferze? Westchnął, zabezpieczył broń i schował do kabury, wciąż bacznie przyglądając się nieznajomemu. - Porucznik von Thorn-Janiczek, Książęce Siły Powietrzne. - przedstawił się. - Przy okazji burmistrz tego… burdelu - mruknął. Wydobył manierkę i upił łyk wody. - Nie radzę się tu kręcić za dużo, to niebezpieczne. Ruiny, zdziczałe zwierzęta - wzruszył ramionami. - A i na ludzi bym uważał, bo kto wie, co komu do łba przyjdzie w tych czasach… - dodał nieco ciszej, mrużąc lekko oczy, podchodząc do mężczyzny. Wydobył z zanadrza mapę i pokazał nieznajomemu, który przedstawił się jako Piotr. - O, tu masz zapas wody, jakbyś potrzebował. Do jedzenia nic specjalnego nie znajdziesz, ale coś mogę zostawić - na kamieniu kilka batonów energetycznych i dwie saszetki glukozy. - Radzę iść w tym kierunku, tam jest względnie bezpiecznie i dojdziesz w miarę szybko do cywilizacji - tu wskazał swoją trasę, pomijając oczywiście budynki, które odwiedzał. - Nic to, czas mi w drogę. Do zobaczenia w spokojniejszych czasach - zasalutował niedbale i odszedł w ciemność ruin pobliskiego zaułka.
79L14Q27.jpg

Alarm w bazie lotniczej to nie kaszka z mleczkiem, ciasteczko z kremem, ani nawet pizza z ananasem. Syrena rozdarła się niczym obsrany niemowlak w każdym budynku - hangarach, koszarach żołnierzy, kwaterach oficerskich, kantynie, magazynach. Nawet w latrynach, przerywając dumanie co bardziej zdolnym do refleksji mundurowym. Alarm! Tak, alarm to nie przelewki. Żołnierze, niezależnie od stopnia stawili się w określonych miejscach. Rozkazy prędko trafiły do oficerów, którzy rozdysponowali zadania. Część żołnierzy odwołano, niektórzy jednak mieli niedługo zasmakować odrobiny wojackiej przygody. Kilku oficerów unosiło w zdziwieniu brwi, dowiadując się, co zaplanował dla nich dowódca. Ale cóż, jego wola, rzecz święta. Skoro padł rozkaz, trzeba go wykonać. - Jazda, szybciej! Przebierać nogami! - darli się podoficerowie na szeregowych, w panice narzucających sprzęt na grzbiet. - Co wy, elita jesteście czy obsrajtuchy?! - W akompaniamencie takich okrzyków 1. „Ferski” Batalion Wojsk Hybrydowych zbierał się do akcji.
mWKP59Rd.jpg

Głęboki, basowy pomruk silników samolotów zagłuszał wszystko. Duchota dawała się we znaki. Wojskowe ciężkie C-5-tki nie były w końcu luksusowymi samolotami pasażerskimi. Desantowcy z „Ferskiego” batalionu tłoczyli się jak sardynki, przygotowując się do kolejnego skoku w ich życiu. Wśród nich znajdował się szeregowy August von Hippogriff. I jemu pot skapywał spod hełmu, uwierały jak zawsze nie do końca rozchodzone buty i ciążyła broń. Sarkał jak dziesiątki innych żołnierzy w tym i reszcie samolotów transportowych - w końcu cały batalion był w ruchu! Siedmiuset ludzi, a do tego sprzęt i skrzynie pełne zaopatrzenia. Nikt, poza oficerami nie wiedział, gdzie lecą. Nie wiedzieli, że jeszcze chwila a nad ich hełmami zapali się zielone światło, wąsaty pilot mruknie do głośnika „strefa zrzutu za 30 sekund!”, otworzy się ogromna gardziel włazu, a ferskie niebo zaroi się od spadochroniarzy.
9466Vvq7.jpg

Część narracyjna z możliwością uczestnictwa: http://fc.sarmacja.org/viewtopic.php?f=1036&t=29218
Poprzednia część: https://www.sarmacja.org/artykul/pokaz/11889/4
Dotacje
1 500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Filip I Gryf, Taddeo von Hippogriff-Piccolomini, Laurẽt Gedeon I.
Serduszka
6 172,00 lt
Ten artykuł lubią: Adam Jerzy Piastowski, Piotr vel Bocian, Filip I Gryf, Joahim von Ribertrop von Sarm, Taddeo von Hippogriff-Piccolomini, Guedes de Lima, August van Hagsen de la Sparasan, Laurẽt Gedeon I, Julian Fer at Atera, Grzegorz Tomasz Jakub Czartoryski, Gotfryd Slavik de Ruth.
Komentarze
Joahim von Ribertrop von Sarm
Dobra praca!
Odpowiedz Permalink
Guedes de Lima
Bardzo dobrze się czyta!
Odpowiedz Permalink
Bartosz von Thorn-Janiczek
@GuedesDeLima To przez tę pizzę z ananasem :D
Odpowiedz Permalink
Taddeo von Hippogriff-Piccolomini
@BvTJ ale pizza z ananasem dobra jest przecież
Odpowiedz Permalink
Bartosz von Thorn-Janiczek
@TadeuszBrus Nie ma innej opcji! Dlatego stoi obok kaszki z mleczkiem i ciasteczka z kremem. Pyszota!
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Jak zawsze, jestem pod wrażeniem. Zaangażowania w akcje, jaka jest prowadzona. A wariant narracyjny super - pomysł.
Permalink
Bartosz von Thorn-Janiczek
Będzie zaraz kolejna część, bo wróciłem z "martwych" po choróbsku. :)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.