Gazeta Hasselandzka, Piotr de Zaym, 10.12.2019 r. o 12:41
Polityka jednak jest możliwa

W Sarmacji nastąpił uwiąd ważnego elementu mikronacji: polityki. Partie polityczne praktycznie zanikły. Są dwa tego powody: pierwszy, że nie bardzo jest o co się spierać. I drugi, że ordynacja wyborcza nie wspiera systemu partyjnego.
Oczywiście, groźniejszy jest powód pierwszy. Nie do końca jest tak, że nie ma żadnych powodów do sporów. Oczywiście - są, ale nie aż takie wielkie, by wypisywać je na sztandarach partyjnych. Z grubsza zgadzamy się co do kształtu Księstwa. Z grubsza zgadzamy się co do formuły rządu. Z grubsza też zgadzamy się co do kształtu forum, będącego tak naprawdę terytorium Sarmacji.
Tymczasem brak funkcjonujących partii w istocie rzeczy uniemożliwia dokonywanie jakichkolwiek zmian poważniejszych niż podniesienie lub obniżenie opłat za instytucję. Gdy Helwetyk chciał przeprowadzić reformę forum, nie miał za sobą żadnej, zorganizowanej siły politycznej. W efekcie przegrał. I nie chodzi mi o meritum sprawy, bo ja niespecjalnie popierałem jego pomysł, mówiąc oględnie. Chodzi o formułę działania. Dziś każdy może nieść jakiś sztandar z jakimś napisem, ale całkowicie samodzielnie. Czyli: partie są potrzebne do prowadzenia sporów politycznych!
I tu przechodzimy do kwestii prawnych. Przyjrzyjmy się nieistniejącemu realowi, a tam - Białorusi. W kraju tym ordynacja wyborcza absolutnie nie wspiera partii politycznych. I nie chodzi mi o praktykę wyborczą, gdzie Aleksander Łukaszenko osobiście wskazuje kto ma być wybrany (ostatnio na przykład - zero opozycji w parlamencie, gdy w poprzednich wyborach - dwie opozycjonistki). Po prostu zasada ogólna jest taka: to, czy jakaś partia popiera kandydata, ma zerowe znaczenie. Zresztą, nie bardzo ma jak wyrazić to poparcie, bo nie ma pieniędzy na prowadzenie kampanii wyborczych. W efekcie słabe są wszystkie partie, i prołukaszenkowskie, i antyłukaszenkowskie.
Wracając do mikronacji: powinniśmy zadbać o nasz system partyjny. Skoro tak, konieczna jest ordynacja, która wesprze partie polityczne. Która wymusi ich powstawanie i umacnianie. A w efekcie partie pomogą w rozwijaniu dialogu politycznego.
Niniejszym zakładam więc Ruch na Rzecz Polityki.

R
R
P




Zamierzam działać na rzecz zmiany ordynacji, na rzecz wzmocnienia partii politycznych i odbudowy systemu politycznego w Sarmacji. Kto się dołączy?
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
5 520,00 lt
Ten artykuł lubią: Franz Langer, Guedes de Lima, Fryderyk von Hohenzollern, Joahim von Ribertrop von Sarm, Santiago Vilarte von Hippogriff, Grzegorz Tomasz Jakub Czartoryski.
Komentarze
Franz Langer
Zdecydowanie popieram i chętnie wesprę!
Odpowiedz Permalink
Guedes de Lima
Pamiętam zamierzchłe wpływy Sarmackiej Partii Demokratycznej na kształtowanie się Rzeczpospolitej Sclavińskiej jako dojrzałego kraju koronnego. Popieram całym sercem, choć nie zakładam angażowania się w ogólnosarmacką politykę.
Odpowiedz Permalink
Piotr de Zaym
Praktycznie będzie to wyglądać tak: tu jest wątek do działań programowo-organizacyjnych
http://fc.sarmacja.org/viewtopic.php?f=115&t=29308
Proszę tam zaglądać i pisać!
Odpowiedz Permalink
Joahim von Ribertrop von Sarm
Dobry pomysł. Z chęcią wesprę.
Odpowiedz Permalink
Alfred Fabian von Hohenburg Tehen-Dżek
Cytuję:
Gdy Helwetyk chciał przeprowadzić reformę forum, nie miał za sobą żadnej, zorganizowanej siły politycznej. W efekcie przegrał.

Przecież Helwetyk nie przegrał z reformą - w końcu reforma doszła do skutku i teraz mamy to co teraz mamy :D Bajzel się znaczy. No bo reforma doszła do skutku, ale nie została zakończona - nie dlatego, że nie miał za sobą siły politycznej, bo miał i to całkiem sporą (teoretycznie była to większość Sejmowa, a także popierający reformę Kanclerz i Rada Ministrów) więc przykład dosyć nietrafiony.

Osobiście poczekam na propozycje Ruchu na Rzecz Polityki, gdyż sam wcale nie widzę różnicy w życiu politycznym z czy bez (martwych) partii.
Odpowiedz Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
Pomysł fajny który zdecydowanie popieram. Jednak uważam że powstanie partii który głównym celem jest jedynie główny cel uprzywilejowanie w prawie partii jest mało przekonujące. Wiadome od czegoś trzeba zacząć, a reszta wyjdzie w praniu. Wracając do głównego postulatu wydaje mi się że należało by określić czy bardziej optujemy w stronę system dwupartyjnego czy też wielopartyjnego? Osobiście bym tu optował za pierwszą opcją. Ważne aby Sarmaci i Sarmatki się zrzeszali, i organizowali.

Zresztą mi się marzy bardziej typowa partia konserwatywno monarchistyczna, konserwatywna jeżeli chodzi arystokrację i szlachtę ( czytaj powrót głosów ważonych), monarchistyczna w sensie gloryfikacji monarchi konstytucyjnej. Można by więcej tu wymieniać takich pozornie małych rzeczy.
Odpowiedz Permalink
Michaś Elżbieta II
Problemem nie jest zadna ordynacja, tylko brak politycznego pola sporu. Uwazam ze takim polem moglaby byc gospodarka narracyjna, gdyby wplywala na zycie kazdego obywatela - ale to wymaga przemyslenia jej "silnika" i gotowosci prowadzacych.
Odpowiedz Permalink
Santiago Vilarte von Hippogriff
@AFvTD no ale większość z jego punktów, jeśli nawet została zrealizowana, to potem je cofnął na wniosek niektórych prowincji. A że to głównie ich działów miało dotyczyć, to siła oddziaływania Sejmu była tu mniejsza.
Odpowiedz Permalink
Alfred Fabian von Hohenburg Tehen-Dżek
@SantiVilarte pomijając dobry ton w trakcie przeprowadzania zmian, to siła oddziaływania Sejmu wcale nie była mniejsza. Zgodnie z konstytucją:

Prawo Księstwa Sarmacji stanowią, w hierarchii ważności: Konstytucja, ratyfikowane umowy międzynarodowe, ustawy, rozporządzenia, prawo samorządów terytorialnych na ich obszarze oraz normy prawa zwyczajowego.

Dlatego też pomijając fakt, że tak po prostu nie wypada, Sejm miał nawet możliwość siłowego narzucenia zmian. Tylko to byłoby niefajne i zniechęcające, tym bardziej że:

Władza w Księstwie Sarmacji należy do Narodu — wszystkich obywateli sarmackich.

A Naród w przypadku Księstwa Sarmacji jest rozproszony po prowincjach
Odpowiedz Permalink
Santiago Vilarte von Hippogriff
No mniej więcej o to samo mi chodzi. Sejm teoretycznie mógł zrobić tak, jak mu się podobało - ale w praktyce nie da się narzucić tego prowincjom ( tym przypadku trzem) przy silnym oporze. A kwestie komunikacyjne cóż, nie wiem, jak Helwetyk to rozplanował. W naszym przypadku po prostu byłem z nim w stałym kontakcie, rozważając niemal dział po dziale z KH.
Odpowiedz Permalink
Piotr de Zaym
1. Ja się zgadzam, że przez chwilę Helwetyk miał większość - ale niezorganizowaną. Dogadał się, fakt. Ale samo dogadanie się to za mało.
2. Zgadzam się również, że istnienie nieaktywnych partii ma skromny sens. Potrzebne są aktywne.
3. I popieram pogląd, że pole do dyskusji jest skromne. W niektórych mikronacjach partie za główny cel mają zmianę liczby i nazw ministerstw. Mam wrażenie, że my się w sumie za dobrze znamy i z góry wiemy, co kto powie. Ale rozmaite pola sporu są. Rola i pozycja Księcia. Rola i pozycja Rządu. Stosunki na linii centrum - prowincje. Wreszcie, zupełnie zanikłe kwestie społeczne. Nie wiem, małżeństwa tylko dwu, czy także jednopłciowe? A może poligamia?...
4. To co proponuję to na razie ruch społeczny. Jak będzie potrzeba, to się przekształci w partię. Ja już kiedyś w Sarmacji byłem liderem Sarmackiego Ruchu Monarchistycznego "Korona", a potem, razem z RCA, Narodowego Związku Monarchistycznego. I nieźle nam szło...
Odpowiedz Permalink
Joanna Izabela
Zaraz może dostane po łapach ale czy....na pewno potrzebujemy sejmu? W takim wydaniu jak obecnie równie dobrze i szybciej działać by mogła RM + Książe.
Odpowiedz Permalink
Guedes de Lima
Trzeba jednak pamiętać, że spór polityczny (różnice w poglądach) powinny dojrzewać samoistnie. Sztuczne stymulowanie sporu kojarzy mi się osobiście z gospodarką centralnie planowaną.
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Osobiście nie widzę potrzeby powrotu do działalności partii politycznych. Wydaje mi się, że w chwili obecnej oprócz jednej działającej przez pewien czas partii nikt nie będzie chciał zakładać alternatyw. Nie mamy do tego zasobów, chęci, czy głębszej idei. Mnie pasuje forma wyboru indywidualnego kandydata na posła, przy obecnych marnych statystykach aktywnościowych to najsensowniejsze wyjście.
Odpowiedz Permalink
Kuba Hogh-Sedrovski
Reset i zdegradowanie "Tłustych Kotów" Sarmacji by się przydał. Kto zdobędzie za dużo, nie ma co osiągać i zaczyna się stagnacja aktywności.

Księstwo już nie ma nic do stracenia, i tak kończy swój żywot. Jeżeli Ci, którzy prowadzili mikronacje ku świetności oleją to po resecie, to epoka się skończy.
Odpowiedz Permalink
Piotr de Zaym
Cytuję:
czy....na pewno potrzebujemy sejmu?

Zgodnie z moją własną teorią, teorią de Zayma (kiedyś nazywała się nieco inaczej...), potrzebna jest równowaga między silną władzą i demokracją, tak, by państwo było mocne - ale ludziom się nie nudziło. Sam Książę i Rada Ministrów = nuda totalna.
Cytuję:
Osobiście nie widzę potrzeby powrotu do działalności partii politycznych.
A ja jestem innego zdania ;) Państwo bez partii? Nawet w Korei Północnej są partie - i to trzy, bo obok głównej także Socjaldemokratyczna Partia Korei i Ruch Młodych Przyjaciół Czendogojo (to jeden z przekładów nazwy).
Cytuję:
Księstwo już nie ma nic do stracenia, i tak kończy swój żywot.
Jeśli tak, to narzućmy sobie na wirtualne ramiona wirtualne prześcieradła jako całuny śmiertelne i wszyscy gremialnie udajmy się na najbliższy wirtualny cmentarz. Żaden reset nie pomoże.
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Piotr Pawel I
A ja jestem innego zdania ;)
Bardzo dobrze, różnice są potrzebne.
Piotr Pawel I
Państwo bez partii? Nawet w Korei Północnej są partie - i to trzy, bo obok głównej także Socjaldemokratyczna Partia Korei i Ruch Młodych Przyjaciół Czendogojo (to jeden z przekładów nazwy).

Wirtualne państwo to nie to samo co realne. Nie dążmy za wszelką cenę do sprowadzania wszystkiego do dobrze nam znanego i wydawać by się mogło funkcjonującego reala. W obecnej chwili, przy niskim stopniu aktywnych obywateli (pytanie kiedy będzie wysoki?) po prostu nie widzę sensu zabawy dla grupki, w tym momencie 3x osób.
Odpowiedz Permalink
Piotr de Zaym
Cytuję:
W obecnej chwili, przy niskim stopniu aktywnych obywateli (pytanie kiedy będzie wysoki?) po prostu nie widzę sensu zabawy dla grupki, w tym momencie 3x osób.

Na tej zasadzie możemy redukować wszystko do zera. Partie niepotrzebne. Może niepotrzebny Sejm. W sumie, Rząd też niespecjalnie jest potrzebny. Wystarczy sam Książę plus ze dwóch sekretarzy osobistych...
...tymczasem jedynie rozwój aktywności pozwoli na rozkręcenie Księstwa i uczynienie go bardziej atrakcyjnym.

Wkrótce I Kongres RRP - będziemy dyskutować o propozycjach legislacyjnych.
Odpowiedz Permalink
Joanna Izabela
@PiotrdeZaym
Napompowanie nie jest potrzebne, nadal stoje za tym ze sejm nie jest potrzebny. Na sile tworzenie partii tez. W momencie ktos kto chce sie bawic w polityke moze to robic z poziomu RM. Moze problemem Sarmacji nie jest brak aktywnosci politycznej, tylko brak mozliwosci innej aktywnosci niz polityczna. ;)
Odpowiedz Permalink
Piotr de Zaym
@CarmenLaurent Ależ możliwości aktywności jest wiele - dziennikarstwo, nauka, kultura... Polityka jest kluczowa - i naprawdę, właśnie polityki nie ma. Jeśli zlikwidujemy Sejm i wybory do niego, to co nam pozostanie z polityki? NIC. Partie zaś w polityce są nieodzowne.
Zostawienie wyborów jedynie w samorządach będzie oznaczać, że szczebel centralny Sarmacji stanie się zbędny. Ot, Książę na tronie i Rada Ministrów do jego dekoracji. Tego chcemy?
Odpowiedz Permalink
Joanna Izabela
Piotr Paweł I, na papierze jest i dziennikarstwo, i nauka, i kultura ale praktycznie nie ma tego wcale. Skoro za malo osob sie interesuje polityką, to po co na sile ją wpychać. Partie nie zbawią narodu, przy obecnej ilosci ludzi rownie dobrze mogly by być te niesamowite dyskusje pomiedzy obecnymi politykami ale ich nie ma. A skoro w sumie sejm nie spelnia za bardzo swojej roli, kadencje uplywaja na spokojnym egzystowaniu to moze faktycznie pora zaorać i wroćić do monarchi absolutnej albo zrobic jakiś coup d'etat ;) Chociaż mam wrażenie, że nawet to by nie wywołało jakiś niesamowitych emocji.
Odpowiedz Permalink
Piotr de Zaym
Cytuję:
moze faktycznie pora zaorać i wroćić do monarchi absolutnej albo zrobic jakiś coup d'etat ;)

Monarchia absolutna to nuda absolutna. Za chwilę będzie Leblandia - czyli koniec ostateczny.
Przewrót jest niemożliwy w Internecie - to rzecz wiadoma.
Cytuję:
na papierze jest i dziennikarstwo, i nauka, i kultura ale praktycznie nie ma tego wcale. Skoro za malo osob sie interesuje polityką, to po co na sile ją wpychać.
Czyli nie ma niczego, nie ma po co na siłę wpychać.
To co my tu w ogóle robimy?
Lebencjusz rządził jednoosobową mikronacją przez wiele lat. Chyba nawet nadal jest cesarzem. No to mamy dobry przykład na nicnierobienie.
Odpowiedz Permalink
Joanna Izabela
@PiotrdeZaym Żyjemy ;)
Możliwość startowania tylko partii już było i pozostawało tylko na papierze. Możemy kręcić się w kółko i co chwilę zmieniać DP tylko po co?
Odpowiedz Permalink
Piotr de Zaym
Żeby było lepiej? Żeby było ciekawiej? Żeby umożliwić działanie tym, którzy tego zechcą?
Bo oczywiście można niczego nie robić, niczego nie zmieniać... cisza, spokój, bezruch... tak będzie lepiej?
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
A nie możemy się dostosować do obecnie panujących możliwości i z nich skorzystać, zamiast twierdzić, że jest źle i zmieniać z powrotem DP pod siebie, po to, żeby za jakiś czas znowu go zmieniać? Zamiast zajmować się poważniejszymi sprawami i iść do przodu zajmujemy się detalami, które nie mają najmniejszego znaczenia - To nie jest działanie, które poprawi wszechobecny marazm.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.