A może tak na zmianę?

Mam nadzieję, że clickbaitowy tytuł nie zniechęcił Cię do zajrzenia tutaj.
Jeśli dobrze liczę, dzisiaj upływa kadencja Sejmu. To niezły moment na przedstawienie propozycji, która chodzi mi po głowie, a która może się sprawdzić wobec kilku sarmackich bolączek jednocześnie. Mowa o czymś w rodzaju rotacyjnego przewodniczenia pracom władz sarmackich.

Część osób zorientuje się, że pomysł jest wzorowany na całkiem realowej Unii Europejskiej, gdzie realizują to poszczególne państwa. Tutaj byłoby to domeną poszczególnych prowincji. Mamy ich pięć (chociaż formalnie sześć, bo Bialenia wisi i wisi na naszej stronie jako 'w likwidacji'...), więc po wyłączeniu lipca i sierpnia, pozostałą część roku można podzielić po dwa miesiące jako okres "prezydencji" każdej prowincji.
8b5uENd1.jpg
Co konkretnie wchodziłoby w zakres zadań? Tu lista jest otwarta. Proponuję jako pierwszy punkt, aby skład Sejmu był poszerzony o jedno miejsce, nieobsadzane w wyborach, a zajmowane na okres tych 2 miesięcy przez przedstawiciela prowincji, wskazywanego przez jej szefa. Sam namiestnik/szef również mógłby je przez to czas zajmować.
Po pierwsze, działałoby to jako dodatkowa zachęta, żeby aktywność z poziomów regionalnych udzielała się także centralnie. Po drugie, prowincja zyskiwałaby dodatkową siłę do przedstawienia swoich problemów czy pomysłów. Po trzecie - jak można było zaobserwować w ostatniej kadencji, skład Sejmu potrafi z dnia na dzień dynamicznie się zmniejszyć. Były okresy, że przejściowo mieliśmy trzech posłów, a przegłosowanie jakiegoś aktu w takim gronie daje mu lichą legitymację. No i wreszcie - może wpłynie to nieco na zwiększenie zainteresowania obywateli Sejmem. Aktualnie jeśli są jakieś gorące kwestie, to w dyskusjach pojawiają się osoby z zewnątrz, ale z reguły te same. A same głosowania nie wywołują takich dyskusji wśród "opinii publicznej".

Myślałem też nad tym, czy taka prezydująca prowincja mogłaby mieć jakieś uprawnienia wzgl. rządu, ale to nie wydaje mi się potrzebne. Niezależnie od tego, możnaby wprowadzić jakieś bonusy symboliczne, np. narracyjnie prowadząc prace Sejmu w danej prowincji, tworząc na jej dziale wątek sejmowy, z linkami do głównego działu Sejmu ale i z pojedynczymi obradami prowadzonymi faktycznie regionalnie. Władzom prowincji można na ten czas przyznać prawo redagowania wiadomości Sejmowych...Możliwości jest kilka. Na pewno byłaby praca do wykonania, jeśli chodzi o aktualizację prawa pod kątem takiej zmiany.
Tak czy inaczej, czekam na opinie ;)
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
3 785,00 lt
Ten artykuł lubią: Adrian Maksymilian Józef Alatriste, Joahim von Ribertrop von Sarm, Marceli z Ossolińskich Bordoński, Marek von Thorn-Chojnacki, Tomasz Ivo Hugo.
Komentarze
Wojciech Hergemon
To było tak: bociana dziobał szpak,
potem była zmiana i szpak dziobał bociana,
potem były jeszcze dwie zmiany,
ile razy był szpak dziobany?
Odpowiedz Permalink
Leszek Roskohard
Fajny kot na obrazku
Permalink
Natalia Helena von Lichtenstein-Hergemon
Pomysł wydaje mi się sensowny, jednak trudno mi bez większego doświadczenia w tych sferach stwierdzić, jakie to rodzi szanse i jakie zagrożenia.
Mam tylko nadzieję, że program zmian nie będzie się nazywał "dobra zmiana" :>
Odpowiedz Permalink
Adrian Maksymilian Józef Alatriste
Pomysł ciekawy i spróbować warto, bez tego nie dowiemy się czy to ma szanse funkcjonować.
Odpowiedz Permalink
Andrzej Fryderyk
Tylko że przedstawiciele prowincji mają prawo do uczestnictwa w debatach i inicjatywę ustawodawczą z mocy prawa... Jedynie nie mają prawa głosu...
Odpowiedz Permalink
Santiago Vilarte von Hippogriff
@anglov Zgadza się. Po zmianie mieliby i to
Odpowiedz Permalink
Andrzej Fryderyk
@SantiVilarte
Ale zdajecie sobie sprawę że
1. Skład Sejmu nie bez powodu ma nieparzystą liczbę posłów;
2. Wprowadzenie takiego wolnego elektronu znacząco wpływa na możliwości tworzenia rządowej koalicji?
Odpowiedz Permalink
Joahim von Ribertrop von Sarm
To możnaby zrobić, że wybieramy 4 osoby + ta z prowincji.
Odpowiedz Permalink
Santiago Vilarte von Hippogriff
@anglov Oczywiście, ale przy liczbie parzystej mógłby rozstrzygać głos marszałka - nawiasem mówiąc, może wtedy byłoby więcej chętnych na tę posadę...
Co do koalicji zgoda, chociaż ten problem występuje tylko w momencie tworzenia rządu. Potem już każdy głosuje wedle swojego uznania.
Odpowiedz Permalink
Andrzej Fryderyk
@SantiVilarte Kiedy rząd działa jak działa (czyli nie robi nic) – tak.

Jeśli jednak chcemy mieć kiedykolwiek jakikolwiek rząd co robi cokolwiek… No to takie rozwiązanie utrudnia.

Ogółem mój problem z tym pomysłem jest taki… Że niezbyt rozwiązuje to problemy. Po prostu kolejna iteracja kosmetycznej zmiany (poprzednią był mandat z listy młodych).

Jasne. Warto próbować. Tylko zadaję sobie zawsze pytanie – w jaki sposób to wniosłoby jakąś innowację, która by obudziła. I po prostu niezbyt widzę w tym tę potencjalną wartość dodaną.
Odpowiedz Permalink
Marceli z Ossolińskich Bordoński
Mógłbym się pospierać na sali sejmowej o szczegóły zaproponowanych reform, ale sam pomysł na aktywność i poszukiwanie rozwiązań serduszkuję. Przyglądam się też dyskusji i chyba nigdy nie zrozumiem tego ciągłego recenzowania wszystkiego PRZED zamiast PO... Ile okazji do aktywności i poszukiwania przez Nowych rozwiązań problemów, zabawy w dyskutowanie, ubieranie pomysłów w legislację poszło w gwizdek przez tych, którzy nie widzą sensu, nie są przekonani, nie chcą, nie mogą, nie powinni itd.
Odpowiedz Permalink
Vanderlei Bouboulina-à-la-Triste
Bardzo fajny pomysł. Mam też swój. Wprowadźmy wojny między prowincjami i niech każdy bije się z każdym lub zawiera sojusze w celu zdobycia i utrzymania władzy. Spiski, zdrady, mordy polityczne, intrygi, bezwzględność - to wszystko by nas ożywiło. Szef prowincji, która wygra ten pojedynek zasiadlby na tronie w Grodzisku i sprawował władzę w oparciu o preferowany przez siebie model, tak długo aż nie zostałby strącony z tronu przez innych żądnych władzy rywali.
Odpowiedz Permalink
Santiago Vilarte von Hippogriff
@Vanderlei nawiasem mówiąc, myślałem o tym w wersji "light" tzn. starcia w strategiach lub grach wojennych.

Pierwszy z brzegu przykład - ostatnio mieliśmy z @anglov dłuższą dyskusję ćwirkową nt Baridasu i traktatu z FN. Gdyby za sprawą namiestników takie dyskusje przeszły na poziom Sejmu przy okazji odpowiednich ustaw - jak najbardziej ok. Z tego mogą nawet oddolnie wyłonić się jakieś w miarę spójne grupy polityczne. Mnie akurat do takich dyskusji napędza zasada, że uprawnienia i przywileje osób, miast, prowincji powinny być mocniej zależne od ich aktualnego stanu i aktywności, a mniej od zasług historycznych czy tradycji.
Odpowiedz Permalink
Santiago Vilarte von Hippogriff
Natomiast możemy to zrobić dwuetapowo: w pierwszym etapie rada złożona z namiestników, tyle że z jakimiś realnymi kompetencjami. Wtedy nie trzebaby od razu grzebać w prawie.
Odpowiedz Permalink
Marek von Thorn-Chojnacki
Fajny kot
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.