Sarmacka Liga Piłkarska, Leszek de Ruth, 29.06.2019 r. o 21:38
V-Mundial w Leblandii - relacja po ćwierćfinałach

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Cytując klasyka, “często pytacie mnie jak zrelacjonowałbym v-Mundial”. Tak naprawdę to nikt nie pyta, ale nie umiem tego tekstu zacząć lepiej, więc o, napisałem i czytajcie.

FAZA GRUPOWA
GRUPA A:
Jedna z bardziej dramatycznych grup na V-Mundialu, bo tylko z niej (obok grupy C) odpadł jeden z faworytów - Trizondal. Dodatkowo Teutonia, która po wygranej w Lidze Mikronacyjnej jest jednym z kandydatów do medalu na tym turnieju, też miała chwile słabości i kilka punktów upuściła. Wykorzystała to rozgrywająca dobry turniej Tropicana (myślę, że można ją już uznać za niespodziankę mistrzostw), dzięki czemu odprawiła Trizondal do domu. Ostatnia w grupie Federacja Nordacka przysłała na mistrzostwa skład niemal młodzieżowy, któremu zabrakło argumentów na silniejszych rywali, ale nie można im odmówić ambicji, bo jednak dwa punkty z remisów wyhaczyli. To jeszcze nie ich czas, ale kto wie co będzie za kilka sezonów?

7lsZEcuF.png

GRUPA B:
Najprzyjemniejsza grupa do oglądania. Sclavinia ogoliła rywali jak fryzjer poborowych w KSZ. 6 meczów, 6 zwycięstw, 21 strzelonych bramek, 0 straconych. A w grupie mieli potężny Dreamland. Czy ja muszę mówić kto na ten V-Mundial przyjechał jak po swoje? Poza meczami Sclavinii właśnie z Dreamlandem nic interesującego się w tej grupie nie zadziało. Pustkowia Gellonii i Bialenia były cierpliwymi dostarczycielami punktów, bacznie przyglądającymi się fachowcom przy pracy. Bialenia była chyba aż tak oszołomiona zdolnościami tytanów ze Sclavinii i Dreamlandu, że przysnęła nawet na mecze z Gellonią, którą, w obliczu wystawienia na bramce trampkarza z Murowanej Wsi, powinni byli łyknąć jak kukulicę na zjeździe, a tak jest przykrość.

74IgP9B8.png

GRUPA C:
Grupa najbardziej wyrównana, sądząc po jakości zespołów i wynikach. Wiadomo jak to jest w takich przypadkach - ktoś musi gorzko płakać. Tym razem przypadło to Wandystanowi. Zaczęło się od tupnięcia w emocjonującym starciu z Hasselandem i zapowiadało się, w drugiej kolejce na luzie ograli Loardię, ale później mocno odbili się od Gnomii, która potrafiła skruszyć najmocniejszą defensywę grupy, jednocześnie maskując dziury we własnej. W międzyczasie Hasseland otrząsnął się po początkowej porażce, nabrał rozpędu, wygrywał kolejne spotkania (nie licząc remisu z Wandystanem na zakończenie grupy) i awansował z pierwszego miejsca. Tylko Loardia w całym tym tumulcie nie dosięgnęła poziomu rywali, zdobywając ledwie jeden punkt.

uyCfj3Sn.png

GRUPA D:
Ciekawa grupa, nieciekawe wyniki. Z pozoru wydawało się, że Starosarmacja jako spadkobierca dawnej drużyny Księstwa (chlip…), przekozacki Baridas i niczego sobie Scholandia mogą dać niezły pokaz gry, a skończyło się na tym, że awansowały dwie pierwsze, podczas gdy Scholandia wraz z najsłabszą na tym turnieju Slawonią kurtuazyjnie wymieniły się trzema punktami i spakowały walizki. Do Slawonii pretensji mieć nie można, to drużyna wciąż w budowie, ale Scholandia może się wstydzić. Małym zaskoczeniem w tej grupie mogło być zajęcie drugiej lokaty przez Baridas, mimo posiadania najmocniejszej paki na papierze. Cóż, jeśli iść na przekór teoriom i przewidywaniom, to już konsekwentnie.

A6DuMoT7.png


ĆWIRĆFINAŁY
Gnomia 0:1 Sclavinia
Niby mecz-formalność, niby rozpędzano w fazie grupowej sclavińska kawalkada miała rozjechać rywala, a skończyło się na niewygodnej jeździe na oklep na nieposłusznym koniu. Już w 9. minucie spotkania Liron Delareya trafił dla Gnomii na 1:0, ale sędzia nie uznał bramki. Później obie drużyny miały pod górkę - ofensywa Sclavini męczyła się niemiłosiernie, w dodatku kontuzji doznał Kazem Kelzadeh i został zmieniony w przerwie spotkania, a reprezentanci Gnomii, broniąc się przed naporem przeciwników, z trudem konstruowali akcje - do tego stopnia, że żaden strzał nie powędrował w kierunku bramki Dionizego Kaliciaka. Do szatni drużyny zeszły przy bezbramkowym wyniku. Po zmianie stron sytuacja niewiele się zmieniła. Dopiero w 58. minucie w akcji w polu karnym Axel Fitz wycofał do Jamesa Younga, a ten umieścił piłkę w siatce, 0:1 dla Sclavinii. Zacięta walka trwała dalej, ale wynik nie uległ już zmianie.

Tropicana 0:0 Starosarmacja, 5:4 w karnych
Mecz bez historii. Mecz bardzo wyrównany, różnice w statystykach niewielkie. Ani jedna, ani druga drużyna nie chciała się odsłonić. Najwyraźniej Starosarmaci nieco przestraszyli się Tropicany, po tym jak w swojej grupie sprawiła delikatną niespodziankę i nie chcieli ryzykować kolejnego takiego zaskoczenia. Z kolei Tropicana chyba wykazała respekt przed rywalem zza miedzy, bo też podeszła do spotkania ostrożnie. Ta wzajemna bezpieczna macanina trwała aż 120 minut - do karnych. Tu też nie było szansy na czyjąś przewagę, trzeba było czekać na błędy. Dla STS dobrze rozpoczął Caranguejo, a po stronie Tropicany zepsuł Mendez. W drugiej turze odwrotnie - zepsuł Starosarmata Arped (xD), dla Tropicany wyrównał Laiho. Było 1:1 i pomyłek nie było aż do szóstej kolejki strzałów, kiedy to mylili się zawodnicy z obu drużyn. Nerwy na stadionie, atmosfera napięta jak w rozmowach Khanda z Radzieckim. Siódma kolejka, dla STS ma strzelać Zygmunt Cieślak. Chybia! Za chwilę piłkę ustawia Fabregas z Tropicany. Wdech. Rozbieg. Strzał. Jest! Tropicana w półfinale!

Dreamland 3:1 Hasseland
Mecz podobny do spotkania Tropicana - Starosarmacja, ale jednak tu o strzelaniu bramek przypomnieli sobie przed karnymi. Pierwsza połowa jak makiem szał cisza - raptem jeden strzał celny Hasselandu, a Dreamlandczycy z jakiegoś powodu kopali się po czołach. W przerwie trenerzy i zawodnicy obu drużyn musieli powiedzieć sobie kilka męskich słów, bo to co grali w pierwszej połowie to był wstyd, żenada, kompromitacja, hańba i frajerstwo, a w drugiej połowie coś się ruszyło i te trzy osoby, które zostały na trybunach, nawet kilkukrotnie klasnęły. W 62. minucie wynik strzałem z rzutu wolnego otworzył Fridolf Gryba i Dreamland wyszedł na prowadzenie. W 83. minucie wyrównał Nelson Allan, który zobaczył też czerwoną kartkę w 92. minucie. Chwilę później sędzia zakończył podstawowy czas gry i rozpoczęła się dogrywka. Walka dalej była zacięta, ale w obliczu gry bez jednego zawodnika Hasseland słabł, mimo dzikiego zapału. Wytrzymali do 99. minuty, kiedy to Dreamland ponownie objął prowadzenie za sprawą bramki Mestrovicia. Wynik na 3:1 ustalił Grybe bramką po rzucie rożnym.

Baridas 0:2 Królestwo Teutonii
Wszyscy czekali na ten mecz. Ulice opustoszały, posterunki policji nie przyjmowały zgłoszeń, na porodówkach kobiety wstrzymywały skurcze. W takich okolicznościach trenerzy zdecydowali wystawić po 5 obrońców. No róża! Ludzie chcą igrzysk, a dostali szachy. Był to już kolejny ćwierćfinał, w którym pierwsza połowa przypominała bardziej podchody niż piłkę nożną. Jeden strzał Teutończyków, brak strzałów Baridajczyków, festiwal impotencji. W drugiej połowie się zebrali, bo chyba chcieli uniknąć dogrywek i karnych, które spotkały inne drużyny i wzięli się do roboty. Baridas oddał pierwszy i jedyny strzał celny, a reszta już należała do Teutonii. W 58. minucie z rzutu wolnego pięknym strzałem trafił Tauno Warman. Jedna bramka meczu nie przesądza, klincz trwał dalej, ale wszystko było już jasne od 72. minuty, kiedy Warman raz jeszcze posłał cacko do baridajskiej bramki strzałem z rzutu wolnego. Z Baridajczyków zeszło powietrze i już nic nie wskórali.

46sQL0pR.png


PÓŁFINAŁY - PROGNOZA
Królestwo Teutonii - Sclavinia
Teutonia może chwalić się wieloma atutami, dobrym składem, świetnym trenerem i porządną formą, ale w starciu z rewelacyjną Sclavinią to może być za mało. Dla drużyny Leszczyńskiego najważniejsze będzie skruszenie murów obronnych Sclavińczyków i pilnowanie własnych tyłów, bo chwila nieuwagi może słono kosztować. Nie zdziwi nas ani absolutnie defensywne podejście obu trenerów, ani gra va banque. Może być i dogrywka, mogą być i karne, a w sumie najbardziej zaskakujące będzie rozstrzygnięcie w regulaminowym czasie. Nie typujemy zwycięzcy.

Dreamland - Tropicana:
Starcia Dawida z Goliatem. Nie wiadomo, czy ten mecz nie okaże się ciekawszy niż drugi półfinał, bo i Dreamland już miał kilka zachwiań w tym turnieju, a i Tropicana gra nieco ponad stan. Nie wiadomo, czy tu też nie będzie oszczędnej gry, bo oba zespoły mają za sobą trudne ćwierćfinały. Jednak to Dreamland, jako drużyna mocniejsza na papierze, jawi się jako faworyt. To może być gra gdzie będzie się liczyć kto dał radę dobiec do piłki w ostatnich sekundach albo dał radę dostawić nogę w odpowiednim momencie, a taka przewaga jest raczej po stronie zawodników Królestwa. Końcowe minuty w pojedynku z nimi mogą okazać się koszmarem. Z drugiej strony, kto wie co pokaże zaprawiona w bojach Tropicana?

Qch34Wbq.png
Serduszka
11 452,00 lt
Ten artykuł lubią: Piotr vel Bocian, Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, Wojciech Hergemon, Albert Felimi-Liderski, Leszek Karakachanow Sr, Gustaw Fryderyk von Hippogriff, Henryk Leszczyński, Timan Demollari, Laurencjusz Ma Hi at Atera, Joahim von Ribertrop von Sarm, Januszek von Hippogriff-Pałasz, Defloriusz Dyman Wander, Michał Michaelus, Helwetyk Romański.
Komentarze
Piotr vel Bocian
Jak zawsze lubię czytać takie relacje:)
Czekamy na dalsze rozgrywki.
Odpowiedz Permalink
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser
Cytuję:
Za chwilę piłkę ustawia Fabregas z Tropicany.
I to, dodajmy, bramkarz i kapitan w jednej osobie zdecydował o zwycięstwie!
Odpowiedz Permalink
Leszek Karakachanow Sr
Obstawiam Teutonia-Tropicana w finale.
Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Zapowiadają, się pasjonujące półfinały. Oczywiście w Teutonii, wierzymy w wygraną. Oczywiście Konsulat, to nie jest łatwy przeciwnik...Tylko w półfinale nie grają słabeusze :) Powodzenia i czekamy na Finał :P
Permalink
Januszek von Hippogriff-Pałasz
Kto wygra? Naturalnie lepszy. Xd
Powodzenia wszystkim selekcjonerom.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.