Głos Pusty, Konrad Jakub Arped-Friedman, 05.06.2019 r. o 17:12
O co chodzi Baridajczykom?
Seria wydawnicza: Prywatne poletko wydawcy

Sam fakt, że osoby kandydujące bądź wspierające kandydatury, nazwijmy to po imieniu — obce — na tron w Królestwie, nie znają odpowiedzi na te pytanie, w zupełności wystarczy żeby stwierdzić, iż na tron ten nie pasują.

Kandydatury obce w danym samorządzie to takie, które z danym samorządem bezpośrednio związane nie są. Nie chodzi o sentyment, o jakieś "mi na Baridasie zależy!" czy inne pokrętne związki, ale związek właśnie bezpośredni — o pracę na rzecz samorządu, jego wspieranie, rozbudowę, posiadanie obywatelstwa nie ad hoc, ale przez okres, nazwijmy to, podstawowy. O rozumienie jego problemów, o związek z historią, kulturą, ludźmi — narodem.

W Sarosarmacji jestem obcy. W Teutonii i Sclavinii też. Te stwierdzenie nie budzi żadnych kontrowersji. Budzi je natomiast wtedy, kiedy obcym nazwiemy w Baridasie kogoś spoza Baridasu, co jest ewenementem.

Pytanie tytułowe jednak brzmi — o co chodzi Baridajczykom, i czemu nie chcą mieć za króla osoby niezwiązanej z Królestwem?

Powodów jest kilka. Przede wszystkim zapominamy o fakcie podstawowym — nie, nie dążono do detronizacji Księcia Sarmacji z tronu w Baridasie, bo Księciem bym był Robert Fryderyk. Osoba ta była katalizatorem zmian, ale nie przyczyną, o czym wielokrotnie podkreślano. Nie chodziło też o jakieś secesje z Sarmacji czy w inny sposób od niej się oddalenie, również w celu zdobycia szerszej autonomii.

Wszystkie samorządy od lat miały i mają swoich przedstawicieli. Urzędy najwyższe piastuję tam ci, którzy najczęściej w sposób szczególny zasłużyły się swoją działalnością lokalną. To samorządowi mężowie stanu, którzy samorząd znają i rozumieją, a fakt objęcia godności najwyższej, tym bardziej tej koronowanej, to zwieńczenie dotychczasowej działalności. I taka forma jest o tyle ciekawa, że umożliwia nagradzanie tej działalności, stanowi swoistą nobilitację. Ale nie tyko o to chodzi.

W Baridasie jako jedyni byśmy pozbawieni najwyższego urzędu. W tym sensie, że nawet przy założeniu iż Król-Książę był królem dobrym, to jednak czuć było, iż jest u nas wyłącznie "przy okazji", bo królem jest z urzędu. Że zawsze dla takiej osoby centrala jest najważniejsza, że niezależnie od wyników elekcji książęcej, wybór ten dokonywał się przez Baridajczyków tylko pośrednio. De iure i często de facto, wybór Króla nie zawsze musiał być wyborem naszym.

Pewne symbole są niezwykle istotne. Monarcha to ktoś, kto ojcuje narodowi. Dlatego ważne jest, żeby swój autorytet i splendor posiadał bezpośrednio z tej woli narodu. Żeby móc powiedzieć, że Król jest nasz nie tylko dlatego, że tak mówi prawo, ale że sami i świadomie tego chcieliśmy. I że dla Baridajczyka, jest to urząd najważniejszy, a nie piastowany przy okazji innego.

Własnego "namiestnika" zazdrościliśmy od dawna, głównie Teutonii. To tam od zawsze był Król, który miał pozycje niemal świętą. Marzeniem byłoby więc symboliczne przekazanie korony w nasze ręce. Kiedy jeden z sarmackich książąt swoim zachowaniem niezwykle żywo zwracał uwagę na pewne niebezpieczeństwa czy symbole, które od zawsze były ważne, postanowiono z okazji skorzystać. Raz, żeby rozprawić się z królem, którego nikt nie chce. A dwa, żeby wziąć za rogi status, który mało kto akceptuje. To pierwsze już minęło, drugie — właśnie powraca.

Przyczyny bardziej przyziemne tego, że unia personalna z Sarmacją nie daje nam niczego ani nie rozwiązuje problemu żadnego, wyjaśniłem już na forum. Dla opornych, spisałem poniższe punkty:

1) przygotowania do wystawienia kandydatury spoza Baridasu zaczęły się od stwierdzeń, które można skrócić w sposób następujący — Baridajczycy są zbyt głupi i nieodpowiedzialni, żeby samodzielnie wybierać władzę, gdyż może to spowodować im krzywdę. Mogą chociażby ogłosić secesję pod wpływem emocji. Moja odpowiedź na powyższe przedstawiała się następująco:
Cytuję:
Co do wypowiedzi o elekcji księcia na tron — niestety, ale przykro się czyta słowa które pouczają nas z góry, że jesteśmy nieodpowiedzialni i w wyniku gwałtowności jeszcze byśmy sobie krzywdę zrobili — więc trzeba oddać tron książętom sarmackim, bo są rozsądniejsi, mądrzejsi i zadbają o dobro Baridasu, w przeciwieństwie do nas samych.

Jak pisałem — nigdzie się nie wybieramy, a układanie elekcji tylko po to, żeby rozwiązywać znajdywane na siłę problemy, zupełnie abstrakcyjne, jest nie na miejscu. Chciałbym w tym miejscu też nadmienić, że -> ___ tyle brakowało do tego, żeby nas książę sarmacki nie tak dawno samodzielnie wykopał z Sarmacji. Nie uważam więc, że jest to jakieś zabezpieczenie czegokolwiek. Mimo wszystko to my mamy więcej interesu w tym, żeby siedzieć przy Sarmacji, niż Sarmacja żeby nas tu trzymać.

Nie rozumiem też co za przeszkoda stoi w tym, żeby do traktatu wpisać, iż Baridas wypowiada umowę za zgodą Rady. To chyba wystarczające zabezpieczenia na wypadek czyichś humorów. No i jeszcze pamiętajmy o tym, że jak się ludzie wzajemnie pożrą, to po prostu odejdą albo ogłoszą secesję niezgodną z prawem, gdzie sobie założą własne forum, a na papiery w sarmackim DP, po prostu wyłożą nie powiem co. To nie jest żadne zabezpieczenie przed niczym. Tak samo jak może zrobić to Teutonia czy Sclavinia. Książę fizycznie nie zmusi nikogo do logowania się do Sarmacji.

Jeżeli kandydatura książęca na tron jest wynikiem insynuacji osób trzecich, że jesteśmy za głupi na elekcję samych siebie na tron, to niech nikogo nie dziwi gwałtowna reakcja na tę kandydaturę.

2) Osoby spoza Baridasu przedstawiły unię personalną jako remedium na bolączki Królestwa — na aktywność, niepokoje, secesje i marazm. Jest to cokolwiek głupie:
Cytuję:
Tylko że nie bardzo rozumiem w jaki sposób koronowanie księcia pomoże w czymkolwiek. Nie będzie kłótni, marazmu, a będzie aktywność i dobrobyt? Na problemy w Teutonii też takie rozwiązanie wymyślimy?

Jedyne co tutaj widzę, to zabezpieczenie bytności Baridasu w Sarmacji, Tylko że przecież nie mamy z tym problemów, bo nikt się nigdzie nie wybiera. Nie ma przecież w ogóle problemu jakiejś secesji, nie wiem więc po co w ogóle wracamy do tego tematu. To trochę jak zastanawiać się co robimy z rakiem, na co ktoś proponuje pomysł założenia gipsu, żeby leczyć złamanie piszczeli, którego nie ma.

W ogóle mam wrażenie, że wszyscy wokół martwią się o to, czy Baridas wyjdzie z Sarmacji — poza samym Baridasem, który nigdzie się nie wybiera i ze zdziwieniem czyta te obawy.

Zresztą, nawet jeżeli te pomysły to faktycznie sposób na "bratnią pomoc" w walce z nastrojami społecznymi u nas — no to wtedy są dwie opcje — albo król-książę będzie monarchą faktycznym, jak za Roberta, co nie rozwiązuje niczego, bo wtedy znowu jesteśmy samorządem ubezwłasnowolnionym. Albo Król-Książę będzie jedynie pozorantem jak kiedyś, co zmienia jedynie kwestię nomenklatury — będziemy się kłócić co do tego, kogo wybrać na Wicekróla i czemu nam się dana osoba nie podoba — tak samo jak teraz z Królem.

Niezależnie od tego, po co nam tak właściwie unia personalna, nie rozwiązuje ona zupełnie niczego.

Koniec końców więc, unia personalna nie daje nam niczego — nie zabezpiecza przed humorami sarmackimi ani baridajskimi. Nie rozwiązuje też problemów wewnętrznych. Nie ma w zasadzie żadnego powodu dla którego mielibyśmy mieć księcia za króla, więc te postulaty nie różnią się niczym od wyboru księcia na króla Teutonii, Konsula Sclavinii czy Namiestnika STSu. Niczym.

3) Baridas potrzebuje za króla kogoś zorientowanego w jego problemach, znających ustrój a przede wszystkim — w pełni zaangażowanego. Nie chodzi o żaden nacjonalizm, ale pragmatyzm — książę będzie służył dobrze albo w Baridasie, albo w Sarmacji. Wiadomo też, które obowiązki zostaną wykonane jako pierwsze w przypadku zgrzytu.

4) Namiestnik prowincji (w rozumieniu sarmackim) ma jedno, bardzo ważne zadanie — ma reprezentować i chronić samorząd PRZED centralą. Jeżeli dojdzie do wzajemnych tarć, musi bez zastanowienia chronić interesy samorządu. Dokładnie to robi król Teutonii, jeżeli są tarcia z centrą, dokładnie to robi Konsul i Namiestnik. Bo takie zgrzyty się zdarzają. Książę Sarmacji reprezentuje przede wszystkim centralę, więc jest marnym zabezpieczeniem interesów lokalnych.

5) Król to święty symbol Baridasu. Stał się nim w momencie przejęcia korony od Księcia i wracanie do statusu quo ante, po prostu źle się kojarzy. Jeżeli jest to postulowane z braku wyczucia i niewiedzy punktów powyższych — można zrozumieć i wybaczyć. Jeżeli jednak, jak pisałem wyżej, odbywa się to w atmosferze narracji "dajcie te koronę, bo jesteście za głupi żeby ją trzymać samodzielnie" — no to jest kwas. Każdy samorząd ma jakieś triggery, które powodują ból dupska jej obywateli. Puszczanie za spust powoduje gwałtowne reakcje. W Baridasie jest to niestety połączenie Króla z Księciem — symbolu niedawnego ucisku i podśmiechujek z Baridasu, że jako jedyni nie mamy własnego przedstawiciela.

6) Nikt nie da żadnej gwarancji, że numer z Robertem Fryderykiem się nie powtórzy. Drugi raz korony nam już potem nikt nie odda.

7) Mamy ból dupska o to, że w sytuacjach szczególnych, osoby z zewnątrz składają wniosek o obywatelstwo baridajskie i uczestniczą doraźnie w pracach Rady czy w elekcji. Po tym — działalność zawieszają i odchodzą. Nikt nie przekona nas do tego, że to nie jest irytujące i zwyczajnie smutne. Jeżeli obecny książę elekcje przegra, to co dalej z jego pracą na rzecz Baridasu? Obejmie inne urzędy? Będzie tutaj pracował? Pomoże w czymkolwiek? Dobrze wiemy, że tak nie będzie. Dlatego spadochroniarze na Almerę to kwestia pozorowanej troski o nasze dobro. Mamy kilku obywateli, którzy działają w kilku samorządach na co dzień, niezależnie od koniunktury politycznej. Do nikt nich pretensji nie ma. Ba, podejrzewam że gdyby właśnie taki książę chciał kandydować na tron, problemu pewnie by nie było (przy założeniu, ze nie miałaby to być ponownie unia trwała). Taki książę-król byłby pewnie do zaakceptowania. Obecny — niestety nie jest.

8) Dyskusje o unii personalnej nie powinny się odbywać w ten sposób. To jest zbyt ważna kwestia, na którą obecnie czasu nie ma. Nie rozumiem co za problem byłby wtedy, gdybyśmy na spokojnie usiedli wszyscy do rozmów — a o ewentualnej unii, wypowiedzieliby się też Sarmaci.

Tymczasem wszystko przebiega w ten sposób, że dwa dni temu nikt nie myślał w ogóle nad tym tematem — przygotowywaliśmy się do elekcji w trybie zwykłym, nagle jednak w kilka dni mamy decydować o przyszłości na przyszłość tak daleką, ze najprawdopodobniej byłoby to już do końca naszego istnienia.

A co na to Sejm i Rada ministrów? A gdzie dyskusje wcześniej? Gdzie debaty? Stoimy póki co przy polityce wewnętrznej, niestety, ani przyszłe władze nie mają tutaj nic do powiedzenia (po stronie sarmackiej), ani strona baridajska nie może podając w tak krótkim czasie żadnych postanowień.

Na pytanie "a kiedy mamy dyskutować o unii personalnej, po elekcji?" odpowiadam — tak, właśnie po elekcji, a dodatkowo po wyborach sejmowych. Niech kandydaci ogłoszą swoje wizje co do stosunków z Baridasem. Potem wybierzemy takie władze, których wizja będzie dla nas zbieżna. Ja w kampanii wyborczej i we expose wprost stwierdziłem, że dążymy do unii opartej o przepisy umowy, nie osoby króla. Wiedzieli to wyborcy oddający głos na moje ugrupowanie, wiedzieli to posłowie wystosowując wniosek o powołanie mnie na kanclerza, wiedział to szeregowy Zwitariusz. Wiedzieli też Baridajczycy, bo taki był mój program na elekcję królewską.

Teraz nie wie nikt. Baridajczycy przekazują W CIEMNO absolutną władzę królewską, gdzie po elekcji muszą się zdać na łaskę centrali. Nie można przecież wykręcić u nas numery rodem z Teutonii, że podczas bezkrólewia zmieniono tam ustrój — u nas jest to prawnie zakazane. Co za problem dyskutować z nowym królem, po spokojnej debacie, po dostosowaniu prawa, po spisaniu umowy? Po wyborze takiego Sejmu i Kanclerza, którzy by to aprobowali? Jest to element polityki wewnętrznej (nawet i zagranicznej), tutaj to rząd i Sejm powinni grać pierwsze skrzypce. Sejmu nie mamy, Kanclerza de facto też nie, a ten obecny i tymczasowy — czyli ja — nie zostałem powiadomiony o planie startu księcia. Odbieram to jako policzek, nie będę tego ukrywał. Były sygnały sondowania startu księcia, ale kiedy skontrowałem argumenty zwolenników z zewnątrz — sprawa ucichła. Okazuje się finalnie, że mamy tydzień na podjęcie decyzji. Sarmacja w zasadzie decyzji nie podejmuje żadnej. Rozumiem, że są tam zwolennicy unii personalnej, ale przecież przeciwnicy też są! Pytał ich ktoś o zdanie? Otóż nie. Dopóki Baridajczycy i obywatele Księstwa — w drodze decyzji ich władz tj. rządu i parlamentu, a najlepiej (jak uczciwie proponowalem i planowałem ja) — w drodze referendum, nie wypowiedzą się w kwestii jakichkolwiek uzgodnień na linii KS-KB, to dla mnie, obecne propozycje są kpiną. Nawet z Bialenią postępowaliśmy bardziej po ludzku. Jedyną jaskółką że ktoś chce tutaj coś zmieniać, były wspomniane wcześniej argumenty, ze jesteśmy za głupi żeby o Baridasie decydować samodzielnie. Jeżeli efektem miało być wkurwienie ludzi, to wyszło. Jeżeli ktoś chciał ugrać coś więcej — niech na drugi raz się zastanowi czy warto stosować pokerowe chwyty połączone z pośrednią obrazą dyskutantów.

Dlatego ostatni raz apeluję o wycofanie kandydatury Księcia Sarmacji na tron baridajski. Obecny tryb załatwiania sprawy nie zasługuje na nic innego. Nie ma żadnych wymiernych korzyści z wyboru księcia na króla, argumenty pozwoliłem sobie skontrować na forum, nikt nie raczył tego zrobić względem mnie. Uważam w takim razie, że zwolennicy unii personalnej zrobić tego nie potrafią, co świadczy o braku ich racji. Ponadto, wolałbym o tej sprawie dyskutować w sposób cywilizowany, a najlepiej — z rządem, Sejmem i Radą Królestwa.

Na sam koniec przedstawię starty artykuł o przyczynach zerwania unii personalnej. Osoba wspomnianego króla — swoją drogą. Ale powody były — przede wszystkim — bardziej systemowe i ustrojowe.


Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
5 586,00 lt
Ten artykuł lubią: Kristian Arped, Leszek de Ruth, Alfred Fabian von Tehen-Dżek, Januszek von Hippogriff-Pałasz, Julian Fer at Atera, Laurencjusz Ma Hi at Atera, Adrian Maksymilian Józef Alatriste.
Komentarze
Leszek de Ruth
Pkt. 8: zgoda.
Odpowiedz Permalink
Leszek de Ruth
Tak w ogóle, to z tego co widzę, to poza Mevalem nikt nie popiera kandydatury JKM. Czy nie lepiej było jednak ją przełknąć, a zmobilizować się na głosowanie i w nim ją odrzucić? Czy to nie wysłałoby lepszego sygnału? Może nie jest to atrakcyjne rozwiązanie, biorąc pod uwagę kwestie symboli, wzajemnego szacunku, poczucia dumy, pryncypiów itd., ale jest to jakies wyjście.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@LCdR samo wystawienie tej kandydatury spowodowało wystarczające zamieszanie w elekcji, chociażby zrezygnował jeden kandydat. Sama zaś specyfika głosowania ma to do siebie, że sztuczkami taktycznymi można doprowadzić do wyboru różnych kandydatur.

Ponadto, nie eliminuje to problemu po stronie Sarmacji — na własną rękę miesza się dość istotnie w kwestii polityki wewnętrznej Sarmacji, a stosowne i decyzyjne w tym temacie władzy — nie mają nawet okazji wyrazić swojej opinii. I z punktu widzenia konkretnego — bo działania księcia kłócą się z polityką rządu i byłego sejmu, który miał jasny pogląd na tę sprawę (więc to raczej druga strona ma mandat społeczny do takich działań) i z punktu widzenia bardziej abstrakcyjnego — ja bym jednak poczekał na decyzje kolejnego Sejmu, kanclerza i najlepiej referendum. Sam fakt startowania powinien być IMO następstwem właśnie takich kroków i wyniku wyborów sejmowych.

Nie można tutaj tak bezrefleksyjnie przeprowadzić podziału kompetencji, że skoro to książę kandyduje, to jest to sprawa księcia. Bo nie jest.

To nawet nie jest postulat mnie jako Baridajczyka, ale mnie jako Sarmaty i bądź co bądź — kanclerza. Zabrano się za to od dupy strony i tyle.
Odpowiedz Permalink
Mikołaj Torped
Drogi Konradzie, W pierwszej kolejności, jeśli chcesz, żeby ktoś rozważył twoją argumentację, to załatw zdjęcie tej paskudnej grafiki z kącika propagandowego ASAP.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@MAP jeżeli przestrzeganie konstytucji przez księcia ma być uzależnione od kącika, to trochę kek.
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
@KonradFriedman Chodzi o art. 1 ust. 1?
Odpowiedz Permalink
Alfred Fabian von Tehen-Dżek
@MAP mi się ten kącik kojarzy jedynie z moją rezygnacją więc nie wiem o co chodzi, może nie jestem wystarczająco na bieżąco... :D
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@Helwetyk Konstytucja stanowi, iż władzą wykonawczą w Księstwie jest Rząd, natomiast ustawodawczą — Sejm. De iure, książę nie jest więc organem przyporządkowanym do żadnej z władz, pełni więc obowiązki wspomniane wprost w konstytucji.

Kwestia stosunków baridajsko-sarmackich to zakres polityki wewnętrznej, z domieszką zagranicznej. Organami uprawnionymi do jej kreowania są Sejm i Rząd. Książę samodzielnie decydując o kształcie i zakresie tych stosunków, łamie podstawowe zasady ducha konstytucji i porządku prawnego, tym bardziej, że Rząd jest w trybie "dalszego pełnienia obowiązków" a Sejmu nie ma wcale. Stąd, takie działania, to samowola. Nawet ten kadłubowaty rząd który mamy obecnie, nie został powiadomiony o tym, że książę postanowił działać wbrew mandatowi społecznemu i jego programowi, który zakładał zupełnie inne rozwiązanie tego problemu. Dodatkowo, nie bardzo wiadomo jaki status mają obecnie umowy z KB czy jaki jest jego status. Całośc opiera sie tutaj na modus vivendi. Ewentuany więc wybór księcia na króla stawia pod ścianą władze sarmackie i wręcz przymusza do zawarcia konkretnych umów czy uchwalania praw, co stawia przyszłe rządy z faktami dokonanymi. Korzystanie z tego zamieszania w tym celu, jest w moim odczuciu nie ma miejscu i w istotny sposób kłóci się z konstytucją, przynajmniej jej konwenansów i zwyczajów lub ducha.

Biorąc pod uwagę fakt, że osoby z drugiej strony barykady wprost argumentuję pewne działania faktem niedoskonałości przepisów i tego, że "przecież można", nie zwracając uwagi na konwenanse, zasady niepisane i zwyczajną przyzwoitość, to nikt mnie nie przekona, że kilkanaście prowokacyjnych pikseli na stronie głównej jest większym złamaniem rzeczonych konwenansów i przyzwoitości, niż fakt zgłoszenia kandydatury wbrew konwenansom konstytucyjnym lub przyzwoitości polegającej na budowaniu narracji, że na własnego króla nie zasługujemy, m.in. z racji własnej głupoty.

Polecam ujednolicenie stanowiska, czy można coś robić wbrew rozumowi i godności człowieka tudzież pewnym symbolom "bo prawo pozwala", czy jednak nie. Jeżeli wciąż jednak można, to zarzuty o kącik są bezzasadne i wręcz głupie.
Odpowiedz Permalink
Teodozjusz Azoramath-Arped
W trakcie unii personalnej, namiestnikiem KB był Wicekról. Ale fakt, Król lepiej brzmi. I trochę śmiesznie, król-namiestnik podlega Suzerena/Suwerena Księcia KS.

Inaczej byłoby, gdyby Sarmacja była Królestwem, a Baridas Księstwem.
Odpowiedz Permalink
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser
Cytuję:
Sam fakt, że osoby kandydujące bądź wspierające kandydatury, nazwijmy to po imieniu — obce — na tron w Królestwie, nie znają odpowiedzi na te pytanie, w zupełności wystarczy żeby stwierdzić, iż na tron ten nie pasują.
Nowy Sejm powinien w pierwszej kolejności zająć się wyłączeniem obywateli Baridasu z głosowania w elekcji Księcia. Nie będą nam obcy wybierać monarchy!!!!11111
Cytuję:
Nie ma w zasadzie żadnego powodu dla którego mielibyśmy mieć księcia za króla, więc te postulaty nie różnią się niczym od wyboru księcia na króla Teutonii, Konsula Sclavinii czy Namiestnika STSu. Niczym.
Przypominam, że królem Sclavinii jest Książę Sarmacji, więc jej obecność w tej wyliczance jest chyba średnio uzasadniona.

Zastanawia mnie, że WKW wyraża się, jak sugeruje tytuł, w imieniu wszystkich Baridajczyków, a jednocześnie nie pozwala im rzeczywiście przedstawić swego zdania w elekcji na króla, bez usuwania któregokolwiek z kandydatów wątpliwymi metodami.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@RemigiuszL jeżeli zbiór X zawiera się w zbiorze Y to nie znaczy, że zbiór Y zawiera się w zbiorze X. Baridajczyk w STSie jest obcy, Starosarmata w KB też. Baridajczyk i Starosarmata w Księstwie — już niekoniecznie.

Książę jest tytularnym królem Sclavinii, nie jest natomiast urzędnikiem ani tym bardziej namiestnikiem Sclavinii w rozumieniu przepisów sarmackich. Jeżeli chodzi o taki tytuł, to proponowaliosmy już nawet Robertowi Fryderykowi tytuł Protektora Baridasu.

Nie wyrażam się też w imieniu wszystkich Baridajczyków, ale na pewno w imię całkiem dużej grupy, śmiem twierdzić, że większości obecnych obywateli.

Zwrócę uwagę, że Książę Sarmacji kandyduje na króla własnie jako… Książę Sarmacji. A nie wydaje mi się, żeby działał w imieniu wszystkich Sarmatów — co postuluje przecież sprawdzić, chociażby załatwiając sprawę przez referendum.

Wątpliwe metody to sa takie, jakie w STSie są już od dawna? ;)
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
@KonradFriedman Przywrócenie unii personalnej — lub nie — jest suwerenną (w ujęciu politycznym, nie prawnym :-)) decyzją Baridajczyków. Zakłada Wasza Królewska Wysokość, że ogół Sarmatów powinien decydować o tym, komu Baridajczycy mogą powierzyć koronę?
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@Helwetyk nice try, ale zapominacie że do tanga trzeba dwojga. Z kim przywrócimy unie personalną? Z Sarmacją. Czy Sarmaci nie powinni decydować ze swojej strony, czy książę Sarmacji powinien przyjąć koronę, suwerennie mu nadaną przez Bariajczyków? ;)
Odpowiedz Permalink
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser
@KonradFriedman
Ad.1. Ech, miałem nadzieję, że jedynki dadzą znać, iż to ironia ;)

Ad. 2. I równie tytularny mógłby być przecież król Baridasu-Książę Sarmacji.

Ad. 3. W takim razie tytuł winien brzmieć: "O co chodzi tej, bez wątpienia dużej, grupie Baridajczyków, która myśli tak jak ja".

Ad. 4. Sarmaci wybrali Księcia w wolnej elekcji i mogą (niestety) go w każdej chwili odwołać, więc moim zdaniem nie potrzebuje on większej legitymizacji do podejmowania takich działań jak ubieganie się o inny tron.

Ad. 5. Primo, STS nie przyjmował swoich rozwiązań jako doraźny środek w walce politycznej, secundo nie mamy w zwyczaju grupowego odbierania obywatelstw, a tym bardziej zmuszania do ich zrzeczenia się.
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
@KonradFriedman Dziękuję, próbowałem (mam nawet wrażenie, że skutecznie! ;-)). Odpowiedzią na powyższe pytanie są traktaty z roku 2006. Nikt nigdy — Powadze i resztkom naszego zdrowego rozsądku niech będą dzięki — nie sugerował ich wypowiedzenia. Skoro są one częścią naszego porządku prawnego (i znowu te przepisy…), to znaczy, że Książę może przyjąć koronę Baridasu, o ile Baridajczycy postanowią mu ją oferować.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@RemigiuszL

2. no i na ten tytualrny urząd bym się zgodził! Ale przecież nie w tym rzecz, bo obecny ustrój jest taki, ze król może dużo i koniec. Jeżeli chcemy zmian — dajcie nam więcej czasu niz kilka dni i umozliwcie te przepisy dostosować.

3. I z drugiej strony powinno być też — "powrotu unii chce grupa Sarmatów, której zliczyć nie można", zamiast stwierdzać wszędzie wokół, że Książę działa w imieniu Sarmacji. Ja też jestem póki co przedstawicielem Korony, więc które zdanie jest bardziej "oficjalne"?

4. To nie jest ubieganie się o tron, tylko zmiana stosunków wewnętrznych. Do tego jednak by się przydał Sejm i rząd.

5. Nie są to zmiany doraźne, tylko na przyszłość. Grupowo obywatelstw też nie będziemy odbierać.

@Helwetyk jeden rabin powie tak, drugi nie. Mi się to nie podoba, a po reakcjach na ten zarzut widać, że nie jestem odosobniony (i nie mowie tutaj o Baridajczykach).
Odpowiedz Permalink
Teodozjusz Azoramath-Arped
@KonradFriedman
Przykro mi mówić WKW, ale WKW nie jest przedstawicielem korony. WKW abdykował przecież?
Obecnym przedstawicielem Korony jest Interrex Januszek von Hippogriff-Pałasz.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@Azor mówię o Koronie, jak synonimie Sarmacji.
Odpowiedz Permalink
Teodozjusz Azoramath-Arped
@KonradFriedman Aha, źle zrozumiałem, bo przecież godzinę temu oficjalnie złożył WKW rezygnację urzędu kanclerza. I mi się pomieszało.

Wiec raczej nie powinien WKW przemawiać oficjalnie jako przedstawiciel Korony KS. Uczciwiej jest ,że od godziny oficjalnie WKW jest mieszkańcem KS/KB, żadnym przedstawicielem KS ani KB. Bo to już jest nadużycie, nie można rezygnować nagle, i jednocześnie dalej "udawać" przedstawiciela jakiekolwiek korony.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@Azor no ale konstytucja mówi, że polityką wewnętrzną i zagraniczną zajmuje sie kanclerz i sejm. Dlatego cały czas uparcie twierdzę, że jednak przydaloby sie to załatwic juz po wyborach.

Chyba to nie jest zły argument ;)
Odpowiedz Permalink
Teodozjusz Azoramath-Arped
@KonradFriedman Oczywiście że tak, tylko że od rezygnacji z urzędu kanclerza, WKW nie powinien mówić jako kanclerz/przedstawiciel korony. Wiec nie powinnen WKW stosować zwrotu "Ja też jestem póki co przedstawicielem Korony", nie "póki" w taki sposób WKW rezygnuje i w takim okoliczności.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@Azor stąd zwrot "póki co". Chodzio mi zwyczajnie o to, że wlaśnie sytuacja nie jest jasna, więc lepiej poczekać aż się ustabilizuje.

No i jednak ja szedłem do wyborów i w expose miałem postulat, zeby zastąpic unie personalną - unią oparta o traktaty. Więc pośrednio mam jakiś tam mandat społeczny żeby tak twierdzić, bo przeciez ludzie sami mnie wybrali z tym programem.

Ale jak pisałem - warto poczekac na wybory.
Odpowiedz Permalink
Joahim von Ribertrop
Cóż, unia personalna z Baridasem. Rzeczywiście, co to da i samemu Baridasowi, i całej Sarmacjii? Bo gdyby Baridas chciał niepodległości, to bym rozumiał. Ale tak po prostu? Hmmm...
Odpowiedz Permalink
Defloriusz Dyman Wander
@KonradFriedman Moze trzeba zawnioskowac do Trybunalu Koronnego - ja jestem bardzo za rozstrzyganiem watpliwosci prawnych przed sadem.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
@defloriusz wolałbym tego uniknąć ;)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.