Park Stołeczny, Piotr III Łukasz, 03.06.2019 r. o 13:17
Degradacja tytułów i nadanie im znaczenia

Zastrzeżenie: piszę w Parku Stołecznym, albowiem poniższe stanowisko nie jest stanowiskiem Dworu, nie zostało z nikim uzgodnione, są to po prostu luźne przemyślenia obywatela Księstwa Sarmacji.

Zaczął przewijać się temat tytułów, degradacji ich znaczenia, tytułów piętrowych... rzeczywiście, da się dostrzec ten problem, natomiast ciężko o rozsądne rozwiązanie. Każde, które przychodzi mi do głowy, jest w jakiś sposób złe. Przepad wykluczam całkowicie. Wkładaliśmy mnóstwo pracy w Księstwo nie po to, aby przyszedł Sejm/książę i po prostu zresetował zabawę. Tzn. reset zabawy jestem w stanie przyjąć (reset majątków) jako coś, co mogło być potrzebne. Ale reset zasług dla Księstwa? No nie.

Do głowy przychodzi mi kilka rozwiązań, mam nadzieję, że w komentarzach rozwinie się dyskusja na ich temat.

Rozwiązanie nr 1 - dodanie tytułów.

Kawaler, baronet, baron, wicehrabia, hrabia, markiz, diuk. Mamy sidem tytułów. Można stworzyć więcej. Junkier, komes, earl, kniaź, grand, palatyn, burgrabia, bojar... jasne, niektóre nie są z naszej bajki, niektóre mniej, niektóre bardziej. Nie jestem specjalistą od tytułów, ale mamy w Księstwie fachowców, którzy z pewnością umieliby odpowiednią listę przygotować (PS: tak, wiem, że komes to de facto hrabia, pisałem z głowy, nie znam się na tym zbyt dobrze).

To rozwiązanie ma zalety - poszerzy nam się lista, zwiększy ilość stopni do zdobycia. Wady również - ciężko się będzie zorientować, łamanie wieloletniej tradycji etc.

Rozwiązanie nr 2 - przesunięcie ilości wsi lennych / przełożenia się na tytuł.

Obecnie mamy tytuł kawalera za 3 wsi, baroneta za 7, itd. w końcu 65 za diuka. Rozciągając to choćby trzykrotnie - 9 za kawalera, 21 za baroneta, ...195 za diuka - i już mamy grono nieco "przetrzebione" a nic nie jest zapomniane - bo nadania lenne pozostają. W takim rozdaniu (x3) nie mielibyśmy nawet jednego diuka... bo łapałby się na to tylko Helwetyk Romański, ale jest Księciem Seniorem... Nawet Jaśnie Oświecony Diuk Czuguł-Chan byłby markizem i brakowałoby 15 wsi do diuka.

Zalety - nie odbieramy nikomu zasług, nie zmieniamy tytułów. Wady - niby zasług nie odbieramy, ale "degradujemy" co może źle wpłynąć na samą osobę, jak i na przyzwyczajenie - jak tu nie pisać JO do najsprawniejszego Radcy NIA?

Rozwiązanie nr 3 - im dalsze nadanie, tym ma mniejszy wpływ na teraźniejszość.

Przyjmijmy sobie tak, że nadania z ostatnich 12 miesięcy mają wagę 1, z przedostatnich 0,9, z jeszcze wcześniejszych 0,8 i tak do 0,1, potem 0,5, 0,25, 0,125 itd. Tak, żeby nawet najdalsze nadanie miało wpływ, ale najmniejszy.

Zalety - nic nie odbieramy, nic się prawie nie zmienia, motywujemy do bieżącej aktywności. Wady - niby nic nie zmieniamy, ale na "degradację" miałoby to wpływ.

Podsumowując

Z chęcią widziałbym jakiś mariaż rozwiązania nr 2 i 3. Ale... no cóż, wszystko ma wady i zalety, prawda? Dlatego zachęcam do wypełnienia ankiety (która nic nie znaczy, tylko dla czystej orientacji wśród nastrojów) na ten temat. Głosy można zmieniać, bo, mam nadzieję, na dyskusję.
Dotacje
1 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Januszek von Hippogriff-Pałasz, Marceli z Ossolińskich Bordoński.
Serduszka
11 411,00 lt
Ten artykuł lubią: Januszek von Hippogriff-Pałasz, Artur Kardacz von Hohenburg , Albert Jan Maat von Hippogriff, Marceli z Ossolińskich Bordoński, Defloriusz Dyman Wander, Julian Fer at Atera, Helwetyk Romański, Adrian Maksymilian Józef Alatriste, Nataliusz von Hohenburg, Filip Powietrzny.
Komentarze
Januszek von Hippogriff-Pałasz
Przyznam, że ten temat może wzbudzić wiele kontrowersji. Ale coś się wymyśli. :-)
Odpowiedz Permalink
Natan Korczyński
Gdzieś pojawił się pomysł, żeby powiązać tytuły z epokami — ze wskazaniem na panowania kolejnych Książąt Sarmacji. I to jest, jak sądzę, najlepsze wyjście. Tytuły szlacheckie i arystokratyczne mogłyby być wtedy wyrazem personalnej więzi między obywatelem a monarchą, świadectwem wzajemnego zaufania i szacunku.
Odpowiedz Permalink
Piotr III Łukasz
Tak, widziałem tę propozycję. Ponieważ nie podoba mi się w ogóle, stąd jej nie zawarłem. A nie podoba mi się z prostej przyczyny - boję się, że zacznie się podział na diuków lepszych i diuków gorszych, w zależności od tego, kto nadawał... No i byłoby to nieco uciążliwe w zastosowaniu powszechnym.
Odpowiedz Permalink
Rejestr zmian
Piotr Paweł I
Problem polega na tym, że Sarmacji tak naprawdę mogą by dwa rodzaje nagród: odznaczenia i tytuły. Dopóki libert nie będzie mógł zostać wydany na coś naprawdę ciekawego, to czy ktoś dostanie tysiąc, czy milion, nie ma znaczenia. Skoro tak, trzeba więcej zróżnicowanych nagród, na poziomie lokalnym (np. w Hasselandzie mamy własne tytuły - i bardzo dobrze) i centralnym. W PRL dodano stopni wojskowych - i choć PRL może nie jest wzorem do naśladowania, to zrobiono słusznie. Trzeba dodać tytułów - i będzie lepiej. I przekształcić Sarmację w Wielkie Księstwo, tak, by był Wielki Książę - oraz książęta. Bo sytuacja w której można zostać diukiem - i koniec (tzn. wiem, można być diukiem-hrabią itp., ale to brzmi dziwnie) nie jest wystarczające. Jak kiedyś było kilku diuków, to OK, ale teraz jest ich więcej.
Odpowiedz Permalink
Timan Demollari
Znieśmy tytuły i po problemie.

Dodawnie tytułów tylko zwiększy mętlik, będzie też śmieszne, Wielki Książę, Mały Książę, wice Książę.
Odpowiedz Permalink
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser
A nie lepiej żeby każdy po uzyskaniu tytułu diuka podejmował próbę zamachu stanu? Wtedy, jeśli zamach się uda, tytuły będą tracić wszyscy ludzie władzy, jeśli się nie uda - spiskowcy.
Odpowiedz Permalink
Piotr III Łukasz
@RemigiuszL i to jest pomysł!
Odpowiedz Permalink
Defloriusz Dyman Wander
@demollari Całkiem Przeciętny Książę! Książę Średniego Wzrostu.
Odpowiedz Permalink
Marceli z Ossolińskich Bordoński
Tytuły to część naszej zabawy, która jest też motywatorem do działania (umowmy się - jedyny, bo liberty są niezjadliwe bez systemu gospodarczego). Dodatkowo to również rodzaj pewnej umowy zawieranej po osiedleniu - bądź aktywny a zostanie to zauważone i nagrodzone. Jeśli nastąpiłby przepad to byłoby to równoznaczne z wykopaniem w kosmos całego mojego czasu wolnego, który poświęciłem na aktywność i byłby to też koniec mojej przygody z Sarmacją, bo co miałoby mnie motywować jak nie wspinanie się w hierarchii?

Dlatego bardziej niż pomysł wydłużania owej drabiny popieram propozycję czasowości tytułów, czyli trzecie rozwiązanie. Patrząc zdroworozsądkowo to diuk diukowi nierówny i jest coś niesprawiedliwego w tym, że aktywność sprzed 5 lat jest równa aktywności od tamtego czasu do dziś. Popieram model - chcesz utrzymać tytuł bądź aktywny, niech wsie wygasają po jakimś czasie i w profilu pojawia się informacja np. Markiz, były diuk.
Odpowiedz Permalink
Joanna Izabela
Nie wiem czy odbieranie/degradacja tytułów w jakikolwiek sposób jest dobre.

Kto już się dorobił tytułu niech go ma, a po prostu obecnie może warto się skupić na tym, żeby na uroczystościach trudniej było konfiturki zyskać.

Na ilość wielu diuków, może warto spojrzeć w ten sposób że mamy lub mieliśmy wielu oddanych ludzi, którzy przez te lata tworzyli dla Sarmacji.Jest to jakieś ich uhonorowanie i nie wiem czy jest sens aby to teraz zmieniać.
Odpowiedz Permalink
Joanna Izabela
A jeszcze dodam, ze po prostu można by w spisie szlachty i arystokracji byłych obywateli nie zamieszczać(oprócz seniorów). Wtedy wizualnie będzie tego też mniej i będziemy mieli ładniejszy podgląd jak aktualnie nasz stan.
Odpowiedz Permalink
Santiago Vilarte von Hippogriff
Zaznaczyłem w ankiecie Inne, bo widzę jeszcze inne połączenie: tytuły nadane do tej pory pozostają z zastosowaniem wariantu 3, natomiast odtąd nadamy wyłącznie albo w większości tytuły czasowe. Np. ktoś dostaje tytuł kawalera na rok. Jeśli w tym czasie wykaże się zasługami, tytuł ten się wydłuża albo zamienia na wyższy, również czasowy. To stale motywowałoby do aktywności a zniechęcało do osiadania na laurach.
Odpowiedz Permalink
Santiago Vilarte von Hippogriff
Natomiast ostatnie co bym poparł, to zwiększenie ilości tytułów. Myślę, że na tyle osób, ile aktualnie jest aktywnych, obecna ilość nam wystarczy, z naddatkiem.
Odpowiedz Permalink
Timan Demollari
@MarcelideBO Niesłychanie zabawnym znajduję ten słabiutki szantażyk pt. zrobicie przepad to sobie idę. Zwłaszcza w kontekście dalszej cześci wypowiedzi pt. "należy zrobić przepad, degradację nagród za zasługi starsze niż 5 lat", które jest dokładnie takim samym wyrzuceniem zasług na śmieci.

Wspinanie się po hierarchii było dla mnie atrakcyjne gdy miałem 16 lat. Wtedy faktycznie coś to znaczyło, bo diuków czy markizów było raptem paru, od wicehrabiego (czy hrabiego) można było zasiadać w Senacie, a cały ustrój i kultura były mocno hierarchiczne. Dziś tytuł nie ma żadnego znaczenia, do tego diuków i wyżej diuków jest na kopy, więc spokojnie można byłoby je odstawić do lamusa, a obywateli nagradzać odznaczeniami i orderami (których liczbę jednak należałoby znacząco ograniczyć/uprościć, jak również zerwać z tradycją wręczania orderów za byle co).
Odpowiedz Permalink
Marceli z Ossolińskich Bordoński
@demollari to żaden szantaż - Sarmacja istniała przed moim przybyciem i będzie jak sobie z niej pójdę, stwierdzam tylko, że perspektywa jest dla mnie podstawą grywalności, pewnie nie tylko dla mnie
Odpowiedz Permalink
Piotr III Łukasz
Symulacja zmiany tytulatury, przy zachowaniu obecnych wsi lennych, ale "rozsunięciu" granic, od których nadaje się tytuł (rozwiązanie nr 2) - https://p3l.sarmacja.org/
Odpowiedz Permalink
Leszek de Ruth
A może zabierajmy tytuły nieaktywnym, z biegiem czasu? Im dłużej Cię nie było w KS, tym niżej Cię zdegradujemy?
A może porzucimy tytulaturę baridajską na rzecz wandejskiej? Wtedy każdy będzie musiał od początku harować.
A może kolektywnie zrzeknijmy się tytułów? Wtedy nikt nie będzie miał poczucia, że został okradziony, a i reset będzie wykonany. Wilk syty i owca cała.

Wszystkie pomysły fajne, ale czemu robimy z igły widły? System nadań musi spełniać dwa podstawowe kryteria - musi istnieć i musi być prosty. Musi istnieć, bo bez niego być może przestalibyśmy istnieć jako mikronacja - nobilitacje to jestem z kluczowych elementów naszej monarchistycznej tożsamości, a to właśnie na stylu dawnych monarchii zbudowane są najpopularniejsze polskie mikronacje. Wytnijcie konfiturki i jeszcze Księcia i zostajemy tanią podróbą Plemion. I do tego nudną.

Drugie kryterium, prostota, jest po to, żeby nam się to wszystko nie popierdoliło (tak jak to się dzieje teraz). System był dobry. Być może, tak jak zauważył @Helwetyk, nie był dostatecznie transparentny, więc należało poprawić tę właśnie jego cechę, a nie cały system zmieniać. Wypracować jakieś dobre zwyczaje dotyczące nadań, że zazwyczaj kawalerem zostaje się gdy X, a diukiem kiedy Y. Ktoś powie, że dzięki wioskom jest właśnie prościej i przejrzyściej. Możliwe, ale sami widzicie jak to wygląda. Inną już sprawą jest to, że w Księstwie mamy raptem kilka miast, które robią cokolwiek jako miasta, stolica to w zasadzie od dekady nie funkcjonuje (ja tu jestem 10 lat i nie pamiętam, żeby ktoś w Grodzisku coś większego robił, ale też spore przerwy miewam, więc proszę o wybaczenie, jeśli kogoś uraziłem), a najlepiej obdarzeni wioskami lennymi mają ich po stoparedziesiąt. Sam mam coś koło 70. Absurd. Nic dziwnego, że edukacja nowych Sarmatów od dawna leży trupem - my sami kurwa nie ogarniamy własnego bajzlu, nie wiemy jak go tłumaczyć imigrantom.

Jest jeszcze kwestia prestiżu. Z mojej perspektywy nadania straciły na znaczeniu. Rozumiem, jeśli ktoś z młodszych Sarmatów powie, że dla niego są cenne, ja to przyjmę bez kłótni, bo chodzi mi też o coś innego. Chodzi o przeliczanie tytułów na jakikolwiek wskaźnik cyfrowy. Trochę jak pieczątki w zeszycie z podstawówki. Odzieramy się w ten sposób z czegoś, co nas odróżnia od gier. Na tyle, na ile możemy, bądźmy grą, bądźmy przystępni i casualowi. Ale są rzeczy święte. Są limesy.

Co do tego zrzekania się tytułów - jestem gotów, jeśli pojawi się większa grupa chętnych, by to zrobić. Zrzeknijmy się ich dobrowolnie, a potem zaorać system, zrobić jak było pierwotnie i lecimy dalej.

Wiem, ktoś powie, że nie powinienem teraz pierdolić, w końcu mogłem reagować parę lat temu, gdy wioski lenne wprowadzano. Mogłem. Ale głupi byłem. Zresztą, czy ktokolwiek był wtedy przeciwny?

TL;DR: System nadań musi być prosty, im więcej przeliczników tym gorzej - bo skomplikowany nie jest motywujący. Nie pozbywajmy się tytułów z Sarmacji, bo robią klimat. Proponuję kolektywne zrzeczenie się tytułów w ramach resetu szlachty.

Nie popieram żadnej z propozycji JKM, ale jak już, to nr 2.
Odpowiedz Permalink
Andrzej Fryderyk
Widzę, że kampania do Sejmu JKW Wandera, choć dość żartobliwa, przyniosła rezultaty. Ktoś zwrócił uwagę na problem.

A zatem kilka faktów – każda z zaproponowanych opcji przez JKM (być może oprócz pierwszej) oznacza degradację tytułów. Zmiana przynależnego tytułu za poszczególne wsie lenne, na zasadzie jakiegokolwiek przeskalowania oznacza – de facto – odebranie danego tytułu i nadania innego, niższego.

Choć pewnie wielu się ze mną nie zgodzi – osobiście uważam to za niedopuszczalne.

Trzeba powiedzieć to wprost – koncepcja wsi lennych, nadawanych za zasługi – choć sprawdzała się na początku – wyczerpała się. Potrzeba innych, bardziej sprawnych mechanik, dopasowanych do obecnej populacji i ilości tytułów.

Nigdy nie ukrywałem, że myślałem nad potencjalnym startem w poprzedniej elekcji. Także i na tę kwestię miałem szkielet pomysłu. Osobiście myślałem o odejściu od mechaniki wsi lennych jako gwarantów tytułów zupełnie, a zamiast tego delegować wskazywanie kandydatur do nominacji przez arystokratów (diuków), którzy opiekowaliby się arystokracją niższą/szlachtą wyższą.

Książę zaś odpowiadałby za rozpatrywanie apeli o nadanie tytułu przez arystokrację najwyższą i doceniałby pracę tejże.

Można oczywiście powiązać to z nadaniami wsi… Ale jestem przekonany, że uznaniowość książęca jest potrzebna, niż nadawanie z automatu. Pozwoli to zabezpieczyć, by diuków-markizów-hrabiów nie było aż tylu.

Dlaczego w ogóle tak zmieniać? By nadać tytułom większy sens. By było wiadomo, że np. człowiek z tytułem potrafi używać tytulatury, a nie do Księcia mówić per „Pan”. By systemowo wprowadzić system mentorowania.

A jak ktoś nie chce? To cóż. Nie musi się w to bawić.

Jedyna moja obawa jest taka, że jest nas za mało. Z drugiej jednak strony mam wrażenie, że wręcz przeciwnie. Właśnie takie rozwiązania pomogłyby wprowadzać skutecznie nowe osoby do naszych realiów.

Oczywiście – jest to tylko luźny pomysł, jeszcze luźniej przedstawiony. Nie wiem, na ile rozwiąże zadany problem. Chcę tylko zauważyć coś, o czym mam wrażenie, że zapomniano: można inaczej.
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
Tutaj wypowiadam się z prywatnej perspektywy: od bardzo długiego czasu nie zwracam uwagi na nadania, a chciałbym. To, czy będę diukiem, czy diukiem-baronem, czy diukiem-czymkolwiek, nie stanowi już dla mnie różnicy. Diuk to diuk (księcia pomijam, bo tutaj trudno o niezerojedynkowe rozwiązanie). Dla mnie propozycja 3 wydaje się więc najlepsza.

Każde inne rozwiązanie oznacza, że tak czy inaczej pozostaję jeszcze długo na pierwszym miejscu. Nie ma w tym elementu wyzwania.
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Ja widzę tutaj przejaw choroby współczesnego świata - optymalizację wyników, ciągły pęd ku nieosiągalnej doskonałości. Nie robisz nic, unieważniamy twoje byłe zasługi. Liczy się tylko aktualna produkcja. To przemawia przez tych wszystkich, którzy nawołują do restartu lub odebrania tytułów nieaktywnym, a przecież te osoby otrzymały je za swój wkład w budowę Sarmacji, choć dziś już nie produkują jak szaleni artykułów, ćwirków lub postów.

Idea poszerzenia widełek wsi lennych, by ograniczyć liczbę diuków, nie jest najlepsza, bo nie jest rozwiązaniem długofalowym. Za x lat znowu, być może, pojawi się masa diuków i co wtedy? Znowu reforma widełek? A co z nowymi? Czy to sprawiedliwe tak nagle zmieniać wymogi wobec nich?

Jak już pisałem, nie ma dobrego rozwiązania. Albo pozostajemy przy obecnym, albo likwidujemy wsie lenne i wracamy do modelu widzimisię monarchy przy konfiturach. Niesprawiedliwości nie da się uniknąć.
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Ja mam też spojrzenie "z drugiej strony". Istniejemy 17 lat. To dobrze, że mamy tylu diuków, diuko-markizów itd. To znaczy, że tyle osób miało wpływ na Sarmację i chciało się w nią bawić, z wymierną korzyścią dla innych, bo coś wnieśli do Księstwa. Stałość monarchii, to także stałość tytułów, a nie odbieranie ich, bo za dużo. Może od razu róbmy w ogóle reset, bo ja wiem - co 4 lata?

Z pewnością bez porównania jest obecne "tempo" awansowania (i nie jest to przytyk do JKM - za moich czasów było podobnie) do awansowania u zarania. Ale jesteście pewni, że zostałoby wielu młodych, gdy oczekiwanie na awans to będzie perspektywa min. 6 miesięcy? Tak, były takie. I tak, wtedy nie było to nic złego, inaczej podchodzono do tematu. Czasy się zmieniają, Sarmacja też, czasem trochę jakby niezauważalnie i gdy te zmiany "zauważymy" coś nas w nich uwiera. Chcemy zmieniać Sarmację, ale nie akceptujemy zmian, które się dokonały, bo... wolimy, jak było kiedyś.
Odpowiedz Permalink
Natan Korczyński
A gdyby tak wprowadzić granice liczby posiadaczy poszczególnych tytułów, ustalane proporcjonalnie względem liczby ludności, tym niższe, im wyższy tytuł? To sprzyjałoby wytworzeniu się sensownej piramidy społecznej. Tylko zapewne należałoby wprowadzić wygasanie nadań z czasem, aby najwyższe tytuły nie były z zasady niedostępne dla młodszych obywateli.
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
To będzie nieco z ukosa, ale: https://en.wikipedia.org/wiki/Grading_on_a_curve (nie jestem w stanie znaleźć źródła po polsku). Oczywiście, to straszliwie techniczne rozwiązanie, ale trochę nawiązuje do postulatu, by „nie przesadzać” z nadaniami. Można założyć, że maksymalną liczbą wsi lennych jest 7 (od zera do baroneta, w wybitnym przypadku, zakładając nadania raz do doku) lub 4 (od zera do kawalera, w wybitnym przypadku, zakładając nadania co około pół roku). W przypadku wariantu drugiego przydałoby się nam stałe święto w okolicach 25 listopada.

Odnosząc się zaś do głosów dotyczących „przefiltrowania” spisu arystokracji tak, aby odpowiadał jedynie obywatelom: http://ihr.sarmacja.org/gov/obywatele_tytuly.php. Na ogółem 84 obywateli, 27 posiada obecnie tytuł diuka (32,1%), 9 markiza (10,7%), 11 hrabiego (13%), 6 wicehrabiego (7,1%), 5 barona (5,9%), 7 baroneta (8,3%), 10 kawalera (11,9%). 9 obywateli (10,7%) nie posiada tytułu.

To znaczy, że 47 na 84 obywateli, czyli 55,9%, posiada tytuł arystokratyczny. Jakkolwiek uważam, że wszyscy zaangażowani obywatele powinni należeć do grona szlachty, to jeżeli chodzi już o konkretną strukturę:

QRRCm4Ow.png

— to nie wygląda ona… najzdrowiej.
Odpowiedz Permalink
Santiago Vilarte von Hippogriff
@Hugo

Nie wiem, czy mogę się wypowiadać jako młody, bo jestem tu ok. 3 miesiące, ale dla mnie osobiście znacznie więcej znaczy stanowisko mera, za którym idą na co dzień konkretne możliwości i obowiązki, niż tytuł kawalera, które razem z herbem wiszą sobie na profilu i od święta sobie o nich przypominam, gdy ktoś się do mnie tak zwróci.

@Vladimir

Po anulowaniu czy odebraniu tytułu osobie nieaktywnej nie ma przecież problemu, żeby w profilu wpisać jej dla pamięci "były diuk"
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
@SantiVilarte Biorąc pod uwagę, że jest Poważany Kawaler członkiem szlachty od… święta, czyli od 10 dni, to nawet zrozumiałe. ;-) Moim zdaniem problem, o którym tutaj dyskutujemy, w ogóle nie dotyczy arystokracji i szlachty młodszej stażem.
Odpowiedz Permalink
Santiago Vilarte von Hippogriff
@Helwetyk jak najbardziej, ale wybiegam trochę w przyszłość ;)
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
Odpowiedz Permalink
Tadeusz von Hippogriff-Brus
@Helwetyk świetne.
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Jeśli ktokolwiek sądzi, że restart tytułów zmobilizuje znudzonych arystokratów do większej aktywności, to się raczej myli. No, mówię o sobie, ale wydaje mi się, że wielu innych może się podpisać pod moimi słowami. Po prostu przychodzi taki wiek, w którym real staje się ważniejszy i ciekawszy.
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
@Vladimir Zawsze był… @TadeuszBrus: tu już wyrazy uznania pod adresem @Vladimir. ;-)
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
@SantiVilarte cieszy mnie to niezmiernie. Tylko, że nie bardzo widzę odniesienia do mojej wypowiedzi - Kawalera wypowiedź w żaden sposób nie jest polemiką wobec niej
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
@Helwetyk Tak, ale w pewnym wieku staje się ważniejszy. Wątpię, by arystokracki porzucili swoje reane zajęcia, by ratować sarmackie tytuły. ;)
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
@Vladimir Ja nie chcę niczego ratować. Chcę mieć o co się starać.
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
@Helwetyk Kosztem, bądźmy szczerzy, zasług innych.
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
@Vladimir Szanuję to stanowisko i jestem ostatnim, który by odbierał komuś jej lub jego zasługi. Uważam jednak, że prędzej czy później (w zasadzie już jest później…) trzeba będzie rozwiązać jakoś sytuację, w której diuk jest nowym baronem, bo system przestał spełniać w odniesieniu do pokaźnego odsetka społeczeństwa swoją funkcję.

Być może, po prostu, skończy się na zgniłym (lub nie tak zgniłym…) kompromisie pod postacią orderu wyłącznie dla diuków.
Odpowiedz Permalink
Nataliusz von Hohenburg
@Helwetyk Może i ten kompromis byłby najwygodniejszym, a przez to zarazem najlepszym rozwiązaniem?
Może przez to byłoby mniej sprzeciwiających się ludzi.
Może nie powinienem się wypowiadać, bo nie mam jeszcze dużej wiedzy co i jak w Sarmancji, tytułu też nie mam, ale po wypowiedziach troszku mi ich szkoda.
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Czytając powyższe wypowiedzi przyszedł mi do głowy jeszcze inny pomysł, który mógłby spowodować większą grywalność w Sarmacji - Wiem, to słowo niedobrze się kojarzy, mnie również, ale grywalność właśnie mogłaby zaowocować przynajmniej pozostaniem na dłużej nowych mieszkańców co w konsekwencji przełożyłoby się na zwiększenie obywateli, tak myślę bo dopiero po pewnym czasie można się naprawdę wciągnąć.

Postaram się najprościej wytłumaczyć o co mi chodzi, bo im więcej się nad tym zastanawiam tym więcej pomysłów mi się kołata po głowie...

Począwszy od Kawalera, skończywszy na Diukach. Gdyby tak zamienić im wsie lenne, które posiadają na wirtualnych obywateli lennych? Każdy szlachcic miałby swoich poddanych. Gdyby tak Ci poddani w zależności od ilości jakich się posiada zżerali nam nasze zdrowie codziennie po ileś tam % przez 24h/7 dni w tygodniu. Gdyby tak używać przycisku "zakup zupy" nie po to, żeby nam zdrowie wzrosło, ale po to, żeby wykarmić wszystkie gęby, które mamy do wykarmienia, które z kolei są nam potrzebne, abyśmy utrzymali swój status szlachecki, lub go zwiększali. Gdyby tak, komuś zapomniało się kliknąć w przycisk zakupu zupy, lub zachorowałby na realiozę to nasi obywatele lenni zaczęli by wymierać (nie wszyscy od razu) powodując systematyczne obniżanie naszego statusu szlacheckiego do czasu ponownego powrotu do aktywności. Żeby kupić zupę potrzebną do wykarmienia moich v-ludzików konieczne są liberty na koncie, żeby mieć liberty na koncie potrzebna jest aktywność do ich zdobycia. Niech zakup zupy kosztuje nawet i 2000 lt i starcza na pokrycie 20% zapotrzebowania. No i najważniejsze, aby mieć wirtualnych obywateli lennych potrzebne byłoby lenno, każdy szlachcic musiałby takie mieć, rozwijać je, utrzymywać, dbać itp. Co byłoby kolejnym krokiem do zwiększania aktywności. Tym sposobem nikt nikomu niczego nie odbierze, po prostu z momentem wprowadzenia odpowiednich zmian w systemie zacznie się kręcić wszystko swoim tempem. Wszystko będzie zależeć od aktywności danego obywatela w KS. Jedni będą tracić tytuły, stopniowo, inni zyskiwać.

Mam nadzieję, że powyższe da się zrozumieć. Gdyby było jednak inaczej, to postaram się doprecyzować mój tok rozumowania.
Odpowiedz Permalink
Piotr III Łukasz
Pomysł bardzo ciekawy!
Odpowiedz Permalink
Piotr III Łukasz
I tak, da się zrozumieć, bez problemu :)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.